STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
INTERWENCJA 09-2017
Wiek:
Miejsce pobytu: DT
Umaszczenie: Nieokreślony
Stosunek do dzieci: Nieokreślony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Leczony
28 Maj 2018

Gdy otrzymujemy zgłoszenie o chorych psach, przetrzymywanych w niewłaściwych warunkach, o kolejnych rozmnażalniach, fabrykach cierpienia, bólu, krzywdy i choroby, gdy te informacje udaje się nam potwierdzić, możemy zrobić tylko jedno. Działać. Przygotowanie akcji nie jest sprawą prostą, tym bardziej, jeśli wiemy, że psów jest sporo a ich stan wymaga natychmiastowej pomocy lekarskiej, ale mobilizujemy wtedy wszystkie dostępne nam siły i podejmujemy niezbędne działania. Tak było i w tym przypadku. Zgłoszono nam zakupioną w owej "hodowli" suczkę w typie buldoga francuskiego, której stan był na tyle zły, że od razu musiała odwiedzić lecznicę i wdrożono leczenie. O pomoc jak zawsze poprosiliśmy Pogotowie dla Zwierząt i już po kilku dniach odbyła się nasza wspólna interwencja. Bezpośrednio po interwencji wszystkie psy trafiły na oględziny i badania do lecznicy weterynaryjnej.

Obecnie wszystkie 28 sztuk psów: 24 psy w typie rasy buldog francuski i 4 w typie rasy pinczer postanowieniem Sądu są pod opieką naszej Fundacji.

Faktury wystawione na Fundację SOS Bokserom za leczenie i wyżywienie (karmy weterynaryjne w związku z chorobami skóry i trudnymi do opanowanie problemami gastrycznymi - krwiste biegunki) tych psów - opłacone bezpośrednio z konta Fundacji, przez Zarząd Fundacji, wolontariuszy Fundacji i opiekunów tymczasowych przekroczyły już kwotę 30 tysięcy złotych. 
Poza wydatkami związanymi z leczeniem i wyżywieniem tych psów, ponosimy jeszcze koszty związane z obsługą prawną w związku z toczącym się postępowaniem. Potrzebujemy Państwa pomocy, żeby móc dalej pomagać i bronić tych zwierząt w Sądzie, ponieważ same się nie obronią. 
Prosimy o darowizny z dopiskiem: "interwencja buldożkowa"
Wszystkie psy są zabezpieczone w naszych domach tymczasowych.

Relacja Pogotowia dla Zwierząt:

"28 buldogów francuskich odebraliśmy w gminie Halinów pod Warszawą.

Urszula i Paulina G. (matka z córką) trzymały tam chore zwierzęta. Rozmnażano je z wadami genetycznymi. Wraz z lekarzem weterynarii, który zaświadczał, iż psy są zdrowe, oszukiwano klientów. Sprawcy mogą odpowiedzieć przed sądem nie tylko za znęcanie się nad zwierzętami, ale także za oszustwo. Grozi im za to jeszcze większa kara. Takich miejsc jest w Polsce sporo. Jednak aby likwidować fabryki psów i ratować te, które odebraliśmy, potrzebujemy Państwa wsparcia.

Psy Urszuli i Pauliny G. trzymane były w złych warunkach - na dworze w boksach, we własnych odchodach. Miały zapalenie przestrzeni międzypalcowych od stałego przebywania w moczu, choroby skóry, złamania. Z ich uszu lała się ropa. Zanim kobiety zaczęły „produkcję” buldożków francuskich, zajmowały się pinczerami. Dopuszczały także do zapładniania suczek po pierwszej cieczce, już w 7 i 8 miesiącu życia. Szczeniaki rodziły się z wodogłowiem - chore, mioty nie przeżywały. Z klientami umawiano się w różnych miejscach. Kobiety sprzedaż prowadziły także do Niemiec. Jako Pogotowie dla Zwierząt najpierw dotarliśmy do kilku klientów, którzy zakupili u kobiet zwierzęta. Po zakupie psów wymagały one natychmiastowej pomocy weterynaryjnej, a gdy klientom coś nie odpowiadało, Urszula G. zawoziła ich do swojego lekarza Romana M. Ten udawał zdziwionego i zapewniał, iż wszystko jest w porządku. To była jednak nieprawda, bo psy były chore. Ludzie nie oddawali psów, litowali się nad nimi i leczyli je u lekarzy weterynarii, którym zależało na dobru zwierząt, a nie na interesach Pań G. Leczenie psów pochłaniało tysiące złotych. Tymczasem matka z córką dalej prowadziły fabrykę psów i oszukiwały ludzi.

