STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
EMILIA
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: DT Bydgoszcz
Umaszczenie: Białe
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

17.05.2012

Emilia miała 2 miesiące, kiedy została porzucona w Dublinie w Irlandii. Znalazł ją i przygarnął Pan Andrzej.

Bokserka ma obecnie 4 lata, niestety szuka nowego domu, ponieważ sytuacja życiowa Pana Andrzeja bardzo się skomplikowała.

Emilia przeszła dzisiaj pod naszą opiekę, zamieszkała w hotelu w Poznaniu.
Rozstanie z Panem Andrzejem było bardzo cięzkie i bolesne...bokserka jest przerażona, skulona.

Bokserka uwielbia dzieci, z psami bywa różnie, z kotami żyje na przyjacielskiej stopie, nie lubi zostawać sama i domaga się prawie stałych pieszczot.

22.05.2012

Dostaliśmy relację i zdjęcia z domu tymczasowego Emili:

"Cześć Wam, czas na relację z DT Emi.
A więc Emi przyjechała do mnie w czwartek wieczorem, sunia siedziała w samochodzie bardzo przerażona, ale jak tylko się do niej zbliżyłam i dałam się obwąchać to od razu zaczęła machać ogonkiem i nawet buziaczki mi dała. Jej pierwsza noc u mnie była raczej spokojna, Emi całą noc szukała swojego miejsca i chodziła od łóżka do łóżka. Na początku trochę jej się przysnęło na łóżku mojej współlokatorki, ale się przebudziła i od razu wróciła do mnie, wtuliła się i zasnęła. Oczywiście o jakiejś godzinie 3 nad ranem mnie obudziła i zaczęła łapką trącać. Upewniała się czy jestem przy niej. Pierwszy spacer z Emi był straszny, psinka bardzo się bała otoczenia, szczekała na przejeżdżające samochody, była totalnie zdezorientowana. Trzeba było siłą ją wyprowadzać. Potem wpadłam na pomysł z moja współlokatorką, żeby wychodzić razem, bo wtedy Emi będzie czuła się bezpiecznie i będzie chętniej wychodziła, co się okazało spacer w trójkę poskutkował. Sunia sama zeszła po schodach, nie piszczała, nie trzęsła się i nie chciała od razu wracać do domu. Emi szła między nami, była bardzo zadowolona, chyba z ponad dwie godziny z nią spacerowałyśmy, po to aby się trochę oswoiła z otoczeniem. Emi jest strasznym śpiochem, całe dnie by spała i spała :P typowy "kanapowy psiak", który domaga się stałych pieszczot. Uwielbia jak ją trzymam za łapkę i miziam ją, jak tego nie robię to zaraz się dopomina o to ;). Sunia również uwielbia dużo jeść (trzeba jej ograniczać przy podawaniu), nie jest wybredna co do jedzenia, pochłania wszystko co się jej zaserwuje.
No to tyle, pozdrawiamy
Klaudia i Emi :)"

15.06.2012

Dostaliśmy kolejną relację od Klaudii, opiekunki Emilki:

"Witam wszystkich,

Czas na kolejną relację z DT Emi. Od ostatniego czasu suczka zrobiła duże postępy, lepiej reaguje na mężczyzn, toleruje inne zwierzęta, choć dalej pozostał strach przed wychodzeniem na spacery, ale to trwa póki nie przekroczy progu drzwi, potem ze schodów schodzi już normalnie. W parku chodzi bez smyczy, jest wesoła, swobodnie chodzi, ale do czasu jak ktoś obok niej nie przejdzie, bo wtedy panikuje i ucieka... Nadal nad tym pracujemy. Dziś był przełomowy moment, gdyż Emi pierwszy raz bezproblemowo opuściła dom.
Przełomowym wydarzeniem jest również to, iż Żabka zaczęła się bawić swoimi zabawkami! :)
Niedawno też miałyśmy pierwsze zajęcia z tresury, póki co jestem średnio zadowolona, gdyż tak jak myślałam treserzy nie będą wiedzieć, jak do Emi podejść, bo ona nie jest przekupna na smakołyki, ani na głaskanie, ani dobre słowo. Całe 1,5h stałyśmy z Emi i patrzyłyśmy, jak inne psy wykonują ćwiczenia. Dziś również miałyśmy zajęcia, no i w sumie Emi przełamała się i rozluźniła na spotkaniu, chyba zaczęło się jej podobać. Zobaczymy co będzie na kolejnym spotkaniu, póki co Emi odsypia zajęcia i chrapie mi nad uchem!
Przesyłam zdjęcia Emi ze spaceru oraz z pierwszej kąpieli, po której byłam tak samo mokra jak ona!

