STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
TYMEK
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Lublin
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

29.03.2015

Tymek trafił do schroniska... Czym zawinił? Co komuś zrobił, że został zamknięty za kratami? Zgubił się? A może komuś się znudził i został porzucony? Tego się nie dowiemy... Wiemy natomiast, że bokser przeszedł  pod naszą opiekę i rozpoczął nowe życie pod skrzydłami naszej fundacji. Bardzo dziękujemy Panu Piotrowi, kierownikowi schroniska w Zamościu za zaufanie i przekazanie nam psiaka.

Dziś zabraliśmy boksera ze schroniska. Chłopczyk zamieszkał w domu tymczasowym w Lublinie. Po pierwszych oględzinach wiemy, że bardzo pilnie musimy zabrać podopiecznego do lekarza, gdyż rana pokastracyjna nie wygląda najlepiej i konieczna jest interwencja chirurgiczna.

Relacja z domu tymczasowego:

"Witamy,

Tymon  z Zamościa to wspaniały psiak. Na powitanie w schronisku dał mi buziaka, a kiedy poszliśmy podpisać i odebrać papiery wtulał się w nas na zmianę rozdając buziaki i merdając nieśmiało króciutkim ogonkiem. Bardzo grzecznie pozwolił założyć sobie samochodową uprząż i wszedł do auta. Drogę z Zamościa do Lublina spędził na tylnej kanapie ciekawsko wyglądając za okno i tuląc się do mnie jednocześnie. 
Pierwsze spotkanie Tymka i naszego Boro odbyło się bez zbytnich emocji. Chłopaki obwąchali się i zawarli układ nie wchodzenia sobie w drogę. Boro próbował trochę Tymka zaczepiać i rozruszać, ale ten rudy przystojniak jest jeszcze trochę onieśmielony i obolały, i mówiąc kolokwialnie olewał starania nowego kolegi.
Pierwszą kąpiel Tymek zniósł dzielnie i bez dramatycznych protestów. Na początku był trochę przestraszony, ale gdzieś w połowie uznał, że jednak nie dzieje mu się krzywda i można się odprężyć :) Po wysuszeniu okazało się, że ma wspaniałą, miękką, wręcz aksamitną sierść. I to teraz, kiedy jego kondycja nie jest idealna! Na spacerze chłopak trochę ciągnie, jeży się też i wyrywa w stronę mniejszych psów, jest też bardzo ciekawski.
Na dzień dzisiejszy Tymek wymaga zaszycia rany na worku mosznowym, z którego wylizał sobie szwy po kastracji, oraz leczenia (zapewne ekstrakcji) złamanego i posputego lewego dolnego kła. Poza tym boksio wydaje się być w niezłej kondycji. Ma lekko pobliznowione uszy (po pogryzieniach) i łysą białą końcówkę obciętego ogona. Jest też wychudzony i cierpi na łupież, ale z pomocą pełnej miski myślę, że z tym poradzimy sobie prędko."