Na posesji u Urszuli i Pauliny G. pojawiliśmy się z lekarzem weterynarii i funkcjonariuszami z Komisariatu Policji w Halinowie. Sprawdziliśmy dokładnie każdego psa. Zbadano wszystkie zwierzęta. Trzymane były bez właściwej opieki człowieka i bez odpowiedniego leczenia. Co ciekawe, podczas badania psów pojawił się lekarz pseudohodowcy. Wyniki badań potwierdzające zły stan psów były wykonane na tyle dokładnie, wraz z dokumentacją fotograficzną, iż nawet sam Roman M. musiał przyznać, iż psy są chore. Przychodziło mu to z wielkim trudem. Kilka dni później Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim na podstawie badania psów wydała postanowienie o zabezpieczeniu ich jako dowody rzeczowe i przekazaniu organizacji pod opiekę. I tu zaczęła się już walka Urszuli G. Wykorzystuje swoje znajomości z Krystyną Pawłowicz posłem na Sejm RP (razem z nią pozowała do zdjęć na jednym ze spotkań) - Zapewniam, że obydwie właścicielki psów działają zgodnie z prawem, mają zarejestrowane hodowle a ich psy są zdrowe – czytamy między innymi w liście Krystyny Pawłowicz do prokuratury. Jednocześnie poseł PiS prosi Prokuratora Rejonowego o interwencję w tej sprawie. Interwencja chyba przynosi skutek, bo wyłączana z prowadzenia sprawy jest policja z Halinowa oraz Prokuratura w Mińsku. W końcu sprawę przejmuje Prokuratura Okręgowa w Siedlcach. Ponownie zaczyna się pisanie skarg, pism, itp.

Właścicielka psów nie daje za wygraną. Wraz z córką skarżą decyzje o zatrzymaniu zwierząt do sądu. Jednak Sąd Rejonowy w Siedlcach, który zapoznał się z całą dokumentacją (ok. 7 tomów akt) przyznaje rację organizacjom pro zwierzęcym, które brały udział w interwencji: Pogotowiu dla Zwierząt oraz Fundacji SOS Bokserom. Odbiór tych zwierząt był słuszny, miał podstawy prawne i był przeprowadzony w sposób prawidłowy. Psy po odbiorze wymagały natychmiastowego leczenia. Potwierdzają to kolejne wizyty odebranych psów u lekarzy weterynarii. Koszty leczenia 27 psów wyniosły do tej pory ponad 20 tys. zł. Teraz czekamy na zakończenie sprawy w prokuraturze. Urszula i Paulina G, nadal szukają sojuszników, szukając poparcia dla swej fabryki psów. Zwierzęta bardzo boją się właścicielek. Podczas okazania w gabinecie weterynaryjnym odebrane psy, widząc Urszulę i Paulinę G., kuliły się ze strachu. Zamierały w bezruchu, gdy te je głaskały. Mamy nadzieję, iż sąd wymierzy dla nich sprawiedliwą karę. Mamy nadzieję, iż zwierzęta nie wrócą do osób, które je skrzywdziły. Mamy nadzieję, iż w wygramy tę sprawę, bez względu na to, że mieszają się w to politycy i próbują wpływać na prokuraturę."

