STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
DAFNY
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

01.12.2014

Dafny to cudna mieszanka buldoga z bokserem. Sama rozkosz :) Sunieczka bardzo pilnie szuka domku tymczasowego bądź stałego. Mordka boksera, ciałko buldoga angielskiego, istne cudo. Może właśnie Tobie skradnie serce? Może właśnie Ty będziesz jej opiekunem i przewodnikiem, przez życie? Może właśnie Ty podasz jej swoją dłoń i powiesz, maleńka, właśnie na Ciebie czekałem? Może właśnie u Ciebie znajdzie przystań i miłość?

Dafny czeka... czeka na swój dom i swojego człowieka...

13.12.2014

Dafny została wczoraj przekazana naszej Fundacji, zamieszkała w domu tymczasowym w Warszawie. Sunia przyjechała do lecznicy na badania, pobrano jej krew, wyczyszczono uszy, została odrobaczona, zaszczepiona.

Relacja Germaine:
"Dafny to urocza, wesoła sunieczka w której nie sposób się nie zakochać. Na widok człowieka wywija precelki i domaga się pieszczot."

18.12.2014

Dafny jest już po zabiegu sterylizacji, dostaliśmy relację i zdjęcia z domu tymczasowego:

"Dzień 1 (piątek)

Odebraliśmy sunię z lecznicy na Wawrze ok 18:30. P. Germaine i p. doktor przekazały nam o niej niezbędne informacje.
Dafne była mega zestresowana, nie chciała iść, więc wziąłem ją na ręce i zaniosłem do samochodu, na szczęście nie zaparkowaliśmy daleko, bo sunia wbrew pozorom lekka się nie okazała ;). W samochodzie stresu ciąg dalszy, a podróż trochę trwała, bo na Bemowo o tej porze jedzie się ok pół godziny. Dafne większość czasu w samochodzie spędziła wtulona we mnie, dopiero pod koniec jazdy zaczęła się interesować gdzie jest i nawet wyglądała przez okno. Jak dojechaliśmy pod dom, to konieczne było kolejne przeniesienie, na rękach, bo sunia rozpłaszczyła się na chodniku pod klatką i odmówiła samodzielnego wejścia do budynku. Za to po wejściu do domu Dafne przeszła natychmiastową metamorfozę, przywitała wszystkich domowników, wylizała dzieci, skakała po całym pokoju (kanapa, fotel, podłoga). Kot (p)rezydent był tak totalnie zaskoczony tym żywiołem, że ledwo zdążył napuszyć ogon i początkowo zaszył się po prostu w sypialni.
Później doprowadziliśmy do spotkania obojga, ale Rudolf tylko prychał i warczał na sunię, a ona praktycznie nie zwracała na niego uwagi. Jedynym minusem pierwszego dnia był fakt, że trzy spacery nie zakończyły się sukcesem, Dafne nie chciała się załatwić na dworze, generalnie, bardzo niechętnie wychodziła na te spacery. Za to wysikała się 2 razy na podłogę w kuchni...
dzień 2 (sobota)
6:50 - pierwszy spacer, również bez sukcesu. 9:30 - spacer numer dwa tego dnia. Zaszliśmy do pobliskiego sklepu zoo i kupiliśmy inna smycz, rozwijaną na 5m i pierwszy sukces :). Kolejne spacery już kończyły się sukcesem za każdym razem, w sumie tego dnia było ich 9, co jednak nie przeszkodziło Dafne zrobić dodatkowe 2 siku w domu. Podejrzewamy, że sunia była nie uczona zupełnie czystości, prawdopodobnie załatwiała się na podwórku, kiedy miała ochotę. Tego dnia objawiło się też kogo upodobała sobie Dafne spośród domowników. Być może fakt, że ją przywiozłem i do domu i wychodziłem na pierwsze spacery, to panem zostałem ja. Sunia ogólnie stara się nie oddalać ode mnie na więcej niż metr, przez cały czas… Posłanie na którym śpi musieliśmy wstawić do naszej sypialni. Kiedy przychodzi ktoś spoza domowników, np. mój ojciec, czy brat sunia zachowuje duzy dystans, żeby nie powiedzieć, że się boi… Na spacerach nie interesują ją zupełnie inne psy, chyba że podejdą na metr. Nie jest agresywna, nie odszczekuje.
