STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
MAGNUS
Wiek: 5-7
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

12.04.2012

Magnus został porzucony, długo się błąkał, aż się przybłąkał do ludzi u których szukał pomocy, schronienia, ciepła, miłości..... Bokser został pobity, wybito mu dwa zęby, złamano żebro.

Losem psa zainteresował się Pan, który go przygarnął i zawiózł na działkę do swoich dziadków. Magnus zamieszkał tam z drugim psem mieszańcem, z którym się bez problemu dogadał.

Bokser jest ułożony, posłuszny, grzeczny, bardzo przyjaźnie nastawiony do każdego. Niestety nie może długo zostać w obecnym miejscu, pilnie szuka domu tymczasowego lub stałego.

20.04.2012

Magnus przeszedł pod opiekę naszej Fundacji, zamieszkał w domu tymczasowym u Marka w Warszawie.

Relacja Germaine:

"Pojechaliśmy po Magnusa z Warszawy do Tarnobrzegu w Środę, kiedy dojechaliśmy na miejce zobaczyłam ogromnego, pięknego boksera, który leżał na trawie na działce. Bardzo dziękujemy Panu Wojtkowi i jego babci za przygarnięcie boksera i opiekę. Weszliśmy do ogrodu a wtedy ten olbrzym przybiegł do nas, wycałował każdego z osobna, po czym zaczął się tarzać w trawie. Do samochodu wskoczył bardzo chętnie i był bardzo grzeczny całą drogę. W domu tymczasowym bez problemu dogadał się z pozostałymi bokserami rezydentami. Wczoraj był na wizycie kontrolnej w lecznicy, miał pobraną krew, został zachipowany. Wycałował panią doktor i witał każdą nową osobę merdając cały czas ogonem i podając łapę.
Magnus jest pięknym olbrzymem o gołębim sercu, kocha cały świat mimo ogromnej krzywdy, która go spotkała - zasługuje na najlepszy dom."

Dzisiaj Magnus przeszedł zabieg kastracji, usunięto mu również kieł, który został złamany, kiedy bokser pobito.

Magnusa czeka niestety jeszcze jeden zabieg, usunięcie złamanego żebra. Lekarze ocenili wiek boksera na około 6 lat.

altaltaltaltaltaltaltaltaltaltaltaltaltaltaltalt

22.04.2012

Magnus pojechał wczoraj do domu tymczasowego do Łodzi.

Relacja Sylwi, nowej opiekunki tymczasowej:

"Spotkali kiedyś Państwo pięknie zbudowanego, DUŻEGO boksera? O wielkim sercu? Psa spokojnego, posłusznego, znającego podstawowe komendy?
Idealnego w kontaktach z dziećmi oraz innymi, psami, kotami? Niemożliwe?  Ja właśnie go spotkałam :-) i mam to szczęście, że zamieszkał tymczasowo ze mną i moją rodziną.

Magnus zadziwia wszystkich swą posturą, jest pięknym, mocno zbudowanym boksiem. Pomimo wielkości jest psem wyjątkowo delikatnym, całuśnym i spokojnym.
Nie przejawia agresji w stosunku do innych czworonogów, bez problemu zintegrował się z sunią rezydentką, nie jest natarczywy, zaczepny.
Pięknie sygnalizuje potrzebę wyjścia na spacer, w domu nie brudzi. Pomimo iż od człowieka zaznał wiele bólu, jest psem ufnym, łaknącym ciepła, przytulenia i podrapania za uszkiem.
Magnus to taki duży miś o gołębim serduszku. Kto z Państwa pokocha misia?? Kto da mu bezpieczny, pełen miłości i ciepła dom, taki na zawsze???"

Pozdrawiam
Sylwia"

02.05.2012

Magnus zamieszkał w Niedzielę w nowym domu w Warszawie.

Relacja z nowego domu;

