STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
FOREST
Wiek: powyżej 9
Miejsce pobytu: dom
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Właściciel
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

Czasem trzeba działać szybko. Trzeba podjąć decyzję zgodnie z tym, co dyktuje serce i sumienie, choć realia mogłyby nam związać ręce. Taką decyzję podjęliśmy dzięki Ani - z którą współpracujemy od kilku miesięcy. Gdy dowiedziała się, że 12-letni Forest już nie jest potrzebny i ma być uśpiony, zadzwoniła do nas. Dzięki niej i wraz z nią mogliśmy uratować mu życie, pomóc spędzić godnie starość, choć na razie bez kochających ludzi.
Ania przysłała nam historię Foresta, tak, jak ją widziała, gdy robiła wszystko, żeby uratować mu niechciane już przez pana życie.

Publikujemy tę historię, ponieważ mimo, że widzieliśmy już niejedno, wymyka się ona z ram naszych możliwości pojmowania ludzkich zachowań.
I ponieważ niezmiernie ważne jest, by zdawać sobie sprawę, że psy się starzeją, niedołężnieją, zaczynają chorować, ślepnąć, głuchnąć. I wtedy jesteśmy im naprawdę potrzebni. I wtedy możemy odwdzięczyć się za lata radości, wierności, czujności, bezwzględnej miłości.

"Kiedyś byłem młody, kochany, rozpieszczany, jaki ja byłem wtedy szczęśliwy. Jednak to było dawno temu, bardzo dawno, wracam w myślach do tych szczęśliwych chwil, kiedy razem z Panem chodziłem na długie spacery. Na Kopie Biskupiej też byłem wiele razy, jeszcze dwa lata temu tam byłem, dałem radę, wszedłem by Pan był ze mnie dumny, choć moje wysłużone łapy nie były już tak sprawne jak kiedyś.
Lata mijały, a w moim domu nie było już tak kolorowo, przepędzany byłem z kąta w kąt, bo się śliniłem, przecież to nie moja wina, nie chciałem. Kochałem Pana, Panią, dzieci ponad wszystko. Dlaczego mówiono, że przeszkadzam, że brak miejsca tu dla mnie. Ja nawet nie szczekałem by nie przeszkadzać.
Majowy wyjazd zaważył o moim losie, choć nie wyjechali, decyzja została podjęta, mam zniknąć, odejść, ma mnie nie być. Czułem to, co ma nadejść, instynktownie czułem stal igły, bałem się, to nie wstyd się bać. Posprzątano moje rzeczy, wyrzucono je, wykopano dół dla mnie, by moje wierne psie ciało pochłonęła ziemia.
Nie miałem już nadziei, powoli żegnałem się z życiem chłonąłem każdy powiew majowego wiatru, śpiew ptaków, błękit nieba. Żal, tak bardzo żal jest odchodzić, tak bardzo chce się żyć, co ja mogę, kto usłyszy mój krzyk rozpaczy, kto pomoże staremu, psu, który był wierny Panu przez 12 lat.

Pan pojechał ze mną do lekarza, siedziałem w samochodzie, czekałem. Pan doktor nie chciał zgodzić się na moją eutanazję, walczył o moje życie. Pan był nieubłagany, chciał jechać do innego lekarza po moją śmierć.
Gdzieś dzwoniono, ta pani jednak nie odbierała, czy to już koniec. Zbiegiem okoliczności kuzynki tej Pani były wtedy w lecznicy, dzwoniły, nie dawały za wygraną, odebrała.
Po kilku minutach już była w lecznicy. Gdy podeszła do samochodu, mój Pan płakał, ja też płakałem, ale ona nie patrzyła na mnie, ani razu nie popatrzyła w me pełne łez oczy, moje łzy widzieli wszyscy ale nie ona.
Widać, że też się denerwuje, prosi Pana o tydzień dla mnie, prosi o czas na znalezienie domu, tymczasu czegokolwiek, Pan odmawia.
Aniu spójrz na mnie proszę ją w myślach, zrób coś, ja chcę żyć.

Spojrzała na mnie, gdzieś dzwoni, w jej oczach już też widzę łzy. Po chwili już wszystko jasne, pada imię Germaine, od tej chwili to imię brzmi jak nadzieja. Na twarzy Ani pojawia się uśmiech i ja już się śmieję.
Nagle poruszenie, wysiadam z samochodu, idę do lekarza na badania i po szczepienia, po leki, idę z Panem na spacer, jedziemy do miejsca gdzie kończy się świat a zaczynają marzenia, choć podobno te marzenia ulotniły się już z tego miejsca, podobno ich już tu nie ma, a jednak ja je wyczuwam, pachną nadzieją.
On odchodzi, ja zostaję, czy tęsknię, patrzę gdy odchodzi, nie, poznaję trzy fajne koleżanki, one były kiedyś w takiej sytuacji jak ja, nieco lepszej bo były tylko w schronisku.
Dziś leżę na trawie, słucham śpiewu ptaków, dół został zakopany beze mnie, ja żyję. Niedługo czeka mnie podróż do domu tymczasowego, poczekam tam w bezpiecznych ramionach Magdy i Karoliny na dom stały.

