STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
PASJA
Wiek: powyżej 9
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

23.02.2015

Codzienność, szara rzeczywistość i wciąż powtarzające się scenariusze...

Schroniskowa brama, którą przekracza kochający właściciel ze swoim wiernym psem... To miał być zwykły, codzienny spacer, człowiek znał jego przebieg, biedny pies niczego się nie spodziwając wyszedł ufnie i radośnie jak zawsze... Co złego zrobił? Czym zawinił?

Nie będziemy komentować... To i tak nic nie zmieni...

Pasja ma 11 lat i do schroniska odprowadził ją kochający opiekun... Podpisał zrzeczenie i zostawił.... jak stary, niepotrzebny mebel...

Relacja wolontariuszki:

"Starsza (11 lat) sunia oddana z powodu 'alergii' wnuczki właściciela. Jest psem bezproblemowym – łagodna, spokojna, nie niszczy, nie załatwia się w domu. Wg właściciela jest agresywna do innych psów, ale u nas kolega w boksie jej nie przeszkadza – pomimo, że jest młody i dość energiczny, być może więc nie lubi konkretnych psów. Sunia niedawno miała wycinane narośle na skórze - stąd rany widoczne na zdjęciach. Pasja jest bardzo urocza, może więc nie będzie skazana na 'dożywocie' za kratami.”


 

25.02.2015

Wczorajszy dzień przyniósł nam kolejną, bardzo potrzebującą opieki i pomocy bokserkę. Dzień po otrzymaniu informacji o bokserce Pasji czekającej w krakowskim schronisku, sunia przeszła pod opiekę naszej Fundacji. Pasja zamieszkała chwilowo u Pani Haliny w Krakowie, mamy naszej wolontariuszki Agnieszki.

Serce pęka, gdy patrzymy na jej wyniszczone ciałko i całkiem zrujnowaną psychikę... Takie traktowanie psów powinno być okupione wysoką karą, nie tylko finansową ale raczej pracami publicznymi w odblaskowych uniformach z napisem"krzywdziłem swojego psa"

Relacja Agnieszki:

"Czasem myślę, że widziałam dużo, nie wszystko, ale wystarczająco dużo i że już nie tak łatwo puszczają mi nerwy. Niby nic „innego”, znów ta sama historia: oddana przez właściciela bokserka. Już nie raz widziałam takie psy, smutne w schronisku, radosne na wyjściu, wybiegające jak torpedy ze szczęścia, że wychodzą. Widziałam psa, który w schronisku nie jadł i nie chodził, nie chciał już wstawać z posłania, ale jak go zabierałam wybiegał tak, że ledwo za nim nadążałam. Tu niestety sunia już nawet nie chciała iść.

W szpitalu na małym posłanku siedziała 19 kg trzęsąca się ze strachu bokserka cała w bliznach, strupach i dziurach na ciele. Czy to jest tak straszne? Tak, bo jak można doprowadzić psa do takiej wagi, jak można tak zaniedbać takie rany? Czy najgorsze? Nie, najgorsze jest przerażenie tego psa, który boi się własnego cienia, nie może normalnie usiąść z powodu bólu, brak chęci do jedzenia, brak chęci do wyjścia ze schroniska, do czegokolwiek.

Co trzeba zrobić psu, by tak go złamać, żeby nie chciał iść do wyjścia z kimś kto po niego przychodzi? Co trzeba zrobić bokserowi, by zniszczyć całą radość jaką ta rasa „posiada”, całą odwagę i chęć do życia? Co Ci „ludzie” jej zrobili i jakimi sposobami tak ją złamali? Nie chcę tego wiedzieć. Wiem, że rany nie są skutkiem pobytu w schronisku, bo pies był tam 3 dni.. Widok tak potwornie smutny, że aż nie do opisania. W schroniskowej lecznicy sunia położyła się na wadze, myśląc, że ten twardy podest to legowisko, na wizycie u Naszej Pani Wet  drugi raz zrobiła to samo. Na czym ten pies spał, skoro myśli, że twarda waga to miejsce do spania?

Imię Pasja nadane przez „właściciela” powinno kojarzyć się z bokserzą pasją do życia, a przywodzi na myśl bardziej wątek cierpienia z filmu Mela Gibsona..

Opiekunka  w schroniskowej lecznicy zgłosiła mi, że sunia je tylko, gdy nastaje względna cisza, czyli w nocy. Tak senna i słaba, jakby nie spała od czasu zrzeczenia i przekazania do schroniska, czyli od kilku dni. Zgłoszono także, że sunia zachowuje czystość i że nie chce załatwiać się w boksie oraz że zamieszkiwała z innym psem.­­­­­­­ W schronisku ze względu na stan zdrowia została zaszczepiona jedynie p/ wściekliźnie.