20.05.2015

Tymek zamieszkał w nowym domu w miejscowości Wieleń.
Relacja:
"Witam serdecznie

Jesteśmy strasznie wdzięczni za zaufanie jakim nas Pani obdarzyła i przekazała nam pod opiekę Emira. To cudowny bokser. Jest z nami już 10 dni i zadziwia nas swoim zaufaniem i tym jak bardzo się na nas otwiera. Z każdym dniem widać jak bardzo nam ufa i jak bardzo zabiega o nasze zainteresowanie. Dom jest jego azylem, poranne i wieczorne spacery zawsze kończą się szybkim pędem w stronę drzwi. W trakcie dnia już trzeba go wołać, bo  kiedy jest piękne słońce lubi wygrzewać się w trawie. Jest bardzo skocznym psem i zaliczył już małą ucieczkę. Zobaczył psa na ulicy i instynktownie znalazł niższy płotek przed domem i przeskoczył ogrodzenie w pogoni za psem. Na szczęście nic nie zrobił, przebiegł jeszcze z 200 m i zatrzymał się na wołanie. W jego oczach widać było że to nie był przemyślany wyczyn bardziej instynkt. Został skarcony i posłusznie wrócił na swoją posesję. Od tego czasu nawet nie spojrzy w stronę tego ogrodzenia, ale jesteśmy czujni- to tylko zwierzę. Pierwszy tydzień spędziłam z Emirem w domu, przyzwyczaił się do nowego otoczenia, do nas i nowych warunków. Od poniedziałku znikam mu na 8 godzin zostawiając go pod opieką męża. ( mąż zagląda do niego co 3 godzinki ) a wówczas Emir wita go z taką radością, że serce rośnie. Kiedy ja wracam do domu Emir szaleje, jego powitania to nie tylko merdanie ogonkiem, on całym sobą pokazuje jak bardzo się cieszy. Trzeba być przygotowanym na skok na szyję i moc buziaków na powitanie. Jeżeli chodzi o jego kondycję to jest dobrze. Włoski na głowie całkowicie odrosły - czekamy aż odrosną na nosku i uszach. Z każdym dniem nabiera wagi, ale przede wszystkim zmienia się jego podejście do nas. Z niepewnego pieska, smutasa otwiera się przed nami szczęśliwy pełen radości piesek, który zna swojego właściciela.
Bardzo dziękujemy
Pozdrawiamy Edyta i Janusz "
"Tymkowe rany na mosznie ładnie się zabliźniły. Chłopak przybiera na wadze (3 kg w 2 tygodnie i waży już 30 kg, a to jeszcze nie koniec!) i nabiera prawdziwie boksiowego animuszu, a Boro pokazuje nowemu koledze do czego służą patyki i piłeczki. Na razie opanowaliśmy ściganie ich po rzuceniu, ale nie koniecznie wiemy co zrobić po złapaniu zdobyczy :D Niestety Tymon nadal ma problem z reakcją na swoje imię i przywołania, dlatego też większość czasu na świeżym powietrzu spędza na smyczy. Coraz ładniej na niej chodzi. Szarpanie prawie się już nam nie zdarza (zwłaszcza po przejściu z obroży na szelki), chociaż, czasem, gdy się wystraszy potrafi zareagować agresywnie wobec nieznanego "przeciwnika" np. zakapturzonego człowieka, czy szarżującego radośnie w naszą stronę obcego psa. Pracujemy jednak nad tym i postępy widać niemal z dnia na dzień, np. potrafi bawić się grzecznie już nie tylko z psami równymi sobie gabarytem, ale nawet z całkiem małymi, które jeszcze do niedawna wzbudzały warkot, jeżenie sierści i wyrywanie się z zębami.
Tymek uwielbia podróżować autem! Nie trzeba go ani chwili namawiać do wskoczenia do samochodu, lubi obserwować wtedy co się dzieje za oknem :) Nadal jest też wieeelką złotą przylepą. Kiedy jest spragniony pieszczot i bliskości potrafi wpakować się siedzącej przy biurku osobie na kolana i to bynajmniej nie samym łbem, czy przednimi łapami, o nie... Tymon wchodzi cały! Zresztą, żadna pozycja człowieka nie jest przeszkodą, żeby wpakować się na niego całym ciałem i przytulać się godzinami... a najlepiej na nim zasnąć.

