STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
MAGNUS
Wiek: 5-7
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Białe
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

01.07.2014

Magnus to cudny buldog angielski, który trafił do schroniska  bardzo zaniedbany, zapchlony, brudny. Mimo krzywd doznanych od człowieka, jest bardzo pozytywnie nastawiony, wita się przyjaźnie ze wszystkimi i domaga pieszczot.
Dziś Magnus przeszedł pod naszą opiekę i ze schroniska pojechał prosto do kliniki, gdzie przejdzie badania.

Bardzo dziękujemy Pani Małgosi, kierownik schroniska w Skierniewicach za zaufanie i przekazanie nam buldoga pod opiekę oraz Pani Ani za pomoc i opiekę.

Relacja Germaine:

"Magnusa śmierdzioszka posadziliśmy w dużym, wygodnym bagażniku, ale szybko przeszedł na przód, żeby być bliżej nas. Puszczał takie bąki, że ciężko było wytrzymać w samochodzie, do tego jak na złość mocno się rozpadało, więc solidne wietrzenie nie wchodziło w grę. Całą drogę próbował się ładować na kolana i głośno wyrażał swoje oburzenie, że mu nie pozwalamy.
W lecznicy przywitał serdecznie lekarzy i chętnie poszedł do szpitala. Magnus będze miał ogólne badanie krwi oraz pod kątem tarczycy ze względu na stan skóry.
Buldożek przeszedł w schronisku zabieg kastracji, został zaszczepiony i zaczipowany."

 

05.07.2014

Magnus został w klinice wykąpany, stan skóry jest spowodowany niedoczynnością tarczycy.
Buldog nie cierpi kotów, z psami bywa różnie.

Relacja Germaine:

"Magnus to diabełek, najpierw wita się z psami rezydentami, niby jest wszystko dobrze i nagle atakuje, chyba z zazdrości o względy opiekuna. Magnusik jest strasznym pieszczochem i szaleje z radości, kiedy człowiek poświęca mu czas. Jest czysty, nie załatwia swoich potrzeb w domu, chociaż wcześniej spędził część swojego życia w budzie."

 

28.08.2014

Dostaliśmy nową relację od Pani Aleksandry, opiekunki z domu tymczasowego Magnusa:

"Witamy Bulwiasto!

Straciliśmy nadzieję, że nasze słoneczko dogada się z jakimkolwiek zwierzakiem. Goni koty, poluje na ptaki, owady i wszystko, co się rusza. Parę dni temu wzdłuż naszego ogrodzenia spacerował jeż. Buldożer oszalał! Wrzeszczał, skakał, sięgał łapami za ogrodzenie, żeby zgarnąć tego stwora.

Widać, że Bulwinek mieszkał w budzie, ponieważ szuka sobie miejsca budopodobnego. Pakuje się pod stolik kawowy, próbował wejść do szafki w biurku, ale się nie zmieścił, półeczka przeszkadzała. Za to dolna szafka w regale jest jak znalazł. Chłopak wyjął wszystkie rzeczy i teraz w razie potrzeby instaluje się w środku.

Buldożer czuje się u nas chyba jak u siebie: dzisiaj obszczekał sąsiadów – tych, do których jeszcze niedawno był tak przyjaźnie nastawiony. To jego teren i już! Za to ludzkich członków swojego stada wita nad wyraz wylewnie.

Bulwinek uwielbia piszczące zabawki i gryzaczki. Najbardziej jednak lubi bawić się jabłuszkami. Tak pięknie pachną, turlają się i są takie smaczne! W jednym koszu stały antonówki, w drugim ananasy (czy ktoś jeszcze pamięta tę starą odmianę deserową?). Pan Bulwa bezbłędnie wybrał twardego słodkiego ananasa. Był przeszczęśliwy!

