STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
Nie może być tak, że osoby pomawiające i szkalujące fundację oraz nękające i zastraszające ludzi z nią współpracujących pozostaną bezkarne i nadal będą działać na szkodę Fundacji, a tym samym na szkodę bezdomnych bokserów. Wielokrotnie uprzedzaliśmy, że takie działania mogą znaleźć finał na sali sądowej. I tak się też stanie. W dniu 18-10-2016 odbędzie się pierwsza ze spraw z powództwa Fundacji SOS Bokserom oraz Germaine Chekerjian o zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych (przeciwko pozwanej Julicie P.W.)
W toku przygotowania są pozwy przeciwko kolejnym osobom. O terminie rozpraw poinformujemy.

HIPOKRYZJA CZY MORALNOŚC KALEGO?

Hipokryzja czy moralność Kalego? A może jedno i drugie, bo jak inaczej nazwać postępowanie Straży dla Zwierząt (SDZ), a dokładnie występującego w jej imieniu Pana Mateusza J. oskarżającego Fundację SOS-Bokserom o niezrealizowanie decyzji administracyjnej w/s odbioru psów (Diana, Amor), który równocześnie SAM NIE REALIZUJE takich właśnie decyzji?

Niniejszym informujemy, że w sprawie naszych psów zabranych z Jajkowic przez Mateusza J. z SDZ, Wójt Gminy Sadkowice wydał w dniu 04.04.2016 Stowarzyszeniu SDZ odmowną decyzję o tymczasowy odbiór psów. Od odmownej decyzji Wójta Pan Mateusz J. się nie odwołał.
W związku z powyższym psy zgodnie z decyzją administracyjną powinny niezwłocznie wrócić do Fundacji SOS Bokserom. SDZ nie ma prawa dysponować ich losem, a tym bardziej wydawać ich do adopcji .
Oskarżając kogoś o nieprzestrzeganie prawa samemu trzeba to prawo przestrzegać. W innym przypadku jest się właśnie hipokrytą o moralności przysłowiowego Kalego.


Linki do odmownej decyzji o tymczasowy odbiór psów Wójta Sadkowice:
-Strona 1
FUNDACJA SOS BOKSEROM

CAŁA PRAWDA O DIANIE...

W dniu 07.03.2016 Prokuratura postawiła właścicielowi Diany zarzut znęcania się nad psem. (Kliknij)

Od lipca 2015 trwa narastający hejt na naszą Fundację w związku z tym, że Fundacja przyjęła pod swoją opiekę starą sukę w typie rasy bokser, błąkającą sie po Komorowie.

Kilka osób rozpętało "wojenkę" a reszta, owczym pędem podążyła za nimi ulegając manipulacji "liderów".

Większość z hejtujących nie zastanowiła się nawet o co walczą, co tak naprawdę się stało, kto zawinił, po czyjej stronie jest prawda.

Jest afera, to się do niej dołączyli i brną, nie wiedząc w jakiej sprawie.

Mechanizm jest prosty: stary schorowany człowiek i jego równie stary i schorowany pies kontra "zła" fundacja, która "wymyśliła" sobie ratowanie psa.

Kilka faktów dla przypomnienia:

1. W dniu 10.07.2015 około godz. 16 dostaliśmy informację o starszej suni, w złym stanie fizycznym i psychicznym, znalezionej w Komorowie przez Panią Joannę Ch. Pani Joanna jako jedyna zainteresowała się psem potrzebującym pomocy i nie tylko zgłosiła nam sukę, ale również dowiozła do wskazanej lecznicy. Każdy człowiek widząc psa wymagającego pomocy, powinien tak się zachować. Jesteśmy w posiadaniu oświadzeń kilku świadków, którzy widzieli sukę tego dnia w różnych miejscach Komorowa, daleko od miejsca jej zamieszaknia. Suka (roboczo nazwana przez nas Kirą, gdyż nie znaliśmy jej imienia) nie została więc „porwana” lub „skradziona” z miejsca zamieszkania, jak to przedstawił na portalu Facebook Pan Janusz L, lekarz weterynarii, który jak oświadczył „ przez wiele lat leczył Dianę”. Suka błąkała się dłuższy czas, stwarzała zagrożenie dla siebie i dla kierowców, którzy ją omijali i potrzebowała pomocy. Pani Joanna ogłosiła również sukę na Facebooku. Pan Janusz L przedstawil jednak swoją wersję wydarzeń..... (Kliknij)

