STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
RUFI
Wiek: 5-7
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

05.10.2013

Myślimy "bokser" i oczami wyobraźni widzimy miłość opakowaną w pięknie umięśnione ciałko. A co jeśli to ciałko bardziej przypomina szkielet? Patrzą na nas tak samo mądre oczy jak w naszej wyobraźni. W środku bije tak samo gorące serduszko. Ogonek merda na widok człowieka... Tak bardzo potrzebuje ciepła i miłości. Przy człowieku nabierze kilogramów, mięśni, siły i ochoty do życia, do walki, do zabawy, do kochania. Największą satysfakcję i radość sprawia obserwowanie tego procesu wracania do żywych. To ta rzadka chwila gdy możemy być z siebie dumni. - Ktoś, właśnie ma szansę na zrobienie najlepszej rzeczy w swoim życiu. Ta szansa ma na imię Rufi... Czeka w schronisku. Chudy, malutki, zaniedbany ale za to z wielkim sercem i gorącą nadzieję, że los się uśmiechnie i człowiek pozwoli mu się kochać.

BARDZO PILNIE SZUKAMY DOMU - TYMCZASOWEGO LUB STAŁEGO! :(

Relacja wolontariuszki ze schroniska.

"Rufi to około 6 letni boksiu. Największa przytulanka jaką można sobie wymarzyć ;) Zna podstawowe komendy : "Siad", "Daj Łapę" i "Daj Głos" (wtedy tak uroczo chrumka.) Jest szczęśliwy wtedy, kiedy ktoś jest przy nim i pozwala mu wtulić się i dać troszkę całusów. ;) Pięknie chodzi na smyczy. Jednak jest bardzo chudziutki. Czasem ciężko ustać mu na łapkach przez to. Jednak on o tym nie myśli. Chce być tylko jak najbliżej człowieka. Kiedy wraca do boksu, jego oczka przepełnione są smutkiem i tęsknotą. Staje na dwóch łapkach i wypatruje jakiegoś człowieka z nadzieją że właśnie przychodzi po niego. Kolejny raz jest w schronisku. Rufiś jak się okazało zostal wyadoptowany w jednym ze schronisk. Teraz przeprowadzane są badania u Rufiego. Miejmy nadzieję że wszystko będzie w porządku ;)"

 

 

09.10.2013

Historia Rufiego, a w zasadzie Sorgo jest zawiła i bardzo smutna...

W maju dostaliśmy zgłoszenie z prywatnego domu tej treści: "Poszukujemy domu dla 5 letniego boksera, który nazywa się SORGO. Jego właściciel zmarł tydzień temu i pies został sam. Sorgo jest bardzo żywym, energicznym  i radosnym psem, jego ulubiona zabawka to piłka. Nie wiem skąd to ma, ale lubi się bawić pustą plastikową butelką, może wszystkie psy tak mają :) Sorgo nie jest konfliktowy co do innych psów, jest towarzyski co do ludzi. Właściciel mieszkał z chorą mamą, Sorgo warował przy chorej cały czas. Sorgo jest przyzwyczajony, że ktoś przy nim jest. Właściciel nie pracował, był na rencie, przez co cały czas opiekował się psiakiem. Na pewno nie można go zostawić na 8 godz samego.

Sorgo zna kilka komend : siad, łapa, leżeć. Sorgo był szczepiony i odrobaczony, mamy książeczkę. My zobowiązujemy się do wykastrowania go, w środę może zwolnię się z pracy wcześniej- jak tylko mi się uda i pojadę do kliniki z Sorgo. Jutro niestety nie mam jak.