Pan Bulwa na karmie hypoalergicznej funkcjonuje znakomicie, teraz upolowałam dla niego Eukanubę Dermatosis Response (ryba+ziemniak), zobaczymy. Na razie chłopak przyzwyczaił się do toalety fałdy, a toaletę tyłu wprost uwielbia. W ogóle chłopak lubi być głaskany, macany, dotykany, miętoszony – i to wszędzie. Rozwala się wtedy w różnych pozycjach i wydaje odgłosy rozkoszy.

Jedyne, co zakłóca jego szczęście, to brak własnego człowieka na stałe. Bardzo nie podoba mu się, że musi się dzielić czasem i miłością z a. innymi zwierzakami, b. innymi sprawami i że nie może uczestniczyć w życiu rodziny 24 godziny na dobę. Przecież to on powinien leżeć na kanapie przed telewizorem, dyżurować w kuchni, spać pod kołdrą, a nie jakieś Kundle!

Pozdrawiamy całuśnie."

16.09.2014
Dostaliśmy nową relację od Aleksandry, opiekunki Magnusa:
"Witamy ponownie. Kilka słów o naszym prosiaczku:

1.       Jego pasją jest jedzenie. Myślałam, że to tak tylko na początku, że przyzwyczai się do regularnej michy i odpuści, ale nie, on tak ma na stałe. Za jabłuszkiem, kawałkiem parówki z lekiem czy po prostu psimi chrupkami pójdzie wszędzie. A węch ma skubany doskonały, wyczuje coś do jedzenia z dużej odległości – położyłam suszone kurze łapki na wysooookiej szafie, to okupował ją i nie chciał odejść „bo tam jest coś dla psa i trzeba pilnować”.

2.       Wciąż lubi jeździć samochodem, jeszcze mu się nie znudziło. Trzeba bardzo pilnować, żeby nie zostawić uchylonych drzwi, czy bagażnika, bo zainstaluje się w środku i umarł w butach – trzeba go będzie wyciągać „na coś dobrego”

3.       Bulwa uwielbia się kąpać. Nadstawia się przy myciu, podnosi łapki (jeszcze pod pachami poproszę), jest bardzo grzeczny i spokojny. Nie lubi suszenia zbyt gorącym strumieniem powietrza, jeżeli jest letnie, to chętnie się suszy. Szczególnie, jeśli suszenie jest połączone z czesaniem.

4.       Buldożer miewa czasem napady ADHD – biega, skacze, szaleje, a potem się uspokaja i grzecznie siedzi obserwując otoczenie. Jego ulubionym punktem obserwacyjnym wewnątrz jest parapet okna, a na zewnątrz – ławeczka. Siadamy sobie na niej razem i po prostu jesteśmy ze sobą. Czasem Bulwa gramoli się na kolana, odwraca podwoziem do góry i oczekuje miętoszenia po brzuchu. Wydaje wtedy z siebie charakterystyczny bulgot. Czasem siada na ławeczce sam i łapie ostatnie promienie letniego słońca.

5.       W ogóle chłopak lubi być na zewnątrz. Najchętniej chodzi sobie po terenie pilnując posesji przed nieproszonymi gośćmi ze świata miejskiej fauny lub po prostu obserwując otoczenie. Na spacerach na początku trochę ciągnie, po pewnym czasie się uspokaja i spokojnie idzie przy człowieku. Niestety poza terenem nie spuszczam go ze smyczy z uwagi na jego osobliwy stosunek do innych zwierząt – psa, kota, ptaka, szczura itd. wypatrzy z bardzo daleka i rusza do ataku.

6.       Bulwinek ma dość specyficzny zegar dobowy: rano, około 6.00-6.30, muszę go mocno namawiać na wyjście na zewnątrz. On generalnie jest śpiochem i o tak bandyckiej godzinie demonstruje swoje niezadowolenie z konieczności opuszczenia posłania i udania się za potrzebą. Ożywa się koło południa i jest tak ożywiony do późnej nocy.

Wciąż nie mogę pojąć, dlaczego taki fantastyczny pies nie ma jeszcze swoich własnych osobistych ludzi i domku z ogródkiem? Chłopak jest przecież obłędny –śliczny i charakterny, ale słodki. Ech, życie..."