2. W dniu 11.07.2015 skontaktowali się z nami Państwo L. po przeczytaniu ogłoszenia Pani Joanny o znalezieniu Diany. Twierdzili, że sunia jest prawdopodobnie psem ich przyjaciela. Państwo L. chcieli psa "odzyskać". Zostali poinformowani, że skontaktować się musi z nami właściciel. Państwo L. dali na swoim profilu wpis o zaginięciu starej, schorowanej suni dopiero wtedy, kiedy dostali informację, że jest pod naszą opieką, czyli ponad dobę po jej zaginięciu. (Kliknij)

3. Fundacja SOS Bokserom zgodnie ze swoimi procedurami zażądała od podającego się za właściciela Pana Tadeusza dowodów, że pies jest jego własnością, a w związku z jego złym stanem również dowodów na to, że był leczony. Prezes Fundacji, która pojechała na spotkanie pod dom Pana Tadeusza, nie została wpuszczona na posesję ani do domu. Z okazanej przez chwilę książeczki wynikało, że ostatnie wpisy szczepień są bez numeru serii oraz daty ważności, istniało więc podejrzenie, że zostały podrobione. Prezes Fundacji chciała zrobić zdjęcia tych wpisów, Pan Janusz L. nie dopuścił do tego.

Pan Tadeusz podczas spotkania z Prezesem pod domem nie okazał żadnego zdjęcia suki (powiedział, że zdjęć nie posiada), nie okazał również żadnej dokumentacji leczenia.

4. Z uwagi na wiek zarówno podającego się za właściciela jak również wiek psa, Fundacja SOS Bokserom (mimo, że Pan Tadeusz nie udowodnił prawa własności psa) zaproponowała Panu Tadeuszowi pomoc w leczeniu psa na koszt Fundacji, pod warunkiem, że podpisze zgodę na taką pomoc i regularny nadzór Fundacji nad przebiegiem leczenia oraz że przedstawi Fundacji dotychczasową dokumentację leczenia suczki. Niestety Pan Tadeusz nie zgodził się. Po jakimś czasie odbyło się kolejne spotkanie, tym razem w Kancelarii, w którym Pan Tadeusz uczestniczył wraz ze swoimi pełnomocnikami (Krzysztofem E. oraz prawnikiem). Wydawało się, że doszło do porozumienia i suka wróci do podającego się za właściciela po podpisaniu ugody i zgody na leczenie przez Fundację. Niestety po wyjściu z kancelarii i rozmowie Pana Tadeusza z trzecim pełnomocnikiem, lekarzem weterynarii, Panem Januszem L., (który nie został wpuszczony na spotkanie) Pan Tadeusz wycofał się ze wstępnych ustaleń, a dwaj pełnomocnicy, którzy byli na spotkaniu zostali zwolnieni, wskutek czego nie doszło już do kolejnego spotkania i podpisania ugody. Pełnomocnik Pana Tadeusza, lekarz wet. Pan Janusz L nie zgodził się na nasze warunki i propozycję pomocy w postaci objęcia opieką medyczną psa przez fundację, co spowodowało również brak zgody właściciela psa na oferowaną przez fundację pomoc.

5. Fundacja złożyła do Gminy wniosek o tymczasowy odbiór Diany, dostała decyzję odmowną. Odwołała sie od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, również dostała decyzję odmowną.

6. W sprawie Diany toczyło się równolegle drugie postępowanie w Prokuraturze w sprawie znęcania się nad Dianą oraz w sprawie fałszowania wpisów w książeczce zdrowia psa.

 

Wydając Fundacji odmowną decyzję o tymczasowy odbiór suki, Samorządowe Kolegium Odwoławcze nie zapoznało się z dokumentacją z postępowania w Prokuraturze. Odmowę motywowało między innymi tym, że nie doszło do zagrożenia zdrowia ani zycia Diany i tym, że suka miała zapewniona opiekę medyczną. A tymczasem....

