STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
MERLIN
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: Siedziba Fund.
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

23.08.2014

Schroniskowe boksy jak więzienne cele... Kraty... A za kratami... On... Obraz nędzy i rozpaczy, czyli cudny Merlin we własnej osobie... Jakiej zbrodni się dopuścił, że jest doprowadzony do takiego stanu? Został porzucony? Uciekł? Zgubił się?

Merlina odwiedził nasz wolontariusz.

Relacja:

"Trafił do schroniska. Został przywieziony przez straż miejską. Błąkał się w centrum miasta. Ma ok. 4 lata i jak widać na zdjęciach jest strasznie wychudzony.

Zaczyna już mu doskwierać brak bliskości człowieka. Niechętnie wstaje, wychodzi z boksu. Jak już zobaczy człowieka radości nie ma końca."

 

28.08 2014

Wczoraj Merlin przeszedł pod naszą opiekę i przyjechał do Warszawy. Bokser chwilowo zamieszkał w siedzibie fundacji, dziś był w lecznicy, gdzie wykonaliśmy mu badania krwi, RTG płuc i zaczipowaliśmy. Bardzo dziękujemy Panu Jarkowi za pomoc i transport Merlina z Bydgoszczy do Strykowa oraz Andrzejowi, za przywiezienie psiaka do Warszawy.
Relacja Germaine:

"Merlin przyjechał do mnie wczoraj późno w nocy, szybko dogadał się z Romkiem, boksery się zaprzyjaźniły i spały razem. Merlin jest psem ciekawskim, energicznym, naśladuje to, co robi Romek, na koty na razie nie zwraca uwagi."

 

 

01.09.2014

Merlin kilka dni spędził w siedzibie Fundacji, a w sobotę pojechał do domu tymczasowego w Sulejówku, gdzie w towarzystwie innych bokserów nauczy się życia w domowych warunkach i nabierze manier.

Relacja Germaine:
"Merlin uwielbia jeść, w poszukiwaniu jedzenia potrafi ściągnąć wszystko ze stołu, a nawet otworzyć szafki i wyrzucić ich zawartość. Z czasem, kiedy się przekona, że jedzenia nigdy nie zabraknie, na pewno się uspokoi i będzie wspaniałym przyjacielem."

08.10.2014

Merlin zamieszkał w nowym domu pod Warszawą:

"Witam i przesyłam trochę wiadomości o Merlinie. Jest on u mnie od 16 dni. Już widząc go w D.T. w Sulejówku zauważyłem, że jest to pies przemiły (o czym pisałem do Pani) – i to się w pełni potwierdziło oraz ciągle potwierdza. Ma naprawdę bardzo dobry charakter: jest uważny, czuły, bardzo subtelny, chętnie i łatwo się uczy. Bardzo szybko przyzwyczaił się do “zwyczajów domu”, kilkukrotnie już zostawał sam przez kilka godzin (co prawda, w towarzystwie Fiony – buldożki francuskiej), gdy wyjeżdżaliśmy z żoną na zakupy lub byliśmy w pracy i nigdy nic nie zniszczył. Oczywiście, nie ma też mowy o załatwianiu się w domu. Sypia w moim pokoju, ale na swoim posłaniu, bardzo wygodnym i łatwo wytłumaczyłem mu, żeby nie sypiał na moim łóżku. Natomiast oczywiście wolno mu leżeć na kanapie i na wszystkich fotelach, do czego zresztą najwyraźniej we wcześniejszym swym życiu został przyzwyczajony! Nie ma w nim żadnej agresji – ani wobec ludzi ani wobec zwierząt. Już pierwszego dnia zaprzyjaźnił się z moją morską świnką, na koty zerka z ciekawością ale bez złych zamiarów, z Fioną ma oczywiście bardzo dobre stosunki. Z początku ładnie się bawiły, ale suczka wkrótce zaczęła się go w tych sytuacjach trochę bać, bo jest dla niej za silny i nieco gwałtowny; bez złych zamiarów, ale po prostu jest znacznie większy i cięższy. Natomiast wymyśliliśmy inną zabawę, bardzo pożyteczną: w naszym ogrodzie daję Merlinowi do pysia duży aport i on ucieka z tym aportem, a Fiona go goni – mogą tak się ścigać z zapałem przez 15 minut. Bardzo to lubią, ja sobie stoję i patrzę, a pieski zażywają intensywnego ruchu. To szczególnie ważne dla Merlina, bo on mięśni właściwie w ogóle nie miał (aż dziw bierze, musiał zupełnie nie biegać), a już po tych dwóch tygodniach zaczynają mu się trochę rysować. Oczywiście, chodzimy też codziennie na spacery i po upływie kilku dni zacząłem Merlina spuszczać ze smyczy. Nie ma z tym żadnego problemu: nie oddala się, przybiega na zawołanie i bez trudu w razie potrzeby daje się odwołać. Ale to nie wszystko. Od kilku dni uczęszczam też z Merlinem na szkolenie (byliśmy dotąd 4 razy; oczywiście, wielu tych treningów już w tym roku nie uda się przeprowadzić, bo idzie jesień i pogoda wkrótce musi się pogorszyć, ale – dokończymy wiosną). I tu muszę powiedzieć, że Merlin zasługuje naprawdę na najwyższą pochwałę. Nic nie umiał, ale robi bardzo szybkie postępy - jest spokojny, uważny i naukę chwyta w lot! Doprawdy, jest to jeden z najlepszych psów, jakie szkoliłem. A ponieważ z innymi psami bardzo ładnie się zgadza, więc po zakończeniu ćwiczeń następują wspaniałe gonitwy, które dają pieskowi wiele radości, przyczyniają się do rozwoju jego mięśni, no ale pewnie trochę też nie pozwalają mu na utycie, o czym niżej.