11.11.2014

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu tymczasowego Magnusa:

"Dzień dobry, to ja, Magnus.

Już 4 miesiące jestem w domu tymczasowym. Ze Strasznego Buldożera zmieniłem się najpierw w Słodką Bulwę, a teraz w Kochanego Bubusia. Pokazuję mojej rodzinie, że ich kocham i cieszę się jak tylko ich widzę. Wiem, że nigdy, przenigdy by mnie nikomu nie oddali, gdyby nie mój charakter. Naprawdę bardzo się staram, ale to silniejsze ode mnie. No po prostu nie znoszę, nie toleruję innych zwierząt. A w mojej rodzinie są dwa psy. Pańcia rozmawiała o mnie z takim panem, który się nazywa Behawiorysta. I ten Pan Behawiorysta powiedział, że można pracować nad moim zachowaniem, ale najpierw muszę zamieszkać w domu, w którym nie będzie innych zwierząt. Kiedy nic wokół nie będzie mnie prowokowało, będę mógł zacząć terapię. I wtedy stanę się psem idealnym. Bo poza tym, że nie toleruję innych zwierząt, jestem aniołkiem. Tak mówi moja rodzina.

Zdrowie mi dopisuje, tylko podobno jestem strasznym alergikiem. Nie wolno mi jeść wszystkiego na co mam ochotę, muszę dostawać specjalną karmę dla alergików. Inaczej są problemy. A zjeść lubię, oj lubię. Dla jedzonka zrobię wszystko. I jeszcze uwielbiam piszczące zabawki. Nazywają mnie mordercą zabawek, bo każdą z nich potrafię zamordować w pół godziny. No ale jak coś piszczy i ucieka, to trzeba przecież dogonić i... Poza tym bardzo lubię gryzaczki. Takie z naturalnej prasowanej skóry. Ale świńskich uszu nie lubię, jakoś mi nie podchodzą. Bardzo chętnie wychodzę na zewnątrz, ale tylko gdy jest ładna pogoda. Gdy pada nie wychodzę. I jeszcze mrozu nie lubię. No a najbardziej nie lubię, jak mnie Pańcia wyciąga o szóstej rano na spacer. Co to za pomysły wychodzić z psem w środku nocy! O dziesiątej, jedenastej to co innego.

Chciałbym mieć własnych domek i swoich ludzi na zawsze. Będę kochał swoją rodzinę z całego serca. I będę grzeczny. Nad moim charakterkiem można popracować, a ja się będę bardzo, bardzo starał, obiecuję. Pańcia tłumaczy mi, że jestem słodki i śliczny, i że jestem kochany. Nie wiem, czy to prawda, chyba tylko tak mówi. Gdybym był słodki, śliczny i kochany, to przecież już bym miał stały domek...

Pozdrawiam wszystkich cieplutko

Magnus (Bubuś)"

01.12.2014

MAGNUS MUSI BARDZO PILNIE PRZEJŚĆ OPERACJĘ, JEST TO ZABIEG RATUJĄCY JEGO ŻYCIE UMÓWIONY JUŻ W NAJBLIŻSZY CZWARTEK!!!
Magnus potrzebuje interwencji chirurgicznej,  żeby móc żyć dalej, a my potrzebjemy Państwa pomocy, żeby mu pomóc. Koszt operacji to około 1000 zł, do tego dojdzie koszt pobytu w szpitalu po operacji oraz leki. Narządy jamy brzusznej Magnusa znajdują się obecnie w jego klatce piersiowej!!!
Prosimy Państwa o pomoc dla Magnusa, każda nawet najdrobniejsza kwota ma znaczenie!
Prosimy o wpłaty z dopiskiem: "operacja Magnusa"

Opis badania USG:

Obecność przepukliny przeponowej. W klatce piersiowej lewostronnie uwidoczniono obecność śledziony nieco uciskającej płuco i mięsień sercowy. Dodatkowo uwidocznioo pojedyńcze pętle jelit. Przepuklina przeponowa z narządami jamy brzusznej w klatce piersiowej. Nasilający się kaszel.