Drugi dzień z kotem był podobny do pierwszego, próbowaliśmy ich zblizyć, ale Rudolf dalej prychał, Dafne trochę się nim interesowała, zwłaszcza jak był u mnie na rękach, ale ogólnie zupełnie ignorowała okazywaną przez niego niechęć. Raz jak podeszła za blisko i kot zamarkował atak, to szczeknęła.
dzień 3 (niedziela)
Każdy spacer (z 7) był udany pod względem załatwiania, niestety znów 2 razy Dafne zlała się na podłogę a dodatkowo zrobiła też coś grubszego u syna w pokoju. Ewidentnie ten temat będzie wyzwaniem. Zidentyfikowaliśmy też drugi, Dafne nie potrafi sobie poradzić z moją nieobecnością, jak tylko znikam jej z oczu to zaczyna jęczeć i jak nikt jej nie ucisza, to próbuje niestety wyć… Wczoraj z domu wychodziłem 2 razy na pół godziny i raz na godzinę :), ale na szczęście nie zostawała sama...
Z plusów to nastąpił mały przełom w relacjach z kotem, bo Rudolf zaczął przechadzać się po mieszkaniu, przeprosił się z jedzeniem i nawet raz podszedł do suni na pół metra, żeby ja obwąchać.
Podsumowując przed nami 3 duże wyzwania.
1. relacja z kotem, chociaż tu sprawy wydają się iść ku dobremu
2. czystość, mam nadzieję, że to jednak też problem do „załatwienia” ale jeśli są jakieś dobre sposoby na naukę dorosłego psa czystości to bylibyśmy wdzięczni
3. uzależnienie suni od jednej osoby, tu byśmy byli bardzo wdzięczni za wskazówki, bo to może być najtrudniejszy problem
Z drugiej strony mamy u siebie super słodką sunię, bardzo przyjazną dla dzieci, przytulaśną pieszczochę, bardzo pozytywnie nastawioną do wszystkiego.
Może jeszcze trochę wystraszoną, ale to pewnie szybko minie.
aha, wiem że rozmawiała Pani z żoną, ale nie wiem czy wspominała, że Dafne ma nowe imię, teraz nazywa się Yoga, a to dlatego. że rewelacyjnie wykonuje pozycję „pies z głową do góry” ;) no i postanowiliśmy, że niech stare imię zostanie za nią, jak cała przeszłość.
Obiecane trochę lepsze zdjęcie :)
tak na szybko, ale udało się złapać ząbek, często ma właśnie taki wyraz pyska ;)
sunia ogólnie nie lubi się fotografować, ale ją nauczę pozować, mam jakieś doświadczenie z modelkami w różnym wieku."

04.02.2014
Czy ktoś się zdziwi, jak napiszemy, że Dafny a w zasadzie Yoga ma już dom stały? Wiedzieliśmy, że szczęściarze, którzy wezmą to cudo na chwilę, pokochają ją bez pamięci i nie rozstaną się z tą księżniczką. Tak więc, Yoga zmienia status i jest psem adoptowanym :)
Relacja z nowego domu:
"Yoga (dawniej Dafny) jest u nas już ok 8 tygodni. Najwyższy czas na jakieś małe podsumowanie tego okresu, kiedy się u nas adaptowała. Zacznę od problemów, które zidentyfikowaliśmy na początku, a które w większości udało się rozwiązać:

1. Relacja z kotem.

Konfliktu nie ma. Rudolf zaakceptował w końcu fakt, że sunia u nas zostaje, wyznaczył jej obszary, gdzie ma zakaz wstępu, tzn nasza sypialnia i toaleta, gdzie stoi kuweta. Nie jest też zachwycony jak Yoga wchodzi do pokojów dzieci, ale w tym wypadku nie jest już taki radykalny. Natomiast w części wspólnej zwykle jej unika, co nie przeszkadza mu np. pić wody z jej miski czy bawić się jej piłką. Sam czasem podchodzi, żeby ją obwąchać, ale jesli Yoga próbuje obwąchać jego to wstaje i odchodzi. Rekompensatę w postaci nowego, wysokiego drapaka za utratę kanapy przyjął i jest zadowolony. Póki co przyjaźni nie ma, jest natomiast akceptacja i całkiem daleko posunięta wzajemna tolerancja.

