STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
MARLA
Wiek: 7-9
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

03.02.2015

Kilka dni temu dostaliśmy informację o suni bardzo pilnie szukającej domu. Pan X wyjeżdżał do Anglii i 3 dni przed wyjazdem przypomniał sobie, że ma w domu psa, którego nie zabierze ze sobą. Chciał ją oddać do schroniska, ale został przekierowany do nas. I zadzwonił... Po zadaniu mu kilku podstawowych pytań jasne było, że bokserka nie ma szczepień ani odrobaczeń, że niekoniecznie dogaduje się z innymi suniami, że gania koty i że choć nie miała zapewnionej podstawowej profilaktyki, zarabiała dając swoim właścicielom szczeniaczki. Poprosiliśmy pilnie o zdjęcia i adres, jednak nie doczekaliśmy się. Kilka dni później było już wiadomo, jak "kochający" ludzie postąpili z Marlą. Opiekunowie puścili ją wolno na miejskie ulice i jak gdyby nigdy nic, wyjechali z kraju. Marla trafiła pod naszą opiekę, bardzo dziękujemy Ani za opiekę nad sunią i Iwonie za transport. W niedzielę Marla dojechała do Warszawy, od razu trafiła do lecznicy, gdzie przeszła podstawowe badania i pojechała do domu tymczasowego do Agnieszki.

 

07.02.2015

Marla była dziś na wizycie kontrolnej w lecznicy. Sunia zaczęła popuszczać mocz i wymiotować. Badania wykazały początki cieczki, które przyczyniły się do popuszczania moczu.

Pilnie szukamy domu stałego dla naszej podopiecznej, domu , który przyjmie ją i pokocha taką jaka jest, a jest super psem. Marla nauczyła się spać w łóżku, jak na boksera przystało. Ogólnie jest bardzo grzeczną sunią, bardzo potrzebującą człowieka i miłości.

 

16.02.2015

Dostaliśmy nową relację z domu tymczasowego Marli. Pani Agnieszka pisze tak:

"Raport 1-8 luty 2015

Sunia jest bardzo towarzyska i pozytywnie nastawiona do człowieka, zawsze nastawia się do pieszczot.

W dzień głównie wypoczywa na sofie. Dotąd nie wykazywała zainteresowania leżeniem na własnym posłaniu, w nocy też chciała spać ze mną w łóżku. Okazuje bardzo dużą potrzebę bliskości i dotyku, zawsze układa się tak, by oprzeć o mnie głowę.
W sobotę rano jednak zsiusiała się do mojego łóżka i od tego czasu śpi we własnym kąciku, choć niełatwo było ją do tego przekonać.
Do czwartku wieczorem wychodziłam z Marlą średnio 4 razy dziennie, zawsze na około godzinę lub dłużej. Na spacerze jest raczej grzeczna, ładnie chodzi na smyczy, nie wyrywa się do innych psów, nie ciągnie. Spuszczona ze smyczy, również się słucha, nie ucieka, grzecznie idzie za mną. Dużą uciechę sprawiają jej zabawy patykiem. Jednak od czwartkowego wieczoru zaczęła przystawać i zapierać się, nie chcąc iśc dalej. Próbuję wtedy wybrać inną trasę lub zachęcić ją patykiem, jednak nie zawsze to skutkuje.
Próbowałam zainteresować ją również innymi zabawkami, jak gumowe ringo czy piłka do tenisa, ale niestety Marla nie wykazuje chęci choćby złapania ich w zęby.
W sobotę byłyśmy na wizycie u weterynarza, który stwierdził, że jej nadmierne pragnienie i problemy z siusianiem (Marla trzy razy załatwiła się w domu, a raz na klatce schodowej) mogą wynikać z powodu zbliżającej się cieczki. Ponadto okazało się, że sunia ma lekko zapalone gardło i weterynarz podał jej antybiotyk. To przeziębienie wynika zapewne z jej chęci jedzenia śniegu, zauważyłam jednak, że robi to tylko wtedy, gdy niedostatecznie dużo wody napije się w domu.
Dostaje zalecaną ilość karmy dziennie. Podałam jej również wg wskazań 2,5 tabletki odrobaczającej oraz zakropliłam środkiem na kleszcze, które dostałam, gdy mi ją przywieziono.
Ogólnie Marla jest raczej grzeczna i spokojna, chociaż jej niechęć do dłuższych spacerów w połączeniu z problemami z sikaniem i piciem wody są dość stresujące. To pierwszy pies po przejściach, jakim się zajmuję, i wiele rzeczy mnie niepokoi, chociażby to, że nie jest wysterylizowana i martwi mnie, jak poradzę sobie z jej cieczką. Dostałam już poradę, aby założyć jej majtki i zwykłą kobiecą podpaskę, jednak przekonamy się dopiero, jak na taki 'przyodziewek' zareaguje.

