STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
JADZIA
Wiek: 5-7
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

03.06.2014

Pisaliśmy Wam kilka dni temu, że nie jesteśmy w stanie brać pod nasze skrzydła więcej psów i póki co, niewiele się w tym temacie nie zmieniło. Nie potrafimy jednak przejść obojętnie wobec wołania o pomoc...

Wczoraj, w godzinach późno wieczornych, niemal nocą, odebraliśmy kolejne zgłoszenie, zgłoszenie pełne emocji, krzyku, płaczu, bezsilności. O pomoc prosiła opiekunka dwóch suń, które zaczęły się rzucać na siebie i gryźć. Nie był to pierwszy ani jednorazowy incydent, od pewnego czasu sunie nie pałają do siebie miłością. Bilans: poszarpane fafle, nadgryziony język, otarcia na łapach. Powód, nie wiemy, może szalejące hormony i brak sterylizacji? Może w życiu opiekunki zaszły zmiany i sunie nie potrafiły sobie z tym poradzić? Nie oceniamy, nie szukamy winnych tylko działamy. Nie patrząc na godzinę zaczęłyśmy szukać domu tymczasowego, sunię trzeba było natychmiast zabrać. Dziś rano Jadzia przeszła pod naszą opiekę i zamieszkała w domu tymczasowym.

Co możemy powiedzieć o Jadzi? Póki co, niewiele, ale była właścicielka mówi o niej tak:

"Jadzia ma około 6 lat, jest drobną sunią, bardzo szczupłą, wręcz chudą. Ma aktualne szczepienia i odrobaczenie. Do ludzi wierna, oddana, cudna, uwielbia się przytulać, włazić na kolana, siadać na kanapie wtulona  w ludzkie plecy. Na spacerach trochę ciągnie i bywa agresywna do innych psów, spuszczona ze smyczy "traci słuch" i nie wraca na zawołanie. Jest "oporna"na komendy, zna i wykonuje tylko "siad", ale to kwestia wyćwiczenia, konsekwentnej pracy z nagradzaniem."

 

 

18.06.2014

Jadzia w swoim domu tymczasowym czuje się bardzo dobrze, zadomowiła się i sprawia wrażenie, jakby zawsze żyła z tą rodziną.

Oto kilka relacji:

"Witam Pani Elu. Tata prosił o krótką relację z pierwszego jej dnia pobytu u nas. Przesyłamy parę jej zdjęć- mimo nowej sytuacji jest ona bardzo przyjazna i fotogeniczna. Jadzia początkowo była bardzo wycofana i nieufna. Z upływem godzin stała się coraz bardziej ufna i przekonana zwłaszcza do taty, za którym chodzi dosłownie krok w krok. Jest ona bardzo spokojna i czujna, a apetyt jej dopisuje. Nie sprawia większych problemów w domu, ale podczas spacerów nie potrafi iść spokojnie  przy nodze tylko strasznie ciągnie. Myślę, że ta kwestia jest do opanowania. Poza tym nie ma ona problemów z jazdą samochodem, sama chętnie wskakuje do bagażnika i grzecznie siedzi podczas jazdy. Póki co tyle jeśli chodzi o spostrzeżenia z pierwszego dnia. Pozdrawiam Magda"

"Jadzia dziś była z nami na działce i była bardzo zadowolona, przynosiła piłkę czy patyk, ale najbardziej podobało jej się latanie bez smyczy .Nie boi się ona różnych hałasów- podczas spaceru nie reagowała na hałas śmieciarki, a na działce na kosiarkę. Jest ona bardzo spokojna chociaż widać że zaczyna się przyzwyczajać i czuć się coraz bardziej swobodnie. Nie jest agresywna w stosunku do dzieci czy innych osób, a na inne psy jakoś specjalnie nie zwraca uwagi. Jadzia dostała szelki, przez co na spacerach chodzi się zdecydowanie lepiej chociaż nadal zdarza jej się ciągnąć. Natomiast nie szarpie się już tak jak to było w pierwszym dniu. Bardzo szybko się uczy i jest posłuszna choć ma swój ,,charakterek". Po powrocie do domu spała koło taty, którego nadal nie odstępuje i smacznie chrapała.

Pozdrawiam Magda :)"

Uwielbiamy takie informacje :)

Naszą podopieczną odwiedzili również nasi wolontariusze:

"Wczoraj byliśmy z wizytą u Jadzi w DT. Powitało nas groźne szczekanie...otóż Jadzia już broni domku. Po chwili już mogliśmy ją pogłaskać, zwłaszcza, że przywieźliśmy jej karmę. Oczywiście należało damę poczęstować...całe szczęście zasmakowało jej.  Boksia jest troszkę chuda ale ponieważ ładnie je, to nie powinno problemu z wyrównaniem wagi. Bardzo szybko się zaaklimatyzowała. Już jest bardzo przywiązana do swojego tymczasowego opiekuna, nie opuszcza go nawet na krok. Gdzie on tam i ona... Kanapa to oczywiste miejsce jej polegiwania, zwłaszcza kiedy obok jest jej "nowy" pan. Jest cudna. My jesteśmy oczarowani."

