STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
FIGA
Wiek: 5-7
Miejsce pobytu: DT Kraków
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

 

11.11.2014

Figa to kolejna ofiara człowieka, ofiara ludzkiej bezmyślności, braku empatii i człowieczeństwa.

Smutne spojrzenie, pełne ufności pokazuje, że sunia nie straciła boksiowej natury i wciąż potrafi kochać, domaga się kontaktu z człowiekiem.

Figa błąkała się po ulicach. Została porzucona? Uciekła z piekła, jakie stworzył jej człowiek? Tego nie wiemy i pewnie się nie dowiemy nigdy, ale w sumie nie ma to większego znaczenia. Najważniejsze, że jest już bezpieczna, w ciepłym domu, na miękkiej kanapie. Figa przeszła dziś pod naszą opiekę i zamieszkała u Pani Haliny.

Stan zdrowia Figi jest poważny. Sunia ma ciężki oddech, z dróg rodnych wypływ, problem z oczami, jest osowiała i cały dzień leży. Bokserka była na wizycie lekarskiej. Było zrobione badanie ogólne, usg, całe badanie okulistyczne. Jest zapalenie pochwy, trzeba pilnować, żeby nie rozwinęło się ropomacicze, bo to jest "potencjalny zaczątek". Są szmery na sercu ze wskazaniem do diagnostyki kardiologicznej. Jest problem z oczami, bo dziś już prawie tych oczu sunia nie mogła otworzyć, strasznie mrużyła. Wynika to stąd, że ma dodatkowy rząd rzęs wyrastający z powieki do wewnątrz oka, co drażni i uszkadza cały czas rogówkę, wywołuje stan zapalny, jest bolesne i powoduje silne łzawienie. Jest silna biegunka, zalecona głodówka 24h i potem zalecenie karmy sensitive.

Podano 4 zastrzyki (antybiotyk, lek na biegunkę, osłonowy na układ pokarmowy i witaminy), krople do oczu do badania okulistycznego (w tym znieczulenie),

Do domu:

-antybiotyk
- 2x różne krople do oczu
- pasta BIOPROTECT .

Relacja:

"Piesia jest super, wesoła, przyjazna, towarzystka, z wyglądu i charakteru 100% boksia. Rozdaje buziaczki, ufna i całuśna :) Brakuje Małej Damie trochę ogłady, ale łapie w mig. Zajęła od razu kanapę i na niej się rozwaliła brzuchem do góry. Słodka Dziewczynka. Na spacerze wie co ma robić. Ma śliczny pyszczek i minę "miziaj mnie" :). Niestety sunia była eksploatowana rozrodzczo, ma bardzo przerośnięte sutki, wiszą aż do ziemi, masakra. Starte zęby dość mocno, na szyi otarcie od zbyt ciasnej obroży, mega brudna, niesamowicie wręcz: jak jakiś "kocmołuch z kotłowni", pazury przerośnięte (nieobcinane), w tym jeden zakręcony i wrastający wstecz w opuszkę."

 

Gdy zgarniamy z ulic kolejne psy, zastanawiamy się, czy to się kiedyś skończy? Czy do ludzi dotrze w końcu, że pies czuje, myśli, boi się i cierpi tak samo jak my? Czy zmieni się kiedyś mentalność ludzi? Czy zaczną traktować zwierzęta z szacunkiem, z poszanowaniem? Zawsze dochodzimy jednak do tego samego wniosku. Nic się nie zmieni, dopóki ludzie nie przestaną kupować w pseudohodowlach, dopóki szczeniaczek będzie towarem a sunia maszynką do zarabiania pieniędzy.

 

Bardzo prosimy o wpłaty z dopiskiem "leczenie Figi" Dzisiejsza wizyta kosztowała 286 zł.

21.12.2014

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia o Fidze:

"Figa jest bardzo fikuśną, całuśną i radosną dziewczynką. Uwielbia przytulanki, rozdaje buziaki w nieskończoność.

