STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
DASZA
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

12.04.2014

Dasza została przekazana naszej Fundacji wczoraj, zamieszkała w domu tymczasowym pod Warszawą.

Bokserka ma 13 miesięcy, jest wulkanem energii, jak każdy młody bokser mogłaby się bawić bez końca.

22.04.2014

Dasza zamieszkała w nowym domu pod Warszawą, relacja:

"Sunia trafiła do nas, po tym jak musiała opuścić swój dotychczasowy dom. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Wydawało się, że młody, energiczny pies będzie chciał się dużo bawić i może tęsknić za swoim poprzednim miejscem. Nic bardziej mylnego. Suńcia jest zadbana, zna
wiele komend, ale zupełnie nie wiedziała jak chodzić na smyczy. Nie znała swojego imienia i absolutnie nie jest za nikim stęskniona.Pierwsze dni minęły na nauce podstaw i efekty już są. Ta mała urocza dama chociaż nadal jest trochę niezdarna i notorycznie "depcze" mniejsze pieski, jest też słodką przylepą. Przybiega na zawołanie. Wykonuje podstawowe komendy. Bardzo cieszy się każdą chwilą z człowiekiem. Szybko zaakceptowała nową rodzinę, nowe miejsce, bardzo lubi większe "stado". Spokojnie akceptuje inne pieski , pod warunkiem, że na nią nie warczą. Na smyczy nie podobają jej się inne psy, szczególnie te ujadające za płotem swoich posesji. Jeśli tylko czuje się bezpiecznie i pewnie jest radosna i skora do zabawy. Z przebywającym obecnie w jej nowym domu jamnikiem Aleksem, bardzo chętnie się bawi, ale podczas radosnych harców nie wyczuwa swojej siły i przez dłuższy czas jamniczek nie jest w stanie dotrzymywać jej kroku. Lubi wszystkie psie zabawy i towarzystwo ludzi. Dzieci akceptuje bez problemu. Po zmianie obroży na szelki, pies nie jest tak napięty i spokojniej daje się prowadzić na spacerach.  Lubi też szaleć w ogrodzie, gdzie ma miejsca pod dostatkiem, jak i na leśnych polanach. W mieście prowadzi się bez problemu. Pies jest ciekaw nowych zapachów i miejsc. Mamy nadzieję, że niedługo nauczy się sama zostawać w domu, ponieważ
obecnie musi być pod stałą 24 godzinną kontrolą. Pozostawiona na chwilę sama w pokoju drapie drzwi, aby pójść za człowiekiem i nie chce leżeć na swoim posłaniu ani w dzień ani w nocy. Obecnie anektuje wszystkie kanapy oraz łóżko do odpoczynku. Bokserka wymaga jeszcze sporo pracy, ale wydaje się, że z czasem będzie taką pociechą, na jaką ma zadatki."

16 Marzec 2017

Dostaliśmy nową relację z domu Daszy:

" Witam,

Sara kończy 15 marca br. 4 lata i postanowiłam przekazać po 3 latach relację o niej i kilka zdjęć. Sara, wcześniej Dasza jest z nami od 12 kwietnia 2014 roku. Przybyła do nas z innego domu, który ją przekazał do fundacji gdy miała 13 miesięcy. Była wulkanem energii, cały czas biegała, skakała i było ją bardzo trudno zatrzymać. Mieliśmy spory problem z okiełznaniem jej energii, pomimo że wychowaliśmy wcześniej dwie bokserki od szczeniaka, jedna Dora była z nami 9 lat, a druga Bella 11. Nasze bokserki, gdy miały rok  to znały już zasady, ładnie chodziły na smyczy, same wskakiwały do samochodu, dobrze zachowywały się w domu, chociaż Dora, gdy była szczeniakiem pogryzła mi kwiatki w doniczkach i powynosiła śmieci z kosza. Tym razem trafiła do nas bokserka z przyzwyczajeniami z poprzedniego domu, poza tym może rozłąka z poprzednimi opiekunami i nowe otoczenie powodowały u niej to ADHD.

Sara przez te prawie 3 lata, gdy jest z nami też już się wiele nauczyła, ale nadal nie jest do końca dobrze na spacerach. Spuszczona ze smyczy chce się witać z każdą napotkaną osobą skacząc na nią, pomimo tego że słyszy „nie wolno”, różnie reaguje na spotkane psy, z niektórymi się ładnie bawi, a na inne reaguje agresją. Zatem staramy się przytrzymać ją gdy ktoś przechodzi i pozwalać na zabawy tylko ze znajomymi psami, szczególnie że Sara przebywa z nami w różnych miejscach - pod Warszawą w domku z ogrodem, ale też w Warszawie w mieszkaniu, albo podczas urlopu w tym roku nad jeziorami. Spacery są więc urozmaicone, na otwartych przestrzeniach na wsi, albo w mieście. W pierwszym okresie wychowywania Sary konsultowałam się z behawiorystką, która dała mi wskazówki jak z nią postępować. Sara ma bardzo rozwinięty zmysł polowania i dlatego goni za zwierzętami (w lesie trzeba bardzo uważać) i najbardziej ulubioną zabawką jest sznurek, lubi biegać za rzuconą zabawką, ale nie chce jej oddać. Niestety jest bardzo nieuważna podczas zabawy i w pierwszym roku dwukrotnie trafiła zębami w moją rękę a nie w sznurek i skończyło się szyciem rany. Mówimy o niej, że jest „niesterowalna”, a przecież wiemy że może być inaczej, bo takie mamy doświadczenie zdobyte podczas opieki nad Dorą i Bellą.