Sorgo teraz jest trochę przygaszony, bo tęskni za właścicielem, piłka go bardzo pobudza.
Teść zna Sorga lepiej niż ja, bo znał się z właścicielem i mówi, że Sorgo co do dzieci nie jest agresywny.
Niestety my nie jesteśmy w stanie na stałe zająć się Sorgiem, bo pracuje z mężem non stop i rzadko w domu jesteśmy, teraz teść w większości czasu zajmuje się psem. Pomagamy jak tylko i kiedy tylko możemy. Mamy nadzieje, że ktoś pokocha Sorga miłością szczerą i stworzy mu prawdziwy dom."
Zanim zdążyliśmy ogłosić boksera na stronie, dostaliśmy wiadomość, że bokser ma już dom, że zamieszkał w Kielcach. Po 3 tygodniach znów dostaliśmy zgłoszenie, tym razem już od opiekunki kieleckiej  "5 - letni bokser szuka domu. Pani, która odziedziczyła psa i nie może go zatrzymać. Pani prosiła o pomoc w znalezieniu mu domu. Bokser Sorgo ma 5 lat bardzo grzeczny czysty bardzo łagodny lubi dzieci toleruje inne psy szybko się przywiązuje umie wykonać parę poleceń posłuszny. Zaszczepiony ,ma czipa"
Tym razem ogłosiliśmy chłopczyka, znaleźliśmy i sprawdziliśmy dom. Nowi opiekunowie mieli jechać po niego z Warszawy do Kielc, ale "właścicielka" nie informując nas wywiozła boksia pod Kielce i zostawiła w gospodarstwie. Nie pomogły prośby i tłumaczenie, Pani powiedziała, że ma dla niego dobry dom i tam go zostawia...
Kilka dni temu dostaliśmy zgłoszenie, że w schronisku jest bardzo wychudzony pies. Tym psem jest właśnie Sorgo, przez schronisko nazwany Rufi. Wczoraj bokser przeszedł pod naszą opiekę. Bardzo dziękujemy Ani i Jurkowi za pomoc w transporcie.
Relacja Germaine:
"Sorgo jest bardzo grzecznym psem, kiedy go odebrałam od Pani Ani i Pana Jurka i usadowiłam na posłanku z tyłu, przeskoczył od razu na fotel kierowcy i usiadł za kierownicą, rozglądając się za Panem Jurkiem.
W końcu przeszedł na tył, położył się w posłanku i spał cała drogę do samej Warszawy. Pojechaliśmy prosto do lecznicy, został wykąpany, pobrano mu krew. Jest bardzo wychudzony i odwodniony."

 

A tak wyglądał w maju. Brak odpowiedzialności i wyobraźni człowieka doprowadza do takich właśnie sytuacji. Szkoda tylko, że za ludzkie błędy zawsze cierpią zwierzęta...

 

07.11.2013

Zła passa przerwana! Po każdej, nawet największej burzy wychodzi słońce! Tak jest i tu! Etap życia, który nigdy nie powinien nadejść, nacechowany niepewnością, tęsknotą, przepychankami i trafianiem z rąk do rąk i z miejsca do miejsca minął! Teraz Rufi - Sorgo nareszcie jest szczęśliwy! Szczęśliwy, bezpieczny i kochany! Słoneczko zaświeciło dzięki Pani Ewie i jej rodzince! Nie pozwolimy mu nigdy zgasnąć :) bądziemy razem rozganiać ciemne, deszczowe chmury.

Relacja Pani Ewy:

