STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
CAMEL
Wiek: powyżej 9
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

15.09.2014

Samo życie...

Camel miał dom. Blisko 11 lat miał swoją panią i swojego pana. Nie wiemy, jakie było jego życie, w zasadzie nie wiemy nic poza faktem, że bokser stał się balastem, gdy na świecie pojawiło się dziecko.

Wczoraj dostaliśmy prośbę od Pani Liany o znalezienie domu dla boksera staruszka. Serce nam krwawi na widok smutku zamkniętego w ciele psa, smutku, który trudno będzie z niego wypędzić, tak bardzo już się w nim rozpanoszył i zakorzenił  :(

Każdego dnia spotykamy się z nowymi prośbami, zgłoszeniami, i każdego dnia rozkładamy ręce nad bezdusznością i brakiem wyobraźni ludzi. Narodziny dziecka i/lub nagła alergia to najczęstsze powody pozbywania się psa z domu. A wszyscy doskonale wiemy, że to tylko pretekst. Też mamy rodziny, dzieci, alergie i inne schorzenia i nikomu z nas do głowy nie przychodzi pozbywanie się przyjaciela z domu.

Dziś Camel przeszedł pod naszą opiekę i przyjechał prosto do kliniki. Bardzo dziękujemy Panu Rafałowi za transport chłopczyka do lecznicy oraz Pani Paulinie za pomoc.

Relacja Germaine:

"Camel jest bardzo smutnym i zrezygnowanym bokserem. Ma zmiany skórne spowodowane prawdopodobnie alergią i podaniem karmy złej jakości. Nie był szczepiony od baaaardzo dawna, odrobaczany też. Bokser był zamykany w jednym pomieszczeniu, rzadko wychodził na spacery. Camel zostanie jutro zaczipowany, odrobaczony, zaszczepiony, lekarz pobierze mu również krew."

PROSIMY O DOM TYMCZASOWY DLA CAMELA, BARDZO SMUTNEGO I ZREZYGOWANEGO BOKSERA, JEST GRZECZNY, ŁAGODNY, POTRZEBUJE MIŁOŚCI I POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA.
KONTAKT DO 18 SMSEM LUB PO 18:00 TELEFONICZNIE: GERMAINE 609-00-25-00.

18.09.2014

Camel przeszedł dzisiaj zabieg kastracji. Do boksera uśmiechnęło się wielkie szczęście, a my się cieszymy, że już nie siedzi w klinice. Camel pojechał do domu tymczasowego w Warszawie.
Psiak przez jakiś czas musi być na diecie hypoalergicznej, przekazaliśmy dla niego karmę Hill's Ultra Alllergen Free Z/D, żeby stan jego skóry się poprawił. Dostał również leki na odrobaczenie, oraz antybiotyk i płyn do przemywania podrażnionej i zaczerwienionej skóry.

17.01.2015

Opiekunowie z domu tymczasowego Camela podjęli decyzję, że bokser zostaje u nich na stałe.

"Witam. We wrześniu zeszłego roku zdecydowałam się na adopcję boksera z Waszej Fundacji. Od początku chciałam wziąć psa, który ma małe szanse na adopcję np. ze względu na zaawansowany wiek. W lipcu odszedł mój bokser, Marcel (lat 9) i w ten sposób powstało puste miejsce w moim domu i sercu. Zgłosiłam się do SOS Bokserom - pierwszy w kolejce był Camel (10,5 roku). Zobaczyłam go na Facebooku i natychmiast postanowiłam go przygarnąć. Początki były bardzo trudne, nie ufał nam, był smutny i zamknięty w sobie, bał się wchodzić na łóżko w sypialni, załatwiał się na trawniku rozpłaszczony jak naleśnik, nie wiedział, że spacer to przyjemność. Miałam świadomość, że tylko czas, moje zaangażowanie, dobry dotyk i słowo pomogą mu poczuć się bezpiecznie. Teraz nie nazywa się już Camel, tylko Pankracy. Zmieniłam mu imię, by odciąć się od poprzednich właścicieli. Obecnie, po czterech miesiącach, mogę napisać, że Pankracy jest szczęśliwy. Widać to po jego błyszczących oczach i uniesionej głowie, nie boi się też już wchodzić na łóżko, i nawet się przytula.Pankracy wypiękniał i przytył, i zrobił się z niego przystojny chłopaczek.  Pozostał skromnym, troszkę nieśmiałym psem, raczej rzadko rozdaje buziaki, ale każdy jego całus cieszy podwójnie.Mam nadzieję, że zdrowie nadal będzie mu dopisywać. W imieniu Pankracego dziękuję Fundacji, rozpiera mnie duma i satysfakcja.
Ania, Waldek i Pankracy pozdrawiają z Warszawy
P.S. Warto adoptować i dać drugą szansę na życie, szczególnie starsze psy są bardzo mądre i kochane."


