STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
COOLIO
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: Siedziba Fund.
Umaszczenie: Białe
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

19.11.2014

Kolejne cudo pod opieką fundacji.

Dziś pod naszą opiekę trafił Coolio, cudny białasek. Chłopczyk jest zasmarkany, podziębiony i przebywa w szpitalu w Warszawie.

Pilnie szukamy domu tymczasowego lub najlepiej stałego. To jeszcze dzieciak, bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem i własnego kąta, gdzie poczuje się bezpiecznie.

22.11.2014

Coolio w lecznicy miał badanie krwi, wyniki morfologii i biochemii są dobre. Badanie kału wykazało liczne jaja tęgoryjca, bokser został odrobaczony.

Coolio przeszedł wczoraj zabieg kastracji, pozostał do wieczora w szpitalu, po czym przyjechał do siedziby Fundacji, zamieszkał u Germaine.

Relacja Germaine:
" Coolio dzieciak jechał w samochodzie na kolanach pasażera, rozdawał buziaki, przytulał się. Bardzo ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie, interesuje się wszystkim co się dzieje na spacerach, każdy odgłos, samochód, przechodzący obok człowiek to obiekt zainteresowania, Coolio wtedy przechyla głowę na bok i obserwuje."

26.11.2014

Coolio zyskał nie tylko nowe życie i nowy dom ale i  nowe imię. Od niedzieli  Coolio nosi imię Melon i mieszka w Katowicach.

Relacja z nowego domu:

"Witamy serdecznie i przesyłamy wieści od Coolio/Melona

Coolio został Melonem, pieszczotliwie Melonikiem :) Skradł nasze serducha od pierwszego przekroczenia progu naszych drzwi. Ale ten typ tak już ma - wszyscy się nim zachwycają, a on za to obdarowuje wszystkich przemokrymi całusami. Już niejedna osoba nie zdążyła się uchronić od jego długaśnego jęzora ;) Póki co, jest niesamowicie grzeczny, ale czujemy, że jak się rozkręci to jednak okaże się z niego prawdziwy rozbójnik. Bardzo ładnie wykonuje komendy siad i łapa, na smyczy chodzi bardzo ładnie i reaguje na każde przywołanie. Teraz uczymy się nowych komend: noga i głos, ale póki co idzie nam opornie. Jak do tej pory nie wchodzi na kanapy i całe noce grzecznie śpi na swoim posłaniu. Dla nas, jako wcześniejszych posiadaczy psa typowo "kanapowo-łóżkowego", to jest totalnie zadziwiające. Ale wiemy, że prędzej czy później kanapa jednak zostanie jego najbliższym przyjacielem. Co jeszcze zadziwiające - Melon jest porannym śpiochem, z czego się przeogromnie cieszymy. Musimy go budzić o 8 rano na poranne spacerki :) Apetyt mu doskwiera, a dokładnie to wcina jedzonko jak szalony. Dostał nową zabawkę z którą teraz codziennie zasypia i nie rozstaje się. Początkowo jednak nie wiedział co ma z nią zrobić, i doświadczona psia koleżanko musiała mu pokazać, jak obsługiwać tego typu zabawki. Na dworze szaleje z kolei za piłką tenisową, ale grzecznie oddają jak się go ładnie poprosi ;) Oczywiście, co chwilę dopomina się pieszczot i jakichś smakołyków. Bokser z niego pierwsza klasa!
serdecznie pozdrawiamy a Melonik przesyła całusy
Zuza, Marcin i Melon"