10.08.2014

Jadzia przeszła kilka dni temu zabieg sterylizacji w lecznicy z którą współpracujemy.

Dom tymczasowy Jadzi/Juli stał się domem stałym.  A Jadzia w ten sposób zyskała swoją Rodzinę na dobre i złe.
Relacja Pana Adama:

''Pani Olu przesyłam kilka zdjęć, na których Jula zażywa swobody bez smyczy. Na jednym jest już w kubraczku po sterylizacji, mamy nadzieję, że szybko dojdzie do swojej poprzedniej kondycji i formy. Generalnie jest psiakiem wesołym i wielka przylepą, która zapełniła lukę po naszym poprzednim pupilu, który odszedł po 14,5 latach wspólnych.

Pozdrawiam''

 

26.10.2015

Dostaliśmy bardzo sympatyczne wieści z domu Jadzi, nazwanej Julą.

Relacja:

"Witam. Przepraszam, że nie było informacji o naszym pupilku July, ale tak jakoś wyszło, a nic złego się nie działo. Nasza sunia zrobiła się typowym śpiochem zalegającym na kanapie ale nie stroni od ulubionych spacerów. Nabrała również tzw. masy, odbyła szkolenie, aby było łatwiej ją utrzymać. Trochę pomogło, ale Jula i tak wie lepiej. Nie ma już kolczatki lecz szeroką obrożę bo efekt jest taki sam. Oczywiście jako członek rodziny jeździ z nami na wakacje, wybieramy takie miejsca, gdzie  pieski są mile widziane. Zdobyła grań i szczyty Karkonoszy, odwiedziła parokrotnie Harrachov, zamek Chojnik i zaliczyła przejażdżkę kolejką gondolową. Jeśli chodzi o stosunek do dzieci, to jest łagodna ale inne czworonogi nie zawsze przypadają jej do gustu. Na szczęście mamy zaprzyjaźnionego młodego sznaucera, który ,,przypadł'' July do gustu i chodzą w parze, wspólnie biegając po górach i oczywiście po nadmorskich plażach, bo te to są wpisane w stały harmonogram wyjazdów, aby  psiaki mogły się wybiegać. Na tym kończę i pozdrawiam jak również przesyłam kilka zdjęć July Adam"

 

05 Październik 2016

Dostaliśmy relację z domu Jadzi, nazywanej w swoim domku Julą, Juleczką :)

Wieści smutne, ale ukazujące, do jak cudnego i odpowiedzialnego domu trafiła sunieczka. Panie Adamie, bardzo dziękujemy za Waszą rodzinną decyzję sprzed dwóch lat. Wszystkim naszym podopiecznym życzymy tak cudnych domów i kochających opiekunów.

Pan Adam pisze tak:

"Witam Pani Elu! Jak zawsze chociaż raz do roku chciałbym się podzielić wiadomościami o naszej pupilce Juli kiedyś Jadzi. Niestety, nie są to dobre wieści. Po zimie Jula przybrała na wadze i stała się ,,rasowym" bokserem, bo ważyła 36kg, a kiedy do nas przyszła, miała zaledwie 24kg i była filigranową sunią. Na początku zgoniliśmy to na mały ruch zimą i leżakowanie na tapczanie, ale na wiosnę nie była już taka skora do biegania po lesie i większy wysiłek zaczął jej sprawiać trudność. Ponadto stała się apatyczna i nic ją nie interesowało np. żaden pies. Mogła spokojnie iść bez smyczy, co kiedyś nie wchodziło w ogóle w grę. Po zrobieniu badań okazało się, że ma bardzo złe wyniki. Pojawiło się wzmożone pragnienie. Wstępna diagnoza - podejrzenie Zespołu Cushinga, bo i inne objawy zaczęły na to wskazywać. Udało się trochę polepszyć wyniki dzięki lekarstwom. W najgorszym stanie jest wątroba, ale dostaje codziennie tabletki, niestety coraz silniejsze, ale mamy nadzieję, że powoli dojdzie do normy. Obecnie schudła ok. 6kg i jest po serii testów, które niestety potwierdziły wstępną diagnozę. Na szczęście są już dostępne w kraju tabletki hamujące produkowanie przez organizm nadmiernej ilości hormonów. W tej chwili zaczęła kurację, która jest ściśle monitorowana badaniami. Mamy nadzieję że Jula wróci do lepszej formy. Rokowania na wyleczenie klinika daje na 60-90%, jeśli kuracja się uda, będzie niestety do końca swych dni na tabletkach. Coś więcej będzie wiadomo za 2-3 miesiące i postaram się napisać kilka słów. Mam nadzieję że będą to dobre wiadomości. W załączeniu przesyłam zdjęcie July sprzed ponad 2 lat i obecnie. Pozdrawiam"