Pozdrawiamy,
Klaudia & Emisia"

09.09.2012

Dostaliśmy relację od opiekunów Emilki:

"Witam!

Emilka już się tak nie boi. Mnie w ogóle, ale nawet do nowo poznanych osób już jest śmielsza. Zadomowiła się, widać. Nie jest tez już tak uparta. Oczywiście zdarza jej się nagle zatrzymać, ale to już rzadziej niż na początku i łatwiej ją namówić by szła dalej. Nie próbuje też więcej uciekać z boksu. Niestety, kiedy chce się ją powstrzymać, gdy szczeka na inne psy to potrafi się nieco postawić. "

22.09.2012

Emisia nadal czeka na wymarzony dom i człowieka, który ja pokocha i już nigdy nie porzuci...

28.04.2013

Za kratami hotelowego boksu wciąż czeka na miłość, prawdziwy dom i swojego człowieka nietuzinkowa Emilka. Tkwi tam jak zaczarowana...Nikt nie chce otworzyć dla niej serca i pozwolić, aby w domowym cieple, towarzysząc człowiekowi odzyskiwała zaufanie i bokserzą, radosną naturę...

Może właśnie czeka tam na Ciebie? Może to właśnie Tobie chce dać swoją miłość i serce?

Emilka jest bardzo samotna i spragniona kontaktu z człowiekiem...
Pomóż jej, daj jej dom, pokochaj ...

11.05.2013

Wczoraj Emilka opuściła hotelowy boks i smakuje normalnego życia, w DT w Bydgoszczy.
Bardzo dziękujemy Kasi i Sebastianowi!!!

"Niespodziewanie Emisia zjawiła się u nas grubo po północy z 10.05 na 11.05. Całą drogę z Sebastianem była bardzo grzeczna i pięknie spała. Po wejściu do domku obwąchała każdy kącik i mnie również. Dostała małą kolacyjkę i ponieważ było późno położyła się w koszyczku. Spała spokojnie całą noc, za wyjątkiem kilku groźnych szczeknięć (jakiś obcy kręcił się na zewnątrz). Rano poszliśmy na spacerek. Założyliśmy jej szeleczki ale nie była do nich przyzwyczajona i usiłowała je zdjąć więc założyliśmy obróżkę. Na spacerku również poznawała i wąchała co się dało. Szła bardzo ładnie na smyczy. Spotkaliśmy kilka naszych psich znajomków i Emisia reagowała raczej ciekawością niż jakąkolwiek agresją. Ciekawostką były dla niej koniki. Kupka była spora i bez "dodatków". Po spacerku i odpoczynku bardzo pięknie zjadła śniadanko i jeszcze piękniej usiłowała wyłudzić kawałek kiełbaski. Emisia zna komendy i bardzo ładnie reaguje na zachęty w postaci przysmaków. Wskoczyła też
na kanapkę i łóżko - co jak widać nie było dla niej obce, a potem położyła się przy mnie i zaczęła wymuszać pieszczotki. Drapania i głaskania dziewczyna jest spragniona, jeszcze nie rozdaje buziaków ale sama chętnie je przyjmuje. W końcu zasnęła przykryta kocykiem w jednym pokoju z Maksikiem. Emisia nie ma w sobie agresji. Powoduje nią ciekawość-wytłumaczyliśmy jej, że Maksio jest małym psiaczkiem i musi być delikatniejsza. Bardzo chętnie powąchała i polizała jego łapki.
Jutro będzie okazja przekonać się jak reaguje na dzieci bo odwiedzą nas moje bratanice. Sunia została też sama na 1,5 godziny i.... nic, była bardzo grzeczna, nie nabroiła, nie pogryzła, zachowała czystość. Teraz pojechała do kliniki na diagnostykę guzków, ząbków i omówienie sterylizacji. Odnieśliśmy wrażenie, że suńka boi się przejeżdżających aut. I to co najważniejsze Emi jest wspaniała, witała nas po powrocie tak jakby nas znała od dawna. To wspaniała sunia, która da nowej rodzinie
mega radość i dużo szczęścia. JEST PO PROSTU CUDOWNA.

Na dowód tego załączamy kilka zdjęć ze spacerku i z domu."

