STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
SHADY
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: DT
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

08.12.2013

Noc, mróz i kolejne zgłoszenie wczoraj od Prezesa Pogotowia dla Zwierząt, Grzegorza Bielawskiego:

"Wychudzona sunieczka mieszkająca nad jeziorem, szukająca schronienia w trzcinie. Pan Jacek widział ją 3 dni wcześniej ale uciekała w popłochu. Tego dnia znalazł ją w maleńkiej jaskini na worku z kiszonką, którą dokarmia zwierzęta w lesie. Wyziębiona, głodna sunia grzała się i na widok człowieka już nie uciekła tylko posłusznie wskoczyła do auta..."

I znów gorąca linia, telefony i mamy dom i transport.

Shady przeszła dziś pod naszą opiekę i chwilowo zamieszkała w Poznaniu u Romy. Sunia jest drobniutka, chudziutka, bardzo wystraszona, nie chodzi tylko się czołga...Nie wie, co to telewizor, co to lustra, chodzenie między blokami i ludźmi to dla niej nowość...

Bardzo pilnie szukamy transportu na jutro z Poznania do Warszawy!

11.12.2013

Shady w nocy z poniedziałku na wtorek  dojechała do Warszawy. Noc spędziła w siedzibie Fundacji. Rano została dowieziona do lecznicy, gdzie przeszła badania, została odrobaczona, zachipowana. Ze względu na stan zdrowia odroczono szczepienia, do czasu aż nabierze ciałka, odporności, i ogólnie poprawi się jej stan. Sunia miała wykonane USG jamy brzusznej, które wykazało silny stan zapalny pęcherza moczowego, nie udało się jednoznacznie wykluczyć ropomacicza, sunia ma ropno-śluzowy wyciek z dróg rodnych (do obserwacji). Shady była bardzo odwodniona, wychudzona. Podano kroplówki i antybiotyk. Sunia zamieszkała w domku tymczasowym u Izy, gdzie zaprzyjaźniła się z sunią rezydentką i dziećmi. Bardzo dziękujemy Romie za opiekę nad sunią i transport :) i jak zwykle naszym niezastąpionym Marzenie i Mirkowi :)

08.04.2014

Pani Iza, opiekunka z domu tymczasowego Shady podjęła decyzję, że bokserka zostaje u niej na stałe.

Shady jest już po zabiegu sterylizacji, ładnie przytyła, jest radosna.

Wczoraj Pani Iza przyjechała z Shady do siedziby Fundacji z prezentami dla podopiecznych, za które bardzo dziękujemy!

 

17.02.2015

Życie jest nieprzewidywalne i pisze takie scenariusze, jakich nie wymyśliłby najlepsze reżyser. Tak było w przypadku Shady, która z różnych przyczyn losowych i rodzinnych swoich nowych opiekunów musiała zamieszkać w innym domu. Dziewczynka miała wielkie szczęście i zamieszkała w domu Pani Małgosi w Tarnowskich Górach.

Relacja:

"Witam Germaine!

