STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
PONGO
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Bydgoszcz
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

12.06.2013

Pongo został dzisiaj odebrany przez naszych wolontariuszy z kojca, w którym mieszkał. Opiekun boksera chciał się go jak najszybciej pozbyć.

Pongo mieszka obecnie w domu tymczasowym u Kasi i Sebastiana, jest psem bardzo przyjaznym i spragnionym kontaktu z człowiekiem. Bokser został od razu wykąpany.

Relacja:

" Udało nam się go też wykąpać i to ....3-krotnie...wydaje nam się, że zmienił kolor...wyposażyliśmy go w szeleczki i smyczkę bo to co wyniósł z tamtego "domu" to śmierdząca obroża, którą szybko wyrzuciliśmy. Ci ludzie od których go odebraliśmy nie sprzątali nawet jego kojca, więc smród Pongo był straszny. Piesio nie miał nawet imienia, a wołali do niego Głupek"

19.06.2013

Pongo zamieszkał w nowym domu w Koszalinie.

Relacja:

"Pani Katarzyno,
Wielkie dzięki za tę garść informacji o psie. Są one tym bardziej cenne, że bazują na Państwa bezpośrednim kontakcie ze zwierzęciem i obserwacjach jego zachowań. Oczywiście liczymy się z tym, że będą problemy. Piesek, cokolwiek by nie powiedzieć, jest jednak po przejściach. Z całą pewnością zaczniemy więc od wizyty u weterynarza oraz wzajemnego poznania i układania elementarnych zasad przyjaznego współistnienia. W tym okresie, mam świadomość, mogą zdarzyć się różne rzeczy - jakieś niekontrolowane sikanie w domu, trudności w poruszaniu się na smyczy, etc. To normalny etap, który mam nadzieję szybko przebrniemy. Pongo będzie miał do swojej dyspozycji ogrodzony, bezpieczny ogród, do którego drzwi z domu są nieustannie otwarte (zwłaszcza o tej porze roku). Nasz dom to także niczym nie skrępowana przestrzeń (ok. 100 m kw.), po której będzie mógł się bez przeszkód poruszać. Jego legowisko, jak przystało na pełnoprawnego członka rodziny, usytuowane będzie w sypialni, zaś zestaw misek z wodą i jedzeniem w kuchni, gdzie również my jemy posiłki. Myślę, że boksiu szybko odnajdzie się w tym swoim nowym świecie. Ja od najblizszego poniedziałku (17 czerwca) wezmę urlop, żeby spędzać z nim więcej czasu i pomóc mu przejść ten okres adaptacji możliwie najłagodniej. Poza tym przez całą dobę będzie miał towarzystwo żony, która wiedzie żywot emerytki. Reasumując, jestem dobrej myśli, choć oczywiście czuję ciążącą na nas odpowiedzialność.
Jeszcze raz dziękuję za zaangażowanie i pomoc w przygotowaniu psa do odbioru. Tak jak ustaliliśmy zgłosimy się po niego dziś ok. 18.00. Pozostajemy pod wielkim wrażeniem Państwa wrażliwości i dobrego serca.
Z wyrazami uznania i sympati."

Relacja po adopcji:

"Pani Katarzyno,
Dziękujemy raz jeszcze za wszystko, co Państwo dla nas zrobili. Dzięki Wam - mam wrażenie - wszystko włącznie z podróżą przebiegło sprawnie. Do Koszalina dojechaliśmy około 22.00, zatrzymując się raz po drodze. Pierwszą połowę trasy podróż przebiegała wedle scenariusza, który Pani przewidziała. Pongo wisiał na żonie i usilnie próbował wylizywać jej twarz. W efekcie oboje po godzinie jazdy zrobili się mocno wilgotni. Mniej więcej w połowie trasy psina poczuła zmęczenie i zwinąwszy się w kłębek usnęła. Nim dotarliśmy na miejsce parokrotnie jeszcze podnosiła się demonstrując swoje wilgotne uczucia, po czym znowu układała do spania. W domu czekała na nas Ola (synowa - także właścicielka psa schroniskowego, przyszła bez psa, żeby nie zaburzać pierwszego kontaktu Pongo z nowym domem). Ola przyniosła różne psie smakołyki, które boksiu wciągał niemal nosem w krótkich przerwach adoracji otoczenia. Zabawny był moment wchodzenia do domu, bo przed progiem pies zatrzymał się i wykazywał wyraźny niepokój. Trzeba było go niemal siłą wciągnąć do środka. Za to później nie było końca wędrówek po wszystkich kątach, włącznie z odwiedzeniem ogrodu, gdzie po raz pierwszy na naszych oczach nastąpiło długie i przynoszące ulgę sikanie. Ani się obejrzeliśmy a zrobiło się bardzo późno a trzeba było jeszcze pomyśleć o spacerze przed snem. Tuż przed północą poszliśmy (Pongo, Ola i ja) na 30-minutowy spacer. Pies bardzo ładnie, nie ciągnąc, szedł na smyczy. Często się zatrzymywał, by wywąchiwać różne ślady, ale niestety ani razu się nie załatwił.
Obawialiśmy się nocy, tymczasem ta minęła spokojnie. Psina spała w przygotowanym dla niej legowisku. Podniosła się dopiero, kiedy około 6.00 zadzwonił mój budzik. Zaliczyliśmy poranny spacer, ale i tym razem bez oczekiwanych efektów. Te nastąpiły chwilę po przyjściu do domu. Pongo zostawił pokaźnych rozmiarów kupkę na salonowym dywanie. Optymistyczne jest to, że zachowywał się tak, jakby rozumiał, że zrobił coś złego, toteż myślę, iż w miarę szybko uda się go nauczyć rozróżniania czyności domowych od tych wykonywanych poza domem.
Teraz boksiu jest z żoną w domu, a ja w pracy. Przepraszam, że wcześniej się nie odezwałem, ale choć nie wskazuje na to mój lakoniczny opis, sporo się działo. W kolejnych korespondencjach postaram się przesłać jakieś fotki
Tymczasem pozdrawiam Państwa bardzo serdecznie"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.