STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
ALMA
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

29.09.2012

Alma przeżyła w swoim dotychczaswym krótkim życiu koszmar. Boskerka ma koło 2 lat, mieszkała do tej pory u ludzi z zaburzeniami psychicznymi, była bita, kopana, głodna. Jeden z mieszkanców przywiązywał ją na sznurku do motoroweru i wlókł po całej wsi, Alma nie miała już siły biec, przewracała się, opiekun jechal dalej....

Bokserka rodzila już nieraz, z ostatniego miotu opiekunowie zostawili dwa szczeniaki (obecnie mają koło roku), które były traktowane tak samo jak bokserka.

Alma przeszła w czwartek pod naszą opiekę, przyjechala do Warszawy w ciężkim stanie, była ciężarna, zapłodniona przez jednego ze swoich synów. Pozostałe dwa psy zostały zabrane przez inne Stowarzyszenie.

W piątek suka przeszła zabieg sterylizacji aborcyjnej, obecnie dochodzi do siebie w domu tymczasowym u Asi i Damiana.

Możesz pomóc Almie, przekazując darowiznę na konto Fundacji z dopiskiem: "pomoc dla Almy".

03.10.2012

Dostaliśmy relację z domu tymczasowego Almy:

"Już od 3 dni jestem pod opieką w moim nowym DT. Polubiłam bardzo moich opiekunów, a  i oni chyba mnie też polubili.Pewnie gdyby nie to, że cała jestem obolała, na ich widok skakałabym jak sprężynka, a tak, to tylko podnoszę główkę, daję buziaczka i merdam ogonkiem. Zaprzyjaźniłam się też z pieskiem (oczywiście boksiem), rezydentem Bagim,,,bardzo bym chciała być tak radosna jak on, móc się bawić, biegać i bez problemu wdrapywać się na fotel lub łóżko. Bagi czasem mnie zaczepia, lubię to, ale jak mam już dość, to leciutko na niego powarkuję... wtedy grzecznie odchodzi, rozumie, że muszę dojść do siebie.
Moja nowa opiekunka mówi, że jestem słodką i kochaną sunią, mimo, że w swoim dotychczasowym boksiowym życiu  nie zaznałam wiele dobrego od ludzi, dalej bardzo ich kocham i bezgranicznie im ufam. Chciałabym zaprzyjaźnić się ze wszystkimi dookoła i obdarować ich moimi słodkimi buziaczkami. Wczoraj, pierwszy dzień po zabiegu czułam się kiepsko, nie chciałam jeść i pić i cały czas spałam. Tylko na widok nowych Pańciów podnosiłam główkę i merdałam swoim małym kikutkiem. Pojechałyśmy na kontrolę do lecznicy (bardzo grzecznie jeżdżę samochodem, zwijam się w kłębuszek i śpię), tam dostałam 2 kroplówki i zastrzyk przeciwbólowy. Po powrocie do domku bardzo ładnie zjadłam i poszłam grzecznie spać, oczywiście wdrapując się na łóżko - przy pomocy Pańci, bo sama nie ma jeszcze tyle siły :). Ze względu na to, że byłam wczoraj tak mocno osłabiona, Pani doktor poprosiła nas o ponowną wizytę w lecznicy dziś. A tu czekała na mnie niespodzianka - spotkałyśmy 2 zaprzyjaźnione z fundacją Boksie! Były bardzo fajne, tylko chyba bały się mojego kołnierza, który muszę nosić, żeby nie rozdrapać sobie szwów.  Dzisiaj mimo, że też sporo śpię, jestem już dużo weselsza i mam coraz lepszy apetyt. Pięknie umiem zachować czystość, a spacerki traktuję tylko jako okazję do zrobienia co trzeba i zaraz biegnę z powrotem do domku. Czy nigdy wcześniej nie wychodziłam, tak po prostu na spacerek, powąchać kwiatki, pokopać dołki, pogryźć patyczki? Niech tylko dojdę do siebie, pokażę Wam, że jestem cudownym towarzyszem pieszych wędrówek...
Kolejną wizytę kontrolną mamy w najbliższy czwartek. Pani doktor dała nam leki do domku, więc przede mną kilka dni spokoju i odpoczynku...
POZDRAWIAMY
ALMA, Asia i Damian"

24.10.2012

Opiekunowie z domu tymczasowego Almy podjęli decyzję, że bokserka zostanie u nich na stałe:

"...Oj,,, jak ten czas szybko leci - to już 4 tygodnie jak jestem w swoim nowym domku. NO TAK!!!! Mój tymczasowy domek stał się domkiem stałym. Jeszcze tylko trzeba dopełnić drobnych formalności i będę miała swoich własnych człowieków!!!