"Do naszego domu tymczasowego trafił RUFI, który jest już u nas od prawie miesiąca. RUFI - tak został nazwany w schronisku. Od fundacji SOS bokserom wiemy, że wcześniej nazywał się SORGO. Wszyscy w domu uznaliśmy, że los i tak zabrał wiele temu psu, a my nie mamy prawa odbierać mu jego tożsamości w postaci imienia z którym pies jest związany i ma jednak miłe wspomnienia, zwłaszcza gdy był jeszcze u swojej zmarłej pani. Z tego co wiemy na pewno był kochany. Przez ten czas przybyło go około 2 kilogramów co wróży  jego szybki powrót do formy. Sorgo to przecudowny przytulasek i pieszczoch, upominając się o pieszczoty ładuje się na kolana. Wszystko zjada ładnie i sam upomina się o jedzenie. Dyskretnie siadając przy koszu z karmą, najpierw podaje łapę a jak nikt nie zwraca na niego uwagi zaczyna chrząkać i poszczekiwać. Wtedy wszyscy w domu wiedzą, że nadszedł czas by „maleństwo” dostało swoją porcję. Został mianowany „szeryfem  chudym” ponieważ pilnuje mieszkania jak nikt. Każde „chrząknięcie” klucza w zamku jest sprawdzane i czasem obszczekiwane. Ładnie wychodzi na spacer, na smyczy chodzi grzecznie, nie ciągnie. Przynosi zabawki żeby się z nim pobawić, a gdy zasypia wtulony w kocyk z misiem w pysku wygląda tak słodko że nie sposób przejść obok niego obojętnie. Od jakiegoś czasu śpi razem z nami i oczywiście z całą naszą ferajną w naszym łóżku. Nie wiem czy był to dobry pomysł, bo dla nas zostają same krawędzie łóżka a „Jaśnie Wielmożne Państwo” śpi na środku w pozach tak wymyślnych, że czasem sami zastanawiamy czy da się tak spać ;) No ale skoro sami czasem spadamy z łóżka to widocznie tak też się da wyspać. Trochę się jeszcze nie zgrał z rezydentkami i czasem muszą się poczubić żeby się polubić, zwłaszcza jeżeli chodzi o zabawki w domu albo o dyżur w kuchni gdy ja gotuję, ale jest coraz lepiej. Nasze dziewczyny są trochę za bardzo rozpieszczone i zawsze były razem w stadzie. Nigdy nie miały w swoim gronie chłopca, a on był raczej samotnikiem, więc wszyscy muszą się czegoś nauczyć. W ciągu tego okresu gdy Sorgo mieszka z nami już widać duże zmiany i zaczynają się ładnie bawić i przytulają się na posłaniu, a w naszym łóżeczku leżą obok siebie, więc wygląda na to że będzie dobrze. Sorgo strasznie chrapie, przebił w tym nawet mojego męża, a poza tym ma okropne bezdechy i czasem ja budzę się w nocy żeby zmienić mu pozycję bo przestaje oddychać, żeby za chwilę wziąć tak głęboki oddech jak pływak będący za długo pod wodą. W sumie sami nie wiemy jak wcześniej ten pies egzystował mając takie problemy z oddychaniem i tak jak orzekł weterynarz  przy wstępnej ocenie jego stanu zdrowia po pobycie w schronisku - konieczna jest operacja nosa. Mam nadzieję że będzie można tę korektę  przeprowadzić przy kastracji."

 

 

03.05.2014

Rufi przeszedł w piątek zabieg kastracji. Przy okazji znieczulenia przeprowadzono  też zabieg korekty skrzydełek nosa, dzięki czemu bokser może swobodniej oddychać. Zdjęcia RTG głowy  (czaszki) wykazały przebyte wcześniej urazy mechaniczne.

Pierwsza noc po zabiegu minęła bardzo spokojnie. To nie ten sam pies. Zero chrapania i bezdechów.

Fundacja ma do spłacenia dług w lecznicy w wysokości 606 zł. Bardzo prosimy Państwa o pomoc w spłaceniu tego długu i wpłaty na konto z dopiskiem " Rufi operacja "

 

 

30.09.2014

Nasz przystojniak już nie szuka domu, bo jego rodzina tymczasowa nie odda chłopaka za żadne skarby świata :)

Relacja:

"Witam wszystkich, właśnie 10 października minie pierwszy rok odkąd przywiozłam Go do domu.

Nie był to lekki i łatwy rok dla nas, ale się opłacało bo teraz już jest cudownie i jest nam wszystkim „boksiowo”.

Teraz  zdam relacje z przebywania w naszej rodzince SERGIUSZA - SORGO zwanego inaczej RUFI a w domu po prostu SYNKIEM :D . Synek miewa się świetnie i jest wspaniałym szczęśliwym boksiołkiem.        Tak bym mogła w wielki skrócie zakończyć pisaninę ale wiem, że wiele osób tak jak my pokochało Sergiusza i czeka na wieści o nim.

Zacznę od dokończenia tego na czym urwała się ostatnia relacja o Sorgo.

Po operacji nosa, która odbyła się w kwietniu 2014 roku Sorgo już nie chrapie, nie ma bezdechów i przesypia długie godziny bez budzenia się po utracie tchu.