03.07.2015

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia od opiekunów Camela/Pankracego.
Bokser jakiś czas temu miał duże problemy zdrowotne, wymiotował, nie chciał jeść. Jego opiekunowie, Pani Ania i Pan Waldmer nie poddali się, robili wszystko, żeby pomóc staruszkowi, pies przeszedł zabieg i czuje się lepiej.
Relacja:
"Witam, chciałabym podzielić się informacjami na temat zaadoptowanego przeze mnie prawie 10mies. temu Camela, obecnie Pankracego. Ten czas to dla nas nie tylko okres wielkiej miłości ale i nerwów wymieszanych z walką o to, by naszego szczęścia nic nie zakłócało. Niestety praktycznie od samego początku było coś, co nie pozwalało nam cieszyć się  100% - kłopoty z żołądkiem.  Pankracy był leczony doraźnie na niestrawność i częste infekcje uszu. Kupowaliśmy mu specjalną karmę dla alergików.  Niestety, od końca lutego zaniemógł na dobre. Do kliniki blisko naszego domu jeździliśmy na wizyty codziennie, ale mimo to stan psa się pogarszał. Postanowiłam zadzwonić do pani prezes Germaine, która poradziła klinikę w Marysinie. Tam o bokserach lekarze wiedzą wszystko a ja właśnie takiego zapewnienia potrzebowałam. Pomimo że klinika jest bardzo daleko i koszty dojazdu są wysokie, zdecydowaliśmy się na leczenie Pankracego właśnie tam. Najważniejsze było przecież to aby mu pomóc. Doktor Saba zlecił mnóstwo różnych badań i okazało się, że nasz chłopaczek kwalifikuje się do operacji żołądka. Trzeba było działać szybko, by ratować mu życie i zdrowie. Zabieg się powiódł, lekarz pobrał wycinek histopatologiczny, czy czasem nie ma zmian rakowych (na szczęście jest okay). Rekonwalescencja trwała bardzo długo, Pankracy cierpiał. Z bólu nie mógł leżeć, godzinami stał na nogach i się chwiał, ledwo żywy. Codziennie jeździliśmy do Marysina na kroplówki, żeby synka wzmocnić. Niestety, po zdjęciu szwów zrobiła mu się przetoka. Kolejna wizyta i czyszczenie ropy i krwi. Kolejne nerwy i kolejne rysy na sercu od widoku Pankracego, któremu coś dolega.

Problemy zdrowotne ciągną się już tak ponad dwa miesiące. Kilka dni temu miał nawrót wymiotów, łykania powietrza, wzdęć i okropnego bólu. Pankracy wył, a ja płakałam z bezradności. Dalej będziemy leczyć, pomagać i walczyć o jego życie, żeby już więcej nie cierpiał. Zależy nam bardzo na poprawie jego stanu, aby mógł cieszyć się z nami życiem bez bólu i czerpać od nas jak najwięcej. W czasie tej całej choroby było dużo momentów, kiedy był radosny i zadowolony i chciało mu się nawet brykać na spacerze. Widok jego uśmiechniętej mordki dawał nam nadzieję i siły do dalszej walki. Zarażał nas tą swoją radością tak jak tak jak i miłością. Pankracy to przecież nasz ukochany syneczek.  Bardzo go kochamy i szanujemy. Wiemy, że nie tylko my jesteśmy szczęśliwi z nim ale i on przy nas odnalazł swoje miejsce na ziemi.