Do auta trzeba było ją podsadzić, zbyt słaba, by wejść samodzielnie. Wiedziała jak się wchodzi na siedzenie, ale nie miała siły ani wskoczyć, ani się podciągnąć. W samochodzie prawie spała na siedząco, ale zasnąć nie chciała.

U Pani Doktor dała się pooglądać i zbadać, zrobić sobie zastrzyki, wszystko jej było jedno. Dostała środki przeciwbólowe, środki przeciwzapalne, antybiotyk, zalecenie maści na rany, którą zaraz kupiłyśmy. Dostała też obróżkę jak „należy”, bo zabrałyśmy ją dosłownie na samej smyczy..

Po oględzinach okazało się, że wszystkie blizny, zrosty i rany pochodzą z tego samego czasu, niestety nie było informacji jakie jest ich podłoże, widać było jedynie, że większość goiła się źle lub nie zagoiła się dotychczas i jest otwarta. Pani Doktor stwierdziła, że rany były szyte, ale raczej nieudolnie, nie były też pielęgnowane należycie. Zastanawiałyśmy się nad podłożem nowotworowym, jakimś wypadkiem, ale Pani Wet znalazła także niewyciągnięte szwy w uchu i pod szyją, co wskazuje na to, że sunia została bardzo dotkliwie pogryziona. Oprócz szyi i ucha, są też rany na plecach, które brzydko się goją, na kolanach, na biodrze, na przedniej łapie. Dodatkowo rany na kolanach są otwarte, kolana są bardzo mocno poturbowane i obrzęknięte, tutaj ugryzienie musiało być bardzo głębokie.

Dziękujemy Pani Doktor Bielawskiej z lecznicy Wetmar za to, że jak zawsze była niezawodna i przyjęła nas „z marszu” bez zapowiedzi.

Po wejściu do domu wszystkie psy zawsze obwąchują wszystko, nawet te apatyczne w schronisku w nowym domu dostają zastrzyku energii. Pasja weszła do domu, skierowała się na kocyk i tam siedziała. Nic nie powąchała, nic jej nie interesowało, nawet podsunięta miska. Przykryłam ją drugim kocem, siedziała tak dość długo walcząc ze snem, aż w końcu padła, po prostu się przewróciła i w końcu zasnęła. Dopiero po kilku godzinach zjadła podsunięte w niewielkiej ilości jedzenie, ożywiła się na spacerze, na którym zrobiła kupkę wielkości ziarna fasoli i dopiero wtedy po powrocie do domu obeszła mieszkanie, ale nawet nie całe. Na moje zachęcanie do głaskania odpowiedziała polizaniem w nos i to właściwie jest chyba jedyny przejaw zadowolenia u Pasji..

Schroniskowy kwestionariusz jaki pozostawił w pakiecie z psem właściciel jest bardzo niespójny, wiele w nim sprzeczności sugerujących po prostu bezmyślne kłamstwa. Wg schroniska Sunia ma aż 11 (!) lat, natomiast będę starać się zweryfikować ta informację, ponieważ nie wydaje mi się, by miała więcej niż 7-8.

Czas i dobra opieka zagoją rany na ciele, pozostanie trauma psychiczna i potrzebny będzie kochający dom, by ją wyleczyć.

SZUKAMY DLA SUNII DOMU TYMCZASOWEGO POD OPIEKĄ FUNDACJI LUB STAŁEGO.

Jeśli ktoś to czyta i myśli sobie, jakie to straszne i jak przykre, że „nie na jego nerwy”, niech zastanowi się dwa razy czy odwrócić głowę i pozostawić tego psa z niczym czy może lepiej dać mu dom i obserwować każdego dnia poprawę na lepsze.. i niech popatrzy w te oczy, w których nie ma już ani nadzieji ani „pasji”..

