STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
MIMI
Wiek: 1-2
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Właściciel
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

22.01.2010 - Mimi ma dom

 

 

 

25.11.2009
Mimi nie była bezpańskim psem, gdy dowiedzieliśmy się o niej i jej tułaczym trybie życia. Właściciel żył swoim życiem, a suczka swoim – błąkając się po okolicy i odżywiając się dzięki dobrym ludziom.
Chodzenie samopas i brak opieki szybko zaowocowały nie tylko wychudzeniem i złą kondycją suczki, ale także ciążą – Mimi niedawno urodziła dwa szczeniaki.
Gdy losem suczki zainteresowały się osoby, którym los błąkających się zwierząt nie jest obojętny, właściciel chętnie zrzekł się swoich praw do Mimi i jej potomstwa. Cała rodzinka została przewieziona przez miłośników zwierząt do hotelu. Wkrótce przechodzi pod opiekę Fundacji SOS bokserom i jedzie do hotelu w Zielonej Górze.

Mimi zachowywała się podczas zabierania jej i transportu bardzo grzecznie – pozwalała brać i dotykać szczenięta, nie wykazywała śladu agresji. Tak, jakby wiedziała, że w nagrodę za te trudy i stresy czeka ją i jej potomstwo bezpieczne i dobre życie.

I suczkę, i szczenięta czekają badania i szczepienia. Mimi ma na boku narośl, którą musi obejrzeć lekarz weterynarii.

Serdecznie dziękujemy za okazaną pomoc Mimi i jej rodzinie (m.in. odbiór, transport, hotelowanie zwierząt, aż do momentu przejęcia ich przez SOS bokserom):
Pani Marii Pustelnik
Pani Beacie Witowskiej
Paniom Anicie i Jolancie Glińskim






Szczeniaki



Piesek
Bzik



Suczka
Lola





01.12.2009
Od kilku dni Mimi i jej szczenięta mieszkają w hotelu, pod naszą opieką.
Relacja Opiekunów:
"Mimi i dzieciaki (suczka i piesek) czują się świetnie. Małe regularnie przybierają na wadze (suczka miała niedowagę).
Pieska nazwaliśmy Bzik (z białą strzałką na czole), a suczkę Lola. Chłopak jest bardzo rezolutny, ciekawy świata, otwarty i już bierze się za szarpanie nogawek ;-)
Suczka jest troszkę bardziej nieśmiała, aczkolwiek z dnia na dzień jest coraz bardziej ufna.

Co do Mimi - względem ludzi jest psem bezproblemowym, otwartym i kontaktowym. Bardzo ładnie sygnalizuje, że chce wyjść na dwór. Bez problemu dopuszcza nas do szczeniaków i pozwala zrobić przy nich wszystko."

14.12.2009 r.
Mimi i jej dzieci dobrze się rozwijają pod troskliwą opieką w hotelu.
Szczenięta cały czas ładnie rosną i przybierają na wadze - Lola waży ok. 4,6 kg, a Bzik już ok. 6 kg.

Opiekunka tak pisze o Mimi:
"Mimi ma apetyt nawet nie za troje, ale jak za dobrą drużynę piłkarską :-)
Jest cudowną suczką, która, gdy jest pewna, że jej dzieci są bezpieczne, tylko czeka na pieszczoty i zabawę. Ma w sobie bardzo dużo pozytywnej energii."



 

22.01.2010
Ostatnio nasi podopieczni przemierzają w kilku etapach cały kraj lub spory jego fragment, by dotrzeć do swoich prawdziwych, stałych domów. Mimi i jej syn Bzik nie byli wyjątkami. Bzik dojechał do Warszawy, gdzie czekał na niego dom, natomiast Mimi pojechała dalej, do Białegostoku. Już dostaliśmy pierwszą relację ze wspólnych początków życia suczki i jej Państwa:

"Witam:)
chciałabym bardzo serdecznie podziękować za możliwość adoptowania Mimi. Jest cudowna i od samego początku zauroczyła wszystkich domowników.
Mimi zniosła wczorajszą podróż z Warszawy do Białegostoku wzorowo, tuż po przyjeździe do domu była co prawda bardzo niespokojna, nie mogła znaleźć sobie miejsca, ale kiedy dostała jeść i zobaczyła że nic jej nie grozi od razu się uspokoiła. Całą noc przespała, chyba od nadmiaru wrażeń:)"

Mimi bardzo się stara. Do dzieci zachowuje się bez zarzutu, daje się głaskać, dotykać i drapać za uchem. Jednym słowem jest spokojnym, posłusznym, zrównoważonym, kochanym psem, choć zmaga się ze sporym stresem i tęsknotą:

"Dziś została sama, kiedy poszliśmy do pracy. Prawdę mówiąc chyba ja bardziej przeżywałam, że muszę ją zostawić w domu. Kilka razy w ciągu dnia odwiedzali ją moi rodzice. Rano piszczała, ale później się uspokoiła i grzecznie czekała na nasz powrót. Nic nie zniszczyła. Pod naszą nieobecność usadowiła się na kanapie, by móc oglądać świat przez okno, nie udało jej się tego ukryć, ponieważ zostawiła masę sierści na poduszkach:)"

Przeżycia nie zmniejszyły apetytu Mimi - je chętnie i dużo. Czesanie sprawia jej ogromną frajdę. Pewnym problemem jest to, że ma inną koncepcję chodzenia na smyczy, niż jej Państwo, ale z pewnością zostanie tu wypracowany jakiś kompromis. Miło przeczytać, że psiak przejechał szmat drogi do domu, w którym sprawia radość i jest pod troskliwą opieką:

"Pozdrawiam sedecznie całą fundację i dziękuję za Mimi, jak również za trud włożony w niezwykle skomplikowany i daleki transport. Bardzo się cieszę, że zupełnym przypadkiem udało mi się odnaleźć Państwa stronę. Już od kilku tygodni codziennie śledzę losy Państwa podopiecznych.

