STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
LOLA
Wiek: 5-7
Miejsce pobytu: Siedziba Fund.
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

04.05.2013

Lola trafiła do schroniska 30 kwietnia, jest jeszcze na kwarantannie.

Po skończeniu kwarantanny będzie gotowa do adopcji, szukamy dla niej pilnie domu tymczasowego.

21.05.2013

Lola przeszła pod opiekę naszej Fundacji, przyjechała do jej siedziby o 4 nad ranem.

Serdecznie dziękujemy Marzenie i Mirkowi za odebranie suni ze schroniska i opiekę oraz Andrzejowi za pomoc w transporcie z Łodzi do Warszawy.

Relacja Germaine:

"Lola jest bardzo grzeczną, łagodną i wesołą sunią. Z pozostałymi bokserami dogadała się od razu, nie było żadnej awantury. W pokoju zajęła szybko fotel. Bokserka zachowuje się tak, jakby mieszkała tu od zawsze. Szaleje z radości i wita kręcąc precelki za każdym razem, kiedy wchodzę do pokoju."

Lola była dzisiaj w lecznicy, pobrano jej krew, wykonano toaletę uszu. Sunia przejdzie w piątek zabieg sterylizacji oraz usunięcia guza na listwie mlecznej.

01.06.2013

Lola jest już po zabiegu sterylizacji, sunia została odebrana wieczorem ze szpitala, była słaba i osowiała.

Następnego dnia sunia czuła się już dużo lepiej, szaleństwom na zewnątrz nie było końca.

29.06.2013

Lola jest szaloną sunią, najchętniej spędzałaby czas na podwórku bawiąc się piłką. Uwielbia zabawę, jest bardzo aktywna i wesoła.

 

02.01.2013

Lola zamieszkała w nowym domu:
"Witam, mama stwierdziła, że już czas zrelacjonować pobyt Lolki w nowym domu, więc relacjonuję...

Lola się zadomowiła, wygląda na szczęśliwą. Na początku w ogóle nie zostawała sama, łaziła za nami krok w krok, teraz nawet do ogródka czasami chodzi bez nas, pod warunkiem, że drzwi do domu pozostają otwarte. W przeciwnym wypadku zaczyna krzyczeć, że chyba o kimś zapomnieliśmy. Na spacerach jest spuszczana ze smyczy, możemy na to pozwolić, bo Lolka jest bardzo posłuszna, poza tym nie oddala się od nas. Jeśli chodzi o jedzenie: przez pierwsze kilka dni nie miała apetytu. zjedzenie porcji, którą dostawała na śniadanie schodziło jej czasami do popołudnia, albo resztki zostawały na kolację i tylko uzupełnialiśmy miskę. Teraz jest dobrze. Lola zjada wszystko bez problemu. swoją drogą dziwna to psina, bo nie próbuje żebrać. 

Lolka ma mały problem z łapką. Kiedy braliśmy ją z fundacji, lekko utykała na prawą przednią łapkę. W ciągu kilku dni zaczęła dosyć poważnie kuleć. Od półtora tygodnia jeździmy do weterynarza. Ma naciągnięte ścięgno. Dostawała zastrzyki z witaminą b i antybiotyk. Pani weterynarz zaleciła suplement diety z glukozaminą, więc Mała dostaje go codziennie rano, oprócz tego bierze tabletki, podobno mają pomóc. W piątek jedziemy na kolejną wizytę i zobaczymy, co powie pani doktor. Lola nie pomaga w leczeniu, bo zamiast oszczędzać łapkę biega i szaleje. 

Rodzice mówią, że Lola wygląda jak przerośnięty pinczer. Mi go nie przypomina, ale podejrzewam, że nasza psinka czasami myśli o sobie jak o pinczerku. Uwielbia wchodzić na kolana, jeszcze bardziej na nich spać. Kiedy nas widzi po nawet kilku minutowej nieobecności, skacze jakby chciała, żeby ją wziąć na ręce. Kiedy ma ochotę wejść na kanapę, fotel albo łóżko, znajduje nawet najmniejszą przestrzeń i się w nią wpycha, jeśli nie znajduje wolnej przestrzeni, też nie stanowi to dla niej problemu, bo po prostu ładuje się na nas uniemożliwiając jakikolwiek ruch i obsypuje deszczem buziaków. Uwielbia się przytulać. Lubi na przykład zarzucić nam na ramię łapkę, na drugie łepek i tak siedzieć  robiąc od czasu do czasu przerwę na buziaka. 