 

27 Styczeń 2017

Gdy dowiedzieliśmy się, że stan zdrowia Juleczki pogarsza się i potrzebne są kolejne badania, które pozwolą postawić prawidłową diagnozę, zaproponowaliśmy opiekunom suni, aby przyjechali na rezonans do poleconej przez nas lecznicy w Warszawie.

Dziś Pan Adam przyjechał z bokserką do Warszawy aż z Bydgoszczy. Wynik rezonansu magnetycznego nie pozostawia złudzeń i daje jasny obraz choroby. Diagnoza jest przytłaczająca i bardzo smutna. Bokserka choruje na rozległy nowotwór mózgu. Rokowanie jest poważne a z braku możliwości leczenia, pozostaje jedynie opieka paliatywna. 

Bardzo nam przykro, to nie tak miało być...

Pan Adam i Juleczka odwiedzili dziś siedzibę fundacji. Szkoda, że w tak smutnych i przykrych okolicznościach...

Bardzo dziękujemy Panu Adamowi i jego rodzinie za wspaniałą, pełną miłości i oddania opiekę nad naszą byłą podopieczną. Takich opiekunów życzymy każdemu psu, będącemu pod naszymi skrzydłami. Juleczka stała się dla nich członkiem rodziny, a kiedy zachorowała, zrobili wszystko, żeby jej pomóc.

 

15 Luty 2017

Dostaliśmy relację z domu Jadzi Juleczki. Wieści smutne ale i budujące, ukazujące, że kochający opiekun (nie lubimy słowa właściciel) walczy o swojego psa do końca, jak o własne dziecko i nie liczy kosztów, tylko przeciwstawia się chorobie. Jula trafiła do swojego domu przez przypadek, na kilka chwil i tak rozkochała w sobie tymczasowych opiekunów, że dali jej stały dom. Zamiast pręgowanego szczeniaczka, o którego się starali, przygarnęli zółtą, dorosłą sunię po przejściach...

Uwielbiamy takie domy i ludzi, którzy zwyczajnie chcą pomagać...

Relacja Pana Adama:

"Witam serdecznie!

Minęły dwa tygodnie od naszej wizyty w Warszawie, gdzie wykonano tomografię komputerową na SGGW, która potwierdziła niestety najgorszą diagnozę dla naszej kochanej July, ale wiemy, co jest powodem i nie szukamy po omacku przyczyn. Jeszcze raz chcę bardzo podziękować za reakcję Fundacji i pomoc w szybkim wykonaniu tomografii. Podziękowania również należą się pani dr. Małgosi Mikule z Neurovetu za konsultację i pośrednictwo w całej operacji. Oczywiście z nią również jesteśmy w kontakcie, przekazując aktualne wyniki July. W dalszym ciągu Jula jest pod ciągłą opieką dr. Słodkiego i dostaje leki (sterydy), które normują jej organizm i hamują destrukcję, jaką robi guz. Na ten moment jest ustabilizowana dawką i w miarę czuję się dobrze, chociaż bywają dni gorsze, kiedy to Jula się "zawiesza" i np. staje i nie chce iść dalej albo zejść ze schodów. Apetyt ma w miarę, najlepiej smakuje jej karma pomieszana z "Doliną Noteci", chociaż tabletki trzeba podawać w kulkach z pasztetu, a poza tym, jak zawsze najbardziej lubi odpoczywać na kanapach. Na dłuższe spacery w tym momencie się nie wybieramy, ale przy ładnej pogodzie krótki spacer po lesie jest mile widziany i jakaś pogoń za kijem również, a najlepiej, gdy obok biega przyjaciel Tobi sznaucer, z którym spacer jest zawsze mile widziany.  Dorzucamy kilka ostatnich zdjęć. Jeszcze raz Dziękujemy i pozdrawiamy."

 

20 Marzec 2017

Dostaliśmy kolejną relację z najcudowniejszego domu jaki Julcia mogła dostać a jaki stworzył jej Pan Adam z rodziną, który od jakiegoś czasu toczy nierówną walkę z chorobą nowotworową, wykrytą u suni. Życzymy sobie, aby wszyscy nasi podopieczni otrzymywali od losu takie właśnie domy, pełne miłości, troski i poświęcenia...