Rany Tymka na mosznie ładnie się zabliźniły, dziś pan doktor obejrzał tego przystojniaka, usunął popsuty kieł i pobrał próbkę moczu (Tymon popuszcza odrobinę przez sen). Badanie moczu wykazało lekki stan zapalny, więc jesteśmy dobrej myśli i liczymy, że po podaniu antybiotyku wszytko wróci do normy. Podczas badania okazało się, że na ścianie żołądka jest stwardnienie. Lekarz wykonał zdjęcie RTG i okazało się, że nasz kawaler ma bardziej dramatyczną przeszłość niż przypuszczaliśmy. Ktoś do niego strzelał z wiatrówki! Stwardnienie okazało się być po prostu śrutem.
Teraz wypoczywa po narkozie na kanapie. Za trzy dni kontrola - trzymajcie za nas kciuki."
"Witam serdecznie
Kolejne dni pokazały jak Emir się na nas otwiera. Jest bardzo ożywiony i skory do zabawy. Jednak jak na 2 latka bardzo leniwy. Każdy spacer max 1-2 km kończy się błogim lenistwem do wieczora. Emir to bardzo grzeczny piesek jednak z czasem pokazuje swoją wolę bardziej dosadnie i uparcie. To świadczy chyba o tym że nabrał zaufania i czuje się już u nas bezpiecznie. Bardzo lubi dzieci ale też nie jest agresywny wobec innych psów. Małą suczkę moich rodziców zaakceptował bez problemu i nie ma między nimi konfliktu ( chyba że Emir za bardzo zbliży się do mojego taty- wówczas Gabi jest zazdrosna i atakuje ) Jednak Emir nie zwraca uwagi na jej zaczepki. Inne psy spotykane na spacerze tylko uważnie obserwuje. Teraz czeka go jeszcze jedna próba. W niedzielę wyjeżdżamy na tydzień wakacji do Grecji. Nie możemy zabrać Emira ze sobą. Podjęliśmy więc decyzję, że nie zawieziemy Emira do rodziców aby go nie stresować. Przyzwyczaił się już do naszego domu więc na ten tydzień moja siostra przeprowadzi się do nas. Tak będzie Emirowi łatwiej, a za Aśką przepada więc nie będzie chyba tak bardzo tęsknił jak my.
U weterynarza zachowuje się wzorowo. Szwy wyciągnięte bez usypiania, zastrzyk podany bez wyrywania się i ogólnie bardzo posłuszny. Martwi mnie tylko to posikiwanie. Weterynarz twierdzi że nie ma to nic wspólnego z przebytym zapaleniem pęcherza. Zresztą po podaniu antybiotyku nie było poprawy, nadal bezwiednie kropelkuje. Poza tym jego kondycja jest dużo lepsza niż wtedy gdy przywieźliśmy Emira do domu. Włoski na głowie i uszach całkiem odrosły, przytył i prezentuje się bardzo dostojnie, zmienił też wyraz pyszczka, nie jest już takim smutasem. Bardzo się cieszymy że jest z nami i sprawia nam tyle radości. Potrzebuje jeszcze trochę czasu, ale nie znamy jego historii więc nie wiemy jak dużo czasu potrzebuje żeby na 100% zaufać. Na dzisiaj bardzo potrzebuje zainteresowania i pieszczot. Ciągle domaga się głaskania i przytulania, a jego radość gdy wracamy do domu jest przeogromna. Nowe imię zaakceptował i chyba nie zareagowałby na Tymka. Nie oddala się jeszcze od nas i nawet otwarta brama nie jest już przyzwoleniem na opuszczenie posesji. Zawraca na każde wezwanie i myślimy że nie zdarzy mu się już taka ucieczka. Myślę że jest mu u nas dobrze. Raz jeszcze bardzo dziękujemy za Emira i będziemy w stałym kontakcie.
Pozdrawiamy
Edyta i Janusz"