Ciągle najlepszym miejscem do odpoczynku jest kanapa, a do spania nasze łóżko, chociaż ma w domu 3 psie leżanki, ona jednak woli przytulić się do człowieka.

 Nasza rodzina w 2015 roku powiększyła się o mojego wnuczka Tadzia, którego Sara bardzo kocha i chce go ciągle lizać, ale nadal jest od niego większa i cięższa. Zatem gdy dziecko jest u nas musimy uważać, aby podczas okazywania miłości nie zrobiła mu krzywdy, no i bardzo lubi gryźć jego zabawki. Czasem też przebywają u nas inne psy, które mają u nas dom tymczasowy do czasu aż jako przedstawiciele TOZ znajdziemy im stały. Sara na ogół dobrze przyjmuje takich gości w domu.

 Z jej zdrowiem nie jest najgorzej, ale do ideału sporo brakuje. Została wysterylizowana zaraz po przybyciu do nas w 2014 roku, ale potem mieliśmy problem z chodzeniem. Rano w pewną niedzielę wyszła do ogrodu i nie mogła sama wrócić. Pojechaliśmy z nią od razu do kliniki weterynaryjnej na ul. Puławskiej w Warszawie. Badanie i prześwietlenie przednich kończyn i przedniej części kręgosłupa wykazały nieznaczne zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, ale z chodzeniem już było dobrze. Następnie w 2015 roku zrobiliśmy badanie krwi, było OK, ale RTG klatki piersiowej wykazało powiększenie serca i zaczęliśmy podawać Cardioforce. Pod koniec 2016 roku zauważyliśmy, że ma problem z chodzeniem, tym razem widać było po dłuższym leżeniu sztywność tylnych kończyn, ale po jakimś czasie chodziła już normalnie. Zrobiliśmy RTG stawów biodrowych w uśpieniu, niestety okazało się że ma  dysplazaję obustronną, z jednej strony na średnim poziomie, a na drugim zaawansowaną. Ponadto stwierdzono deformację trzonów kręgów w okolicy kręgosłupa. Weterynarz twierdzi, że niezbędna będzie operacja jednej głowy kości, bo grozi jej wypadanie z panewki. Planujemy skonsultować się w tej sprawie ze specjalistą. Na razie podajemy Sarze Bioarthrex na odnowienie tkanki chrzęstnej.

 

 

Bardzo ją kochamy i mamy nadzieję, że będzie jeszcze z nami długo.”

 

08 Maj 2018

Dostaliśmy relację z domu Daszy, nazywanej przez opiekunów Sarą.

Relacja opiekunki:

"Witam,

Minął kolejny rok i Sara skończyła już w marcu 5 lat.

W ostatnim roku było trochę problemów ze zdrowiem Sary. Przed świętami Wielkanocnymi w 2017 roku  kaszlała i po konsultacji z weterynarzem otrzymywała przez kilka dni codziennie antybiotyk w zastrzyku i tlen. Dodatkowo, ponieważ weterynarz twierdził, że Sara ma jakiś problem z sercem, to wybraliśmy się w kwietniu na badanie do Warszawy do kardiologa dr Niziołka. Dr Niziołek zrobił jej echo serca i EKG i stwierdził, że z poza lekką arytmią serce Sary jest zdrowe. Zalecił jedynie podawanie preparatów, takich jak Magne B6, koenzym Q-10, itp., które Sara otrzymywała.

Ponadto, ze względu na stwierdzoną wcześniej dysplazję udaliśmy się z Sarą także na konsultacje do chirurga, do Pani dr. Krystyny Ratajskiej w Lecznicy zwierząt Anima na ul. Podleśnej w Warszawie. Zostały zrobione kolejne badania RTG bioder i tylnych kolan Sary. Okazało się, że problemy które ma z chodzeniem pochodzą przede wszystkim od zmian w prawym tylnym kolanie. Ostatecznie w lipcu 2017 roku Pani doktor wykonała jej zabieg tego kolana, który ma pomóc, ale generalnie stwierdziła, że Sara ma w nim bardzo duże zmiany, pomimo operacji dużo lepiej już nie będzie z tą nogą i nie można jej pozwalać na duże obciążanie tego kolana. Więc spacery nie mogą być zbyt dalekie i intensywne, chociaż Sara nieraz pokazuje, że chciałaby dłużej chodzić. Podajemy jej cały czas leki na odbudowę tkanki chrzęstnej ze względu na spondylozę i poza tym porusza się dość sprawnie, poza okresami, gdy jest zimno i duża wilgoć, wtedy bywa okresowo trochę gorzej.

Sara jest już z nami ponad 4 lata i bardzo się przywiązała do nas, a przede wszystkim do mojego męża, który spędza z nią najwięcej czasu. Bardzo lubi mu towarzyszyć podczas pracy w ogródku, albo obserwować, co robi wygrzewając się na słońcu. Poza tym to kanapowiec i łóżkowiec, co widać na zdjęciach.

Jesienią była z nami na Mazurach i zbierała z nami grzyby. Pracujemy cały czas nad jej zachowaniem, ale generalnie nadal jest trochę nieobliczalna i podczas spotkań z innymi psami raz zachowuje się przyjaźnie a innym razem reaguje agresją. Zatem trzeba być przy niej czujnym i nie można jej do końca zaufać, tak jak to było w przypadku naszej poprzedniej bokserki Belli.

Przesyłam kilka zdjęć z ostatniego roku i serdecznie pozdrawiam wszystkich miłośników bokserów, a w szczególności prowadzących fundację sosbokserom. Obserwuję strony fundacji codziennie i staram się w miarę swoich możliwości wspierać fundacyjnych podopiecznych finansowo.

Danuta, Paweł i Sara."
 
 
Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2018 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.