Życzę Państwu mnóstwa siły w niesieniu pomocy kolejnym bokserom."

24.03.2010r.
Dostaliśmy kolejny bardzo miły list z domu Mimi:

„Muszę powiedzieć, że Mimi już się u nas całkowicie zadomowiła, obszczekuje już wszystkich przechodniów. Prawdziwy z niej pieszczoch, cały czas chciałaby się przymilać i przytulać. Jest bardzo spokojna, kiedy zostaje w domu sama, nic nie niszczy, tylko cierpliwie czeka, aż wrócimy. Powoli uczy się również chodzić na smyczy, a kiedy na spacerach ją spuszczamy, to jednak cały czas trzyma się blisko, nie spuszcza z nas wzroku. Na podwórku potrafi już zostać na chwilę sama, wcześniej nie było o tym mowy, za bardzo się bała. Przytyła...waży 34 kg, a ponieważ regularnie dostaje witaminy, sierść już nie wypada i w końcu się błyszczy.

Mamy już za sobą pierwszą chorobę, a w zasadzie jesteśmy w trakcie. Mimi miała nawracające biegunki i wymioty, pomimo silnej diety oraz leczenia antybiotykami. Zrobiliśmy więc badania, wyniki wskazały jasno, że w trzustce brak enzymów odpowiedzialnych za prawidłowe trawienie. Teraz regularnie przyjmuje leki. Po zakończeniu kuracji czekają ją powtórne badania i wówczas okaże się czy jest ok, czy też będzie musiała na stałe przyjmować leki.

Weterynarz radzi nam również, aby usunąć nadziąślaka, który się powiększa i przeszkadza Mimi w jedzeniu. Sunia lubi ganiać za patykami, a jeszcze bardziej je gryźć...za każdym razem rani nadziąślaka, który krwawi. Dlatego też chyba zdecydujemy się na zabieg.

Pomimo trudności jesteśmy jednak bardzo szczęśliwi, że Mimi jest z nami. Myślałam, że po odejściu mojego poprzedniego psa, już nigdy żadnego tak mocno nie pokocham, a jednak się myliłam. Nie wyobrażam sobie już domu bez Mimi.”

 



25.08.2010r.

Dostalismy wieści z wakacji Mimi:

"Suczka spędziła prawie 2 tygodnie razem z nami na Mazurach. Była zachwycona przestrzenią, nieograniczonymi możliwościami biegania oraz pływania. Mimi uwielbia wodę i pływanie, najchętniej całymi dniami nie wychodziłaby z jeziora. My również czuliśmy się z nią znacznie bezpieczniej. Niestety sunia niemal panicznie boi się burzy. Problemy z trzustką zostały już opanowane, Mimi na stałe przyjmuje enzymy, dostaje również specjalistyczną karmę. Zadomowiła się już u nas na dobre:)"

05.10.2012

Dostaliśmy smutną wiadomość od Pani Ani, opiekunki Mimi:

"Szanowna Pani Germaine i fundacjo,

pięknie dziękuję za próbę dzisiejszej pomocy Mimi, bardzo, bardzo żałuję, że nie zdążyliśmy. Ale do dzisiejszego poranka nic nie wskazywało, że tak wszystko się skończy. 21.09 Mimi przeszła skręt żołądka, operacja się udała, wszystko dobrze się goiło, piesek był żwawy, w dobrym nastroju, Weterynarze twietrdzili, że miała ogromną wolę życia. Myślę, że datego, że było jej u nas bardzo dobrze. W niedzielę zauważyłam, że jej brzuszek przybiera dziwny kształt, dlatego też wczoraj pojechałam z nią do lecznicy, zrobiono jej usg oraz badania krwi, miała płtyn w brzuchu, a badania wskazały na złe wyniki wątrobowe. Mimi dostała kroplówkę oraz leki i wróciłyśmy do domu. Wyszła na spacer, apetyt miała już słaby, ale kiedy ja ją o to poprosiłam - zjadła. W nocy bardzo sapała,a po obudzeniu nie była w stanie wstać. Z samego rana pojechałam znów do lecznicy, kolejne badania, oraz kroplówka. Niestety w godzinę po powrocie do domu Mimi przestała oddychać. Byłam z nią do samego końca, odeszła  w domu, wśród osób które bardzo ją kochały. Przez prawie 3 lata, odkąd z nami zamieszkała sunia dała nam ogrom szczęścia. Rozweselała, lizała i przy każdej okazji pokazywała, że jest szczęśliwa. W czasie jej pobytu urodziło nam się dziecko, do którego nie wykazywała nawet cienia agresji. Kiedy miała ochotę, aby bobas odszedł na bezpieczną odległość, po prostu go lizała. Jeździła z nami co roku na wakacje na Mazury, gdzie całymi dniami pływała w jeziorze. Zimą miała ciepły, kochający dom, miska nigdy nie była pusta.

Pragnę podziękować Fundacji za tak cudownego przyjaciela, bardzo żałuję, że nie została ze mną odrobinę dłużej. Niestety jej wola życia nie wystarczyła, żeby wygrać z chorobą.

W załączeniu kilka zdjęć z czasów, kiedy była w pełni sił i szczęścia."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.