Nieustannie się cieszy i merda ogonkiem, jest także bardzo kontaktowa i cały czas wpatrzona w człowieka. Zostaje sama po kilka godzin dziennie (nawet 8-9) i nigdy nie zniszczyła ani nie pogryzła niczego. Zdarzało się, że porozrzucała jedynie suchą karmę w kuchni, bo niezdarnie wywróciła miskę. Zachowuje 100% czystość w domu. Nie szczeka, nie jojczy i nie ujada. Nie wylewa hektolitrów śliny, chodź zdarzy jej się czasem cośtam nienachalnie pożebrać koło stołu. Ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie. Niestety nie bardzo umie się bawić zabawkami, bo ich nie zna, zachęcamy ją do zabawy pachnącymi „kostkami” (nie kośćmi, tylko takimi kostkami zakupionymi w sklepie zoologicznym ). Czasem coś je pomamla, a potem zostawi. Piłkami czy innymi zabawkami niestety się nie zainteresowała. Ma bardzo dobry apetyt, uwielbia kurczaka, za niego albo jakieś inne mięsko zrobi wszystko. Nauczyła się robić za mięsko siad i podawać łapę. Bardzo dobry stosunek do dzieci, bardzo delikatny, wzorowy wręcz (sprawdzony). Uczymy ją jeździć autem, powoli się oswaja, nauczyła się już w miarę zachowywać równowagę przy zmianach prędkości, hamowaniach itp. Siedzi i z zainteresowaniem podziwia świat przez okno samochodu. Figa należy niestety do tych psów, które weterynarza nie znają i nigdy wcześniej nie były w lecznicy . Szczęśliwie w jej przypadku objawia się to tym, że nawet w trakcie podawania kolejno czterech zastrzyków nieustannie merda ogonkiem i chce dawać buzi. Skrótowo zachowuje się wzorowo w lecznicy. Zastrzyków dostała sporo i nawet nie trzeba było jej specjalnie do nich trzymać. Zapłakała tylko raz przy chipowaniu, no ale do tego jest naprawdę gruuuuba igła. Obaj lekarze, do których jeździliśmy bardzo ją chwalili za wspaniałe usposobienie i zachowanie w gabinecie.

Co do jej zdrowia, Figa została wyleczona z zapalenia pochwy oraz nieżytu i zapalenia jelit. W chwili pierwszej wizyty weterynarz ocenił, że około miesiąc wcześniej sunia miała szczeniaki, z którymi niestety nie wiadomo co się stało, ani gdzie one są… Świadczyły o tym m.in. bardzo powiększone okolice rodne oraz listwy mleczne. Od tamtego momentu wszystko bardzo się obkurczyło i już tego nie widać. Wykonano także badanie krwi (morfologia, biochemia na tarczycę, nerki, wątrobę i trzustkę) oraz badanie moczu. Wszystkie wyniki są w normie oprócz jednego parametru tarczycowego, który być może wyrówna się po sterylizacji, badanie należy powtórzyć za jakiś czas. Jeśli wynik się nie poprawi sunia musi przyjmować hormony tarczycowe. Następnie została odrobaczona, zaszczepiona przeciwko chorobom zakaźnym oraz wściekliźnie, zachipowana. Niestety Niunia dzień przed umówionym terminem sterylki i zabiegu usunięcia dodatkowej wewnętrzej linii rzęs złapała znowu jakąś infekcję układu pokarmowego i zabiegi musiały zostać przełożone, zostały podane leki, które od razu pomogły. Na wszelki wypadek, żeby wykluczyć pasożyty na 100% zostało także wykonane badanie parazytologiczne kału (pasożytów nie ma, kupka „czysta”). Zabieg na powiekach oraz sterylizacja odbyły się ostatecznie wczoraj (19.12.2014). Sunia zniosła wszystko bardzo dzielnie i bardzo dobrze, nie ma śladów opuchnięć ani na oczkach ani na szwach po sterylizacji. Praktycznie widać tylko linię szwu śródskórnego na brzuszku. Zastosowano rozpuszczalne nici. Oba zabiegi odbyły się pod jedną narkozą. Dziś sunia dochodzi do siebie i ma się dobrze.

Co do jej wad, jeśli można tak powiedzieć, zaliczyłabym to, że nie przepada za innymi psami w tym samym domu. Była taka próba, sunia była bardzo zazdrosna o kontakt z człowiekiem, miskę i swoją kanapę. Myślę, ze może to być do wyeliminowania, ale będzie to kosztowało trochę pracy jej opiekuna. Najprościej byłoby, aby była jedynym zwierzaczkiem w domu. Natomiast w lecznicy czy na spacerze jest zainteresowana psami i kotami, ale w sensie pozytywnym. Nie wykazuje żadnej agresji. Ludzi lubi bezwarunkowo, każdego, bardzo lubi dzieci.

Niestety Figa nie może z nami zostać na stałe, stąd szukamy dla niej domu stałego, oczywiście jak najlepszego, bo to jest naprawdę wspaniała (i śliczna!) sunieczka."

Linki do filmów:

https://www.youtube.com/watch?v=YMtsbJqCxzc

https://www.youtube.com/watch?v=QPS9clZjyZM

 

14.01.2015

Figa zamieszkała w nowym domu pod Opolem.

Relacji:

"Witam!