Relacja Aleksandry:

"Pewnego dnia Bubuś zakaszlał. Nie był to zwykły kaszel, przypominał sercowy kaszel mojego nieżyjącego Falafla. Przy okazji wizyty w lecznicy zapytałam o ten kaszel. Pani doktor Bulwę dokładnie osłuchała pokręciła głową, zrobiła RTG i zaleciła konsultację kardiologiczną. Kaszel początkowo nie był bardzo nasilony, ale z czasem stawał się coraz gorszy. Umówiliśmy wizytę u doktora Niziołka. Doktor podszedł do sprawy bardzo poważnie, wykonał badania i stwierdził, że serce jest zdrowe, ale...

...”w bezpośrednim sąsiedztwie serca wyraźna duża zmiana o echogeniczności tkanek miękkich przylegająca do ściany lewej komory i lewego przedsionka oddalająca serce od ściany klatki piersiowej.”

I dalej

„zmniejszenie powietrzności płuc w przednich polach płucnych, deformacja o wysyceniu tkanek miękkich pomiędzy prawą ścianą klatki piersiowej a sercem, które jest przemieszczone na stronę lewą, niedodma, skręcone płuco, guz?”

Szczególnie temu ostatniemu doktor poświęcił trochę czasu opisując różne ewentualności (sarcoma itd.). Dalszymi wskazaniami było badanie USG klatki piersiowej (płuc), ew. konsultacja onkologiczna i do decyzji pod kątem pobrania materiału biopsyjnego.

Z nerwów ledwo dojechałam do domu – taki nowotwór to praktycznie wyrok śmierci. Zapisałam Bubę na USG. Dzisiaj się okazało, że Bubuś nie ma nowotworu, ale ma... Śledzionę i pojedyncze pętle jelit. Śledziona uciska płuca i serce. Tak, Bulwa ma przepuklinę przeponową z narządami jamy brzusznej w klatce piersiowej. Czym to grozi? No cóż, nie trudno sobie to wyobrazić. Kaszel Bulwy się nasila, może tworzyć się stan zapalny, może mu grozić uwięźnięcie jelita, po prostu może umrzeć. Czy można mu pomoc? Można. Czeka go operacja. Trudna, ale dająca możliwość wyzdrowienia. Bez niej Buldożer nie ma szans. Operacja jest w czwartek, 4 grudnia..."

07.12.2014

Magnus jest już po operacji

Opis z lecznicy:

Operacja przepukliny przeponowej, cięcie ściany brzucha w linii białej zamostkowo. Przez wrota przepukliny wklinowana sieć większa i śledziona. Poszerzono i odświeżono brzegi wrót, zreponowano narządy do jamy brzusznej. Konieczne podwiązanie i odpreparowanie płata sieci większej z powodu zaciśnięcia wrót przepukliny.

Operacja i pobyt Magnusa w szpitalu kosztowały: 1300 zł.
Dziękujemy za wszystkie wpłaty dla Magnusa! Zebraliśmy 967 zł.

