STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
WICHER
Wiek: 5-7
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Tęczowy Most

20.09.2014

Wicher ma dom, ale za kilka dni jego "szczęście" pryśnie, bo właściciele boksera wyjeżdżają za granicę i nie mogą zabrać psa ze sobą.

Jego właściciele mówią o nim tak:

"Pies zdrowy, ładnie zbudowany 6-7 letni, przebywał w kojcu i biegał po ogrodzie. Nie lubi kotów, łagodny, reaguje na komendy siad, leżeć. Lubi się bawić i biegać za piłką"

Bardzo pilnie szukamy domu dla boksera. Mamy tylko kilka dni.

 

25.10.2014

Wicher przeszedł pod naszą opiekę i zamieszkał tymczasowo w hotelu. Bokser dogaduje się z innymi psami, jest dużym, postawnym psem kochającym ludzi.

 

10.11.2014

Wicher wciąż wypatruje swojego człowieka. To kolejny "zaklęty" pies, o którego nikt nie dzwoni i nikt nie pyta :(

Bokser przeszedł już zabieg kastracji i jest gotowy do adopcji.

Relacja Beaty:

"W środę 5.11.2014 wzięłam Wichra na jedną noc do siebie do domu. Celem takiej wizyty u mnie było przenocowanie psiaka i następnego dnia zaprowadzenie go na kastrację. Wicher z hotelu chętnie ze mną wyszedł i pięknie wsiadł do samochodu. Gorzej było w drodze, bo ten odcinek choć niedługi, to był trudny dla Wichra. Tak jakby dotarło do niego, że coś się dzieje i z tego przerażenia zaczął dychać i rozglądać się w koło. W domu bez problemu dogadał się z moimi suniami. W dalszym ciągu dychał i i pił dużo wody. Po dwóch godzinach uspokoił się i zaczął normalnie się zachowywać. Co zaobserwowałam u Wichra ? To bardzo duży i piękny pies. Dogaduje się bez problemu z psiakami. Z kotem raczej też, choć ten uciekał, więc Wicher był bardzo zaciekawiony, co to takiego przed nim tak ucieka :) Ale nie było w nim cienia agresji tylko zwykła ciekawość :)

W domu był bardzo grzeczny, a z zachowaniem czystości nie było problemu. Nie bardzo wie do czego służą zabawki, ale szybko załapał, że piłeczka to coś co ucieka i można z wielką frajdą złapać :) Doskonale wie do czego służy kanapa :) A muszę tu dodać, że Wicher pięknie i bez problemu otwiera sobie drzwi. A kiedy zgasło światło Wicher cichutko położył się na legowisku i przespał całą noc.
Następnego dnia przed południem wybraliśmy się pieszo do gabinetu. I szliśmy sobie tak trzy kilometry przez centrum miasta w tym zgiełku ulicznego ruchu. No i tu Wicher też zdał pięknie egzamin :) Pięknie szedł na smyczy rozglądając się w koło co się dzieje. Nie był przerażony uliczny ruchem :) Zostawiłam boraka samego z panią doktor w gabinecie i poszłam do pracy. Jak przyszłam po Wichra wieczorem to sobie spokojnie leżał po kastracji i wypoczywał po ciężkim dniu. Nie koniecznie cieszył się, że przyszłam, ale jak powiedziałam, dobra idziemy, Wicher poderwał się jak młode szczenie i już był gotowy do drogi. W samochodzie leżał spokojnie, jakby wiedział, że już jedzie do hotelu, który stał się dla niego teraz domem. O jak się cieszył z przybycia na miejsce :)
Podsumowując Wichra ; to bardzo piękny i mądry pies, który bardzo szybko się uczy. Mimo, ze ma troszkę latek to zachowuje się jak szczeniak. Jest psem bardzo aktywnym, energicznym i bardzo przyjaznym do wszystkich.Bardzo zawojował nasze serca, a najbardziej podbił serce mojego męża, który stwierdził : to bardzo piękny i mądry pies, który zasługuje na najcudowniejszy dom pod słońcem :)"

