STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
BORO
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: Klinika
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

02.07.2012

Dostaliśmy zgłoszenie o bokserach przetrzymywanych w bardzo złych warunkach na jednej z krakowskich posesji. Poprosiliśmy Krakowski TOZ o pomoc.

Relacja z interwencji TOZ:

„Po przyjeździe na miejsce okazało się, że pies jest bardzo wychudzony i ma na szyi gruby łańcuch. Po krótkiej rozmowie z Inspektorom udało się przekonać właściciela, żeby zrzekł się psa. Szwagier właściciela (policjant!!!!) z bratem właściciela poszli odpiąć psa z łańcucha i już wtedy Inspektorzy zauważyli, że coś jest nie tak. Kiedy właściciel podszedł do Inspektorów z psem, okazało się, że pies ma na szyi prawie 5 cm głębokości ranę od wrośniętego w nią łańcucha. Panowie musieli kombinerkami usunąć łańcuch, natomiast na szyi pozostała, niemożliwa do usunięcia, wrośnięta w skórę obroża.”

Boro nie był nigdy spuszczany z krótkiego łańcucha, im bardziej skakał i sie wyrywał, żeby sobie pobiegać, tym bardziej obroża wrzynała się w jego szyję, powodując bardzo rozleglą i głeboka ranę, która zagrażała jego życiu.

Dzięki udanej interwencji boksery zostały zabrane do schroniska w Krakowie, po czym przeszły pod naszą opiekę.

Bokserka Sonia zamieszkała w hotelu w Częstochowie, jej syn bokser Boro przyjechał do Warszawy i przebywa obecnie w szpitalu.

Relacja Germaine:

„Boksery zostały odebrane ze schroniska przez Beatę. Przyjechały do Częstochowy, sunia Sonia została w hotelu, Boro pojechał do Warszawy. W samochodzie na poczatku był bardzo niespokojny, po jakimś czasie uspokoił się i próbował się ładować na kolana. Rana wygląda strasznie, szyby samochodu i koc były całe umazane we krwi. Boro dojechał do lecznicy, został znieczulony, lekarze oczyścili mu ranę, dostał specjalny wielki kołnierz z materiału chroniący ranę.”

Leczenie i pobyt Boro w szpitalu kosztowały do tej pory około 600 zł: , można pomóc bokserowi wpłacając darowiznę na konto naszej Fundacji z dopiskiem: „leczenie Boro”

07.07.2013

Rana na szyi Boro wygląda lepiej, trzeba ją przemywać dwa razy dziennie, bokser dostaje również antybiotyk.

Relacja Germaine:

"Boro przyjechał do domu, dogadał się bez problemu z psami. Jest bardzo radosnym bokserem mimo tego, co go spotkało. Chyba nie zdaje sobie sprawy, w jakim jest stanie. Boro to jeszcze dzieciak, wesoły, energiczny, łaknący kontaktu z człowiekiem. Uwielbia jeść, szuka jedzenia skacząc i próbując ściągnąć wszystko ze stołu. W nocy spał grzecznie z Elą w salonie, nie rozrabiał, przespał całą noc."

02.08.2013

Boro zamieszkał w nowym domu w Lublinie

Relacja opiekuna:

"Witam i przepraszam, że dopiero teraz wysyłam te zdjęcia, ale wcześniej nie miałem możliwości. A z nowości kot przestał warczeć na boksera, jeszcze do niego nie podchodzi, ale też przestaje zwracać uwagę na to że pies jest w pobliżu myślę, że jeszcze kilka dni i będzie spokój. Tofi (BORO) zaaklimatyzował się na dobre, poza snem resztę doby poświęca na zabawę ,zaprzyjaźnił się z psem naszych przyjaciół, a my mamy nadzieję że wspólne spacery nauczą go psich zachowań (np. podsikiwanie drzewek :) "

 

16.04.2016

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu Boro:

"Witamy,

u nas jak wiecie duże zmiany ostatnimi czasy zaszły. Mamy nowego członka rodziny. Lucjanek ma już 7 miesięcy i w związku z tym zaczął spędzać część czasu w rewirze Toffiego - na podłodze. Obaj nasi chłopcy (zarówno ten psowy jak i ludzki) dobrze się dogadują. Toffi powoli przezwycięża początkową nieśmiałość i coraz częściej podchodzi i delikatnie zaczepia Lucjana.

Dużo razem spacerujemy. Po ostatniej przeprowadzce w zeszłym roku, mamy jeszcze więcej pięknych terenów spacerowych dookoła. Po urodzeniu Lucjanka wróciliśmy też do codziennych długich specerów. Właściwie co dzień chodzimy przynajmniej 4 kilometry, a kiedy pogoda dopisuje, tak jak dziś, maszerujemy o wiele dalej i dłużej. Dziś było blisko 8 km. Wieczorami biegamy. To znaczy, biegam ja z Toffim. Na razie krótkie dystanse, ale idzie nam nieźle i obojgu daje nam to dużo przyjemności i poprawia kondycję, która spadła nam zdecydowanie podczas mojej ciąży.