Lola zaczyna tolerować kota, śpią razem ze mną w łóżku. Lolka w nogach, a kot nad głową. Na początku obawiałam się o swoje życie, w wypadku kiedy któraś z nich wszczęłaby awanturę. Ale jak do tej pory jest spokojnie. Jak już mówiłam Lolka jest bardzo posłuszna i powoli zaczyna rozumieć, że na naszego kota się nie szczeka, nie goni się go i nie próbuje pożreć. Kot też zaczyna być spokojny, bo Lola nie dybie na jego życie. 

I to chyba tyle z tych naszych pierwszych wspólnych dwóch tygodni. Rodzina Loli pozdrawia. Lolik natomiast przesyła mokre całuski. "
Kolejna relacja:
"Witam, trochę się ociągaliśmy z relacją z pobytu Lolki w nowym domu, ale wreszcie się za to zabrałam i oto efekty:

Lola chyba od pierwszego spotkania wiedziała, że wraca z nami do domu, bo w domu zavtępczym nie odstępowała nas na krok. W samochodzie usiadłam z nią na tylnym siedzeniu i stoczyłam batalię. Lola chciała dawać buziaki, a ja miałam zamiar przypiąć ją pasem bezpieczeństwa za szelki. Po kilkunastu minutach się udało. Większą część drogi przejechała spokojnie, śpiąc na mnie. Po dotarciu do domu Lolka szybko przekonała tatę, że jej miejsce jest na kanapie, a była przy tym tak słodka że nawet nie miał siły z nią walczyć. I takim sposobem nasza Panna Lola ma wstęp na wszystkie łóżka w domu.

Pierwsze dni pobytu Lolki u nas były trochę ciężkie. Otóż Mała nie chciała zostawać sama nawet na chwilę, więc wszędzie za nami łaziła i ciągle ktoś musiał być w domu. Pani Germaine mówiła, że Lola lubi spędzać czas w ogródku, ale u nas się to nie sprawdzało i wracała z dworu od razu, kiedy któreś z nas przestępowało próg domu. Później przyzwyczailiśmy ją do zostawania samej rano, problem natomiast pojawiał się po południu, skutkiem czego Lolę trzeba było często ze sobą zabierać w różnie miejsca. Teraz już nie ma żadnego problemu i można ją spokojnie zostawiać o każdej porze. Co prawda nei jest z tego zadowolona, ale przynajmniej nie demoluje nam mieszkania.

Zostawanie w domu okazało się nie jedynym problemem, kiedy Lola u nas zamieszkała. Po kilku dniach życia z Lolką zauważyliśmy, że Mała kuleje na przednią łapkę. Okazało się, że musiała ją lekko zwichnąć w czasie zabawy, do tego wdarło się zwyrodnienie stawu i efektem był ból i kulenie. Ale i z tym sobie poradziliśmy. Teraz Lola nie kuleje, dostaje suplement diety dla ochrony stawów, dostaliśmy zalecenie, żeby nie przytyła i co jakiś czas pokazujemy się u weterynarza na kontrolę.

Teraz Lola jest już zupełnie nasza, a my jej. śpi z nami zajmując trzy czwarte łóżka, wita każdego z nas kiedy wracamy do domu (nawet po 15 minutach nieobecności), trąca łapą kiedy coś chce. Chętnie spędza czas z panami, bo wie, że zawsze może liczyć na jakieś małe zapasy, które uwielbia. Do mnie i do mamy przychodzi na przytulanie i buziaki. Lubi spać do późna i jeżeli to tylko możliwe, pierwszy spacer zarządza nawet o 10. Nauczyła się, żeby nie wchodzić sobie wzajemnie w drogę z kotami- nadal nie pałają do siebie miłością, ale przynajmniej nie ma między nimi otwartej wojny.

Lola jest bardzo mądra. Umie otwierać okna, o drzwiach nie wspominając. Wie też, że jeżeli przeciągając piłkę ślizga się po podłodze, to należy wejść na kanapę. Potrafi też tak przyszpilić swoją ofiarę do łóżka, żeby ta nie mogła się ruszyć i jednocześnie żeby Lola mogła bezkarnie i bez ograniczeń lizać po twarzy.

To chyba tyle. O Loliku można pisać w nieskończoność, bo pomysły ma szalone, a energię niespożytą, ale myślę, że w tej krótkiej notatce zawarłam to, co najważniejsze.
Pozdrawiamy wszystkich miłośników bokserów(i nie tylko).
Marta, Lola i reszta rodziny:D"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.