Relacja Aleksandry:
"Wczoraj na godzinę 10.00 z duszą na ramieniu odwiozłam Bulwę do lecznicy. Wyobraźnia podsuwała mi różne scenariusze,  z których jeden był gorszy od drugiego. A kiedy zadzwonił pan doktor, że już po operacji, wszystko się dobrze skończyło, kamień spadł mi z serca. Bubuś został na noc w szpitalu, żeby w razie jakichkolwiek komplikacji mieć pomoc na miejscu. Dzisiaj rano w lecznicy powitał mnie wesoły, choć trochę obolały. Po porannych zastrzykach zabrałam chłopaka do domu. W domu Bulwa stanął jak wryty - z pokoju wyparowały wszystkie meble, za to pojawiła się kennelówka. Psa zatkało. Jak on teraz będzie wchodził na parapet? Nie będzie mógł siadać na biurku i obserwować ulicy? Ano nie będzie. Dopóki się wszystko nie zagoi, Bulwa musi bardzo uważać, oszczędzać się i nie skakać. Kennelówka okryta prześcieradłem bardzo się psu spodobała. A jeszcze bardziej spodobała się mała porcja karmy - po dwudziestoczterogodzinnej głodówce żarłok pochłonąłby cały worek. Bulwa chwilę się pobawił, a potem grzecznie ułożyl się na posłaniu w klatce i zasnął. Wieczorem pojechaliśmy na kroplówkę i kontrolę. Zostaliśmy zaopatrzeni w antybiotyk i leki przeciwbólowe - było nie było, to poważna operacja, każdy oddech sprawia ból.

Bubuś w lecznicy zachowywał się wzorowo, wzbudzał zachwyt wśród ludzi oczekujących na wizytę. Doktor mówił, że w szpitalu był "do rany przyłóż", bardzo grzeczny. Zdjęcie szwów mamy za 10 dni, kontrolne USG mamy zrobić za około 4 tygodnie.

Chyba będzie dobrze..
I kolejna relacja:
Bubuś całą noc spokojnie przespał w klatce. Bardzo lubi swoją kryjówkę, nie potrzeba jej zamykać, sam chętnie wchodzi i się kładzie. Tylko jak pańcia psu pościele, to jest źle, pies musi sam sobie zrobić porządki i poukładać. Dzisiaj pan Bulwa jest znacznie bardziej żywy, przez następne 6 dni dostawał będzie antybiotyki i leki przeciwbólowe. Apetyt - jak zwykle - dopisuje. Buba waży 23,3 kg."

 

10.04.2015

Dostaliśmy kolejną relację z domu tymczasowego Magnusa. Relację bardzo pilną, bo Magnus musi odnaleźć w końcu swoją rodzinę i swoje miejsce na ziemi, gdzie jako jedynak będzie mógł wieść królewskie życie.

"Dawno się nie odzywaliśmy, spieszymy nadrobić zaległości.

Bubuś po operacji bardzo szybko wydobrzał, kaszel minął jak ręką odjął, na kontrolnym USG wszystko było w idealnym porządku. Chłopak jest zdrów jak ryba, problemy z alergią rozwiązuje karma Royal Canin Sensitivity Control wspomagana przez chusteczki Malacetic do pielęgnacji fałdy i innych wrażliwych miejsc.

W naszym życiu zaszły ważne zmiany, zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Bulw podczas przeprowadzki aktywnie uczestniczył we wszystkich pracach i bardzo pomagał – wynosił wszystkie swoje zabawki na podjazd i czekał, aż ktoś je zapakuje. Niestety po przeprowadzce Buba nie jest szczęśliwy – nie ma dla siebie tyle miejsca, tyle przestrzeni i tyle rozrywek, co poprzednio. Dzieli parter z innymi psami i jest z tej sytuacji bardzo niezadowolony. Podobnie z resztą jak pozostałe psy.

Chłopak jest naprawdę przesłodki. Jest jednak coś, co powoduje, że wciąż szuka stałego domu: nie toleruje innych zwierząt i nie jest polecany do domu z dziećmi. Dla osób dojrzałych będzie wspaniałym kompanem – jest niezwykle towarzyski, aktywny i wesoły. Uwielbia pieszczoty i towarzystwo człowieka. Potrafi zostać przez pewien czas sam, musi mieć jednak jakieś zajęcie: może to być piszczący gryzaczek (uwielbia mordować piszczące zabawki!), może to być wędzona kość wołowa do zabawy, piłeczka do polowania, czy nawet możliwość wyglądania przez okno i obserwowania otoczenia. Jak każdy buldog jest strasznym uparciuchem. Kiedy jest czymś zajęty potrafi ogłuchnąć i stracić kontakt z otoczeniem, aby gdy tylko pojawia się szansa na michę w ułamku sekundy stać się grzecznym i dobrze ułożonym buldożkiem. W tej Bulwie naprawdę można się zakochać!

