STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
MACIEK
Wiek: 7-9
Umaszczenie: Białe
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Tęczowy Most

POD STAŁĄ OPIEKĄ FUNDACJI

WSPIERAMY LECZENIE I WYŻYWIENIE MAĆKA

 

 

25.05.2010

Maciek zostaje na zawsze w domu tymczasowym.

 

06.02.2010r.
Maciek został prawdopodobnie porzucony ze względu na swój starszy wiek i stan zdrowia. Trafił pod opiekę Fundacji 5 lutego 2010 roku w stanie ogólnym złym - wychudzony, apatyczny, z ogromną blizną w kształcie krzyża na brzuchu. Dowiedzieliśmy się, że dwa dni wcześniej usunięto mu ogromnego guza z jamy brzusznej. Zmiana ważyła 3,5 kg.

Bokser jest słaby, skulony. Cofa się przed ręką - możliwe, że był bity. Jednak, jak zazwyczaj boksery, potrzebuje kontaktu z człowiekiem - spokojnego, bezpiecznego, z pieszczotami i przytulaniem.

Maciek przebywa w domu tymczasowym w Warszawie, w domu w którym zamieszkał nasz fundacyjny Benek. Jest tam pod czułą i czujną opieką, nie pozostaje przeoczony żaden element jego stanu: "Maciek nie trzyma moczu. To wygląda tak jakby zwieracze mu nie działały. Ponieważ miałyśmy pieluchy, używamy ich (oczywiście nie zakładamy mu ich w standardowy sposób, żeby nie urazić go w szew na brzuchu). Dzięki pieluchom przekonałyśmy się, że wydala mocz z krwią (różowa wydzielina). Nie wiem czy to normalne, bo nigdy nie miałyśmy do czynienia z psem po takiej operacji. Martwię się."

Maciek prawdopodobnie był "jedynakiem" i stresuje go obecność innych psów. Bardziej łaknie kontaktu z ludźmi niż z bokserem rezydentem.
"Maciek to bardzo smutny bokser, dawno nie widziałam tak smutnego psa, patrzy człowiekowi tymi swoimi pięknymi, smutnymi oczami prosto w oczy tak, ze aż ciarki przechodzą, bardzo spragniony kontaktu z człowiekiem, jak już zaufał to chciał być przytulany."



8.02.2010
Maciek był dziś w lecznicy. Jego brzuch wciąż jest spuchnięty, a z rany pooperacyjnej sączy się ropa. Badanie wykazało, ze staruszek ma zapalenie otrzewnej. Dostał bardzo silne antybiotyki i leki przeciwbólowe. Jutro czeka go kolejna operacja - płukanie jamy brzusznej i założenie drenów.




12.02.2010 r.
Maciek już jest po zabiegu czyszczenia zainfekowanej rany. Lekarz w premedykacji usunął psu część szwów, oczyścił wszystko, wypłukał ropę. Ranę pozostawił częściowo otwartą, by można było płukać ją trzy razy dziennie specjalnym preparatem.
Bokser ma także guza na brodzie, więc czeka go jeszcze co najmniej jeden zabieg.






18.02.2010 r.
Po wizycie u weterynarza wiadomo już, że rana Maćka jest na dobrej drodze do tego, żeby się wkrótce zagoić. Maciek dostaje zastrzyki z soli fizjologicznej, aby wypłukać podskórne zanieczyszczenia. Codziennie ma również przemywaną skórę na brzuchu, żeby pod wpływem wyciekania krwi i ropy nie wdała się infekcja.

Poprawa jest u Maćka wyraźnie widoczna, po każdej toalecie Maciek cieszy się, szczeka, zwija w ósemki i merda ogonem.

Dodatkowo podczas wizyty oddano próbkę moczu Maćka do posiewu, aby ustalić przyczynę problemów z trzymaniem moczu. Należy sprawdzić czy nie jest to związane ze stanem zapalnym.

Opiekunka Maćka wraz z reprezentantami Fundacji starają się zaradzić konfliktowi pomiędzy Maćkiem i psem rezydentem. Niestety nie przepadają one za wzajemnym towarzystwem...


27.02.2010 r.
Maciek jest już po zdjęciu szwów. Wczoraj lekarz obejrzał ranę i ocenił postęp w gojeniu: mimo, że z rany nadal sporadycznie sączy się krew z ropą, całość goi się bez zakłóceń i wygląda coraz lepiej.

Niestety guz na brodzie Maćka powiększa się, zatem chirurg podjął decyzję o jak najszybszym usunięciu narośli.
Przy okazji bokser zostanie również wykastrowany. Zabieg jest umówiony na czwartek 4 marca.

Całe szczęście, relacje Maćka z psem rezydentem układają się coraz lepiej i nie dochodzi już między panami do "awantur".





