STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
DIKI
Wiek: powyżej 9
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

26.04.2012

10 letnia została przekazana naszej Fundacji przez właściciela, zamieszkała w domu tymczasowym u Joanny w Jajkowicach.

Relacja Joanny:

"Dynia, czyli z domu Diki została oddana przez swoich państwa, którzy nie mogli poświęcać jej tyle czasu ile potrzeba. Bokserka spędzała sama w domu 10-12 godzin i bardzo się tym stresowała.
Suczka ma 10 lat i jest bardzo pogodną, wesołą bokserką, która lubi sobie pogadać.
Świetnie dogaduje się z wszystkimi psami, kotem, wychowywała się z dziećmi. 
Jak na razie jest bardzo posłuszna i grzeczna. ;)"

10.04.2013

Diki wczoraj wieczorem trafiła do szpitala. W domu tymczasowym próbowała zwymiotować, brzuch był wzdęty, opiekunka podejrzewała skręt żołądka.

Niestety lekarz w lecznicy potwierdził podejrzenie opiekunki, bokserka musiała być natychmiast operowana.

Opis badania:
Masywnie powiększony obrys jamy brzusznej.
Po premedykacji zabezpieczono drożność dróg oddechowych poprzez intubację i przeprowadzono próbę dekompresji żołądka poprzez wprowadzenie sondy dożołądkowej.
W obliczu braku możliwości wprowadzenia sondy do światła żołądka zdecydowano o chirurgicznej repozycji skrętu.

Po otworzeniu jamy brzusznej stwierdzono obcność masywnie poszerzonego żołądka. Pełna dekompresja i repozycja żołądka możliwa była dopiero po usunięciu śledziony i częśći sieci. W okolicy wpustu żołądka stwierdzono nieznaczną nieprawdiłowość w układzie płatów wątroby częściowo uciskających na wpust żołądka. Po repozycji żołądek przyszyto do ściany jamy brzusznej w celu zmniejszenia ryzyka ponownego skrętu. W świetle żołądka nie stwierdzono obecności ciał obcych czy nadmiernej ilości pokarmu.

Diki po operacji została w szpitalu, jej stan jest stabilny.

Dług za operację i pobyt w szpitalu wynoszą około 1400 zł, bardzo Państwa prosimy o pomoc i wpłaty z dopiskiem: "operacja Diki".

12.04.2013

Diki czuje się coraz lepiej, ale na razie nie może jeszcze nic jeść ani pić, więc przez cały dzień ma podawane kroplówki. Dostaje też dożylnie antybiotyki i inne leki.

Ma ograniczany ruch, na spacer wychodzi tylko na smyczy i na chwilę, co wcale temperamentnej bokserce nie odpowiada. Ma też zakaz wchodzenia na fotele czy kanapę, czego zupełnie nie może zrozumieć.
Za dwa dni będzie mogła zacząć jeść, na początku bardzo małymi porcjami zmiksowaną papkę.
Mamy nadzieję, że nadal będzie coraz lepiej i nie wystąpią żadne komplikacje.
19.04.2013
Dynia czuje się coraz lepiej, ale jeszcze cały czas dostaje kroplówki i antybiotyki.
Wzdłuż rany jest niewielkie opuchniecie, ale nie ma powodu do niepokoju. Suczka nie gorączkuje i samopoczucie ma na szczęście dobre, chociaż trochę schudła.
Zaczyna tez już trochę jeść, rozdrobnioną, zmiksowaną karmę.
Nadal ma mocno ograniczony ruch i na spacery wychodzi tylko na smyczy, co zupełnie jej sie nie podoba.
Mamy nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej,
23.07.2013
Diki była dzisiaj w lecznicy przed planowanym zabiegiem sterylizacji, pobrano jej krew, wykonano RTG klatki piersiowej. Sunia będzie miała również usunięte guzki z listwy mlecznej.
11.09.2013
Dynia przeszła za Tęczowy Mosy ...
Relacja Joanny:
"Tego nie robi się staremu psu...
Nie oddaje się na starość do obcego miejsca, mówiąc, że to z troski i miłości. Żeby było mu lepiej...
Były właściciel Dyni nigdy nie zadzwonił, żeby dowiedzieć się jak suczka się czuje, co u niej słychać. A przecież tak dbał o nią i tak ją kochał...
Czego nauczył swoje dzieci? ...
Być może dowie się, jak sam będzie starym człowiekiem.
Dynia odeszła nagle 6 września.
Poprzedniego dnia wieczorem nagle dostała ataku padaczkowego. Potem ostrej niewydolności oddechowej. Po reanimacji udało się przywrócić akcję serca i oddech. Wezwany lekarz podał leki i powiedział, że trzeba jechać do kardiologa. Mieliśmy umówioną wizytę o 16.
Wczesnym rankiem zasłabła, ale potem wszystko wróciło do normy i zachowywała się jak zwykle.
Po 13 znowu miała atak padaczkowy i wystąpiła ostra niewydolność oddechowa. Tym razem reanimacja nic nie dała...
Wszystko trwało może 5 minut...
Miała 11 lat i 6 miesięcy. U mnie spędziła 17 ostatnich miesięcy. Bardzo się pokochałyśmy, chociaż czasami było trudno.
Kiedyś jeszcze się spotkamy..."
Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.