STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
KAJA
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Leczony
18 Luty 2017

Kaja to buldożka, odebrana wraz z czterema tygodniowymi szczeniaczkami podczas interwencji Pogotowia Dla Zwierząt w "zarejestrowanej w Stowarzyszeniu" hodowli w Dobrczu. W wyniku interwencji, odebrano 170 psów i kotów, pod naszą opiekę przeszło 8 psów.

Wszystkie zwierzęta odebrane z "hodowli" są dowodem w sprawie i do zakończenia postępowania nie mogą zostać wydane do adopcji. Szczenięta przez najbliższe 5 tygodni muszą pozostać przy matce.

Sunia jest bardzo wycofana, przez pierwsze dni nikogo nie chciała wpuszczać do kuchni, od razu warczała i jeżyła się. Panicznie bała się nakryć głowy i swojego odbicia w lustrze. Kaja nigdy nie była wyprowadzana na spacery, więc panicznie boi się szelek, smyczy czy obroży, przy próbie założenia, płaszczy się i przykleja do podłogi. Póki co, nie jest wyprowadzana na dwór, więc załatwia potrzeby fizjologiczne w domu na podkład.

Przekupiona smaczkami, nabrała zaufania do człowieka, nie tylko pozwala się głaskać, ale sama się domaga kontaktu z człowiekiem i dotyku.

Jako matka jest bardzo opiekuńcza, cierpliwa i delikatna, pozwala już podchodzić do swoich maleństw, ale gdy opiekunka zaczyna głaskać szczeniaczki, podbija rękę i domaga się pieszczot.

20 Luty 2017

Kilka dni temu Kaja wraz z maluchami była w lecznicy na wizycie kontrolnej. Wstępne badanie usg wykazało nieprawidłowość w jamie brzusznej (twardy twór w jamie brzusznej wyczuwalny również w badaniu palpacyjnym), w związku z czym umówiono badanie usg u specjalisty.

Opis z karty:

Suczka wystraszona, niepewna człowieka. W uszach duża ilośc brunatnej wydziely, pazury przerośnięte. W środkowej części jamy brzusznej wyczuwalny twór 3x3 cm, twardy. Wyczyszczono uszy, przycięto pazury.

W związku z tym, że cała piątka ma luźny kał, wykonano badanie kału, które wykazało liczne jaja Toxocara canis i jaja kokcydia.

 

21 Luty 2017

Kaja była w lecznicy na kolejnej wizycie. Lekarz specjalista od USG wykonał jej USG jamy brzusznej, które wykazało wolny plyn w macicy oraz fragmenty łożyska. Badanie krwi wykazało znaczną leukocytozę czyli stan zapalny w organizmie.

Sunia została umówiona pilnie na zabieg.

 

23 Luty 2017

Wczoraj Kaja przeszła zabieg operacyjny ratujący życie. Lekarze przerazili się tym, co zobaczyli po otworzeniu brzucha suni.

 

Informacje z karty:

"W znieczuleniu ogólnym wykonano zabieg laparotomii zapępkowej w linii pośrodkowej. Wycięto bliznę na brzuchu po wcześniejszych zabiegach. Stwierdzono kilka cyst wypełnionych włosami i kilka z fragmentami nici chirurgicznej.
Na terenie jamy brzuszne stwierdzono:
- macica z licznymi zrostami ( z pęcherzem moczowym, siecią). Więzadło szerokie macicy znacznie pogrubiałe, przekrwione. Rozpreparowano zrosty. Założono podwiązki naczyniowe - PGA 1, pęcherz w miejcu preparacji wzmocniono pojedynczym, szwem typu "zetka" PGA 3/0. Odświeżono brzegi ściany brzucha, ewakuowano pozostałości nici chirurgicznej. "

Leczenie Kajeczki (w tym operacja) i czwórki maluchów kosztowało Fundację do tej pory ok. 900zł (Faktura w kolejnej relacji)

 

28 Luty 2017

Nasi najmłodsi podopieczni, cudne buldożkowe dzieciaczki skończyły już 4 tygodnie i przeszły pierwszy etap odrobaczania. W kale zarówno maluszków jak i ich mamy Kaji, badania wykazały cały wachlarz pasożytów.

Znów niektórzy z Państwa zarzucą nam, że zdjęcia jakie prezentujemy na naszej stronie są nieestetyczne, obrzydliwe i niesmaczne. Też uważamy, że taki widok może odstraszać, przerażać i zniesmaczyć, ale równocześnie pokazuje, w jakim "dobrostanie" i pod jaką opieką weterynaryjną odbywa się w pseudohodowlach proces "produkcji" psów i kotów, a ponieważ naszą rolą jest nie tylko ratować ale również edukować, dzielimy się z Państwem tym, co stanowi naszą codzienność. 