07.03.2010 r.
W czwartek, 4 marca, Maciek miał kolejną operację. Został wykastrowany (poprzednio pozostawiono jądro w mosznie, usunięto tylko to zmienione nowotworowo, z jamy brzusznej), wycięto mu guza na brodzie oraz nadziąślaki przy zębach przedtrzonowych.
Dr Krzysztof Zdeb (chirurg) określił guz jako nie naciekający, przesuwalny na podłożu, umiejscowiony na skórze. Okoliczne węzły chłonne nie wykazywały zmian. Guz usunięto w granicach tkanek zdrowych.

W piątek bokser był na wizycie kontrolnej, podczas której otrzymał kroplówke pooperacyjną. Przez kilka dni będzie otrzymywał podskórne zastrzyki z antybiotyku.




30.04.2010 r.
Niestety, spotkania Maćka z chirurgiem jeszcze się nie skończyły. Po operacji gigantycznego guza w brzuchu i guza na brodzie przyszła kolej na usunięcie guzka, który pojawił się na lewym udzie i błyskawicznie rósł. Wycięto go 27.04.2010. Wycięta tkanka została wysłana do badania histopatologicznego do laboratotium w Niemczech. Wynik poznamy za kilka dni.
Koszt operacji i histopatologii: 379,37 zł. Maćka czekają jeszcze wizyty kontrolne.


16.08.2010r.
Maciek miał ostatnio kolejne problemy ze zdrowiem, tym razem z okiem. Oto relacja opiekunki:

" Niestety w prawym oku Maćka rozwinął  się wrzód rogówki.
Doktor stwierdził, że jest wielkości "stodoły" i nie ma sensu stosowanie tu kropli i maści, bo przy tak rozłegłej zmianie na nic się to zda. Stwierdził, że trzeba go od razu wyskrobać i zaszyć powiekę."

Maciek miał zabieg u okulisty 09.08.2010, kolejna relacja opiekunki:

"Dopiero co wróciłam z Maćkiem z kliniki. Mieliśmy podróż z przygodami.
Ręce odmawiają mi posłuszeństwa- jakby były z galarety- bo przez większą część drogi starałam się nieść tego kloca na rękach.
Maciuśniak jest potwornie "śnięty". Skorzystałam z tego i od razu na łepetynę założyłam mu kołnierz. Lekarz uprzedził, że nawet najspokojniejszy pacjent może w każdej chwili dobrać się do szwów i rozwalić sobie gałkę oczną. Dlatego nie ryzykuję. Na nic się zdadzą jego protesty (czyli donośne szczekanie). Musi robić za żarówkę.
Zgodnie z zaleceniami mam stawić się w klinice za dwa tygodnie na zdjęcie szwów. "

08.10.2010
Maciek wycierpiał w swoim życiu bardzo dużo, miał kilka operacji, wizyty w lecznicy były bardzo częste. Niestety to nie koniec jego cierpień, kilka dni temu Maciek miał problemy z chodzeniem, utykał, opiekunom wydawało się, ze jest to problem z łapą. Pies trafił do lecznicy, gdzie lekarz stwierdził silną bolesność przy odginaniu szyi do góry. Objawy wskazywały na problem z odcinkiem szyjnym kręgosłupa.
Maćkowi założono gorset i podano leki przeciwbólowe. W czwartek stan Maćka się pogorszył, został zawieziony ponownie do lecznicy, zostało wykonane kolejne zdjęcie rtg tym razem w znieczuleniu.  Maciek ma podejrzenie przemieszczenia tarczki międzykręgowej. W badaniu klinicznym lekarz stwierdził bardzo silny ból.
Psu założono sztywny kołnierz.
Obecnie Maciek nie jest w stanie sam wstać lub się przemieszczać, jego opiekunki wynoszą go na dwór na kocu i podtrzymują. Pies cały czas leży i musi mieć ograniczony ruch. Rokowania są ostrożne, jeżeli sztywny kołnierz nie pomoże Mackowi, czeka go operacja.
Koszt leczenia Maćka wyniósł do tej pory: 475,60 zł

Maćkowi tym razem kręgosłup odmówił posłuszeństwa - boli tak, że pies nie może chodzić. Jednak MOŻNA MU POMÓC. Bokser dostał specjalny usztywniający kołnierz i leki. Być może będzie potrzebna operacja. Za Maćkiem tyle małych, ale ważnych zwycięstw - 7 operacji i zabiegów, siedem wygranych rund. TA TEŻ JEST DO WYGRANIA. Pomóżcie nam uzbierać na kurację! Na przelewie dopiszcie- Maciek.