12.02.2015
Wicher zamieszkal kilka dni temu w domu tymczasowym pod Poznaniem, w domu w którym odszedł niedawno ukochany przez swoich opiekunów bokser Boguś.
Relacja:
"Witam, w pierwszych słowach chciałam pozdrowić całą Fundację SOS Bokserom. Pojechaliśmy po naszego fundacyjnego boksia, który zamieszkał u nas na 'tymczasie' w Poznaniu. Przekazała nam go pani Roma, trochę obawialiśmy się jak przyjmie go nasza rezydentka i nasze koty, ale wszystko przebiegło sprawnie i bez krwi. Na koty nawet nie zwrócił uwagi, a teraz wołamy na niego Borys bo tak ma na imię w książeczce, nie wiem dlaczego został przezwany Wicher bo na to imię nie reagował. Borys okazał się cudownym  pięknym bokserem, wcale nie wygląda na swoje 9lat. W pierwszą noc trochę popłakiwał, ale teraz już jest lepiej, pięknie chodzi na smyczy. Samodzielnie otwiera drzwi szkoda, że nie zamyka. Na spacerach jak na razie nie spotkaliśmy żadnego psa, wiec nie znam jego reakcji. Co do jego zdrowia to dzisiaj byliśmy u weterynarza, Pan doktor powiedział że jest w doskonałej formie jak na swoje latka. Obejrzał i powiedział, że w oczach widzi początek jaskry, na prawej łapce guzek do zdiagnozowania. Pytał czy dużo pije  i oddaje mocz: no na moje oko to pil tak sobie, ale kazał zrobić badanie moczu i krwi na cukier. Nie ma za bardzo apetytu, ugotowałam mu ciemny makaron mięso z indyka i wszystkie  dopuszczalne warzywa to z ręki trochę zjadł. Suchą karmę jednym zębem ruszył. W przyszłym tygodniu odrobaczanie, mam nadzieję że apetyt wróci. Pani Germaine przywróciła mi Pani chęć do życia po stracie mojego Bogusia, myślałam że nie zdecyduję się na żadnego boksia, bo to moje serducho było całkowicie martwe, ale teraz wiem że do póki będę miała siły zawsze będę pomagała, bo tak trzeba. Pani Germaine, ja kupiłam tort a pani położyła na nim najpiękniejszą wisienkę, taka piękną, i lśniącą, i za to pani dziękuje, przesyłam parę zdjęć i tą zmianę na łapce."
05.08.2015

Wicher / Borys w swoim domu tymczasowym był szczęśliwy i wiele szczęścia i miłości dawał swoim opiekunom. To szczęście legło w gruzach tydzień temu, kiedy bokser dostał pierwszy atak padaczki. Wicher trafił do całodobowej kliniki, w której przebywa do dnia dzisiejszego, a jego opiekunowie cierpią i tęsknią...W klinice psiak miał jeszcze 3 ataki padaczki, trwa diagnozowanie. Wykonaliśmy szereg badań: krew, USG, RTG, badania w kierunku babeszjozy i boreliozy, i nie wiemy, co jest przyczyną nagłego tąpnięcia zdrowia psa. Teraz jedyną opcją jest rezonans magnetyczny we Wrocławiu, który ma dać odpowiedź i pomóc ustalić strategię dalszego postępowania leczniczego bądź rozstrzygnąć jego celowość i zasadność. Dotychczasowe leczenie, diagnostyka i pobyt w szpitalu to koszt  ponad tysiąca złotych, rezonans  we Wrocławiu też ma kosztować około tysiąca.
"Zwracamy się z prośbą o pomoc dla naszego kochanego bokserka Borysia którego 5 miesięcy temu przygarnęliśmy pod tymczasową opiekę. Z boksiem jesteśmy bardzo zżyci, jest dla nas największym skarbem, rozświeca nam każdy dzień i każdą minute naszego życia. Po stracie naszego boksia Bogusia którego adoptowaliśmy 3 lata temu tez z fundacji SOS Bokserom przyrzekliśmy, że zawsze będziemy pomagać wszystkim psom, które zostały tak mocno skrzywdzone przez los. Nasz Borysek ciężko zachorował i potrzebuje pomocy ludzkich aniołów, tylko badanie rezonansem magnetycznym, które jest bardzo kosztowne zdiagnozuje dalsze leczenie naszego kochanego Borysia. Będziemy wszystkim ludzkim aniołom wdzięczni  za przekazanie nawet najdrobniejszej sumy pieniężnej proszę ratujmy jego życie, nie pozwólmy mu umrzeć, cala rodzina czeka na niego i bardzo tęskni..."
Można wspomóc Wichra wpłacając darwiznę z dopiskiem: "leczenie Wichra"

