STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
SZCZENIACZKI
Wiek: Szczeniak
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

16.02.2014

Słodkie "szczeniaczkowo", psie dzieci, które budzą w nas takie emocje, że uśmiechmy się mimowolnie, rozczulamy, rozklejamy. Nie wszyscy jednak mają w sobie tyle miłości, uczuć i człowieczeństwa, aby zadbać o psie dzieci, które na świecie pojawiły się wskutek ludzkiej głupoty, zacofania, braku wyobraźni.

Jak już wcześniej pisaliśmy, w jednym z domów w Nowym Sączu urodziło się 9 szczeniaczków. Ich właściciel, pozbawiony wszelkich zasad i odpowiedzialności "pseudoczłowiek" postanowił pozbyć się osesków. Swój plan wprowadził w życie i 9 niewinnych, zdolnych do życia, zdrowych, dorodnych szczeniaczków wyrzucił na mróz do kontenera, na pewną śmierć z wyziębienia i głodu. Wola życia maleństw była jednak silniejsza niż mróz i swoim płaczem zaalarmowały przechodnia, który zgłosił zdarzenie do Straży Miejskiej. Ktoś anonimowo powiadomił też TOZ w Nowym Sączu i w wyniku interwencji, udało się odebrać matkę i szczeniaczki. Gdy tylko pojawiła się informacja na FB, skontaktowaliśmy się z TOZem i po tygodniu obserwacji w lecznicy boksiowa rodzinka przeszła pod naszą opiekę.

Obecnie szczeniaczki mają 3 tygodnie, rozwijają się prawidłowo i wraz z matką przebywają w domu tymczasowym w Warszawie. Wczoraj maluchy zostały odrobaczone. Mamy 4 dziewczynki i 5 chłopczyków. Wszystkie zdrowe, słodkie, jednym słowem cudne.

Do adopcji będą gotowe za około 5 tygodni.

Bardzo pilnie szukamy nowego domu tymczasowego dla boksiowej rodzinki. Obecny domek może sprawować opiekę do środy.

 

 

25.02.2014

Dzieciaczki skończyły właśnie 4 tygodnie, w zeszłym tygodniu zostały odrobaczone, miały przycięte pazurki i zaczęły jeść karmę "starter"namoczoną w mleku dla szczeniąt. Szczeniaczki są coraz bardziej samodzielne, "łazikują", gramolą się i bawią. Mamuśka jest bardzo zmęczona i zagląda do nich tylko na krótkie karmienie.

11.03.2014

Nasza boksiowa rodzinka rośnie jak na drożdżach. Dzieciaczki stają się coraz bardziej samodzielne, a ich mamusia jest coraz bardziej wymęczona, dlatego podjęliśmy decyzję o oddzieleniu części maluchów od matki. Jeden chłopczyk zamieszkał od razu w nowym domu, ale żeby nie było mu smutno, nowa opiekunka wzięła drugiego chłopczyka, jako dom tymczasowy. Pozostała trójka chłopców zamieszkała tymczasowo u naszej nieocenionej Kasi od "zadań specjalnych" czyli Kasi kochającej szczeniaczki.

Relacja Kasi:

Sobota ( 01.03.14r ), razem z synem Patrykiem, jedziemy po szczeniaki do obecnego domu tymczasowego Frani i jej szczeniaków. Mama szczeniąt bardzo radośnie mnie przywitała, super pozytywnie nastawiona sunia, choć pierwszy raz mnie widziała, zachowywała się tak jakby mnie znała. Nic dziwnego, że sunia już nie daje sobie rady z wychowywaniem i karmieniem tych swoich małych urwisów. Sunia na zdjęciach wygląda na dużo większą a w rzeczywistości, jest małą i drobniutką sunią. Jestem pełna podziwu dla Marii i Juli, za wytrwałość i cierpliwość przy tak licznej rodzince.

No i tym sposobem zamieszkali u nas "Trzej muszkieterowie", Śmieszek, Kruszyna i Pręgus :-)  takie imionka dostali chłopcy chwilowo, żeby nam w domu było łatwiej i żebyśmy wiedzieli o którego z piesków chodzi.
Chłopcy na początku byli bardzo nieśmiali, bali się stawianego kubka na blacie, trzaśnięcia drzwi i wszystkich innych nowych dla nich odgłosów.
Jeden ze szczeniąt był najbardziej wyluzowany, ten co zwie się Śmieszek, kogo zobaczył to macha ogonkiem. Kruszyna bo jest najmniejszy z całej trójki, a Pręgus bo jest pręgowany.
Tak jak wcześniej pisałam, szczeniaki były odrobaczane w sobotę ( 01.03.14r ), więc bacznie ich kał obserwowałam. Godzina 23.30 Kruszyna robi kupkę, ale widzę że ciężko mu idzie, stękał i było widać że się męczy. Po trudach, udało mu się załatwić. Już było wszystko jasne, czemu tak mu opornie szło zrobienie kupy. Bo tam właśnie był niczym jak kłębuszek z nici, ale jak wiemy, to były paskudne glisty, których Kruszyna nie mógł wydalić przez swój mały odbyt :-( .
Chłopcy mają wilczy apetyt, jeszcze dużo śpią, ale już jak wstaną, no to wiadomo, toaleta, szaleństwo (gryzienie i ciągnięcie swoich braci za wszystko co się tylko da lub nas jak staniemy im na drodze - podgryzają kapcie i nogawki ). Psiaczki są już tak wyluzowane, że każdy z nich już szczekał u nas w domu. Teraz mamy przez jakiś czas pięć obronnych psów :-)
Nasze psy Bzik ( kocha wszystkie psy, a zwłaszcza szczeniaki, które przyjeżdżają na tymczas), no i słynny Felek, który już sobie w Fundacji wyrobił opinię mało tolerującego inne psy, tym razem mnie zszokował, jeszcze ani razu nie zawarczał na szczeniaki, tylko stoi i ze zdziwieniem patrzy co te urwisy robią.  Szczeniaczki na początku bały się Bziczka, który siedzi przed kuchnią i bacznie obserwuje szczylki, z chęcią by do nich wparował, ale dzieli ich przeszkoda. Teraz muszę uważać bo dzieciaczki już coraz chętniej podchodzą do płyty, która ich dzieli od Bziczka.
TERAZ TYLKO " TRZEM MUSZKIETEROM " SĄ POTRZEBNE                  ODPOWIEDZIALNE STAŁE DOMKI!!!

 

23.05.2014

Wszystkie szczeniaczki z nowosądeckiej interwencji zamieszkały w nowych domkach. Aby śledzić dalsze losy dzieciaczków, zapraszamy na ich profile.

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.