Powiem Wam w tajemnicy, że od pierwszej chwili, gdy trafiłam pod opiekę moich nowych Pańciów już wiedziałam, że ukradłam im serduszka i nie bedą chcieli mnie oddać. :) To była miłość od pierwszego wejrzenia :)

Teraz powiem Wam co u mnie: Wcale, a to wcale nie jestem już takim chudzielcem... ważę już 31 kg!!!-.Jedzonko dostaję 3 razy dziennie - uwielbiam gotowany makaronik z kurczaczkiem... najchętniej zjadłabym swoją porcję i porcję Bagiego. Suchą karmę też czasem jem... ale to nie to samo co kurczaczek. Czasem ( ) dostaję też przysmaki; np. cudownie pachnące ucho krówki lub świnki... czy też moje ulubione wołowe froliczki!!! Z tą moją grzecznością to różnie bywa... np. za nic w świecie nie dam się zgonić z łóżka, a jak już zejdę,,, to tylko na chwilkę, żeby moje człowieki ucieszyły się, że ich słucham. Strasznie lubię bawić się z Bagim...tarzamy się po podłodze, liżemy po mordkach i podgryzamy swoje fąfelki! Potrafimy tak całymi godzinami. I powiem Wam w sekrecie, że lubię zabierać mu zabawki i uciekać z cenną zdobyczą, biegamy wtedy po całym mieszkanku... Polubiłąm też spacerki, mam swoją piłeczkę i bardzo lubię za nią biegać. Jest tylko jeden mały problem.... Strasznie, ale to bardzo strasznie nie lubię innych psów, bez wzgledu na to czy to Pani sunia czy Pan piesek,, nie znoszę i już. A jak już zobaczę takiego osobnika gdzieś na swoim terytorium, szczekam, ciągnę niemiłosiernie smycz i warczę...więc niestey, nie zawsze mogę pobiegać luźno bez smyczy...

Co poza tym: jestem już zdrowiutka, co prawda miałam pewne komplikacje po zabiegu, już po zdjeciu szwów i musiałam ponownie dostawać antybiotyki,..ale już zapomniałam... oczka też mi już nie ropieją! Czeka mnie jeszcze jeden zabieg bo mam do usunięcia kilka tłuszczaków...ale Pani doktor powiedziała, ze to nić groźnego i może poczekać a ja odpocznę od tych wszystkich zbiegów, lekarzy, zastrzyków itp.

I na koniec powiem Wam w sekrecie... Ja, Bagi, Pańcio i Pańcia - czyli nasza cała rodzinka niedługo przeprowadzimy się do domku z dużą działeczką i ogrodem... gdzie będę mogła całymi dniami ganiać się z Bagim"

31.12.2012

Dostaliśmy nową relację z domu Almy:

"U Almuni wszystko w porządku. Jest cudownym, kochanym bardzo przyjaznym boksiem. Waży około 37 kg i po dawnym zabiedzonym, chudziutkim boksiu nie ma śladu. Jest zdrowiutka, ma piękną błyszczącą sierść a blizny po kolczatce też są już ledwo widoczne. Już nie rzuca się na jedzenie Bagiego, ale zdarza się jej czasem buszować koło jego miseczki :) Jedzonko dostaje 2 razy dziennie i to jej wystarcza, pilnujemy zeby już więcej nam nie tyła bo i tak wygląda już trochę jak kluseczka. Kocha wszystkich dookoła i jest straszną przylepą. Cały
czas nastawia swój boksiowy tyłeczek do drapania i obdarowuje buziaczkami."

08.01.2014

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu Almy:

"Witamy serdecznie,

Już ponad rok, jak Alma trafiła pod naszą opiekę. Bokserowiroza dopadła nas na całego. Alma bardzo szybko zdobyła jedno z najważnieszych miejsc w naszych serduszkach i w serduchu naszego drugiego boksera Bagiego. Psiaki są niemal nerozłączne, wszysko robię razem, poprzez jedzenie, przytulanie się i ładowanie tyłków na łózko Pańciów, tylko o ulubioną zabawkę potrafią się pokłócić :) Almunia jest bardzo grzeczną, całuśną sunią. Bez problemu akceptuje wszystkich ludzi. Problemem są dalej inne zwierzątka, któych nie akceptuje, czy to:, kotek, piesek, wrona czy wiewiórka - jeśli tylko wypatrzy obszczka, obskacze i nie odpusci, dopóki osobnik nie zniknie jej z oczu. W maju b.r. niunia przeszła zabieg wycięcia guza z listwy mlecznej. Bardzo szybko wybudziła się z narkozy, jak zobaczyła nas w klinice - mimo swieżych szwów po zabiegu - precelkom i podskokom nie było końca. Na szczęście zmiana okazała się niegroźna. Alma uwielbia jeździc samochodem. Nie lubi zimy, sniegu, i wszystkiego co zimne i mokre. Już teraz, gdy dni są coraz chłodniejsze wychodzi na spacerek, załatwia co trzeba i za chwilę już ładuje swoją boksiową pupę z powrotem do domku, na swoją ulubioną kanapę. Straszny z niej piecuch, przytulanie, buziakowanie i nadstawianie tyłeczka i brzuchala do głaskania to to co lubi najbardziej. Spiąc poza chrapaniem, potrafi też słodko mruczeć jak kotek :)  Bardzo dziękujemy za zaufanie i powierzenie nam tak cudownego przyjaciela. Przesyłamy pozdrowienia i kilka fotek.

Asia, Damian, Alma i Bagi"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.