20.08.2015
Wicher....
Gdy ostatni raz pisaliśmy o Wichrze/ Borysie, martwiliśmy się wyłącznie o  stan jego zdrowia. Był przecież bezpieczny, miał kochających opiekunów i dom, w którym czuł się dobrze... Miał... W zeszły poniedziałek, gdy po tygodniu pobytu w szpitalu stan zdrowia boksera się ustabilizował i opanowaliśmy ataki padaczki, Wicher pojechał do Wrocławia na badania (rezonans magnetyczny), które niestety wykazało to, czego obawialiśmy się najbardziej. Guz mózgu... Stan boksera jest stabilny, a nowotwór jest do kontrolowania i nie zakłóca na ten moment życia psa, podjęliśmy decyzję o dalszym leczeniu chłopaka, tak długo, jak długo nie będzie cierpieć, tak długo, jak długo sam będzie chciał walczyć. Miał przecież dom, w którym na niego czekali opiekunowie. Miał przecież opiekunów, którzy nazywali go syneczkiem i deklarowali opiekę i miłość... Wicher po badaniu wrócił do Poznania do lecznicy calodobowej, ale ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, nie został odebrany przez opiekunów, którzy stwierdzili, że....nie mogą się zajmować chorym psem. Byliśmy w szoku i nie dowierzaliśmy słowom lekarza ani tym bardziej słowom opiekunów. Po wielu rozmowach, i zapewnieniu, że w sobotę Wichra zabierzemy, opiekunowie warunkowo odebrali boksera z lecznicy.
W sobotę Wicher pojechał do domu tymczasowego do Wrocławia, do osoby o wielkim sercu, która zazwyczaj przygarnia najbardziej potrzebujące psy.
Serdecznie dziękujemy Asi za pomoc w transporcie i za wszystko, co zrobiła dla Wichra. Asiu, wielki ukłon i szacunek dla Ciebie. Dziękujemy, jak zawsze możemy liczyć na Twoją nieocenioną pomoc.
Dziękujemy Państwu za wpłaty dla Wichra, dzięki którym będziemy mogli spłacić część długu za rezonans we Wrocławiu, który kosztował 800 zł.
Pobyt w szpitalu, leki i badania boksera to dług około 3,800 zł.
01.11.2015
Dostaliśmy relację z domu tymczasowego Wichra Borysa, który pod doskonałą opieką i czujnym okiem Asi nie tylko przybrał na wadze ale również podbudował się psychicznie. Asiu, wielki ukłon dla Ciebie :)
Relacja Asi:
"Borys przyjechał do mnie 15.08 otępiały, mało kontaktowy i obojętny na otoczenie. Podczas chodzenia plątały mu się łapki, a kiedy spał załatwiał się pod siebie i było mu wszystko jedno. Taki stan psa był efektem podawania mu zaleconych przez weterynarzy z Poznania leków. Ale skoro Borys zamieszkał we Wrocławiu  to stał się podopiecznym miejscowych lekarzy, którzy natychmiast zmienili mu leki. I zmienił się Borys. Z dnia na dzień przytomniał, zaczął interesować się otoczeniem i kontrolować sprawy związane z załatwianiem się. Po dwóch tygodniach zaczął szczekać i biegać. Stał się niemal normalnym psem. Minęło już ponad 2,5 miesiąca i jak dotąd Borys nie miał ataku padaczki, czuje się dobrze, ma dobry apetyt. Lubi spacery i dlatego dużo spacerujemy. Nie przejawia agresji do innych zwierząt, jest spokojny i bardzo grzeczny. Podczas pobierania krwi do badania (kontrola stężenia luminalu w surowicy) trochę się stawiał i powarkiwał, no ale kto lubi takie akcje...
Mam nadzieję, że Borys pobędzie w takim dobrym stanie jeszcze długo."