22.05.2013

Dostaliśmy nową relację od Kasi i Sebastiana, opiekunów tymczasowych Emilki:

"Hej, tu Emi ... białaska...dlaczego nikt mnie nie chce...przecież kocham człowieków...mogę nawet polubić innego pieska a te człowieki ciągle mnie nie chcą. Teraz pięknie sobie chrapię, przedwczoraj nawet miałam
boksiowe sny o moim własnym człowieku do kochania...a jego ciągle nie ma.

Dni z Emisią nam upływają...rano nie ma nawet ochoty wygrzebać się z koszyczka żeby wyjść na spacer. Trochę pomerda ogonkiem i łaskawie da się wyprowadzić. Nadal nie lubi długich wypraw i chce wracać do domu, w
którym czuje się bezpiecznie. Pięknie prosi o śniadanko okupując kuchnię. Po śniadanku zalicza siedzenie na moim fotelu i ogląda wiadomości. Potem dajemy sobie buziaki i niektórzy z nas idą do pracy.
Powroty do domu są bardzo ciekawe bo trzeba liczyć się z mega słodkim i mokrym faflastym buziolem, kilkoma szczeknięciami i zaglądaniem do kuchni czy czasami nie ma w niej jakiegoś przysmaku. Wieczory to raczej
okupowanie kanapy albo tak jak teraz zajmowanie z góry upatrzonej pozycji na dywanie. Chrapie słodko...wczoraj miała sny i spała na pleckach.
Kiedy wracamy z pracy to radość Emi nas zadziwia...skok i całus, i łapka i druga i znowu mokry, słodki faflasty całus. Emi to wspaniała sunia, która została bardzo mocno skrzywdzona przez człowieka i teraz ten człowiek powinien okazać jej serducho i zaprosić do swojego domku. A ona sprawi, że nigdy już nie będzie samotny..."

30.07.2013

Dostaliśmy relację z domu tymczasowego Emilki:

Emi jest u mnie niemal 2 miesiące, od 30 maja 2013. Początkowo była pieskiem mocno wystraszonym. Nie bawiła się zabawkami, unikała spacerów, bała się wszystkiego, co ją otaczało poza mieszkaniem. Z czasem sytuacja polepszyła się, bo suczka zadomowiła się i lepiej poznała okolice domu. Dziś Emi bawi się gumową zabawką, Na spacery wychodzi nadal niechętnie, ale nie stawia oporu. Nadal też odwraca się gwałtownie, gdy słyszy hałasy, jednak idzie znacznie pewniej, niż w pierwszych dniach pobytu tutaj.

Lęki wracają jednak, gdy zmieniamy otoczenie i idziemy na spacer w miejscu, którego Emi nie zna. Wtedy jest rozkojarzona, zaczyna się rozglądać, chodzić chaotycznie, często wchodzi pod nogi albo ciągnie. Nie wiem, czy całkowite pozbycie się tych lęków jest możliwe. Jeśli tak, to w efekcie konsekwentnej pracy i to zapewne pod okiem specjalisty.

Wyjątkiem jest wieś - tam mała czuje się swobodnie. Problem stanowią dla niej odgłosy miasta. Kiedy te znikają, piesek jest znacznie bardziej zrelaksowany.

Bez smyczy Emi trzyma się blisko człowieka, jednak mnie raczej nie zdarza się jej puszczać poza zupełnie odludnymi terenami, bo reaguje agresywnie na inne zwierzęta. Atakuje je bez ostrzeżenia, a ja boję się, że nie zdążę jej powstrzymać. Emisia ekscytuje się nawet na widok zwierzaków w TV! To wszystko wynika najprawdopodobniej z jej silnego instynktu terytorialnego. Być może to też jest coś, co da się wypracować z nią, jednak mnie się to nie udało. Co ciekawe, te zachowania mają znacznie mniejsze nasilenie, kiedy Emi jest pod opieką mężczyzny, nie kobiety.

Emi jest pieskiem kapryśnym, typowa z niej kobietka. Niechętnie przychodzi na zawołanie, czasme trudno nad nią zapanować. Na każdym kroku robi mi próbę sił. No, może teraz już rzadziej, niż na początku. Ale raz na jakiś czas nadal kradnie jedzenie z blatów, wchodzi na kanapy, gdy wychodzę z pokoju, otwiera sobie drzwi do sypialni pod moją nieobecność w mieszkaniu. Słowem widać, że nie była poddawana zbyt rygorystycznej i konsekwentnej socjalizacji. Udało mi się nad tym nieco zapanować. Najszybciej nauczyła się oczywiście tego, od czego zależy, czy dostanie jeść od razu czy będzie musiała wykazać się cierpliwością - juz pierwszego dnia zaczęła siadać, kiedy sypię jej karmę do miski. Wie, że nie wolno jej podejść do jedzenia, dopóki jej nie zaproszę. Błyskawicznie załapała też, że nie dam się szantażować i przestała domagać się czegokolwiek szczekaniem. Dotyczyło to głównie żebrania przy stole.