Raport 9-15 lutego 2015

Sunia powoli aklimatyzuje się w domu.

W tym tygodniu nie zdarzyło jej się już załatwić w domu, nauczyła się też już spać na własnym posłaniu.

Przez kilka dni nie miała apetytu, ale wydaje się, że to z powodu rozmoczonej karmy. Aby zachęcić ją do jedzenia, zaczęłam dodawać jej do suchej karmy trochę sera żółtego, i to poskutkowało.

Mimo orzeczenia weterynarza, nie dostała jeszcze cieczki.

Coraz rzadziej zapiera się na spacerach, da się z nią wyjść na dłużej, więc choć raz dziennie zabieram ją na dłuższy spacer i bawimy się wtedy patykami.

Ogólnie jest bardzo grzeczna i spokojna, słucha się na dworzu i w domu.

Pozdrawiam, Agnieszka"

 

 

 

09.07.2015

Marla nie szuka już domu, bo los się do niej uśmiechnął i nasza słodka dziewczynka znalazła swój dożywotni azyl, gdzie otrzymała imię Maja.

Relacja z domu:

"Witamy razem z Mają. Dziewczynka jest u mnie już jakiś czas i znamy się dosyć dobrze. Po pierwszych stresach związanych ze zmianą miejsca zamieszkania, po około tygodniu juz czuła się jakby była u nas od zawsze. Zaakceptowała Tinę bez problemu i psiaki sąsiadów to już też kumple na spacery.

Apetyt dopisuje, kosteczki na kręgosłupie i żebrach pochowały się, co widać na zdjęciach.

Na sutku był guzek, który niestety musieliśmy wycinać, bo wraz z poprawą stanu ogólnego suni, rósł w szybkim tempie. U naszego veta wyszła jeszcze sprawa dawno temu złamanej kości udowej, która została kiedyś zespolona operacyjnie. Nie dokucza jej to, ale musi utrzymać dobrą kondycję i nie może utyć.

Maja uwielbia spacery, szaleje z zabawkami i nowymi kolegami, bo niestety Tina już nie daje rady za jej pomysłami. Jeździmy do stajni do naszego konia, Maja już przy drugim wyjeździe wiedziała, jaka to frajda. Koni się nie boi, a i z psami, których jest tam zawsze kilka, dogaduje się super od początku.

Jedzenie to już nie jest taki problem jak kiedyś . Są ustalone pory posiłków, do tego w międzyczasie jakieś smakołyki i ona wie, że głodna nie będzie. Co prawda próbuje sprawdzać co jest w misce u Tiny, ale na hasło " nie wolno " reaguje bez problemu.

Ogólnie jest bardzo karna i reaguje na podstawowe komendy. Ale żeby nie było za słodko, musimy intensywnie pracować nad pewnymi zachowaniami. Podejrzewam, że była kiedyś źle traktowana, bo boi się mężczyzn, a mężczyzna z kijem, łopata, to powód do paniki i ataku. Niestety przekonaliśmy się o tym z mężem, bo pierwszy taki atak to była wbita w ziemię łopata i noga mojego męża. Mąż postawił sobie za punkt honoru przekonać ją, że faceci nie są źli i na razie z dobrym skutkiem, nawet nauczył Maję siadać i rozpuszcza ją smaczkami. Następna taka sytuacja miała miejsce, kiedy na podwórko wszedł pan, który miał naprawić nam drzwi i miał ze sobą listwę. Atak był tak szybki, że nawet nie było szans tego przewidzieć. Na szczęście nie ugryzla, ale sytuacja była bardzo niefajna.Nie lubi też chłopców około 10 letnich, ich też się boi i próbuje atakować. Małe dzieci, takie około 2-3 lata są przez nią akceptowane, reaguje ciekawością, ale wolimy narazie mieć ją pod większą kontrola w takich kontaktach. Na szczęście już umiem przewidywać takie sytuacje i nie ma ich dużo. Nie lubi głośnych krzyków, denerwuje się i zaraz sprawdza, kiedy slyszy głośnym śmiech, albo płacz. Ogólnie już nauczyliśmy się jak z dziewczynką postępować.

Jest przy tym strasznie przylepna i kochana, chce cały czas być gładzona, dotykana, przytulana. Ale wieczorem idzie na swoje zaciszne miejsce i śpi całą noc. Jest bardzo czysta, jedynie pierwszej nocy źle odczytaliśmy sygnał i zsiusiała się. Lubi łóżka moich dzieci, ale nie domaga się na siłę, żeby tam spać , po przytulankach najczęściej idzie do siebie. Po prostu pies ideał. Jakby była z nami od lat. I tylko jakieś demony czasem przypominają że kiedyś ktoś bardzo ją skrzywdził. W każdym razie oczywiście zostaje u nas na stałe, postaram się jak najszybciej dopełnić formalności. Pozdrawiam i dziękuję za kolejnego cudnego boksia."

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.