STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
JAZZ
Wiek: 5-7
Miejsce pobytu: DT
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

02.03.2013

Jazz trafił do schroniska jakiś czas temu.

Relacja:

"Jazz ma około 6-7 lat, jest bardzo chudy, ma zniszczone zęby, na pysku liczne blizny. Ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie, jest czujny, rozgląda się jakby na kogoś czekał. Do psów nie przejawia agresji, na dzieci reaguje pozytywnie, jest łagodny."

Bokser przeszedł dzisiaj pod naszą opiekę, zamieszkał w domu tymczasowym u Pani Darii. Po przyjeździe do domu zajął od razu, jak na boksera przystało fotel. Jutro czeka go wizyta kontrolna w lecznicy.

10.04.2013

Jazz zostaje na stałe w swoim domu tymczasowym.

"Witam serdecznie. W załączniku zdjęcia a tutaj dwa zdania o Jazz'ie.
Niepostrzeżenie minął miesiąc od kiedy Jazz do nas przyjechał. W tym czasie zdążył skraść serca całej naszej rodziny i zaprezentować swój urok oraz swe zdolności wszystkim wokół. Ogromne serce Jazz'a pomieści wszystkich, którzy staną na jego drodze, ale niewątpliwym nr 1 jest jego Pan. Pani - owszem, fajnie że jest, ale to wokół Pana kręci się jego świat, kiedy jest w domu nie odstępuje go na krok, a pełnia szczęścia jest wtedy, kiedy można się poprzytulać. Niestety trudnością jest pozostawanie w domu - mały strasznie tęskni, więc aktualnie poszukujemy metody na zmniejszenie smutku rozstania. Wypróbowaliśmy już radio, zabawki, zostawianie światła, jednak na nic to się zdało.
Na spacerach Jazz to sprinter - zrobić co zrobić i do domu. Może to kwestia pogody a może sentymentu do kanapy. Na ogrodzie psina szaleje, nie zważając na nic :) i jest przeszczęśliwy. Z rodzinnym labradorem dogaduje się jak na razie średnio. Można to określić jako względna tolerancja, choć zdarzyło się już pokazać zęby. W sumie nie ma się co dziwić, więc na razie uważnie obserwujemy i w razie czego reagujemy. Na spacerach Jazz nie trawi żadnych psów, więc to kolejna kwestia nad którą musimy popracować. Mamy nadzieję, że do wakacji spacery staną się czystą przyjemnością ;)
Jedzonko- zjadamy wszystko co w zasięgu wzroku. Ze względu na bardzo wrażliwy żołądek ( dodatkowo podrażniony w schronisku) Jazz jest na specjalistycznej karmie i jak na razie - zero podjadania. Na początku było strasznie ciężko oprzeć się błagalnemu wzrokowi i słodkiemu burczeniu na widok talerza, ale już opanowaliśmy tę sztukę. Aktualnie chowamy wszystko co może nadawać się do zjedzenia, a znajduje się w zasięgu Jazza. Na spacerach trzeba pilnować by nie dziabnął czegoś z ziemi, bo w tej kwestii nie ma oporów.
Od jakichś 2 tygodni mały opanował sztukę bawienia się gumowymi zabawkami- największą radochę sprawia mu miętolenie żabiej nogi. Dla nas było to szokiem, by pokazywać psu, że ma zabawki i może się nimi bawić.
Powoli uczymy się podstawowych komend - wszystko na karmie - ma jednego chrupka mały zrobi wszystko:). Tak więc przed nami mnóstwo pracy, ale i radości. Pozdrawiam serdecznie."


14.08.2013

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu Jazza:
"Drogie fundacyjne ciocie - Jazz pozdrawia z Brennej.  Nasz dzielny maluch wdrapał się  dziś na Równicę. Powolutku, powolutku z przystankami ale dzielnie z nami  maszerował. Po drodze  skradł  serca mijanych turystów, oczywiście  90% spotkanych  osób miało lub mają bokserki więc nie  obyło się  bez ochów i achów   jaki on piękny, śliczny i  uroczy.  Po powrocie  do naszej kwatery przespał całe popołudnie na kocyku  wessał kolację i  zajął  moje łóżko :) Generalnie - drugi wyjazd  z małym różni się  diametralnie od pierwszego -  teraz czuje się  pewnie, nawet las go nie przeraża (co ostatnio miało miejsce) pilnuje naszego stada  i odpoczywa  wraz z nami. 
A na co dzień -  spokojnie zostaje  sam  w domu - nie ma  już dramatu,  wycia i  demolki. Wie, że wrócimy i spokojnie spędza  czas na kanapie. Legowisko jest teraz  fajne - bo zrobiło się cieplej, ale w chłodniejsze  dni  nasze łóżko  to pokusa, której nie da się oprzeć. Psów  w okolicy nie  toleruje żadnych - każdy  to potencjalny wróg. Z labkiem rodziców nadal panuje względna  tolerancja  więc jest dobrze. 11 lipca  będziemy wycinać  zmianę na skórze, zabieg mamy umówiony w  naszej lecznicy, u lekarza  który prowadzi Jazza.
Serdecznie pozdrawiamy"


18.02.2014

Dostaliśmy kolejną relację i zdjęcia z domu Jazza:
"Witam serdecznie.
Z braku czasu dopiero teraz przesyłam "oficjalne" info o Jazz''ie:
Nasza ruda paskuda  rozbestwiła się  zupełnie - przejął władzę nad  fotelami, kanapą i łóżkiem. Kiedy mu przeszkadzamy swoją obecnością w wygodnym  spaniu potrafi nas skutecznie wykopać (dosłownie !!!!) Ze zdrówkiem jak na razie  większych problemów nie ma. Większych, bo nie ukrywamy, że są.... Niestety oko  z tej strony po której mały ma  blizny zaczęło się  paprać - pojawił się stan zapalny, nasz wet podejrzewa odnowienie  starego  urazu. Tak więc  smarujemy, kropimy i jeździmy do weta. Ale chyba wszystko idzie w dobrym kierunku.
W styczniu  poczyniliśmy  ogromny  krok - mały został  na tydzień z moimi rodzicami i babcią (my w tym czasie byliśmy na urlopie). Przyznam, że  z domu wyjeżdżałam upłakana i z duszą na ramieniu- jak to będzie. A jak było?  W opinii  rodziny Jazz to najgrzeczniejszy, najsłodszy i przewspaniały pies (nawet nasz pierwszy  bokser  się do niego nie umywa). W  czasie naszego urlopu Jazz'a  rozpuszczono totalnie, nawet pod względem "obyczajowym" - po powrocie  do domu należy wołać  tak jak moja  babcia "Jasiu !!! Chodź na kolację, miseczka  czeka". Na  "Jazz, miska" już potwór nie reaguje :(  Wielkiego smutku po rozstaniu  z nami podobno nie było - pierwszy dzień był lekko przygaszony, ale  oczywiście nie  do tego  stopnia  by stracić  apetyt ;) A później pod troskliwą opieką  tak się zadomowił, że na nasz  widok po powrocie  zamerdał resztka  ogona dwa razy i poszedł  spać. Z labkiem rodziców  nadal trwa  względna tolerancja, pod warunkiem, ze przestrzegamy dwóch naczelnych zasad - kiedy są  razem żadnych zabawek i wspólnego jedzenia. Na  dworze nadal - każdy pies to wróg, ludzie mu nie przeszkadzają.  W załączniku parę fotek "króla kanapy" ;)
Pozdrawiamy
Daria, Marcin i Jasiu ;)  (Jazz) "



Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.