12.03.2016
Dostaliśmy relację z domku Tymka nazywanego Emirem:
"U nas już wszystko ok. Nasz Emir to pies marzenie. Jesteśmy Pani dozgonnie za niego wdzięczni. Ma swoje wady jak każdy, nikt nie jest przecież ideałem, ale serce ma tak ogromne, jak od nas do Pani. Jest już u nas prawie rok. Nauczył się z nami żyć i myślę że nie oddałby nas tak samo jak my nie wyobrażamy sobie już domu bez niego. Jeżeli chodzi o zdrowie, to jest zdrowy i piękny. Włoski na uszach i głowie odrosły już po miesiącu, jest lśniący i wygląda dobrze, może nawet za dobrze. Jest strasznym łakomczuchem i gdyby mu pozwolić, nie wiem jak by dziś wyglądał. Problemy z popuszczaniem moczu zostały i nauczyliśmy się z tym żyć. Wymaga z tego tytułu więcej pielęgnacji i nie może spać w łóżku, ale poza tym nie ma żadnych ograniczeń. Jest też trochę głuchy, dlatego bardzo trudno mu zlokalizować, z której strony go wołamy, ale z to wzrok ma doskonały i jest bardzo spostrzegawczy. Inne psy toleruje ale tylko te, które już zna i które znają nas. Ogólnie jest ponurasem i wielką przytulanką. Potrafi godzinami nadstawiać pysk do głaskania po brodzie ( ma tam ślady pogryzienia więc możliwe że go to swędzi). Mimo swojego temperamentu, za nic w świecie nie oddałabym żadnej z chwil, kiedy zmęczona po pracy wracam do domu. Nasz pies nie skacze już na mnie - on po prostu chodzi na dwóch łapach. Jest uparty jak każdy bokser, często próbuje postawić na swoim, ale zakazy, które wprowadziliśmy mu od samego początku, respektuje zawsze. Bez problemu zostaje sam w domu i oddaje się wówczas błogim drzemkom. Nie zdarzyło mu się nic zniszczyć i naprawdę zasługuje w tym względzie na wielkie pochwały. Poza tym jest bardzo posłuszny i pozwala sobie zrobić wszystko ( wyczyścić łapy, uszy czy obciąć pazury). Kiedy chce wyjść, a żadne z nas się nie kwapi, potrafi nawet na nas zamruczeć.
Jutro wybieramy się do weterynarza. Chcemy aby przeczyścił mu uszy, może poprawi to jego słuch i oczywiście szczepienie przed naszym pupilem. Ale z doświadczenia wiemy, że wizyta w gabinecie nie sprawia mu żadnej przykrości, więc nie mamy obaw. Poza tym Emir uwielbia jeździć samochodem i korzysta z każdej okazji. Dziś rano rozbawił nas od łez: zwykle mąż wychodzi z nim rano dopiero gdy ja wyjadę już do pracy. Dziś jednak Emir wyszedł razem z nami. Mąż zawsze wyprowadza mi samochód z garażu i wtedy zmieniamy się za kierownicą i ja jadę do pracy. Dziś było inaczej - jak tylko mąż Janusz wysiadł z samochodu, Emir wykorzystał sytuację i wskoczył do środka, przeszedł przez siedzenie kierowcy i usadowił się zadowolony na miejscu pasażera. Cały gotowy do podróży. Trudno było nakłonić go do wysiadki. Taki właśnie jest nasz Emir. Niby smutas, poważny i zrównoważony ale niespodziewanie pokazuje swoje odmienne oblicze. Dobrze nam z nim i bardzo dziękujemy Fundacji za umożliwienie nam opieki nad takim psem. Często zastanawiamy się jaka była jego przeszłość, czego doświadczył, ale tą wiedzą nie może się z nami podzielić. Z tego co zaobserwowaliśmy, to chyba zdarzało się, że był bity, bo reaguje strachem na podniesioną rękę. Jest nam bardzo oddany i ma ogromne zaufanie więc myślę że jest mu tutaj dobrze. Jak każdy bokser nie lubi zimna, śpi przyklejony do kaloryfera i kiedy jest zimno na dworze szybko chce wracać do domu.
Ogólnie jesteśmy bardzo szczęśliwi, że dała nam Pani szansę na taką piękną przyjaźń. Często myślimy o Pani bardzo życzliwie. Pozdrawiamy Edyta i Janusz. 

PS Wasza praca daje ludziom i przede wszystkim bokserom dużo szczęścia.

Trzymamy kciuki za waszą długą i owocnią (dla bokserów) działalność.
Trzymajcie tak dalej  :)"


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.