Pozdrawiamy

Aleksandra wraz z Buldogiem"

Bardzo pilnie szukamy nowego domu dla Magnusa. Domu, który zapewni mu nie tylko najlepszą opiekę ale również gdzie buldog będzie jedynakiem.

 

24.05.2015

Dostaliśmy nową relację z domu tymczasowego Magnusa:

MAGNUS BARDZO PILNIE SZUKA NOWEGO DOMU TYMCZASOWEGO. W OBECNYM MOŻE ZOSTAĆ TYLKO DO 25 CZERWCA. PROSIMY O DOM DLA BULDOGA BEZ INNYCH ZWIERZĄT I BEZ DZIECI!

"Od przeprowadzki Bubuś bardzo się zmienił: zrobił się taki stateczny, dystyngowany, wprost idealny pies domowy. Olewa awanturnego wielkiego wilczura sąsiadów, ale w domu musi być jedynakiem - żadne inne zwierzę na JEGO teren nie ma wstępu. Niestety obecne lokum dzieli z innymi psami i jest to ból jego istnienia. Pozostałe psy też nie są szczęśliwe z tego powodu. Zostawiony sam na pokojach Bulw nie niszczy, nie brudzi, i w ogóle jakby go nie było. Ale jeśli już człowiek jest w domu, to koniecznie chce jego towarzystwa. Nie, nie jest w żaden sposób absorbujący - po prostu ułoży się na podłodze tak, żeby dotykać stóp, albo położy się na kanapie i obserwuje człowieka, albo usiądzie obok, westchnie i spojrzy w oczy...W nocy Pan Bulwa bardzo chętnie dzieli posłanie z człowiekiem. Nie rozpycha się, jak to niektóre zwierzaki, ułoży się w nogach i śpi. No dobrze, nie jest idealny - CHRAPIE PRZERAŹLIWIE. Ostatniej nocy (miałam ciężki dzień w perspektywie) po raz kolejny obudziło minie chrapanie. Lekki ruch nogą, aby obudzić psa, sprowokować zmianę jego pozycji i zaprzestanie wydawania tych upiornych dźwięków spowodował straszny foch - Bubuś wstał, parsknął i z miną wyrażającą najwyższą pogardę udał się do swojej kennelówki na posłano. Gdzie oczywiście chrapał dalej - tam moja władza nie sięga. Bubuś odkrył super zabawkę - DUŻĄ PIŁKĘ. Można zostawić go na parę godzin w ogrodzie z piłeczką i będzie zabawa. Oczywiście żadna piłka długo nie wytrzyma, ale za to szczęście Buby - bezcenne! Trzeba tylko uważać, żeby słońce za bardzo nie paliło i zostawić dużą michę czystej wody. Gdy już Bulw zamorduje piłkę, przychodzi do domu cały w skowronkach w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. A w ogóle to Bulw najchętniej spędzałby czas na rękach. Wielokrotnie zdarzyło mi się oglądać film z Bubusiem na kolanach rozwalonym do góry podwoziem. W objęciach człowieka Bubu czuje się bezpiecznie. Buba byłby najszczęśliwszy jako jedynak w domu bez małych dzieci. Dałby swojej rodzinie wiele szczęścia i morze miłości. "

BARDZO PILNIE SZUKAMY NOWEGO DOMU TYMCZASOWEGO DLA MAGNUSA. W OBECNYM MOŻE ZOSTAĆ TYLKO DO 25 CZERWCA!

 

03.10.2015

Kolejne dobre wieści. Bardzo na nie czekaliśmy....

Jakiś czas temu Magnus zamieszkał w nowym domu i dziś przekazujemy tą wiadomość :)

Relacja:

"MAGNUS:

Wreszcie po dwóch miesiącach możemy opisać nasze relacje z Magnusem, opisać jego „osobowość”, charakter, apetyt etc.