29.03.2015

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu Coolio/Melona:
"Przesyłam obiecanych kilka fot Melona i kilka słów jak mu tu u nas ;)
Melon jest już z nami prawie cztery miesiące, więc już zdecydowanie więcej możemy o nim powiedzieć.
Zacznijmy od początku. Kiedy usłyszałam w rozmowie telefonicznej, że młody może sprawiać spore problemy wychowawcze, że może pojawiać się u niego lęk separacyjny, nie ukrywam byłam lekko przerażona, ale stwierdziliśmy razem z mężem, że jakoś postaramy się to z nim przepracować. Tak sobie myślę, że chyba dostaliśmy innego psa ;) Melon od początku nie sprawiał żadnych problemów. Zostawiony w domu sam grzecznie śpi i nic (dosłownie nic!) nie zniszczył. Nie ściąga ze stołu, nawet gdy przez przypadek wpadnie mu tam jego piłka. Przez pewien czas nawet nie wchodził na kanapę, ale oczywiście szybko się to zmieniło ;) To samo z łóżkiem w sypialni! Mamy zasadę, że śpimy razem tylko w gościach. W domu sypialnia jest nasza, a Melona wszystkie kanapy. Co ciekawe to jest jego zasada ;) Więc nawet po tygodniowych wakacjach, kiedy to urządzał sobie turystykę łóżkową i w ciągu jednej nocy zaliczał spanie z wszystkimi domownikami, po powrocie do swojego domku nawet nie próbował wpakować się do naszego łóżka, a grzecznie spał na swoich kanapach.
Jest posłuszny, i jeśli już zdarzy mu się zrobić coś nie tak od razu przyjmuje przepraszający wyraz pyska i pozycję w pełni poddaną. Podejrzewamy, że niestety mógł być wcześniej dosyć często bity. Na początku nawet lekkie zamachnięcie się ręką odczytywał jako sygnał, że będzie kara więc momentalnie kulił się w sobie i przepraszał i kładł się na plecy.
Lęk separacyjny - co to jest? To my bardziej tęsknimy za nim niż on za nami! Już kilkukrotnie zostawał czy to na dzień, czy na kilka dni, albo i na cały tydzień z naszą rodziną i nie ma najmniejszego problemu. On chyba takie wizyty traktuje jak wakacje, bo ma z 10 razy więcej energii i non stop szaleje w gościach. Oczywiście po takich odwiedzinach przez następnych kilka dni odsypia - dosłownie jest nieżywy ;)
Jest chodzącym wulkanem energii, więc na spacerach jest szaleństwo. Mieliśmy trochę problemów z nawracającymi stanami zapalnymi stawu łokciowego, więc konieczne było ograniczenie mu ruchu przez dłuższy czas. Nie chcecie wiedzieć co działo się na pierwszym spacerze, kiedy w końcu spuściliśmy go ze smyczy.
Oczywiście jak to bokser cierpi na wybiórczą głuchotę. U niego ta głuchota jest szczególna, bo ma bzika na punkcie innych psów. Każdy pies jest jego kumplem i z każdym koniecznie musi się przywitać. Inaczej jest lament.
No więc w związku z tym mamy też małe pytanko. Może macie Państwo w bazie bokserki mieszkające w Katowicach czy Chorzowie, z którymi moglibyśmy się umówić od czasu do czasu na wspólny spacer? Melonowi bardzo brakuje psiego towarzystwa (też w miarę młodego, który da radę za nim nadążyć, bo jego psi kuzyni to już dziadki), a my niestety nie jesteśmy w stanie przygarnąć drugiego cudaka. Zostaje nam tylko załatwić mu towarzystwo na spacery ;)
Melon jest oczywiście jak to bokser wielkim przytulakiem. Rozdaje całusy każdemu. Bety (psia koleżanka już staruszka) ma już go dość, bo on w każdym momencie liże ją po pysku.
Dalej ma bzika na punkcie jedzenia. Na szczęście nie ma walki o jedzenie z innymi psami. Grzecznie czeka na swoją michę, a potem kulturalnie czeka aż reszta kolegów zje, żeby sprawdzić czy coś w innych miskach być może zostało dla niego.
Jest przekochany, ale oczywiście ma też swoje słabe strony ;) Nie lubi się kąpać, ale za to lubi wytarzać się podczas spaceru w czymś śmierdzącym. Też już go trochę rozpuściliśmy, więc zdarza mu się pyskować, żeby pokazać, że szczególnie czegoś chce. Generalnie on bardzo lubi szczekać (na szczęście nie w domu). Każde wyjście na spacer zaczyna się od głośnego oznajmienia wszystkim, że on pan i władca dzielni wyszedł na spacer ;) No i zawsze ostatnie szczeknięcie musi należeć do niego ;) Jest też okropnie delikatny. Śmieją się z niego, że jest jak baba. Bo wystarczy, że paznokieć o coś zahaczy, a pisk jest jakby mu całą łapkę urwało ;)
Jeszcze raz dziękujemy fundacji za zaufanie i oddanie w naszą opiekę takiego cudaka. Lepszego psa nawet nie byliśmy sobie w stanie wymarzyć :)
Zuza, Marcin i Melon"


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.