W toku postępowania z wniosku Prokuratury dokonano przeszukania mieszkania właściciela i gabinetu weterynaryjnego lek. wet. Janusza L., który jak sam twierdził przez wiele lat leczył Dianę. Nie odnaleziono żadnego dokumentu potwierdzającego leczenie Diany, żadnych badań diagnostycznych wykonanych Dianie, ani rejestru szczepień. Pan Janusz L przynał również, że nie wykonywał Dianie żadnych badań, ponieważ nie widział takiej potrzeby. Lekarz przyznał również, że nie prowadzi dokumentacji zwierząt, które leczy, bo nie ma takiego obowiązku, a psa szczepił resztkami szczepionek otrzymywanymi od zaprzyjaźnionej lekarki, dlatego nie musiał ich ewidencjonować. Przesłuchana w charakterze świadka lekarz weterynarii stanowczo zaprzeczyła, jakoby miała J.L. dawać reszty leków, gdyż jest to nielegalne.

Prokuratura powołała biegłego lekarza weterynarii, który miał stwierdzić, czy doszło do znęcania sie nad psem i czy jej stan wskutek wielotenich zaniedbań przez właściciela stwarzał zagrożenie dla jej zycia i zdrowia.

Zdaniem biegłego lek. wet. J.L. nie prowadząc jakiejkolwiek dokumentacji zwierząt, które leczył dopuszczał się wielokrotnie złamania prawa. Ponadto lek. wet. J.L. podawał zwierzętom leki ścisłego zarachowania, których ewidencja musi być prowadzona. Niedopuszczalne jest ponadto zdaniem biegłego postępowanie J.L. polegające na szczepieniu psów resztkami szczepionek otrzymanych od innych lekarzy, których również nie ewidencjonował. Lekarz wet. Janusz L. podawał Dianie bez jakichkolwiek badań, na oko fenobarbital; jak wypowiedział się biegły – w dawce odpowiedniej dla 2-kilogramowego psa!

Zdaniem biegłego Prokuratura powinna zawiadomić Izbę Lekarsko-Weterynaryjną o postępowaniu lek. wet. J.L.

Biegły stwierdził jednoznacznie, że pies poprzez zaniechanie leczenia odczuwał ból oraz cierpienie, co wyczerpuje znamiona znęcania się nad zwierzęciem.

Zdaniem biegłego właściciel psa, Pan Tadeusz pownien był wykazać się większą starannością i skierować wyraźnie cierpiącego psa do innego gabinetu weterynaryjnego.

W dniu 07.03.2016 Prokuratura postawiła właścicielowi Diany zarzut znęcania się nad psem. (Kliknij)

Z uwagi na śmierć mężczyzny, postępowanie zostało umorzone.

Zebrane przez Prokuraturę materiały postępowania jednoznacznie wykazują, że Diana na skutek świadomego działania jej właściciela żyła w bólu oraz cierpieniu, a decyzja o jej odbiorze była zasadna.

Osoby hejtujące i pragnące zniszczyć naszą Fundację wielokrotnie podkreślały i zarzucały Fundacji, że pomogliśmy Dianie tylko po to, żeby sie wzbogacić, że liczą się dla nas tylko pieniądze.

Informujemy, że Fundacja nie robiła nigdy żadnej zbiórki na Dianę, zbiórki pieniężne na konkretnego psa robimy tylko wtedy, kiedy w profilu danego psa jest apel o wpłaty z imieniem psa. W tym przypadku takiego apelu nie było.

Dane Fundacji na dole strony są stopką strony i stałym elementem na stronie, a nie prośbą o wpłacanie na danego psa.
Fundacja nie zbierała darowizn na Dianę, w związku z czym na konto Fundacji darowizn dla Diany wpłynęła kwota: 0 (zero złotych).

Fundacja nie wnioskowała, zatem nie otrzymała żadnej dotacji z gminy na utrzymanie i leczenie Diany.

Zdjęcia wstawione w relacji w dniu 2 sierpnia 2015 są zrobione i przesłane do nas przez pracownika lecznicy całodobowej w dniu 14.07.2015 (4 dni po przejściu suki pod naszą opiekę) czyli podczas pobytu suki w szpitalu.

