STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
LEON
Wiek: 5-7
Miejsce pobytu: Klinika
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

23.08.2014

Leon błąkał się po ulicy ponad 2 tygodnie. Został nam zgłoszony kilka dni temu przez Panią. która regularnie go dokarmiała. Zorganizowaliśmy akcję łapania boksera, ale nam uciekł. Kilka dni temu sam podszedł do Pani, która nam go zgłosiła i przeszedł pod naszą opiekę. Obecnie bokser przebywa w klinice, wykonaliśmy podstawowe badania. Za kilka dni Leon przejdzie zabieg kastracji i będzie gotowy do adopcji.


 

27.08.2014

Przyjaźń, zaufanie... słowa, których staramy się nie nadużywać, które mają swoje odniesienie tylko do wybranej grupy osób, do ludzi, którzy podobnie jak my robią wszystko dla dobra zwierząt, psów a w szczególności fafli. Wygląda jednak na to, że co jakiś czas powinno się weryfikować grono zaufanych osób, bo czasem "ślepe zaufanie" doprowadza do sytuacji, jak w przypadku Leona czyli Irysa. Jak już pisaliśmy, Leon - Irys został nam zgłoszony przez Panią, która nie mogła patrzeć na błąkającego się, pijącego z kałuży, szukającego jedzenia boksera, który pobiegł za nią do domu i którego regularnie dokarmiała. Pani była świadkiem ataku amstafki na Leona, który biegał potem z rozkrwawioną mordką. Rana nie zagoiła się do dzisiaj. Pani zanim zgłosiła boksera do naszej fundacji, obdzwoniła schroniska, pytając, czy nikt nie zgłosił zaginięcia boksera. Pierwszy raz transport i dom tymczasowy szykowaliśmy dla Leona w sobotę 16.08, mieliśmy go w "garści" ale uciekł. Ponownie pojawił się w poniedziałek 18. 08 i wtedy udało się go już złapać i zabezpieczyć. Nie przewidzieliśmy tylko, że osoba, która często pomaga nam przy transportach i nie tylko, prze swoje postępowanie utrudni powrót psa do prawdziwego właściciela. Jak to zwykle bywa, pies "zgarnięty" z ulicy trafia do lecznicy, gdzie przechodzi wstępne oględziny. Tak było i tym razem. Współpracująca z nami osoba zabrała boksera do lecznicy, gdzie oszacowano jego wiek na 4-5 lat, sprawdzono też czipa, który zaprowadził nas do schroniska w Wojtyszkach, gdzie rzekomo pies przebywał w zeszłym roku i został wydany do adopcji. Według relacji tej osoby schronisko zadzwoniło do właściciela, który powiedział, że nie chce tego psa. Zaczęliśmy więc szukać, drążyć temat. W piątek 22.08 Leon dojechał do kliniki w Warszawie i przeszedł pod naszą opiekę. Pobraliśmy mu krew, próbowaliśmy namierzyć czipa o którym zostaliśmy poinformowani, ale go nie było. Zabraliśmy boksera do innej kliniki, ponownie szukaliśmy czipa, jednak nic nie zostało znalezione. Zastanawiała nas też czerwona obroża, na której widnieje ciąg liczb. Tak podpisywane są obroże w schronisku na Paluchu. Idąc tym tropen dowiedzieliśmy się, że Leon ma obroże Buldożka francuskiego, wydanego do adopcji z Palucha w listopadzie 2013 roku. Leon miał na sobie czerwoną obróżkę, kiedy został nam zgłoszony, jednak przyjechał w innej czerwonej obróżce z numerem ewidencyjnym psa ze schroniska na Paluchu.

W tym czasie, jak się później dowiedzieliśmy od Pani Krystyny: właścicielki, ta sama osoba nakłaniała ją, aby ta zrzekła się własności psa na jej rzecz, ponieważ ma dla Leona doskonały dom. My zaś zostaliśmy poinformowani, że ma takie rewelacje na temat właścicielki psa, że bokser nigdy nie powinien do niej wrócić. Gdy tylko w internecie pojawiła się informacja, że ktoś szuka psa, którego być może mamy pod opieką, poprosiliśmy Panią Krystynę, potencjalną właścicielkę o dokumenty psa, książeczkę zdrowia, zaświadczenia o szczepieniach i ewentualnym leczeniu. Te dokumenty rozwiały nasze wątpliwości i Irys wrócił do swojego domu. Skany dokumentówod właśicielki otrzymaliśmy dopiero w poniedziałek, 25.08 po powtórnej prośbie o ich wysłanie.

Nadal nie wiemy jednak, jaki związek z Leonem ma paluchowa obroża, dlaczego osoba, której zaufaliśmy i poprosiliśmy o pomoc tak postąpiła, dlaczego weszła w kompetencje Fundacji, nie rozumiemy, możemy się tylko domyślać...

W tym wszystkim ucierpiał tylko pies, który mógł dawno wrócić do właściciela.

Irys wrócił do właścicielki, która odebrała go osobiście z siedziby Fundacji wczoraj po godz. 22:00.

Lubimy szczęśliwe zakończenia :)

 

 

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.