Żyję dzięki Fundacji SOS bokserom, która objęła mnie opieką. Proszę niech mnie ktoś pokocha.

Choć pieniędzy brakuje na wszystko, choć wiadomo, że Forest ma nikłe szanse na adopcję bez cienia wahania Prezes Fundacji SOS bokserom podjęła decyzję o pomocy dla Foresta, a ja mogłam popatrzeć w jego oczy już bez strachu, że zaraz zaśnie na wieczność, w jego imieniu i w swoim dziękuję Wam bardzo, że jesteście.

Z wyrazami szacunku
Ania, która bała się spojrzeć w oczy psu skazanemu na śmierć.
"




17.05.2009r.
Forest przeprowadził się z hotelu do domu tymczasowego.
Okazuje się, że w tym skazanym na śmierć staruszku drzemią ogromne pokłady radości!
Dzięki zaangażowaniu Magdy i Karoliny bokser znowu cieszy się życiem:
"Przesyłamy zdjęcia z dzisiejszego dnia. Są to wydarzenia z naszej działki, myślę że mało kto by uwierzył gdybyśmy tego nie udokumentowały.
Otóż wyszłam z psiakami w zamiarze poćwiczenia z Lilu i Bandziorem rzutów frisbee. Starszaki też wyszły, no bo jak wszyscy to wszyscy.
Zaczęłam rzucać, a tu nagle kto się pierwszy pcha do talerzyka:-)? Oczywiście FOREST.
Strasznie się napalił, chce się tarmosić, piszczy do tych talerzyków po skończonej zabawie jak leżą już na stole i w ogóle jest niesamowity.
Jednak nie ma boksera którego by frisbee nie kręciło. Po południu była powtórka z rozrywki."

Forest jest bardzo grzecznym i ułożonym psem. Unika konfliktów z rezydentami, nie niszczy mieszkania, pod nieobecność domowników śpi.

Nie jest trudno adoptować szczeniaka, łatwo można wyobrazić sobie dwu - trzyletniego psa w swoim domu, ale adopcja starszego psa jest wyjątkowo świadomym i dojrzałym krokiem.
Forest będzie coraz słabszy, będzie potrzebował opieki i częstych wizyt u weterynarza, ale ten pies - ułożony, wychowany i grzeczny - będzie największym, najbardziej oddanym i wdzięcznym przyjacielem.
Forest czeka na kogoś, kogo będzie mógł jeszcze kochać. Kogoś, kto pozwoli mu godnie przeżyć ostatnie lata życia.






18.05.2009r.
I kolejne informacje z dt:
"Wczoraj Forest razem z nami odwiedził doktora, także bardzo się cieszymy, mogąc przekazać informacje o jego zdrowiu.
Serce bije jak dzwon, wszystkie wyniki krwi są w normie, jedyne czym trzeba się zająć, to dosyć silnie zainfekowane oczy oraz świerzbowiec, który zagościł w uszach, prawdopodobnie wieki temu.
Dziadzio waży 32,5 kg, ma straszny apetyt i gołębie serce.
Z psiakami dogaduje się wyśmienicie, najlepszy jest widok jak w trójkę (bo Spike się nie pcha między olbrzymy) piją wodę z jednej miski. Mój brat, który nocował u nas przedwczoraj był zaskoczony że Forest tak dobrze się tu czuje i potrafi być taki radosny, mimo że dwa tygodnie temu stracił Pana. Stwierdził też, że pewnie pożyje jeszcze parę lat. Oby trafił w dziesiątkę ;-)"


29.08.2009r.
Forest był z tymczasowymi Opiekunkami nad morzem, na wakacjach :)
To był wspaniały czas wspólnych szaleństw z pozostałymi psiakami.

Tymczasowa Opiekunka podjęła też bardzo ważną dla staruszka decyzję: bokser zostaje na zawsze w domu tymczasowym:
„Wiem, że On nie ma już czasu na czekanie, aż ktoś Go zechce pokochać, dlatego od początku obdarzałam Go miłością. Chodzi za mną krok w krok, nieważne czy musi przejść tam i z powrotem po schodach, po prostu za mną idzie. Kocham Go już jak własnego, dlatego zostaje przy mnie już na zawsze.”




11.04.2010r.
Dostaliśmy informację z nowego domu Foresta, który, przypominamy, miał być uśpiony z racji wieku. Mniej więcej dwunastoletni pies cieszy się urokami kolejnej wiosny.

"Przesyłam kilka zdjęć z Wielkanocnego spaceru:). Forestkowi ciężko pstryknąć coś fajnego, bo w kółko chodzi przy mojej nodze, a jak tylko kucam, to zaraz przybiega. Ciągle walczymy z tym jego rozpadającym się noskiem, ale efekty są kiepskie dlatego otrzymał ksywę "Michael";)".
Buziam,
Majka"



Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.