Trzeba do tego dodać, że Emi jest wyjątkowym pieszczochem. Uwielbia się przytulać. Lubi być głaskana i domaga się tego. Chodzi za człowiekiem krok w krok i kiedy ten się zatrzyma, często kładzie się tuż pod nogami, opierając pyszczek na stopach opiekuna. Kiedy siedzę na kanapie, ona najpierw upewnia się, że nie pozwolę jej wejść na mebel, po czym kładzie się pod moimi nogami i przytula główkę. Jest towarzyska i nie lubi zostawać sama w mieszkaniu. Za to kiedy się wraca, niesamowicie okazuje radość. Próbuje nawet ze szczęścia delikatnie kąsać dłonie człowieka.

Bardzo kobiece w niej jest także to, jak delikatnie podaje łapkę i jak subtelnie przyjmuje smaczki z ręki opiekuna. Zupełnie niekobiecy jest za to sposób kładzenia się - Emi robi klasyczny pad na ziemię cała sobą, aż się podłoga trzęsie. Jest przy tym przezabawna.

Emilka została wysterylizowana 12 lipca 2013. Przy okazji zabiegu usunięto jej także dwie niegroźne, ale duże narośle na ciele. Wciąż jest więc rekonwalescentką. Widzę jednak, że wraca powoli do normy.

Pozdrawiam,

Natalia

 

12.08.2013

Emilka ponownie szuka domku tymczasowego, jej obecna opiekunka wyjeżdża.
Relacja opiekunki
"Emi zachowuje się już znacznie grzeczniej, niż tuż po sterylce, jest spokojniejsza, szczególnie dlatego, że nie musi już nosić tych koszulek, które ją denerwowały. Pozostaje jednak kłopot jej szczekania po moim wyjściu. Nawet na inne pieski nie rzuca się już tak często, jak wcześniej, więc jest nadzieja, że jeśli ktoś popracowałby nad nią, może udałoby sie i w tej kwestii poprawić jej zachowanie. Od kiedy nie ma koszulki, co ciekawe, ładniej też chodzi na smyczy, nieco chętniej przychodzi na zawołanie (choć nadal nie zawsze) i ogólnie jest znacznie łatwiejsza. Myślę więc, że wiele kłopotów z nią wynikało z jej drażliwości po operacji. W końcu została pocięta w trzech miejscach.
Nadal jestem jednak zdania, że najlepszy byłby dla niej dom gdzies z dala od zgiełku miasta, pod opieką mężczyzny i gdyby jak najwięcej czasu mogła spędzać z człowiekiem.
Aha, karma, którą Pani wysłała, całkiem dobrze Małej służy :)
Pozdrawiam,
Natalia"

26.08.2013
Emilka ponownie szuka domu! W obecnym domu tymczasowym może zostać tylko do końca tygodnia, bo nie dogaduje się z sunią rezydentką, która niestety na czas pobytu Emi w DT musi przebywać w domu dziadków.
Bardzo prosimy o dom dla Emilki. Sunia już tyle przeżyła, jest cudowną i bardzo wrażliwą bokserką, która chce pokochać całym sercem...

Relacja Kasi i Sebastiana:

"Emilka została dzisiaj zaproszona na popołudniową kawkę do naszych znajomych. Bardzo ładnie się z nimi przywitała, dała łapki, obejrzała mieszkanie po czym zajęła bardzo strategiczną pozycję blisko stołu. Przez cały nasz pobyt była bardzo grzeczna, a w końcu usnęła i słodko pochrapywała. Potem poszliśmy na spacer nad jeziorko... Emilka biegała za Sebastianem tak, że nie było szans na uchwycenie tego aparatem, toteż wysyłamy to, co udało nam się zrobić."