(Kliknij)


W ostatnim czasie do różnych instytucji kontrolnych wpłynęły liczne zgłoszenia dotyczące rzekomo nieprawidłowego działania Fundacji SOS bokserom. Złożyli je ludzie, którzy wzięli sobie za cel zniszczenie Fundacji i w związku z tym rzucają na osoby działające na jej rzecz bezpodstawne oskarżenia.

Do Inspekcji Weterynaryjnej wpłynęły dwa doniesienia o rażących warunkach, w których są przetrzymywane zwierzęta w siedzibie Fundacji oraz u Członka Rady Fundacji. W związku z tym odbyły się dwie kontrole – dnia 10 listopada 2015 roku w siedzibie Fundacji oraz dnia 12 listopada 2015 roku u Członka Rady Fundacji. Obie przeszliśmy pozytywnie. W toku działań sprawdzających nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Nie wydano zaleceń pokontrolnych, na potwierdzenie czego dołączamy protokoły pokontrolne (Pobierz 10.11.2015, Pobierz 12.11.2015).

Fundacja SOS Bokserom została także poddana bardzo wnikliwej i szczegółowej, trwającej ponad miesiąc, kontroli Urzędu Skarbowego. Kontrola nieprawidłowości nie wykazała, co potwierdza protokół końcowy z dnia 4 stycznia 2016 roku (Pobierz).

Jednocześnie pragniemy poinformować, że Fundacja SOS Bokserom nie zatrudnia pracowników. Zarówno Prezes Fundacji, jak i Członkowie Zarządu oraz Rady Fundacji, a także wszyscy Wolontariusze pracują na zasadzie wolontariatu i nie otrzymują z tego tytułu żadnego wynagrodzenia. Oskarżenia kierowane w naszą stronę, że prowadząc Fundację, bogacimy się kosztem psów, na których wyżywienie i leczenie pozyskujemy darowizny, jest oszczerstwem i pomówieniem.

Informujemy także, że nasza współpraca z Hotelem pod Bokserem w Jajkowicach została definitywnie zakończona natychmiast po tym, jak dowiedzieliśmy się, jakie panują tam warunki, i zobaczyliśmy, jak od 15 czerwca 2015 roku zmieniły się nasze trzy psy, przebywając pod opieką Hotelu.

(zdjęcia z naszej wizyty w Hotelu w dniu 15 czerwca 2015 roku)

Fundacja SOS bokserom oświadcza, że dla wszystkich psów fundacyjnych mieszkających w Hotelu (Pobierz listę psów) zapewniała systematycznie karmę (zarówno bytową, jak i diety weterynaryjne – zestawienie w załączniku). W okresie od grudnia 2014 roku do listopada 2015 roku przekazaliśmy na adres Hotelu pod Bokserem prawie 800 kg karmy, w tym 460,5 kg karmy przekazanej z hurtowni kurierem bezpośrednio na adres hotelu, 246 kg karmy wożonej przez wolontariuszy do hotelu z siedziby Fundacji (Pobierz tabelę z fakturami) oraz 75 kg karmy dla psa Sylwka od Sponsora. Przekazaliśmy dodatkowo około 300 kg karmy typu Chappi i Pedigree (ze zbiórek w szkołach i przedszkolach) dla pozostałych psów przebywających w Hotelu, nie będących pod nasza opieką (gdyż nasi podopieczni nie są karmieni karmami marketowymi).

Prosimy również o zapoznanie się z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/FC3156E77D uchylającym decyzje I i II instancji (tj. decyzję nr 2/2015 z dn. 30.03.2015 r. Wójta Gminy Inowłódz oraz decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Piotrkowie Trybunalskim) o odmowie czasowego odebrania psa rasy bokser (Dante). W świetle przywołanego wyroku WSA całkowicie bezpodstawną, nieprawdziwą i wprowadzającą w błąd osoby postronne jest rozpowszechniana przez wrogie Fundacji osoby informacja o zakończeniu postępowania w sprawie czasowego odbioru psa o imieniu Dante. Postępowanie dotyczące psa Dante jest w toku. Pies został zwrócony właścicielowi przez Stowarzyszenie Straż dla Zwierząt z powołaniem się na decyzję wójta, która w dniu wydania psa była uchylona ww. wyrokiem WSA.



FUNDACJA SOS BOKSEROM


FUNDACJA SOS BOKSEROM
POMÓŻ NAM POMAGAĆ


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000,
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2016 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.