I tu dochodzimy do sprawy trudniejszej - kondycji Merlina. Karmię go, jak mi się wydaje, intensywnie. Posiłki dwa razy dziennie, zawsze o tej samej porze: Purina Proplan (Large Athletic >25 kg – dla psów budujących masę mięśniową, ilościowo według receptury) + makaron + wołowina z puszki Carno lub świeża ze sklepu; oczywiście dbam by łącznie nie było tego wszystkiego za dużo, żeby psa nie przebiałkować. No i jeszcze czasem jakieś dodatki: rosołek albo jogurt, zawsze trochę tłuszczu, a po każdym posiłku gryzaczki, nieraz też sztuczne kości do żucia (Merlin nie znał ich zupełnie, nigdy w życiu wcześniej ich nie widział – musiałem szpikować je“szmekosem”, żeby go zachęcić). Po posiłkach jest 2 – godzinne leżakowanie, żeby pieski mogły spokojnie i dobrze strawić to, co zjadły. Wydaje się, że zarówno ilościowo, jak i jakościowo jest tego pokarmu dosyć, bo Merlin przestał już tak strasznie dobijać się o jedzenie jak na początku. Jest wyraźnie głodny, gdy nadejdzie właściwa pora i zjada posiłek z wielkim smakiem, ale później nie wydaje się, by o jedzeniu myślał, nie usiłuje też niczego łasować. Ale wbrew temu wszystkiemu Merlin jest jednak wciąż bardzo chudy. Wiem wprawdzie, że strasznie wychudzony przyszedł ze schroniska (bo widziałem wówczas jego zdjęcia na stronie SOS Bokserom) i obserwowałem, że poprawił się już nieco w Sulejówku, poprawił się też zresztą również u mnie, ale jakoś wydaje mi się, że mógłby wyglądać lepiej. Przychodząc do mnie ważył 24 kg (to co najmniej o 5 lub 6 kilo za mało, nawet jak na boksera stosunkowo drobnego). Przez ostatnie 2 tygodnie przybrał na wadze 30 dag – może to i dosyć, ciągle jednak mam takie podejrzenie, czy coś mu nie dolega. Zbadaliśmy krew i mocz – wszystko w porządku. Odrobaczany był nie tak dawno w schronisku (czy też w Fundacji) i ma odpowiedni wpis w książeczce. Na wszelki jednak wypadek, oddałem do zbadania kał Merlina, bo ktoś mi powiedział, że psy brane ze schronisk cierpią często na lambliazę. To badanie trwa jakoś długo, niema wciąż jeszcze wyniku, zobaczymy...
Pisałem ten list wczoraj, a dziś rano przyszły wyniki: są lamblie! Wszystko więc wiadomo, znamy przyczynę tego, że jednak mimo dobrego jedzenia Merlin nie poprawiał się kondycyjnie jak należy. Najprawdopodobniej, odrobaczenie zastosowane wcześniej w schronisku działało na tasiemce i na robaki obłe, a na lamblie nie (albo też było ich tak dużo, że nie wszystkie zostały wybite). Pani dr wet. która prowadzi Merlina już zamówiła stosowne leki i zabierzemy się do trucia tego świństwa. Czy łatwo to pójdzie, nie wiem, ale prędzej czy później poradzimy sobie, a uwolniony od “lokatorów” Merlin powinien natychmiast zacząć przybierać na wadze. Dobrze, że coś konkretnie wiadomo.
Załączam kilka zdjęć  Merlina."