2. Czystość

Problem wydaje się być rozwiązany, Yoga wszystkie swoje potrzeby załatwia na dworze. Od ostatniej „skuchy” minęło ponad 3 tygodnie. System nagród za sukces na spacerze i „obrażania” ;) za wpadkę w domu sprawdził się znakomicie.

3.  Uzależnienie od jednej osoby

Tu jeszcze nie możemy otrąbić sukcesu, Yoga ewidentnie bardzo tęskni, kiedy zostaje w domu beze mnie, nawet jeśli są z nią inni domownicy, próbuje wyć. Również spacery z kimś innym niż ja są nieciekawe, Yoga ciągnie się na smyczy i jak tylko się załatwi pędem chce znaleźć się z powrotem w domu. Ostatnio daje się wprawdzie zaobserwować pewne postępy, zwłaszcza jeśli chodzi o wycie, ale na pewno jeszcze sporo pracy przed nami.

Z innych informacji.

- Yoga zgodnie z zaleceniem z lecznicy zgubiła ok 1 kilograma, ma ładnie zarysowaną talię i od ok miesiąca utrzymuje wagę na poziomie 19.5 kg. Je 2 x dziennie, apetyt ma wielki.
- Po sterylizacji nie ma śladu, wszystko się ładnie zagoiło.
- Mieliśmy problem będący trochę pochodną zabiegu, bo na przegubach przednich łap pojawiły się odparzenia od kubraka ochronnego, które sunia bardzo rozlizała a następnie wdała się tam infekcja bakteryjna.
Musiała dostać na to antybiotyk, ale już wszystko się ładnie zagoiło i prawie zarosło nową sierścią.
- A propos sierści, to po tych wszystkich przeżyciach (zmiana miejsca, ludzi, sterylizacja, podróże samochodem, wizyty w lecznicy), kiedy było sporo stresu, Yodze wypadło sporo sierści na bokach tułowia. Lekarze po kolei wykluczyli na szczęście nużycę i problemy z tarczycą i faktycznie, pomogła melatonina, obroża z feromonami i czas. W tej chwili po wyłysieniach na bokach nie ma już śladu.
- Odnośnie zachowania, Yoga zaczyna się socjalizować z psami, ktore spotyka na osiedlu. Na początku nie chciała się nawet powąchać z żadnym psem, niezależnie od wielkości. Teraz już biega i bawi się z takimi w jej rozmiarze, natomiast ciągle boi się tych większych. Upodobała sobie beagle, a co ciekawe boi się i nie lubi buldogów, zarówno francuzow jak i anglików, a właściwie ich „chrumkania”, wyraźnie wypierając się części swoich genów ;).
- W stosunku do ludzi jest potwornie nieufna, nie daje się pogłaskać nikomu obcemu, więc trzeba ją pilnować, bo potrafi warknąć na osoby wyciągające do niej ręce, również na dzieci. Nie próbowała wprawdzie nikogo ugryźć, ale wolimy dmuchać na zimne. Mam nadzieję, że tej ufności z czasem trochę nabierze...
- Lubi bawić się z naszymi dzieciakami, najbardziej w rzucanie pluszowej piłki, lubi pieszczoty, mizianie po brzuchu, ale niestety ku wielkiemu rozczarowaniu dzieci nie lubi się przytulać ;)
- Yoga przekonała się też do podróżowania samochodem, była z nami na feriach  w Bieszczadach, bardzo ładnie zachowywała sie zarówno w podróży jak i na miejscu. Śnieg jest jej żywiołem, niestety nie było go podczas naszego pobytu zbyt wiele do jeżdżenia na nartach, ale dla pół-buldoga/pół-boksera o niskim zawieszeniu w sam raz.

To chyba tyle, reszta już na załączonych obrazkach."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.