 

Relacja Pana Adama:

"Witam. Piszę po dwóch miesiącach, ale to znaczy, że stan Juli jest bez zmian i na razie ciągle jest z nami. Ciężko jest patrzeć jak członek rodziny cierpi i nie można mu pomóc ale staramy się robić co w naszej mocy. Nazywamy ją czasami osiołkiem, bo te jej zawieszenia powodują, że zejście ze schodów graniczy z cudem. Niby jest słaba ale siłę zaparcia ma taką, że uciągnąć jej nie idzie.  Poza tym to nic nowego, chociaż ostatnio schudła do 22kg i powrócił obrzęk węzłów i krtani i niestety wyniki też są nie najlepsze, zwłaszcza ALT i AP ich norma jest kilkakrotnie przekroczona. Po wizycie u ,,doktorka" w zeszłym tygodniu dostaje ponownie serię zastrzyków i jak widzi, że zbliżamy się ze strzykawką, minę ma niezbyt zadowoloną, ale i tak jest bardzo dzielna, bo przy tej ilości leków, które codziennie dostaje, to każdy by miał dość. I to by było pokrótce tyle. Postaram się napisać kolejną, garść informacji koło świąt. Jak zawsze pozdrawiam dziękuję za pomoc i zainteresowanie i dorzucam parę zdjęć Juli-osiołka."

 

 

04 Maj 2017

Znów w naszej Fundacji zapanował smutek i nieopisany żal... Znów z chorobą i śmiercią przegrała nasza była podopieczna, która trafiła do cudownych ludzi na kilka dni i u nich odnalazła miłość, opiekę i troskę do końca życia... Znów bezsilność i poczucie braku sprawiedliwości podcięło nam skrzydła... Nie zdążyliśmy nawet pokazać ostatniej relacji opiekunów, którzy walczyli i dbali o sunieczkę i wypowiadali wojnę chorobie...

Panie Adamie, kłaniamy się nisko i bardzo dziękujemy za wszystko, co zrobiliście dla Jadzi Juleczki. To zaszczyt, wśród naszych adopcyjnych rodzin mieć takich ludzi jak Wy... Szkoda jedynie, że tak krótko mieliście możliwość ją kochać, że znów w Waszych sercach otworzyła się krwawiąca rana...

Relacja:

"Dzień Dobry!
 
Zgodnie z obietnicą piszę kilka słów o naszej Juli, która toczy nierówną walkę z chorobą nowotworową. Ostatnie dni były trochę lepsze, bo miała ochotę na małe spacery. Wczoraj była z wizytą u swojego doktorka i towarzyszył jej przyjaciel Tobi sznaucer, żywo zainteresowany jej stanem zdrowia i dlaczego nie chce z nim razem biegać i bawić się. A tak poważnie, to wyniki nawet za bardzo nie odbiegają od normy lecz Julcia ciągle gubi wagę i  waży już 19 kg, wygląd jest straszny. Dostała również  biegunki i powodem zapewne jest guz, który jest sprawcą wszystkiego.
Apetyt też specjalnie nie dopisuje i nawet wody już tak bardzo nie łaknie. Czasami przykro na nią patrzeć, bo widać, że nie panuje nad
niektórymi odruchami. Nam pozostało czekać i próbować łagodzić jej cierpienie lekami, choć i one powoli zaczynają zawodzić, ale staramy się
ją wspierać ile się da. Przesyłam jak zawsze kilka świeżych zdjęć i pozdrawiam."

I ostatnia relacja, ta, której wolelibyśmy nie wpisywać, którą wszyscy starali się odłożyć w czasie z nadzieją, że będzie lepiej...

"Witam. Chociaż pisałem po świętach i dzieliłem się wiadomościami o naszej kochanej Julci, muszę niestety znów podzielić się złymi wiadomościami. A mianowicie nasza ukochana Julcia 30 kwietnia udała się w swój ostatni spacer za Tęczowy Most, w którym nie mogliśmy jej towarzyszyć. Ciężko nam, bo mimo że przyszła do nas dorosła 5-letnia tylko na chwilkę, była pełna obaw Jula jak również my ale rozkochała nas i została z nami. Zżyliśmy się bardzo przez te 3 lata. Dała nam wiele miłości i oddania, a teraz została pustka, której nie ma czym wypełnić. Ostatni rok walczyliśmy o jej zdrowie i życie ale nowotwór wygrał mimo wielkiego zaangażowania wielu ludzi dobrego serca. Mamy nadzieję, że już ją nic nie boli i biega po lesie i łąkach za Tęczowym Mostem. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za wsparcie i pomoc."

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.