23.11.2014
Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu Merlina:
"Wytrucie lamblii, które zapowiadałem na końcu moich wiadomości o Merlinie z dnia 08. 10, b.r., okazało się rzeczywiście zbawienne. Gdy piesek przybył do nas 13 września b.r., ważył  24 kg, zaś  waga jego w dniu 13 listopada wyniosła już 27, 5 kg, a to oznacza, że w ciągu 2 miesięcy przybrał 3, 5 kg - z czego 3, 2 kg przypada na czas po usunięciu lamblii!. Załączam trzy zdjęcia Merlina wykonane wczoraj w pośpiechu, a więc nie najładniejsze, ale dające jakiś pogląd na to, jak się on teraz prezentuje. Moim zdaniem, wyraźnie zmężniał, jest masywniejszy niż przedtem i bardziej umięśniony, ale nie tłusty. Nie zamierzam go tuczyć i nadal będę mu zapewniał dużo ruchu; myślę, że jeśli przytyje jeszcze 1,5 kg, to ważąc 29 kg będzie w dobrej formie (wiele bokserów waży wprawdzie wyraźnie więcej, ale on jest średniego wzrostu i raczej drobnej kości, więc przypuszczam, że osiągnięcie wymienionej wagi wystarczy). W każdym więc razie, Merlin nie przypomina już chudzielca, jakim był do niedawna i znajduje się na prostej drodze do tego, by wyglądać naprawdę jak należy. Jestem z jego rozwoju fizycznego bardzo zadowolony.
A stan psychiczny? Merlin zawsze przejawiał wspaniałe cechy charakteru i był w obcowaniu niezwykle miły, ale w czasie owych dwóch pierwszych miesięcy widać było jeszcze ślady psychiczne jego minionej tułaczki: nie chciał wychodzić sam na dłużej do ogrodu, w domu śledził bacznie wzrokiem moje ruchy i gdy przechodziłem z pokoju do pokoju, to na ogół zaraz robił to samo, bardzo się denerwował, gdy wychodziłem z domu itd. itd. Teraz wszystkie te objawy ustępują pomału i jestem przekonany, że w końcu zanikną zupełnie, choć być może po nieco dłuższym czasie (pamiętam, jak to było z mym poprzednim, już nie żyjącym, bokserem Remusem - też wziętym ze schroniska; jego różne lęki ustąpiły w pełni dopiero po roku!). Pisałem 08. 10., że uczęszczam z Merlinem na szkolenie i nawet zamieściłem zrobione na nich dwa zdjęcia. Byliśmy łącznie na 10 takich spotkaniach, a obecnie zawiesiłem (do wiosny?) dalszy w nich udział, bo jest zimno. W zasadzie jednak, Merlin już teraz opanował podstawowe wiadomości  wystarczające do harmonijnego współżycia. Przychodzi ładnie do nogi “z obchodzeniem”, na polecenie siada i waruje, rozumie hasło “zostań”, poznał trochę“znaki optyczne”, aportowanie wprawdzie nie jest całkiem poprawne, lecz jest wykonywane z dużym entuzjazmem. Może to wszystko jeszcze dopracujemy, ale właściwie – dla potrzeb codziennych – czego chcieć więcej? Miło mi, że mogłem podzielić się powyżej dobrymi wiadomościami na temat Merlina. Muszę także podkreślić rzecz najważniejszą: to, że jest on tak wspaniałym pieskiem i że jest przez nas bardzo kochany.
Serdecznie pozdrawiam,
Andrzej B"

03.10.2015
Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu Merlina:

"Witam!

Niedawno minęła rocznica przybycia Merlina do naszego domu (13.09.14. – 13.09.15.), chciałbym więc z tej okazji przesłać kilka aktualnych zdjęć zrobionych na spacerze. Moim zdaniem pokazują one, że miniony rok minął z korzyścią dla pieska, który bardzo się wzmocnił i nabrał mięśni. Jest zdrowy, bardzo wesoły i chyba całkiem już zapomniał o swojej dawnej tułaczce, na co wskazuje wyraźnie jego obecne zachowanie. Np. zrobił się bardzo czujny, a przedtem był cichutki – dopiero parę miesięcy temu zaczął pilnować swego terenu, nie przejawia już też żadnych obaw gdy wychodzimy z domu, a on zostaje. W stosunku do innych psów jest nadal usposobiony przyjaźnie, bardzo lubi się bawić, ale w razie potrzeby potrafi też postawić się i widać, że ma wyraźnie “bokserski” zdecydowany charakter. Ta obserwacja, to także wynik ostatnich miesięcy. Zapewne, Merlin po prostu dojrzewa i dochodzi do siebie w normalnych warunkach, w jakich obecnie przebywa, ale kto wie, czy nie jest on też w istocie młodszy niż pierwotnie szacowano (3 – 4 lata). Jego prawdziwego wieku nigdy się niestety nie dowiemy. W domu Merlin jest słodką przylepą, przytulającą się do nas na kanapie; udanych zdjęć z tych posiedzeń nie udało mi się niestety zrobić."


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.