STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
BERTA
Wiek: 1-2
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

17.05.2013

Berta ma około 2 lat, kilka dni temu trafiła do schroniska.
Sunia jest bardzo spokojna i ułożona. Jest przyjacielska, dogaduje się z innymi psami.

08.06.2013

Berta nadal szuka domu i swojego człowieka.

Relacja:

"Berta - jest już po zabiegu sterylizacji, jest mała jak na bokserkę, ma ok 2 lat, jest bardzo radosna i uczuciowa. Do kotów nie wiemy jaki jest stosunek, wyraża zainteresowanie, ale cieżko ocenić, jak by wykorzystała zostanie z kotem sam na sam. Do ludzi jest przyjaźnie nastawiona, bardzo ładnie chodzi na smyczy, nie rzuca się na inne pieski. Siedzi z nami w budynku - źle znosi box. Berta najchętniej cały czas chciałaby być z człowiekiem. Taka pieszczocha :)"

19.07.2013

Berta przeszła pod naszą opiekę, zamieszkała w domu tymczasowym w Warszawie.

Sunia była w lecznicy na wizycie kontrolnej, pobrano jej krew oraz wymaz ze zmiany ropnej na nadgarstku. Wykonano również RTG śródręcza, które wykazało stare złamanie palców.

18.01.2014

Stan Berty się ostatnio pogorszył, dom tymczasowy nas zaalarmował, że sunia ma problemy z chodzeniem, trzęsie się, nie chce jeść.

Bokserka została skierowana do lecznicy na badania, wykonano jej RTG kręgosłupa w premedykacji, które wykazało, że nie jest to problem związany z kręgosłupem.
Prawdopodobnie jest to problem neurologiczny związany z nosówką, na którą sunia musiała kiedyś chorować.

18.02.2014

Berta, młodziutka bokserka, u której od jakiegoś czasu zaczęły się problemy ze zdrowiem.

Kolejne badania, leki, walka, wydawało nam się, że się uda, że tak młody pies ma szansę...

Niestety, kolejny raz nasz podopieczny przegrał walkę z wrogiem bezlitosnym, z nowotworem...

Berta przeszła za TM

Relacja opiekunów:

"Witam,

Wielka szkoda że tak późno, ale w kilku słowach chciałbym przedstawić psinkę, która trafiła do nas w lipcu 2013 roku i niestety już jej nie ma z nami.

Berta/Brita od momentu przekroczenia progu naszego domu skradła nasze serca, bardzo szybko zaklimatyzowała się w nowym dla siebie otoczeniu. Briciula była spokojna, nie przejawiała cienia agresji do żadnego z domowników, mało tego, nie zwracała uwagi nawet wtedy kiedy jadła, a ja rękę spokojnie mogłem włożyć do jej miski.
Na dzień dobry jednak na skutek wcześniejszego zaniedbania poprzednich opiekunów musieliśmy (tzn lekarze z kliniki przy ulicy Korkowej) suni usunąć jeden "palec" prawej przedniej łapki. Brita szybko wykurowała się i po kilku tygodniach po zabiegu nie było śladu. Uwielbiała spacery po Kampinosie, na zawołanie "czy idziemy na dwór" Brita natychmiast zrywała się na równe nogi i w podskokach w ułamkach sekund meldowała się przy drzwiach. Niestety pod koniec grudnia zaczęło się dziać z nią coś niedobrego, kilka wizyt u weterynarza, RTG, USG , różne diagnozy ale nic nie pomagało - telefon do pani Prezes, która szybciutko umawia nas na konsultację w klinice w Legionowie - diagnoza: niedoleczona nosówka albo nowotwór. No nic, walczymy dalej - sterydy, tak jak Britka nie mogła chodzić tak wstała na łapki, ale zaczęła w zastraszająco szybkim tempie ślepnąć i słabnąć. Znowu telefon do pani Prezes i jeszcze jeden pomysł, szansa, jedziemy do kliniki SGGW celem wykonania badania na ewentualną zawartość amoniaku we krwi - wynik podwyższony, ale wg oceny lekarza nie powód takiego a nie innego stanu suni.

Britka przestała kontrolować swoje potrzeby a w końcu doszło do tego, iż każda próba wydalenia wiązała się z ogromnym bólem, Brilciulka wyła tak strasznie, iż człowiekowi kroiło się serce. W końcu (dzięki pomocy pani Pauliny i Sebastiana) sunia trafia do kliniki na Korkowej, ale niestety decyzja mogła być tylko jedna - USYPIAMY.

Britka była przekochanym psiakiem, taka wdzięczna za dach nad głową, za miskę jedzenia, nie odstępowała nas na krok, i tak szybciutko nas opuściła, ale wniosła do naszego domu wiele radości i mimo tego że była z nami tak krótko to cieszymy się że była ... zawsze zostanie w naszej pamięci. Britka do zobaczenia, może gdzieś kiedyś...

Ze swojej strony chciałbym bardzo podziękować całej Fundacji za umożliwienie nam spędzenia tych kilku miesięcy z tak cudnym stworzeniem a w szczególności pani Eli i pani Beacie za zaangażowanie i pomoc."

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.