"Drugi dzień z nami. Całą noc przespał w swoim nowym posłanku, koło łóżka przez całą noc pochrapując w najlepsze, a nawet śniąc swoje jakieś psie sny, w których galopował przez sen. Poranny spacer minął bez problemów, a pod piekarnią grzecznie zaczekał. Na smyczy chodził bardzo ładnie i nawet pozwoliliśmy sobie na spuszczenie ze smyczy. Co prawda, trzeba było zaczekać, aż w końcu wróci na zawołanie, ale jak w końcu skończył obwąchiwać ostentacyjnie krzaczek pogalopował jak mały słonik i zadowolony czekał na pochwały. Będziemy musieli popracować jeszcze nad wracaniem, na zawołanie, ale sądzę, że pierniczki psie w tym pomogą. Zjadł z apetytem chrupki, które póki mamy gości będzie głównym pożywieniem, żeby nie było żali i awantur o gotowane. Później trzeba było pójść do pracy, zostawiliśmy więc Magnusa w towarzystwie Lady, która jest u nas na weekend majowy. Gdy wychodziliśmy nie słychać było, żeby płakał, ani wołał nas szczekaniem. Po powrocie zastaliśmy otwarte drzwi do sypialni i moją poduszkę wygrzebaną na środku łóżka. Wyraźnie brakowało mu nas i potrzebował mojego zapachu. Ruszyliśmy od razu na spacer i do weterynarza, gdzie grzecznie czekał w kolejce, a później z oporami dał się zważyć i zbadać. Kiedy się jednak przekonał, że krzywdy mu nie robimy, zaczął rozdawać buziaczki i ładnie dał się zaszczepić. W domu odkrył lokalną zabawkę, gruby sznurek do ciągania. Zabawa nie jest mu obca i lubi się ciągać. Rozochocony wskoczył nawet na łóżko, ale wytłumaczyliśmy sobie szybko, że póki mamy gości nie dajemy złego przykładu Lady.
Pozdrawiamy i przesyłamy kilka zdjęć na szybko telefonem zrobionych,
Paulina, Antek i Magnus."

28.05.2012

Dostaliśmy kolejną relację i zdjęcia z nowego domu Magnusa:

"Jak ten czas szybko leci. Jesteśmy już prawie miesiąc razem, we trójkę. Dalej powoli uczymy i odkrywamy się siebie nawzajem. Magnus szybko podbił serca naszej rodziny i znajomych i nie ma osoby, której by się nie spodobał. Wszyscy bez wyjątków go uwielbiają, a dwoje naszych znajomych rywalizuje o miano „najukochańszego(ej) wujka(cioci) Magnusa” zasypując go prezentami przy każdej wizycie. Do tego ku wielkiej psiej radości, pozwalają się wycałować po całej twarzy na powitanie.
Na nowo psisko odkrywa, iż asystowanie w kuchni jest tym co psy lubią najbardziej i że zawsze z tej okazji coś spadnie z blatu kuchennego prosto do psiego pyska, albo miski. Przy czym, na szczęście co na podłodze nie zawsze oznacza, że jest dla psa i gdy spadnie niechcący cały kawał mięsa Magnus poczeka i upewni się, że nie podniosę go zanim przyjdzie sprzątnąć. Przy posiłkach odrobinę jak każdy zdrowy i normalny pies interesuje się tym co jest na stole, ale szybko daje sobie spokój i idzie położyć się wedle zasady, że i tak jeśli coś ma mu skapnąć to, to zrobi i nie trzeba liczyć wszystkich kęsów. Od kiedy przeszliśmy na mieszane jedzenie (gotowane/chrupki) i Magnus zasmakował w mojej kuchni kategorycznie odmówił napychania się chrupkami i je tylko gotowane, dojadając suchym tylko w ostateczności. Widać, że ma swoje upodobania i nie boi się ich okazywać, a łasuchem jest i to olbrzymim. Nieopatrznie pozostawione na wierzchu jedzenie jest szybko porywane z blatów i pożerane, zanim człowiek zdąży się zorientować. Cóż, nauczyliśmy się w ten sposób nie zostawiać niczego na wierzchu na później, a mięso do rozmrożenia chować do piekarnika lub kuchenki mikrofalowej.
Sam pies w oczach młodnieje i zaczynamy podejrzewać, że wiek 6 lat może być na wyrost i nasz szkrab może mieć nawet 5 lat, a siwizna jego pyszczka i brzucha to specyfika jego urody bardziej niż wieku. Ponadto Magnus coraz bardziej się rozkręca i coraz więcej dokazuje jak przystało na rasowego boksera. Z chęcią bryka po domu z zabawkami, zwłaszcza piłeczką, do tego coraz odważniej i pewniej ciąga się sznurkiem. Jak jest okazja i chwila a otoczenie pozwala nam na swobodę spuszczenia ze smyczy to radośnie niczym szczeniak bryka. Uwielbia biegać i bardzo ładnie biega przy rolkach. Ma problemy z lokalizowaniem kierunku dźwięków kiedy nie patrzy w naszą stronę, dlatego czasami można wołać psa i wołać. Do tego nadal przyjaźniłby się ze wszystkimi ludźmi na świecie i czasem potrafi bryknąć pozaczepiać obcych ludzi, przywitać się, rozdać całuski i po nadstawiać do głaskania. A gdy nie chce dalej iść, zwyczajnie kładzie się na ziemi i jest prawie nie do ruszenia z miejsca.
Mieliśmy też małą przygodę weterynaryjną, kiedy pod wpływem doświadczeń nowotworowych u moich poprzednich bokserów z odczynem alergicznym, pod postacią twardego i dość dużego guza, po szczepieniu na wszystkie choroby zakaźne, pognaliśmy o 8 rano w niedzielę do lecznicy. RTG, oraz biopsja jednoznacznie wykazały, że guz nie jest pochodzenia nowotworowego i odetchnęliśmy wszyscy z ulgą.
Nie byłabym sobą gdybym nie pozwoliła psu wchodzić do łóżka, więc czasami Magnus śpi z nami w łóżku, rano prawie codziennie przychodzi poprzytulać się, jednak teraz jak jest ciepło woli spać u siebie w posłaniu albo zwyczajnie na chłodniejszej podłodze. Czasami coś mu się śni i wtedy zaczyna intensywnie chrapać, albo nawet poszczekiwać przez sen przebierając łapkami. W jego spojrzeniu pełnym miłości widzę, że on już wie, że jest nasz, a my jego i nie boi się okazywać nam swojego oddania, bo to jego dom i jest naszym członkiem rodziny. Gdy wracamy do domu nie może się zdecydować kogo z nas pierwszego zacząć witać.
W domu jednak jako tak, nie szczeka zupełnie, a jak chce okazać, że musi iść na spacer zaczyna posapywać. Na inne szczekające psy praktycznie nie reaguje, a coś musi go naprawdę mocno zbulwersować, by w końcu naszczekał. Z okolicznymi psami dogaduje się bez problemów, z bokserami rodziców, również i chociaż nadal z Noxem (ogromnym zazdrośnikiem, który chciałby mieć nowego kolegę tylko dla siebie i z nikim się nim nie dzielić) mają małe przepychanki o dominację, to po chwili lekkiego spięcia i pokazania, który rządzi brykają razem jak najlepsi przyjaciele, a Nox rozdaje mu całuski na lewo i prawo.
Staramy się gdzie tylko możemy zabierać go z nami, czy to do restauracji, czy na jakiś spacer, czy pomagać w przeprowadzce. Jazda samochodem jest coraz mniej stresująca i Magnus coraz częściej zamiast siedzieć i dyszeć ciężko zwyczajnie kładzie się na kanapie i delektuje jazdą.
Modelem jest niezbyt chętnym i natychmiast pędzi wylizać fotografa, więc zdjęć nie zrobiliśmy zbyt dużo.
Pozdrawiamy Paulina, Antek i Magnus."