W sposób bardzo skrótowy postaram się opisać zachowanie i problemy z sunią od momentu pobytu jej u nas w domu i to co pisałam do p. Eli w emailach i wiadomościach do niej zawartych a ponieważ wiele informacji się powielało więc skomasuję to w jedną lub dwie wiadomości.
Podróż z Warszawy do domu minęła spokojnie.Sunia większość drogi przespała nie interesując się co się dzieje na drodze.Mieliśmy 2 krótkie postoje na ewentualne załatwienie potrzeb suni. Dojechaliśmy do domu około 1 w nocy. Sunia wysiadła z samochodu załatwiła się i stanęła jak wryta przed wejściem i schodami do klatki. Wcale nie chciała wejść to samo w klatce po schodach bardzo strasznie i ciężko jej szło wchodzenie po schodach. Do mieszkania weszła ostrożnie  i powoli zapoznała się z nowym panciem i mieszkaniem. Sunia nie idzie tylko prawie się czołga brzuszkiem po ziemi ale powoli ogląda nowe domostwo. Nerwowo bardzo przespała noc do rana nie kładąc się wcale na swoje legowisko ale leżąc na dywanie. Przez pierwsze dni zauważamy że sunia jest właściwie wcale nie z socjalizowana,potwornie wystraszona, zalękniona i bojąca się niemal wszystkiego. Największym problemem jest wyjście z mieszkania na klatkę schodową,przejście przez klatkę do schodów,zejście ze schodów na dwór,załatwianie się na dworze gdzie popadnie /chodniki/, lęk przed jadącymi samochodami,traktorami,lęk przed wejściem do piwnicy,pół otwartymi drzwiami od pomieszczeń w mieszkaniu,głośnego mówienia,ręczników i ścierek w ręku itp. Praktycznie bała się wszystkiego każdego szelestu,puknięcia. Nie umie chodzić spokojnie na smyczy tylko chodzi jak chce zygzakami obijając się o nasze nogi.Nie załatwia się w jednym miejscu tylko idąc obsikując sobie tylne łapki.Bardzo brzydko pachnie jej z pyska oddech odorowo- cychnąco- gnijąco - kwaśny. Po pierwszym dniu pobytu wdrażamy pierwsze drastyczne zmiany w życiu suni. Ponieważ nie śpi wcale na swoim legowisku i nie bawi się zabawkami przywiezionymi ze sobą zabieramy wszystko i chowamy, dajemy jej nowy gruby misiowaty koc na legowisko, zabawki które mamy po Dorze i podusię do spania.
Sunia powoli się zmienia od tego momentu.Staje bardziej otwarta i spokojna.Legowisko z podusią bardzo jej się spodobało i leżakuje teraz w nim z radością. Zadziwiają ją nowe zabawki i powoli uczy się bawić nimi. Wprowadzam ciepłe jedzenie, bo suchej karmy wcale się nie rusza. Sunia stale ulewa jedzenie i dużymi ilościami, odbija jej się i beka. Po tygodniu jedziemy do weta na wizytę bo jest zbyt wiele objawów niepokojących pod względem zdrowia i na wszelki wielki idziemy aby dokładnie obejrzał ją doktor. Po dokładnym jej obejrzeniu i zbadaniu weterynarz zauważa że sunia ma powiększone węzły chłonne, na jednym sutku zmiana pod palcami, lustro nosa zniekształcone,ostatnie żebra bardzo poobijane,niewielka zmiana na kręgosłupie,oczy lekko przymglone wygląda to jakby początek zaćmy lub jakaś inna choroba oczu.Serce i płuca pracują równo i miarowo bez zastrzeżeń.Decyzja pobieramy jej krew na badania /morfologia pełny profil-z cukrem,cholesterolem,glukozą.AST,ALT,ALP,profil trzustkowy,wątrobowy,tarczycowy/. To sikanie może być spowodowane albo ciągnięciem jej na spacerach i brak możliwości załatwienia się w jednym miejscu lub przeprowadzeniem tylko podstawowej sterylizacji bez usunięcia listwy mlecznej na której jest lekka zmiana pod jednym cycuchem maleńki guzek. To jest do obserwacji. Waży 22,5 kg. Dostaje leki na odrabaczenie, na poprawę trawienia,na refluks żoładkowo-jelitowy, krople do oczu i leki na uszy. Wyniki suni wracają z laboratorium i są dobre. Sara dostaje stale teraz ciepłe jedzenie w małych porcjach kilka razy na dzień /ryż-makaron i mięso z indyka/ Ulewanie powoli staje się coraz mniejsze i jest to skutkiem systematycznego ciepłego jedzenia i leków.Powoli znika też ten nieprzyjemny oddech. Na pewno była karmiona chlebem i ziemniakami, bo na te rzeczy rzuca się jak opętana i potrafi je sama ściągnąć ze stołu i z blatu w kuchni. Pierwsze kęsy są bardzo zachłanne a potem je spokojnie. Powoli oduczam ją że nie wolno zdejmować nic z blatów i ze stołu w kuchni.Nie wsadzamy łebka do gorącego piekarnika.Zaczynamy teraz pracować nad zachowaniem Sary i jej fobiami i lękami których ma