03.07.2016
Gdy blisko rok temu stan zdrowia Wichra/Borysa uległ nagłemu pogorszeniu i badania wykazały nowotwór mózgu, lekarze nie dawali mu więcej, niż pół roku życia. Lecznica całodobowa do której trafił po pierwszym ataku i poprzedni opiekunowie szybko się poddali, sugerowali uśpienie naszego podopiecznego, jako psa nie rokującego. My jednak uparcie wierzyliśmy, że to jeszcze  nie czas, że zawsze zdążymy podjąć ten ostateczny krok, i dopóki Borys/Wicher walczy i ma chęci do życia, nie odbierzemy mu tej szansy. Podjęliśmy więc walkę z nierównym i przebiegłym przeciwnikiem i póki co, nie myliliśmy się. Specjalistyczne leczenie, doskonała opieka i miłość zapewnione przez oecną opiekunkę, pozwalają Borysowi korzystać z dobrodziejstw życia.
Relacja opiekunki:
"Na początku sierpnia minie rok od diagnozy: guz mózgu, kilka miesięcy życia. Te kilka miesięcy zamieniło się w kilkanaście i kto wie co będzie dalej? Jestem dobrej myśli, ponieważ bokser jest w niezłej kondycji, dobrze wygląda i dobrze się czuje. Przyjmuje dużo różnych leków, dlatego co 2 miesiące musimy jeździć do lecznicy na badania krwi. Wyniki nie są idealne, pies ma na lekką anemię, problemy z wątrobą, ale dajemy sobie z tym radę. Jak na tak chorego psa i do tego starszego (10 lat) nie jest najgorzej. Borys ma świetny apetyt, uwielbia owoce, dużo spaceruje, biega za kotami i funkcjonuje prawie jak normalny pies. Prawie, ponieważ czasami miewa drgawki, czasami potyka się, czasami bywa ospały. Ale potem wszystko wraca do normy i Borys znowu biega :)"

Film:
14 Wrzesień 2016

Życie jest nieprzewidywalne... Walka z nowotworem z reguły na straconej pozycji, czasem udaje się na chwilę dłuższą wyrwać chorego ze szponów choroby i śmierci... Czasem udaje się to tylko na moment... 

Walkę o Wichra podjęliśmy z jego opiekunką przeszło rok temu. Nikt nie dawał mu więcej niż pół roku, niektórzy twierdzili, że nie należy jej podejmować. My jednak uparcie chcieliśmy wykorzystać każdą chwilę i każdą szansę. 

I z powodzeniem wyprzedzaliśmy chorobę i śmierć, byliśmy zawsze o krok przed nią...

Nagle jednak, z dnia na dzień stan Wichra/Borysa bardzo się pogorszył i nie mogliśmy już zrobić dla niego nic, prócz zapewnienia godnej śmierci...

Wicher biega już bez bólu po bezkresnych łąkach...

Relacja z cudownego domu tymczasowego pojawi się, gdy opiekunka będzie w stanie tą relację napisać. Póki co, za mocno boli...

 

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.