11 Luty 2017

Dostaliśmy relację z domu Magnusa. 

Paulina pisze o Magnusie tak:

"Magnus jest ze mną już prawie pięć lat. To cudowny czas, który dane  było nam spędzić razem i mamy nadzieję na kolejne lata. Staruszek, bo chyba jest już starszym psem, (lekarze wciąż nie są zgodni co do tego ile może mieć lat, jedni dają mu w tej chwili koło 9, inni koło 12) ostatnio przeszedł poważną operację usunięcia śledziony i  guzów na niej. Na szczęście okazały się nie być złośliwe. Czeka  nas jeszcze usuwanie mastocytomy, która zaatakowała lewą tylną łapę na udzie. Ale jesteśmy z Magnusem dobrej myśli, bo wszystkie  zabiegi do tej pory przechodził śpiewająco. Jego życie nie było  bajką, ale od kiedy trafił do mnie i mojego serca, jest rozpieszczany do granic możliwości. Spryciarz z niego nieprzeciętny. Opanował  niezwykle trudną sztukę otwierania drzwi tarasowych od wewnątrz. Jako jedyny z całego stada z którym w tej chwili mieszkamy, potrafi  otworzyć sobie drzwi, jeśli tylko nie są zamknięte na klamkę. Ma  swój ogród, ma swoich przyjaciół i tyle miłości, ile tylko jego  olbrzymie serducho pomieści. I muszę przyznać, że w jego spojrzeniu  pełnym miłości widzę też, że jest szczęśliwym psem, a to dla  mnie najważniejsze :). A póki co, jego ulubionym zajęciem jest spanie  na łóżku, co zresztą robi w tej chwili kiedy piszę tą relację."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.