STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
PASAT
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: DT Katowice
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

09.03.2014

Dostaliśmy wczoraj zgłoszenie o psie, który od dwóch tygodni błąkał się pod Tesco. W końcu udało się go złapać, a w zasadzie wyczerpany i zmarznięty sam podszedł i wskoczył do auta.
Pasat przeszedł pod opiekę naszej Fundacji, zamieszkał w hotelu.

Relacja:
"Bokser jest słaby, chudziutki, ma biegunkę. Pasacik jest bardzo grzeczny, Basia zawiozła go do hotelu, w samochodzie grzecznie spał, na razie apetyt nie dopisuje, ale miejmy nadzieję, że psina trochę ochłonie i zacznie jeść. Pasata czeka wizyta u weterynarza. Bokser jest wykastrowany, na moje oko wiek 5-7."

Bardzo dziękujemy Basi  za zorganizowanie całej akcji i transportu boksia.

21.03.2014

Pasat ukazał swoje prawdziwe oblicze: jest psem poukładanym, grzecznym, garnącym się do człowieka. Mimo swojej tułaczki nie stracił ani trochę zaufania do ludzi. Świetnie dogaduje się z psami. Podczas spotkania z kotem, który próbował wydłubać mu oczy, Pasat kręcił dupką ze szczęścia, po czym stwierdził, że miska z jedzeniem jest bardziej interesująca. Wcześniej prawdopodobnie mieszkał w domu, wie jak korzystać z takich dogodności jak kanapa. Okazało się, że Pasacik ma maksymalnie 4 lata.

02.04.2014

Pasat zamieszkał w domu tymczasowym u Pani Iwony i jej rodziny w Katowicach.
Relacja opiekunki:
"W sobotę Pasat zamieszkał z nami. Bardzo wystraszony, nerwowy, dostał biegunki. Z moją sunią Tequilą dogadał się bez problemu, a kot Leon nie interesował go w ogóle. Pierwszy spacer bardzo nerwowy (dla wszystkich) ciągnął na smyczy, ale to pewnie z emocji, wszystko było nowe, inne. Jest bardzo grzeczny i spokojny. Na inne psy nie reaguje, nie jest agresywny, nawet obszczekany przez inne psy ma to w nosie. Jest bardzo mądry, zna komendy: siad, leżeć, daj łapę, chodź do mnie, stój, poczekaj, na miejsce. Zostawiony sam w domu śpi grzecznie, nie niszczy, nie szczeka. Nie wchodzi na kanapy, woli swoją poduchę przy ciepłym piecu kaflowym. Ma wielki apetyt, je karmę suchą i gotowaną. U weterynarza spokojny, dał się zbadać, został odrobaczony, wkrótce szczepienia. Pani doktor Monika stwierdziła, że dużo przeszedł w swoim psim życiu. Po kilku dniach z nami uspokoił się, zaufał. Na smyczy chodzi już ładnie. Wielki pieszczoch, domaga się głaskania podając łapkę. Nasz kot już mu zaufał i dał się obwąchać, nie ucieka na jego widok. Z naszym wielkim psim stadem zaprzyjaźnił się bez problemu, a jest nas sporo; Lora, Czika, Bury, Ozzi, Alsa, Zuza, Sawa, Kora i Tequila. I te jego mądrze patrzące oczy, nie sposób się nie zakochać"
17.04.2014

Pasat/Spike zamieszkał w nowym domu pod Żywcem, u Rodziny, która kilka lat temu straciła swoją ukochaną bokserkę Maltę.
Dziękujemy Pani Iwonie z domu tymczasowego, za wspaniałą opiekę na Pasatem.