APELUJEMY, NIE KUPUJCIE PSÓW I KOTÓW W PSEUDOHODOWLACH, CZYLI "HODOWLACH" ZRZESZONYCH W RÓŻNYCH STOWARZYSZENIACH. KUPUJĄC PSY I KOTY W TAKICH "WYLĘGARNIACH", PRZYCZYNIAMY SIĘ DO NIEWYOBRAŻALNEGO CIERPIENIA ZWIERZĄT.

Mamusia Kaja po zabiegu czuje się dobrze, bez problemu karmi swoje dzieci, które pięknie przybierają na wadze i stają się coraz bardziej ruchliwe i wszędobylskie.

Leczenie i wyżywienie Kaji i maluchów kosztowały Fundację: 1036 zł.

Bardzo dziękujemy za wpłaty dla Kaji i jej dzieciaczków (w sumie: 210 zł):

Wioletta E. - 100 zł

Matylda L. - 60 zł

Edyta D. - 50 zł

Dziękujemy również za podkłady i ręczniki kuchenne Pani Izie S, Małgosi i Piotrowi oraz Pani Katarzynie P.

Nadal potrzebujemy podkładów i ręczników kuchennych oraz pomocy w leczeniu i utrzymaniu psów z tej strasznej pseudohodowli.

 

 

 

 

 

16 Marzec 2017

Kaja była kilka dni temu na wizycie w lecznicy. Miała wykonane kontrolne usg jamy brzusznej i zdjęte szwy po sterylizacji.

Sunia czuje się dobrze, chociaż nadal jest bardzo nieufna w stosunku do obcych ludzi.

Dziękujemy bardzo za darowizny oraz podkłady dla Kaji.
Dziekujemy również za mleko zastępcze, które wczoraj przyszło paczką na adres Fundacji.

Podkłady dostaliśmy od Pani Izy S, od Katarzyny B oraz Katarzyny P.
Aktualną listę darowizn przedstawimy w kolejnej relacji.

15 Kwiecień 2017

Kiedy Kaja trafiła do naszej Fundacji, była bardzo wycofana, bała się wszystkiego, uciekała, warczała, nie pozwalała do siebie podejść. Po 3 miesiącach pod naszą opieką powoli nauczyła się ufać ludziom, chociaż nadal boi się obcych, szczególnie mężczyzn.

W Fundacji Kaja odżyła, zaczęła się bawić z innymi psami, biegać po ogrodzie, stała się radosną sunią.

 

06 Maj 2017

Dostaliśmy relację z domu tymczasowego Kai, nazwanej przez opiekunów Stefcią :) a czytając ją... uśmiechaliśmy się i ocieraliśmy łzy radości i szczęścia...

Relacja:

"Dzień dobry, zgodnie z rozmową przesyłam kilka słów o pierwszych dniach Kai/Stefci w naszym domu. Stefka ( bo tak u nas nazywa się Kaja) trafiła do nas przed samymi świętami. Gdy przyjechaliśmy po nią do Fundacji była wesoła i ciekawska. Grzecznie położyła się w samochodzie i przespała całą drogę. Stres związany ze zmianą sytuacji spowodował jednak, że gdy mąż próbował ją wziąć na ręce i wypuścić w ogródku – ugryzła go i przestraszona schowała się w kącie ogrodu. Padał deszcz, było naprawdę zimno, a żadne prośby na nią nie działały. Po godzinie pomogły … psie smaczki, które w końcu przekonały ją do wejścia do domu.

W domu przestraszona, trochę „przytłoczona” obecnością naszej 7 –miesięcznej bokserki Luśki, która pomimo młodego wieku znacznie ją przerasta i cały czas zachęca do zabawy, schowała się pod niski stolik w salonie, gdzie nikt nie miał do niej dostępu i obserwowała. Na noc jednak powędrowała za mną i Lusią do sypialni i grzecznie położyła się obok łóżka. Rano - nieufna, bojąca się gwałtownych ruchów, hałasu i mężczyzn. Za to bardzo chętna do jedzenia, nadal siedziała pod stolikiem. Czekaliśmy. Przełom nastąpił po kilku godzinach – cały czas zachęcana przez Luśkę do zabawy – w końcu się dała skusić i „dziewczyny” zaczęły się dogadywać. Od tego czasu Stefka odważniej poruszała się po domu i ogrodzie, poznając nas i otaczającą rzeczywistość. Każdego dnia jest lepiej – po dwóch tygodniach daje się głaskać, choć na przytulanie i branie na ręce i kolana na razie wyłączność mam tylko ja, a mąż nadal traktowany jest z dystansem. Czasami, gdy Stefka zapomina o przeszłości, zachęca go do zabawy i przychodzi się do niego poprzymilać. Uczymy ją siusiać na dworze, chodzimy na spacery na łąkę. Z Lusią pokochały się jak siostry, wszędzie chodzą razem, jedzą na zmianę ze swoich misek (niezależnie od wielkości i wkładu) dzielą się zabawkami. W nocy śpią przytulone do siebie - obie już w łóżku, a nie obok niego. Nadal jednak boi się ciemności (śpimy przy zapalonej lampce) i gwałtownych ruchów. Gdy usłyszy jakiś hałas zaczyna szczekać i tylko Luśka patrzy na nią ze zdziwieniem jakby chciała powiedzieć „o co Ci chodzi? chodź spać”. To dzielna dziewczynka, która wiele przeżyła i teraz zasługuje na rozpieszczanie. Więc rozpieszczamy. Będzie dobrze."