Można powiedzieć, że te wszystkie nerwy i stres to zapłata za niesamowite szczęście którym poczęstował nas Pankracy. Na szczęście zawsze mogę zadzwonić do Fundacji SOS Bokserom (pani prezes Germaine, pani Ela ) porozmawiać o problemach Pankracego, co bardzo mnie wzmacnia i nie czuję się z tym sama.

Ania, Waldek i Pankracy"



28.05.2016
Dostaliśmy nową relację o staruszku Camelu od Pani Ani i Pana Waldka, którzy walczą cały czas o zdrowie chorowitego staruszka.

Relacja:
"Hau, hau, łapka. Tu Pankracy. Jestem u Ani i Waldka już półtora roku. Mam najlepszy domek na świecie, lepszego nawet nie mógłbym sobie wymarzyć. Dbają o mnie, kochają i szanują. Niestety, zdrowie mam słabe, ale Ania z Waldkiem walczą o mnie i jestem im za to wdzięczny. Chodzę z Anią na spacery, a mamy gdzie chodzić, bo mieszkamy blisko lasu i terenów zielonych. Czasami nawet brykam jak młodzieniaszek. Poznałem dużo kolegów i koleżanek, myślę, że jestem lubiany w psim towarzystwie. Jestem ugodowy i spokojny. Ania z Waldkiem często zabierają mnie ze sobą, gdy gdzieś jadą, i nie muszę wtedy siedzieć sam w domu. Czasem przyśni mi się koszmarny poprzedni dom i wtedy płaczę przez sen, ale Ania na szczęście zaraz do mnie przychodzi, tuli mnie i uspakaja. Mogę nawet wchodzić w salonie na skórzaną kanapę i czuję się wtedy jak król. Polubiłem też spanie w dużym łóżku w sypialni. Niestety, jestem na ścisłej diecie (alergia) i nie dla mnie tłuste kiełbaski i inne przysmaki. Dobrze mi się żyje, bezpiecznie i spokojnie. W domu jest wesoło i ciepło. Przesyłam buziaki - szczęśliwy Pankracy

PS Ania mi podpowiada, że nie mogła sobie wymarzyć wspanialszego psiego synka."

 

07 Marzec 2017

Camel Pankracy pozdrawia ze swojego domu.

Relacja wolontariuszki:
"Gdyby miłość mogła wyleczyć wszystko i cofnąć czas, to Pankracy byłby okazem zdrowia. Pani Ania uwielbia go od pierwszego wejrzenia, ze wzajemnością, ku radości ogółu. Patrząc na nich trudno jest ocenić, kto w tej relacji ma lepiej. Kto otrzymuje więcej ciepła, uczucia i szczęścia! Ewidentnie są dla siebie całym światem. Tworzą rodzinę. Cudowną rodzinę. Miłość jednak nie potrafi powstrzymać wszystkiego. Czujne oko Pani Ani wyłapało wszystkie dolegliwości Pankracego. Badaniu USG wykazało guz nowotworowy u podstawy serca (duży, 6,3 na 9,5cm, uciskający przedsionki). Diagnozę potwierdził dr Niziolek. Nowotwór jest nieoperowany. Leczenie opiera się na podawaniu leku - ATENOLOL.
Pani Ania prosiła by podziękować naszej Fundacji, ze szczególnym uwzględnieniem Germaine i Eli, które są z nią w stałym kontakcie, niezależnie od godziny.
Wydaje mi się jednak, że to my powinnyśmy podziękować. Za dom, za miłość, za ciepłe serce i wszystko to, co u Pani Ani dostaje Pankracy. To, czego nie można ubrać w słowa. Bo jak tu mówić o miłości, skoro można na nią po prostu patrzeć i się zachwycać?
Pani Aniu, dziękujemy. 
Pankracy, Ty masz dla kogo żyć.
/Naszym podopiecznym życzymy takich domów i zdrowia. Nic więcej nie trzeba."

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.