tysiące. Najpierw nauka nad wychodzeniem z domu i zejście po schodach. Po 2 dniach mamy sukces.Sunia sama zaczyna schodzić po schodach ale schodzi po nich bardzo pociesznie do dziś jak koń paradnym krokiem lekko zatrzymując się nad każdym stopniem,Wchodzenie nie sprawia jej żadnego problemu. Zaczyna powoli pojmować gdzie wolno, a gdzie nie wolno się załatwiać. Do czego służą zabawki i piłki.Nauczyła się biegać za piłką na dworze i przynosić do ponownego rzucania, choć na początku nie chętnie je oddaje. Uczę ją iść jednostajnym krokiem przy nodze, ale to jej bardzo trudno przychodzi i nadal chodzi zygzakiem. Bardzo boi się wszelkiego rodzaju ogrodzeń i siatek.Przechodzi koło takich konstrukcji z lękiem i raczej w bezpiecznej odległości. Boi się osób które mają założony kaptur na głowę i starszych panów /dziadków/. Żadne zwierzęta nie są dla niej problemem. Była w towarzystwie kota i królika i zachowywała się bardzo fajnie.Żadnych oznak agresji czy niepokoju.Jedyny pies którego bardzo się boi to pies rasy amstaf.Gdy go widzi ucieka szybko do domu jak najdalej od niego w bezpieczne miejsce. Problemem nadal pozostaje nadal brak sygnalizowania potrzeb /wyjście na dwór/ tylko na podstawie obserwacji wiemy kiedy chce wyjść na dwór lub że jest głodna lub chce pić.Sara nie szczeka.Są nieporadne próby szczeknięcia ale sporadycznie,a jedyne dźwięki jakie z siebie wydaje to chrumkanie jak prosiaczek i lekkie pomrukiwanie oraz chrapanie podczas snu.
Ma też zachowanie typowe dla księżniczek /nie chce chodzić gdy pada deszcz,kałuże przeskakuje lub je omija i problemem było wyjście na spacer gdy pada śnieg i nie wchodzi tam gdzie jest sporo śniegu.
Ze zdrowiem suni też nie jest aż tak bardzo dobrze ponieważ ona miała wszystkie zapalenia i stany zapalne tylko podleczone. Od 14.10 do końca stycznia dostaje z przerwami antybiotyki. Mieliśmy zapalenie sutka z krwawieniem i ropniem, potem zapalenie ucha i oczka, zapalenie gruczołów około odbytowych a ostatnio od 19.01. zapalenie na tylnym udzie koło pupy tam gdzie miała taką dużą odleżynę kolejny stan zapalny z krwią i ropą.Była robiona punkcja na komórki rakowe.Wynik przyszedł że to jest bardzo silny stan zapalny. Obecnie Sara jest odrobaczona po raz kolejny i jak nic się nic nie przyplącze to za tydzień będziemy ją szczepić a potem podejmiemy decyzję z weterynarzem kiedy usuniemy jej te wszystkie guzki i narośle i zajmiemy się tymi wiszącymi cycuchami.
Na dziś po tych ponad 4 miesięcy pobytu u nas Sara jest na tyle ustabilizowana że je 3 razy ciepłe posiłki bez problemu spokojnie, nie łapczywie dojadając sobie karmę ALNUTRA -kupuję je w ALDI, spokojnie zachowuje się w domu chodząc po nim ładnym sprężystym krokiem,Daje sobie wycierać pyszczek ręcznikiem papierowym,daje się spokojnie wykąpać i wytrzeć ręcznikiem,chodzi na spacery w  kolczatce i w szelkach, ma specyficzny mimiczny sposób sygnalizowania potrzeb,sypia w miejscach przez siebie wybranych tzn. mały pokój duży fotel lub na swoim legowisku w dużym pokoju.Lubi strasznie oglądać telewizję i można powiedzieć że jest 95% fobii i lęków jest wyeliminowanych. Jej charakter można ocenić na mieszaninę boksera,labradora i dziecka 2,5 rocznego które poznaje świat. Obecnie waży 25 kg. Jest teraz wspaniałą radosną sunią cieszącą się życiem poznającą świat od nowa z innej tej lepszej strony.
Na podstawie obserwacji i jej zachowań na początku jej pobytu można śmiało stwierdzić że Sara miała bardzo ciężkie życie/ jej zachowanie wskazuje że była najprawdopodobniej trzymana w ciemnym lub półciemnym pomieszczeniu może nawet w klatce, karmiona byle czym,bardzo bita lub nawet katowana za jakiekolwiek nieposłuszeństwo- bo bała się bardzo ścierek,podniesionej lub nagle wyciągniętej dłoni w jej kierunku,trzasków, krzyków itp. Teraz wie co to jest przytulić się do nas,daje delikatne buziaki, cieszy się strasznie gdy wracam z pracy i powoli wyczuwa jaka to pora i potrafi już czekać na mnie w okolicach drzwi żeby się szybko witać. Sara jest coraz fajniejsza i coraz bardziej usłuchana i zacofana boksiowa dziewczynka.
Do tego opisu załączam jeszcze zdjęcia naszej kochanej Sary.
Pozdrawiam serdecznie Małgorzata z Tarnowskich Gór."
Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.