Magnus jest naszym kolejnym trzecim psem. Poprzednie dwa to były boksery, Magnus – jak widać nim nie jest.

Zaczynamy: Magnus wreszcie od jakiegoś czasu zaczął reagować na swoje imię. Często zwracamy się do niego także „Prosadko”(po czesku znaczy „Prosiaczek” – tak nazwała go, po pierwszym kontakcie nasza znajoma).

Wreszcie Magnus przestaje, ale bardzo powolutku reagować gwałtownym podskakiwaniem na każdy stukot, puknięcie, upadający przedmiot. I już nie ucieka, kiedy wyciągam odkurzacz, szczotkę czy jakikolwiek patyk. Zresztą już nie reaguje lękowo na obecność starszych panów. Na początku wizyta mężczyzny i to starszego wywoływała u niego strach. Już jest wreszcie u nas: cieszy się na powroty domowników, odróżnia swoich od obcych, chociaż, jak wszystkie nasze psy jest otwarty na wszystkich (!!).

Nasze poprzednie psy były świetnymi partnerami do wypraw górskich, Magnus – niestety kiepsko toleruje nieco dłuższe spacery, tak więc pozbyliśmy się złudzeń i przygotowujemy do powolnych, emeryckich i jakże dostojnych spacerów po okolicy.

Magnus jest alergikiem, nie może jadać tego, co chciałby, ale nie stosuje presji na właścicieli przy stole. Postoi i odchodzi. I tego dość szybko się nauczył.

Na początku starał się zająć pozycję na łóżku państwa, ale zrozumiał, że w naszym domu tego się nie stosuje i polubił swoje wygodne posłanie.

Jest uparty, niekiedy wygląda to dość zabawnie, jak wymyśla sobie trasę i stoi, stoi i stoi. Trzeba użyć perswazji, aby raczył ruszyć.

Zaskoczył nas jednym swoim uczuciem: wielką miłością do sklepu z artykułami dla zwierząt.. Tuż za rogiem mamy taki sklep. Robimy tam zakupy dla kolejnych, naszych zwierzaków. Jednak żaden pies nie kochał tak tego sklepu, jak Prosadko. Każdy spacer w dzień, wieczorem, a nawet nocą zaczyna się lub kończy pod drzwiami sklepu. Magnus wchodzi do sklepu, rozgląda się, nawet nie naciąga właścicieli sklepiku na łakocie czy prezenty. Po prostu wchodzi, rozgląda się i następnie jest gotów do wyjścia.

Zrozumiał nasze zasady, jakie obowiązują w domu. Wygląda na to, ze je zrozumiał i zaakceptował. Nie żebrze przy stole, nie wchodzi do łóżek, ani na wersalki. Poza tym nie umie niczego z tak zwanego świata komunikacji człowiek- pies. Nasz poprzedni schroniskowy bokser był po szkoleniu: rozumiał wiele komend. Magnus dopiero i bardzo powoli ich się uczy. Rozumie już te podstawowe i bardzo potrzebne, takie jak na przykład „stój”, „nie wolno”. Ostatnio na słowo „ciasteczko” wysuwa języczek i siada – i to już jest prawie  Oxford. Popracujemy dalej. Wygląda na to, że nauka sprawia mu przyjemność.

Zostaje ładnie w domu, kiedy musimy wyjść. Nie hałasuje, nie szaleje w domu. Zresztą szalejący Magnus jest trudny do wyobrażenia, chociaż, chociaż dostaje świra, kiedy widzi piłkę. Kiedyś staliśmy z 15 minut za siatką boiska, na którym chłopcy grali w piłkę. Magnus stał i patrzył.

Chyba się polubiliśmy. Buldog dostaje od nas dużo dobrej energii. Wie, że jest akceptowany. A ponieważ jest łasy na głaskania i przytulania – dostaje tego w nadmiarze.

Jest dobrze."

 

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.