W kwestii zdrowia, udało nam się w końcu uporać się z problemami gastryczno-jelitowymi, z którymi borykaliśmy się od początku, a które nasiliły się po babeszjozie dwa lata temu. Po licznych zmianach karmy, i pełnej diagnostyce udało się ustalić, że Toffi cierpi na nieswoiste zapalenie jelit. Przeszedł kurację zaordynowaną przez weterynarza i otrzymał nową weterynaryjną karmę. Blizna na szyi nigdy nie pokryła się już sierścią i jest miejscem w którym często pojawiają się drobne urazy (otarcia, zranienia itp.). Z tego powodu Toffi chodzi w szelkach lub uprzęży.

Z ciekawostek mogę dodać, że Toffi został „medialny”. W zeszłym roku wystąpił z koleżankami w filmie edukacyjnym „Jak sprzątać po swoim psie” nakręconym przez projekt Miasto dla Ludzi, premiera już niebawem. A dwa lata temu jego historia pojawiła się w Radiu Lublin (przy okazji promocji projektu do budżetu obywatelskiego miasta Lublin dot. wybiegów dla psów i edukacji właścicieli).

Upływające lata zmieniły w naszym czworonożnym dziecku tylko kolor sierści na pysku. Nadal pozostaje tym samym radosnym, przywiązanym wariatem, którego adoptowaliśmy latem 2013 roku.

Pozdrawiamy Was serdecznie, a w załączeniu przesyłamy kilka zdjęć.

Ania, Paweł, Lucjanek i Toffi"

07 Kwiecień 2018

Dostaliśmy relację i zdjęcia z domu Toffi/Boro:
"Toffi jest wspaniałym towarzyszem. Na co dzień to spokojny i lewniwy kanapowiec, ogromny łasuch, którego zapędy musimy powstrzymywać ze względu na bardzo wrażliwy przewód pokarmowy. Nadal optymalizujemy dietę. Niestety krótko po odnalezieniu właściwej karmy została ona wycofana z rynku i nasza walka o właściwe zbilansowanie posiłków nadal trwa. Poza tym Toffi jest w wyśmienitej kondycji. Ma piękną lśniącą sierść i niemal wzorcową sylwetkę, i choć bywa mylony przez nią z sunią, to pytań o to czy jeździmy z nim na wystawy już nie liczymy. 

Jest chyba jedynym znanym nam bokserem który nie lubi współdzielić łóżka. Do spania wybiera swój materacyk lub kanapę. Wskok na łóżko zdarza mu się tylko gdy czuje, że ktoś z nas jest w słabej kondycji. Wtedy robi za żywy termofor, ale na własny wypoczynek i tak wybiera bardziej komfortowe warunki.
Toffi i Lucjanek żyją w najlepszej komitywie. Spędzają też więcej czasu razem i już bez nieśmiałych podchodów. Toffi odgrywa rolę psa ratownika, renifera, wielkiego dinozaura i wiele innych z godnym stoika spokojem. 
Nauczył się aportować i oddawać wszystko (nawet najbardziej upragnioną rzecz) na komendę (do zeszłego roku była konieczna jeszcze czasami wymiana na coś równie atrakcyjnego), biegać z człowiekiem na luźnej smyczy i ciągnąć biegacza na komendę. Sprawia mu to chyba jeszcze więcej frajdy niż zabawa z piłką. 
Pozdrawiamy Was ciepło, a w załączeniu kilka najnowszych fotek.
 
Ania, Paweł, Lucjanek i Toffi"

25 Październik 2018

Dostaliśmy relację i zdjęcie Boro:
"Toffi jest wspaniałym towarzyszem. Na co dzień to spokojny i lewniwy kanapowiec, ogromny łasuch, którego zapędy musimy powstrzymywać ze względu na bardzo wrażliwy przewód pokarmowy. Nadal optymalizujemy dietę. Niestety krótko po odnalezieniu właściwej karmy została ona wycofana z rynku i nasza walka o właściwe zbilansowanie posiłków nadal trwa. Poza tym Toffi jest w wyśmienitej
kondycji.
Ma piękną lśniącą sierść i niemal wzorcową sylwetkę, i choć bywa mylony przez nią z sunią, to pytań o to czy jeździmy z nim na wystawy już nie liczymy. Jest chyba jedynym znanym nam bokserem który nie lubi współdzielić łóżka. Do spania wybiera swój materacyk lub kanapę. Wskok na łóżko zdarza mu się tylko gdy czuje, że ktoś z nas jest w słabej kondycji. Wtedy robi za żywy termofor, ale na własny wypoczynek i tak wybiera bardziej komfortowe warunki.
Toffi i Lucjanek żyją w najlepszej komitywie. Spędzają też więcej czasu razem i już bez nieśmiałych podchodów. Toffi odgrywa rolę psa ratownika, renifera, wielkiego dinozaura i wiele innych
z godnym stoika spokojem.
Nauczył się aportować i oddawać wszystko (nawet najbardziej upragnioną rzecz) na komendę (do zeszłego roku była konieczna jeszcze czasami wymiana na coś równie atrakcyjnego), biegać z człowiekiem na luźnej smyczy i ciągnąć biegacza na komendę.
Sprawia mu to chyba jeszcze więcej frajdy niż zabawa z piłką.
Pozdrawiamy Was ciepło, a w załączeniu kilka najnowszych fotek.
Ania, Paweł, Lucjanek i Toffi"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2018 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.