 
27 Czerwiec 2017

Dostaliśmy relację i zdjęcia Kai z domu tymczasowego:

"Minął drugi miesiąc pobytu Stefki w naszym domu. Na razie tymczasowym, ale mam nadzieję, że kiedyś docelowym. Stefcia, gdy widzi obcego poza ogrodzeniem zamienia się w ogromnego potwora, który zje każdego, kto tylko się zbliży. W domu spokojna i opanowana, nawet gdy ten ktoś zza bramy okaże się naszym gościem. Niestety cały czas boi się mężczyzn. Mąż ma z nią naprawdę ciężkie życie – gdy tylko pojawia się w zasięgu wzroku Stefa zaczyna szczekać. Gwałtowne ruchy i hałas wywołuje u niej strach. Zaczyna wtedy szczekać. Gdy jest już dobrze, domaga się głaskania i tulenia. Na ręce i kolana mogę ją wziąć tylko ja. Nie da się ukryć, że zdecydowanie uznała mnie za swoją „pańcię" i chodzi za mną krok w krok. Nie do końca jeszcze wie jak się może z nami bawić – uczymy ją biegania za piłeczką, zabawkami – na razie „bawi się" z nami tak jak z naszą drugą suczką Lusią – tzn. podgryzając i tarmosząc nasze ręce, nogi – to co akurat wpadnie w pyszczek. Z dziećmi już się dogaduje, choć cały czas nie jest to otwarty, beztroski pies, całkowicie ufający członkom rodziny. Wciąż widać dużą różnicę w zachowaniu jej i Luśki, która była u nas od początku swojego psiakowego życia. Gdy chcę ją przytulić kuli się i „przykleja" do podłogi. Po chwili  odpręża i poddaje pieszczotom, pokazuje brzuszek i daje się tarmosić. Najbardziej lubi leżeć na mojej piersi gdy czytam książkę albo być czesana szczoteczką. Na spacerkach powoli odchodzi od mojej nogi. Przez długi czas chodziła tylko obok mnie, teraz potrafi z Lusią pobiegać po polu czy wejść do rzeczki. Nie rzuca się już na jedzenie. Jest zdrowa i mam nadzieję, że szczęśliwa. Chcemy jej stworzyć spokojny dom, aby żyła w poczuciu stabilizacji i pewności, że nikt jej już nie skrzywdzi. Jest naszą „Kluseczką". Kochamy ją już bardzo."

04 Październik 2017

Dostaliśmy relację i zdjęcia z domu tymczasowego Kai/Stefci:

"Witam serdecznie,

Za 10 dni minie pół roku jak Stefcia jest z nami.

Sunia bardzo w tym czasie się zmieniła. Z zalęknionego psa ukrywającego się pod krzakami w ogródku przeistoczyła się w pieszczocha, domagającego się przytulania i jak najczęstrzego trzymania na kolankach.

Co prawda nadal zaniepokojona szczeka, gdy ułyszy jakiś gwałtowniejszy ruch, ale jest o wiele, o wiele lepiej.

Do tej pory nie odstępowała mnie na krok: ja do łazienki ona za mną, ja do kuchni, Stefcia też.

Teraz na spacerach na łące zaczyna się już oddalać od mojej nogi i obwąchuje okoliczne rośliny, a w domu zdarza się, że gdy wyjdę z pomieszczenia, w którym byłyśmy, spokojnie zostaje.

Z naszą drugą sunią Lusią są zawsze razem. Nawet do ogródka nie wychodzi jeśli druga nie idzie J.

Zdarza się jej jeszcze zrobić siusiu w domu, ale nadal się uczy i zachęcana smaczkami i pochwałami zrozumiała, że rano i wieczorem trzeba na spacerku zrobić siusiu na podwórku i wtedy dostanie się pyszną nagrodę

Nie rzuca się już na jedzenie, zaczyna nawet wybrzydzać (uwielbia naleśniki, które dostaje podczas niedzielnych śniadań siedząc na krześle obok mnie.

Z radością patrzymy jak z każdym dniem się zmienia.

Jest słodziutkim psiakiem i bardzo, bardzo ją kochamy."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.