W drodze do Opola okazało się, że Jabba (tak się teraz nazywa), skoro nie może prowadzić, musi równocześnie patrzeć we wszystkie okna w samochodzie. Nastręczało to trochę problemów, tym bardziej, że obie jechałyśmy z tyłu :D Faktycznie trochę brak jej ogłady, ale nadrabia mądrością, bo wszystko łapie w mig i jest kompletnie bezproblemowa. Okazało się, że w ciągu kilku godzin załapała, że ma dwa swoje posłania i nie może wchodzić na kanapę i spać w łóżku. Próbuje wprawdzie co jakiś czas kłaść łapę na kanapę, ale wystarczy pokręcić głową, albo powiedzieć: "nie", żeby grzecznie zrezygnowała. Nie spodziewałam się, że pies żyjący wcześniej w takich warunkach będzie tak szybko się aklimatyzował :) Spała w sypialni na swoim posłaniu, po mojej stronie łóżka. Okazało się, że Jacek chrapie bardziej :D Całą noc spała spokojnie, obudziła się sama o 10 (dzień wcześniej, w Sylwestra pobiegała, bawiła się do 4, więc zrozumiałe, że musiała się wyspać (my zresztą też). Na spacerze na psy reagowała nijak - popatrzyła, zakodowała i wąchała wszystko dalej. Dzień wcześniej na szczekającego psa zareagowała mocniej, podejrzewam, że gdyby była luzem, mogłaby zaatakować. Gołębie traktuje jak coś, co nie jest żywe i nie nadaje się do jedzenia, bo kompletnie nie zwraca na nie uwagi. Dzisiaj rano dostała mięsko, które nałożyłam jej do miski, w której zostało kilka suchych kulek. Po chwili wszystkie kulki dokładnie wylizane leżały obok miski. Mięsko zniknęło :D
Piłka już nie jest ulubioną zabawką. Okazało się, że gumowa, piszcząca kura, to coś, z czym trzeba wszędzie chodzić, bawić się i spać :D
Wczoraj ujawnił się talent łowiecki, polegający na tym, że człowiek rzuca gumową kurę przez cały korytarz, a Jabba biegnie po nią, delikatnie łapie, przynosi i oddaje. Tak przez godzinę, chwila spania i znowu :D
Jabba zawsze chce być tam, gdzie człowiek, ma dwa posłania i przemieszcza się razem z nami, raz kładzie się na jednym, raz na drugim. Szybko zrozumiała, że to jej spanie i chętnie z niego korzysta. Nie sądziłam, że tak szybko to wszystko pójdzie, myślałam, że będą na początku jakieś nieporozumienia, ale sunia jest bardzo mądra, grzeczna i kochana. W Sylwestra nie bała się wystrzałów, słuchała z zainteresowaniem, potem oglądała z nami wybuchy przez okno. Jabba ma również talent wokalny. Na dźwięk trąbki ustawia się przy ścianie i ciuchuteńko wyje :D Mało nie pospadaliśmy z krzeseł, jak zobaczyliśmy jaką ma przy tym minę :D

Nie martwcie się o nią, strasznie ją już kochamy i mamy nadzieję, że będzie najszczęśliwszym psem na świecie, bo najmądrzejszym już jest :D


pozdrawiam
Bianka, Jacek i Jabba"


25 Wrzesień 2016

Otrzymalismy nową relację od Pani Bianki. Pani Bianka, Pan Jacek i Jabba (w fundacji dawniej Figa) dają godny podziwu przykład, że adoptowany bokser to nie tylko smutny i niedołężny pies kanapowy, ale także wesoły i sprawny pies towarzyszący, którego można ze sobą zabrać wszędzie. Jabba spędza czas z końmi w stadninie, a także podróżuje ze swoimi ludżmi po lasach i górach. To jedna z wielu takich wspanialych relacji z pięknymi zdjeciami, jakie otrzymujemy od Pani Bianki.

 
"Jabba w tym roku eksplorowała z nami Bieszczady. Mamy zaliczone prawie wszystkie pola namiotowe dużej pętli bieszczadzkiej, Połoninie Caryńska, torfowiska w Tarnawie Wyżnej i Doline Sanu (w Dolinie Sanu nawet jedna pani zapytala, czy to ten sam bokser, ktory był na caryńskiej). Jabba jak zwykle spisała sie genialnie, nawiazała nowe znajomosci psie i ludzkie, rozczulała wszystkich swoim plaskatym, pomarszczonym pyskiem i wesołym usposobieniem. Sama nie wierzę, że jest taka boska. Pozdrawiamy, Jabba"
 
 
 
 
 
 
 
Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.