Także kastracja dała wspaniałe efekty, ponieważ już nie rzuca się z zębami do rezydentek i nareszcie skończyły się krwawe bitwy z finałem u weta na zszyciu ucha czy też innej części ciała. Teraz też czasem zdarza się mała awanturka o zabawkę lub podkradane jedzenie które wypadło z pyska, ale już nie ma to takiego wymiaru jak wcześniej i naprawdę jest to rzadkie wydarzenie. Wcześniej naprawdę miałam obawy co będzie dalej, jeżeli Sorgo nadal będzie się rzucał na dziewczynki. Odbywało się to codziennie zwłaszcza w porze karmienia. W rezultacie musiałam podczas jedzenia izolować Sorgo. Po kastracji jeszcze kilka razy przydarzyło się takie zjawisko ale w miarę upływu czasu jest coraz lepiej. Polecam wszystkim żeby jednak kastrować i sterylizować zwierzęta. Daje to pozytywne efekty. Co prawda nie od razu, ponieważ potrzeba czasu żeby hormony przestały szaleć. Oprócz tego trzeba nadal pracować ze zwierzęciem, ale efekty są a patrząc po Sergiuszu są znakomite.

Cała trójka potrafi się pięknie bawić, biegać razem i trzymać komitywę zwłaszcza, jak proszą całusami o smakołyki. Dziewczyny dostają swoje porcje w kuchni, a Sorgo grzecznie czeka w przedpokoju na swoją miskę, nie rzuca się na nie i już nie ma między nimi ochronnych krat.

Sorgo to mój nieoceniony pomocnik, pamięta o wszystkim i przypomniana zapracowanej pańci że to już ta godzina o której jest jedzenie, spacer czy pora spać.  Pieszczoch i cudowna przytulanka, zwykle trudno  wygonić go z łóżka. Nawet gdy próbuje poprawić pościel i zganiam synka na podłogę, to patrzy wtedy na mnie z takim wyrzutem i niemym pytaniem "jak to chcesz spać beze mnie?". Nadstawia uszy jak radary czekając na hasło "no chodź już pościelone". A gdy za długo siedzę przed kompem lub telewizorem przychodzi "namruczeć" na mnie, że mam już kłaść się spać. Wydaje przy tym śmieszne odgłosy coś pomiędzy mruczeniem i warczeniem. Jak się posłucham i idę do łóżka, wtedy słychać pomruk i głębokie westchnięcie ulgi "no ile można jeszcze czekać".

Sorgo to mój wspaniały obrońca. Na spacerze pilnuje żeby nikt mnie nie zaczepiał i zagadywał a jak ktoś próbuje zagadać, a nie podoba mu się ta osoba to potrafi publicznie obszczekać intruza ;) .  To cudowny pies i moje serducho dobrze to czuło od początku - czyli jak zobaczyłam jego zdjęcie na SOS bokserom  wiedziałam, że to będzie mój kochany boksiołek. To była miłość od pierwszego wejrzenia J

Oczywiście Sorgo jest już nasz i tylko nasz i nie oddamy Go nikomu. 

Właśnie władował mi się na kolana i namruczał na mnie że mam iść spać bo już późno. Zaraz cała trójka wpakuje mi się do łóżka i w ciągu nocy Cookie będzie trącać mnie nosem żebym podniosła kołdrę to ona się po cichutku wsunie i będzie spała między moimi nogami. Po chwili Kaja przyjdzie zaczepiać łapą, że była się napić wody, a teraz pilnie potrzebuje się przytulić, wsunie mi nos pod pachę i zacznie posapywać i pochrapywać, a synek położy się obok kładąc pysk na mojej szyi i może będzie trochę ciasno.

Czasem tylko żałuję i myślę sobie, „mogłam kupić szersze łóżko”. 

Tak naprawdę żałuję tylko tego, że mieszkam w bloku, a nie we własnym domku. Gdybyśmy mieszkali we własnym domku to łóżko musiało by być co najmniej 2/2 m tak żeby jeszcze kilka boksiołków mogło spać razem z nami.

Są to moje marzenia, że kiedyś jak będę miała dom i ogródek to nie 3 boksery będą tam biegać, ale co najmniej 3*3 bo u nas boksiowiroza jest bardzo rozwinięta ;) Mam tylko nadzieje że to marzenie kiedyś się spełni i będziemy mogli uratować kolejne boksiowe życie. "

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.