Zdjęcia z interwencji wykonane przez Pogotowie dla Zwierząt:

 

 

 

30 Czerwiec 2018

Każdego dnia na fundacyjnym profilu na Fb w prywatnych wiadomościach otrzymujemy od Państwa nowe zgłoszenia, prośby o pomoc dla kolejnych psów. Zawsze staramy się pomóc, w większości przypadków działamy niemal natychmiast. W zeszłym roku pod naszą opiekę w wyniki interwencji, które były zainicjowane przez nas z Państwa zgłoszeń pod naszą opiekę przeszło około 60 psów. Każdą interwencję trzeba było zaplanować, przygotować miejsca dla psów, zabezpieczyć dla nich pomoc lekarsko weterynaryjną, diagnostykę, leczenie i odpowiednią karmę. To ogromna praca, mnóstwo poświęconego czasu i jeszcze więcej wydatków... Ogromne kwoty... 

We wrześniu w wyniku naszej wspólnej interwencji z Pogotowiem dla Zwierząt, pod naszą opiekę przeszło 28 psów (24 w typie buldoga francuskiego i 4 w typie pinczera miniaturowego) w tym 15 szczeniąt. 

Staramy się pomagać na tyle, ile możemy, reagować na zgłoszenia. W przypadku zgłoszeń psów oddawanych przez właścicieli działamy sami, w przypadku pseudo hodowli prosimy o interwencję Pogotowie dla Zwierząt.

Koszty związane z tą interwencją były ogromne, część kosztów związanych z leczeniem i wyżywieniem tych psów pokryła nasza Fundacja, częśc kosztów pokryli nasi wolontariusze, a część kosztów domy tymczasowe.

Nasza Fundacja na leczenie tych psów wydała około: 6000 zł. Na wyżywienie karmami specjalistycznymi Fundacja wydała około: 2000 zł. Na koszty dojazdów na oględziny, do Prokuratury, Sądu Fundacja wydała około 1000 zł. Na koszty wydruku dokumentów i folderów z kolorze dla Prokuratury i Sądu Fundacja wydała około 1000 zł. Do tego doszły koszty prawnika, który reprezentuje Fundację walcząc w Sądzie o to, żeby te psy nie wróciły do tego piekła.
W sumie nasza Fundacja na psy z tej interwencji wydała około: 10000 zł, bez kosztów prawnika. Domy tymczasowe i nasi wolontariusze wydali około 10000 zł na leczenie, około 6000 zł na karmy.

Fundacja ogłosiła wszystkie psy na stronie, opisała stan tych psów, pokazała zdjęcia z interwencji i z lecznicy. Prosiliśmy Państwa o pomoc w utrzymaniu tych psów, o pomoc w leczeniu, o pomoc w pokryciu kosztów prawnika. Na nasz apel zareagowało tylko 5 osób, zebraliśmy w sumie: 665 zł na leczenie i wyżywienie przy wydatkach około 10 tysięcy złotych z konta Fundacji - nie wliczając kosztów prawnika. Dostaliśmy od Pańśtwa jasny sygnał, że nasze zaangażowanie i nasza wolontariacka praca, walka o bezpieczeństwo tych psów nie ma sensu. Zrozumieliśmy, że w tej walce zostaliśmy sami i tylko garstka osób nas wspiera.
Ilość wiadomości na Facebooku, żeby dostać ślicznego pieska z tej interwencji była olbrzymia, telefon był gorący od zgłoszeń z chęcią wzięcia "słodkiego buldożka, najlepiej niebieskiego". Niestety zabrakło chęci, żeby nas zapytać, jaka pomoc jest potrzebna i w jaki sposób można tym psom pomóc....
Dziękujemy:
Edyta D., kwota: 100 zł i 50 zł
Matylda L., kwota: 100 zł
Lidia L., kwota: 100 zł
Krzysztof G., kwota: 300 zł
Anna S., kwota: 15 zł

Kilka dni temu przedstawiliśmy Państwu zdjęcia psów z dnia interwencji, dziś pokażemy te same po 8 miesiącach pod naszą opieką...

Cieszymy się, że mogliśmy im pomóc, cieszymy się widząc je bezpieczne, w domach, a nie w budach, w odchodach u "pseudo hodowcy".

Cały czas walczymy o te psy. Mamy nadzieję, że nie wrócą do do "hodowli"i do swoich oprawców. Przykro nam, że jesteśmy w tej walce praktycznie sami...

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2018 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.