STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
AGA
Wiek: powyżej 9
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

29.07.2016

Aga jest 11 letnią bokserką, odebraną interwencyjnie i przekazaną pod nasza opiekę przez Grzegorza Bielawskiego z Pogotowia dla Zwierząt.

Bokserka mieszkała w oborze, bez stałego dostępu do wody, w brudzie. Wyprowadzona podczas interwencji na zewnątrz dostała od razu wodę. Była bardzo słaba, przeraźliwie wychudzona. Sunia przyjechała do siedziby fundacji w Niedzielę nad ranem po czym trafiła do szpitala, w którym została tydzień z powodu ciężkiego stanu, wyniszczenia i skrajnego wychudzenia.

Rrelacja Germaine:
"Aga przyjechała do mnie nad ranem, nie miała siły chodzić, słaniała się, łapki się rozjeżdżały, od razu się kładła. Bardzo dużo piła i dużo siusiała, kał z dużą ilościa pszenicy zjadała zanim zdążyłam sprzatnąć. Bokserka trafiła rano do lezcnicy i ze względu na bardzo zły stan pozostała w szpitalu prawie tydzień, do dzisiaj."

Relacja ze zdjęciami i opisem ze szpitala ukażą się jutro.

Film z interwencji:

https://youtu.be/eB_-yMbfYYI

 

31.07.2016

Aga trafiła do szpitala tydzień temu, ważyła wtedy 17 kg. Wychodząc ze szpitala wczoraj ważyła już prawie 3 kg więcej, czyli 19,80 kg.

Opis badań i pobytu w szpitalu:

Suczka wychudzona, widać wszystkie żebra, kondycja ogólna 1/5. Na psie liczne dorosłe osobniki pcheł, masa pchlich odchodów.
Suczka nie widzi, jest otępiała, nie reaguje na bodźce, nie przemieszcza się. Zjada własne odchody, wypija swój mocz, w kale widoczne ziarna pszenicy.
Bardzo zaawansowana polidyspja i poliuria, pies dosłownie wisi nad miską.

Suczka jest brudna, brzydki zapach (mocz i fekalia).

W badaniach krwi zaawwansowana niedoczynność tarczycy.
Sunia dostała Forthyron.
26-07-2016 suczka bardziej kontaktowa, reaguje na bodźce, pije mniej wody, zjada ze smakiem karmę, nie wypija swojego moczu. W badaniu kału Giargia test dodatni. W związku z wynikiem kału odrobaczanie przez kilka dni. Podano również antybiotyk ze względu na problemy gastryczne i cuchnący kał.

W posiewu moczu bakterie E. Coli.

USG jamy brzusznej: w miąższu jajnika prawego widoczne torbiele.

Po kilku dniach suka coraz bardziej kontaktowa, widzi kontury, regauje na głos, interesuje się otoczeniem.
Aga niestety jest nadal bardzo słaba, przechodzi kilka kroków i od razu się kładzie, przesypia cały dzień.

01.08.2016

Filmy z Agą:

 

10.08.2016

Chcielimy powiedzieć, że przed Agą jeszcze cudowne chwile i lata w domu pełnym miłości, najlepszej opieki i szczęścia... Chcieliśmy napisać, że trafiła do cudnego domu, gdzie w końcu będzie kochana i traktowana z szacunkiem, na jaki zasługuje pies...

I napiszemy...

Aga po pobycie w lecznicy trafiła do cudnego, najlepszego jaki można sobie wymarzyć domu, który ma już od nas psa. Nie było jej  jednak dane nacieszyć się swoim szczęściem, bo już następnego dnia, po kilku atakach padaczki, trafiła do lecznicy całodobowej, gdzie przeszła wszystkie możliwe badania, w tym rezonans magnetyczny głowy. Wynik był jednoznaczny i był wyrokiem - guz mózgu. Podjęliśmy próbę leczenia, która zakończyła się niepowodzeniem...

 

Relacja Moniki:

"Witam Elu. Tak naprawdę nie wiem jak zacząć, bo do tej pory, kiedy zaczynam myśleć o suni, to łzy same lecą. I chociaż mam świadomość, że zrobiliśmy wszystko co można było, to wiem że to nie tak miało być.

Śliczną, delikatną i bardzo słabą Agunie odebrałysmy z mamą w sobotę z lecznicy i przywiozłysmy do domu. Dziewczynka była bardzo słaba, ale miała apetyt i wydawało się, że to tylko kwestia czasu, kiedy nadrobi siły i pobędzie z nami jeszcze trochę. Niestety, w nocy z niedzieli na poniedziałek wystąpił silny atak padaczki. Szybki kurs do kliniki, leki i początek diagnozowania. Był rezonans głowy, badania krwi w każdym możliwym kierunku, okulista, neurolog. Wszyscy, którzy mieli z Agą kontakt, byli pod Jej urokiem. Każdy z lekarzy robił, co mógł, żeby suni pomóc, czasem nawet kosztem swojego wolnego czasu. Bardzo jestem Im za to wdzięczna. 
Niestety ataki były coraz częstsze,  leki nie pomagały na długo. W środę po wykonaniu rezonansu głowy była diagnoza. Duży guz mózgu, naciekajacy do komór mózgu. To wyrok, ale chcieliśmy dać Jej jeszcze trochę czasu i dobrego kochającego domu. Wypisana do domu trafiła do mnie. Słabiutka,  ale zainteresowana otoczeniem, z apetytem i chęcią do życia. Tak było do piątku po południu. Po drugim ataku tego dnia,  Jej stan gwałtownie się pogorszył. Zaczęła chodzić bez przerwy, nie można było Jej zatrzymać, a każda próba ograniczenia swobody, zatrzymania w tym szalonym pędzie, kończyła się próbą ugryzienia. Łapy podwijały się i potykała się o nie. Do tego całkowicie straciła wzrok, z którym i tak juz wcześniej było źle. Po prostu oślepła w ciągu godziny.Telefon do lecznicy i niestety opinia neurologa, że obrzęk narasta i zaczęła bardzo cierpieć. Na to nikt nie powinien się zgodzić, mamy obowiązek dopilnować, aby zwierzę nie cierpiało. Decyzja o eutanazji była konieczna. Do końca byłyśmy z przyjaciółką przy Niej. Nie umierala samotna. Chociaż tyle mogłysmy zrobić. Te pięć dni to była walka o życie, ale chociaż przegrana, to warto było. Na zdjęciach z domu widać, że chociaż przez chwilę była szczęśliwa. Pozdrawiam"

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.