Filmy na youtube z pierwszych chwil pobytu w domu:

https://www.youtube.com/watch?v=6uDmkvJJkSA&feature=youtu.be

https://www.youtube.com/watch?v=sBxFFhYcKYs&feature=youtu.be

Prosimy o pomoc w leczeniu Pasji i wpłaty z dopiskiem: dla Pasji

 

20.03.2015

Pasja wydobrzała w domu tymczasowym i po 2 tygodniach zamieszkała w domu stałym wraz z Panią Kasią oraz jej rodziną.
Relacja Agnieszki:
"W domu tymczasowym rany zostały oczyszczone i wypielęgnowane, po oczyszczaniu były smarowane maścią Solcoseryl, którą zaleciła Pani Doktor, obeschły, zaczęły się goić i strupieć oraz zarastać sierścią. Sunia przytyła, poweselała, nabrała zainteresowania tym co się dzieje wokół niej. Na suchą karmę trochę wybrzydzała, więcnajczęściej dostawała mięso z kurczaka z ryżem domieszkowane suchym. Bardzo polubiła fundacyjnego Borysa, który przyjechał do niej w odwiedziny :). Dziewczynka była bardzo dzielna, mimo przykrych przeżyć bardzo lgnęła do człowieka i była bardzo grzeczna. Do samego końca pobytu nie chciała wejśc na łóżko, zbyt się bała, że to coś złego, ani wyjśc na taras, zobaczyc co tam jest. Bardzo się za to ożywiała na spacerach. Na koniec nabrała już takiego zaufania, że kładła się na plecach i pokazywała brzuszek, żeby ją głaskać i zaczepiała, żeby się z nią bawić. Dziękujemy Pani Marcie Ż. z Krakowa za przekazanie darów dla Pasji - misek na stojaku, które ułatwiły sunii jedzenie, kubraczka i suplementu na stawy Arthroflex. Siadanie Pasji poprawiło się (był z tym problem, kolana bolały). W minioną sobotę odwiozłam Pasyjkę do Wrocławia, gdzie spotkałyśmy jej Nową Rodzinę - Panią Kasię wraz z Mężem i córeczką Gają. Tam pożegnałam się z Sunią, ale z Nowym Domem pozostaje w kontakcie telefonicznym. Nowi opiekunowe tak piszą do mnie o Pasji:

"Zuzia -bo tak na nia wołamy - jest coraz radosniejsza, a na spacerach bryka jak szczeniaczek, lubi snieg i nie ma ochoty na szybki powrot do domu, a ze mieszkamy w miejscu otoczonym parkami - ma co zwiedzac. Rano pierwsze co, to poszla do dziecka przywitac sie, a teraz najczesciej siedzi u niej w pokoju. Gaja tez ja akceptuje i co chwile glaszcze i tuli, wiec jestesmy dobrej mysli na przyszlosc"

Zdjęcia pochodzą już z Nowego Domu.
Trzymamy kciuki za Pasję/ Zuzię i czekamy na pełną relację  :)
Link do filmu z Pasją: https://www.youtube.com/watch?v=zvKMFWZ8XiY


07.05.2015
Dostaliśmy nowe wieści z domu Pasji :)
Takie informacje są najpiękniejszą zapłatą za naszą wolontariacką pracę dla psów potrzebujących pomocy. Serce rośnie i chce się żyć, czytając takie nowinki :)
Relacja:
"Bardzo szybko minął nam pierwszy wspólny miesiąc z Zuzią (Pasją) Zuzia zadomowiła się u nas już na dobre. W sumie to wydaje się nam, że jest z nami od zawsze. Nie mamy z nią żadnych problemów. Jest grzeczna, nie ma lęku separacyjnego, spokojnie możemy ją zostawić w domu na czas pójścia do pracy. Gdy zostaje sama nie szczeka, nie rozrabia, nie brudzi. Na spacerach, które bardzo lubi, jest grzeczna i posłuszna.

Ładnie już nabrała „ciałka”, a rany na ciele już się zagoiły i w większości pozarastały sierścią. Psychika też się już podleczyła. Zuzia jest wesoła, cieszy jak na prawdziwego boksera przystało, skacząc i kręcąc kółka. Wydaje nam się, że już zrozumiała, że to jest już jej stały dom.

Jest wspaniałym kompanem dla naszej całej rodziny (w szczególności dla naszej małej córeczki)

Pozdrawiamy

Kasia, Krzysiek, Gaja i Zuzia"

06.01.2016

Dostaliśmy smutną wiadomość z domu PAsji:

"Witam,

2 listopada 2015r. pożegnaliśmy Zuzię (Pasję). Choć była z nami zaledwie parę miesięcy zostanie w naszych sercach i pamięci na zawsze. Zuzia dzielnie zmagała się z chorobą nowotworową, lecz niestety w momencie pojawienia się nowotworu w mózgu, a w związku z tym ataków padaczki odpornych na leki, walkę tą przegrała. Przegraliśmy tą walkę i my tracąc wspaniałego psa, a właściwie członka naszej rodziny. Mamy nadzieję, że chociaż przez te kilka miesięcy zdołaliśmy jej pokazać, że człowiek potrafi kochać i szanować także starego i chorego psa.

Kasia, Krzysiek i Gaja"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.