28.03.2014
Emilia: sunia, która szukała domu tak długo znalazła swoją przystań u Pani Magdy, zamieszkała we Wrocławiu.
Relacja:
"Emi przyszła do mnie w kilka miesięcy po śmierci mojego ukochanego, pięknego, belgijskiego boksera Bazyla. Choć początki były trudne, Emilka pomogła przetrwać żałobę. Wspólnie zapalamy Bazylowi świeczkę na jego mogiłce w ogrodzie. Nie jest Belgijką, ale też jest z zagranicy – to Irlandka. Do Polski przyjechała kiedyś z Dublina i nadal mówi nieźle w wyspiarskich językach, na przykład polecenie leżeć nie wykona za licho po polsku, tylko w angielskim lay down. A początki były trudne, bo Emi miała z innych miejsc opinię, że rzuca się na inne zwierzęta i najlepiej, jakby była jedynaczką. Naszego małego czworonożnego starca kundelka zaakceptowała niemal od razu, wyrwawszy mu tylko kilka kłaków z ogona, żeby wiedział, kto tu teraz rządzi. Problemem okazał się też polecany mi pewien samozwańczy wrocławski „Cesare Milan”, który od razy uznał ją za psa agresywnego. Ponieważ to jednak ja żyłam 24 godziny na dobę z Emilką, więc szybko zbuntowałam się na takie jej traktowanie. Pomógł mi mój kolega szkolący psy w łagodnej skandynawskiej metodzie psychologicznej. Emi, zwana Emilką, Miszką, małą Mi albo Gawroszką to świetna dzielna sunia, która mimo tylu przejść zachowała prawidłowe reakcje i choć jest bardzo lękowa - boi się miasta, łysych i dużych mężczyzn, nagłych hałasów, dużych grup ludzkich - dzielnie stopniowo stawia tym przeszkodom w moim towarzystwie czoło.

Na psy, i owszem rzuca się, po czym przelatuje obok i udaje, że zajmuje ją coś innego, na przykład narzędzia do pielenia trawy. I raczej to ona może oberwać, jak któryś zaatakowany straci cierpliwość. Lubi podszczypać za pęciny i chwycić za ogon, ale dzień za dniem regulujemy te zachowania. Podejrzewamy, że musiała być szczuta na psy i boi się ich, a ponieważ najlepszą obrona jest atak, to na wszelki wypadek stosuje po prostu prewencję.

Mała Mi jest u mnie dopiero pół roku, a już jestem w niej do szaleństwa zakochana.

Chodzi już zgodnie i bez smyczy na spacery z zakolegowanymi psami, a nawet znosi je w naszym domu w gościnie. Kury i koty obchodzą ją znacznie mniej, no chyba że kot jakiś chce zjadać podkarmiane przez nas dzikie ptaszki. I niestety, nie możemy sobie poradzić z jej agresją wobec szczeniaka sąsiadów: szczeniak rośnie, a Emi wciąż go straszy i tłucze, choć nigdy jeszcze nie użyła wobec niego na poważnie zębów. Mała Mi to tak naprawdę przemiła dziewczyna, delikatna, niezwykle bystra i pojętna. I ma w sobie dużo nieodkrytych jeszcze przestrzeni. A że jest charakterna i krnąbrna, no cóż… bez tego nie byłaby oryginalna. Bo to jest prawdziwa, silna psia osobowość. W dodatku z wielkim poczuciem humoru, choć potrafi być też bardzo melancholijna. Kocha jeść i leniuchować, nie przepada za spacerami, choć mieszkamy pod samym lasem: tzw. wołami trzeba ja tam ciągnąć. Stanowczo woli spędzać mile czas pod kołdrą, w którą bardzo precyzyjnie się zawija, tak żeby tylko czarny nos wystawał dla tlenu. I dużo gada modulując głos na różne sposoby, w zależności od sytuacji. Lubi ludzi, gdy już ich trochę zna, zaliczyła już z sukcesem wielu gości, huczny Sylwester, a nawet kilka wyjść wspólnych do kawiarni. Co do zdrowia, to poza tym, że jest stanowczo za gruba i zupełnie nie mogę sobie z tym poradzić, to nabyła z wiekiem zwyrodnień stawów łokciowych i musi brać specjalne preparaty – a także się odchudzić i zaczynam właśnie stosować radykalną dietę (nie wiem, jak ja to przetrzymam!)

Emi przyszła też do mnie z niezdiagnozowanymi atakami neurologicznymi, które wyglądały jak u ludzi objawy choroby Parkinsona. Ataki powtarzały się co dwa tygodnie i trwały około 3-4 minut. Neurolog na wrocławskich klinikach zdiagnozował to po badaniach jako head bobbing, więc na szczęście nie jest to padaczka. Dostała lek psychotropowy, ale na razie go nie stosujemy, bo ataki są coraz rzadsze. Jeszcze poczekamy, bo może dotychczasowa nieustabilizowana sytuacja życiowa Emi wywoływała i pogłębiała te objawy.

A teraz Emi ma swój dom do końca życia."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.