Relacja z nowego domu:
"W końcu został SPIKE (SPAJKI- pocisk, rozumiemy, że taki, który przeszywa serce i nie ma odwrotu...:-) )- Pani Iwona i Jej mąż zachowali się bohatersko- nie było łez (oficjalnie), miłe uśmiechy i solidarność w ofiarowaniu siebie dla dobra sprawy (czyli ukochanego psa) ułatwiły rozstanie. SPIKE bez problemu wyszedł z nami, sam wskoczył do bagażnika (samochód combi). Podróż z Katowic do Łękawicy upłynęła spokojnie i bardzo szybko dzięki temu, że była to niedziela i pusto na drodze. Zetknięcie z "ziemią obiecaną" było naznaczone spryskaniem każdego krzaczka, a jest ich sporo na powierzchni 3700 m kwadratowych. W mieszkaniu zachował się super- miska z wodą i karmą, legowisko, zapachy kuchenne, smakołyki- ogarnął w mig, bo przecież to na Niego wszystko czekało. W ogrodzie mamy oczko wodne, nie przewidzieliśmy, że zechce się wykąpać, na szczęście w domu ciepło i szybko sierść wyschła. W sprawach fizjologicznych okazał się dżentelmenem z najwyższej półki- na końcu działki mamy własny las posadzony kilka lat temu i tam właśnie SPIKE "dopełnił formalności".  Zachowuje się cały dzień bardzo spokojnie. Naszej kotce Larze szczeknął na przywitanie. Chyba źle zrozumiała (odwieczny konflikt między kotem i psem), wylądowała na brzozie i tylko pomoc przy pomocy drabiny i mojego męża spowodowała, że udało się ją zdjąć. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że SPIKE jest z nami. Rozanielona twarz mojego męża niech będzie najlepszym podziękowaniem za to, że uszczęśliwiliście Państwo kilka stworzeń...


Pozdrawiamy, pozostajemy w wdzięczności
Lubomira i Aleksander "

20.07.2016
Dostaliśmy relację z adopcyjnego domu Pasata. To bardzo miłe, że adopcyjne rodziny naszych podopiecznych o nas pamiętają i ciepło mówią. To dowód na to, że to co robimy ma sens.
Relacja:
"Witam
Mijają dwa lata odkąd Spajki jest z nami. Jego historia mogłaby się zawrzeć w zdaniu: Anioły-czasem zamiast skrzydeł mają łapy.
Nie wiemy co się stało, że ten bokser błąkał się w okolicach Bytomia a przetrwanie zawdzięcza ludziom, którzy rzucali mu bułki i chleb (przy Auchon). Miał szczęście jeszcze większe gdy pomogła mu Fundacja SOS BOKSEROM.
Spajki od pierwszych chwil czuł się u nas tak jakby znał nas od urodzenia. Spokojny , nie szczeka na ludzi ani na inne psy, nie warczy, bardzo lubi pieszczoty. Nie sprawia żadnych problemów. Ten idealny obraz zaburzał przez pierwszy rok  problem tzw. fizjologiczny -Spajki
popuszczał mocz do legowiska. Badania nie wykazały żadnych chorobowych zmian. Stwierdziliśmy, że to "siedzi" w głowie. Być może to była przyczyna, z powodu której został porzucony? My po prostu mieliśmy dwa legowiska i na przemian praliśmy. Problem nasilił się gdy musieliśmy rok temu przeprowadzić się z powrotem do Katowic-przyczyną była choroba
męża. Spajki zniósł to bardzo dzielnie, nadal był spokojny, sam zdecydował, w którym miejscu będzie jego legowisko. Codzienne długie spacery w lesie i Ośrodku Bolina rekompensowały brak ogrodu. Pół roku trwało jednak silniejsze moczenie. Skończyło się nagle-dosłownie z dnia na dzień. Tłumaczymy to sobie, że wreszcie poczuł się pewnie i kochany. Bo nie ulega wątpliwości, że bardzo go kochamy i nie wyobrażamy sobie już bez niego naszego domu. Spajki jest świetnym kompanem podróży-czy daleka Białowieża (wakacje), czy jednodniowe wypady -spokojnie znosi podróż i wszędzie zachowuje się grzecznie i dostojnie. Razem też
bierzemy udział (od dawna) w akcji- "Kupy swego psioka  sprzątej do hasioka":-) :-)
Jesteśmy szczęśliwi, że mamy Spajkiego i mamy nadzieję, że on jest szczęśliwy z nami.

Pozdrawiam
Lubomira"


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.