12.10.2010
Maciek dostał nowe leki niesterydowe przeciwzapalne i przeciwbólowe, jego stan powoli się poprawia, już nie płacze z bólu, porusza głową, próbuje wstać.
Maciek jest bardzo czystym psem i nie chce załatwiać swoich potrzeb w domu, więc jego opiekunki wynoszą go codziennie na dwór na kocu z drugiego piętra. Staruszka na podwórku trzeba podtrzymywać, ponieważ nie jest w stanie sam stać, niestety podtrzymywanie go przez opiekunki powoduje, że Maciuś się stresuje i również nie chce załatwić swoich potrzeb.
Na szczęśćie podanie parafiny sprawiło, że pies w końcu sie poddał.
W domu staruszek jest bardzo sfrustrowany faktem, że jego kolega- bokser Benek szaleje z piłką po całym mieszkaniu, natomiast on zmuszony jest leżeć.
Opiekunki Maćka wkładają bardzo dużo pracy i serca w to, żeby Mackowi ulżyć. Mamy nadzieję, że Maciek i tym razem wygra z chorobą i stanie na nogi.
Kolejne leki Maćka kosztowały 150 zł- do tej pory leczenia Maćka wyniosły w sumie: 625,60 zł
Dzięki Państwu udało nam się zebrać na leczenie Maćka 331 zł, BARDZO Państwu dziękujemy!!!

16.10.2010
Stan Maćka się powoli poprawia, staruszek juz nie leży cały czas, interesuje się otoczeniem, próbuje samodzielnie chodzić. Relacja opiekunek Maćka:
"Dnia 11.10.2010.
Witam wszystkich "fanów" Maćka.
Niestety stan Maćka jest poważny.
Od założenia usztywniającego "pancerza" minęło już kilka dni, a my borykamy się z kolejnymi problemami z tym związanymi.
Maciek w dalszym ciągu nie jest w stanie samodzielnie chodzić. Wynosimy go na dwór kilka razy dziennie (a przyznam się kosztuje to nas dużo wysiłku, gdyż mieszkamy w bloku na drugim piętrze bez windy, a ten kloc razem z gorsetem waży pewnie koło 30 kg) i prowadzamy podtrzymując na ręczniku. Niestety "mały" nie wykazuje chęci spacerowania. Jest zainteresowany wszystkim w koło, ale staje w miejscu jak kamień i nie rusza się. Na nic nasze zachęty i nawoływania.
Poza tym "leżący tryb życia" i dyskomfort związany z usztywnieniem kręgosłupa, negatywnie odbija się na jego układzie pokarmowym- Maciek nie załatwia się jak przystało na psa. Mimo, że z apetytem zjada posiłki (choć zmniejszone o połowę) "nic nie daje z siebie w zamian". Nie pomaga parafina i inne cuda. Jest jak zakorkowany, co powoduje u niego bolesność.
Przykro na niego nam patrzeć. Był zawsze taki żywiołowy i pełen energii. Stan w jakim się znajduje dodatkowo wywołuje u niego frustrację. Widzi chodzących po mieszkaniu domowników i naszego drugiego boksera- Benka (który swobodnie robi co mu się podoba), a on biedak przykuty jest do łóżka. Dzięki wspaniałym lekarzom nie cierpi już tak strasznie jak w pierwszych dniach, ale i tak w trakcie podnoszenia go z posłania musimy bardzo uważać, żeby go nie urazić i nie sprawić mu bólu.
Noce też mamy ciężkie. Mały budzi nas co godzinę czy co dwie, piskiem. Trzeba mu podawać wtedy wodę ze strzykawki- bo sam nie jest w stanie pić z miski- lub zmieniać mu pozycję, żeby nie leżał cały czas tak samo.
Przed nami wszystkimi jeszcze długa droga (Maciek ma nosić gorset ok. 30 dni). Miejmy nadzieję, że ogromne starania lekarzy o przywrócenie Maćkowi sprawności przyniosą oczekiwane rezultaty i że obejdzie się bez strasznie drogiej operacji.
Miejmy nadzieję, że "mały" to wytrzyma.

Dnia 15.10.2010.
Witam. Od mojej ostatniej relacji minęły zaledwie cztery dni, a stan Maćka widocznie się poprawił.
Zaskakujące jak zwierzęta- przy odpowiednim leczeniu- potrafią szybko dochodzić do siebie.
Mały zaczyna pokazywać na co go stać.
Choć w dalszym ciągu jest wynoszony na dwór na rękach i podtrzymywany na ręczniku, to już samodzielnie próbuje chodzić, a nawet pomału biegać.
Spadające z drzew liście, chodzące po trawie gołębie, spacerujący ludzie, sprawiają, iż z ogromnym zainteresowaniem i skupieniem wszystkiemu się przygląda, wysuwając przy tym ze swojego niebieskiego pancerza łepetynę - jak ślimak ze skorupy. Często mamy wrażenie, że jego głowa jest na sprężynie, bo kręci nią we wszystkie możliwe strony i wyciąga przed siebie na kilometr- jak jakaś żyrafa.
W momencie gdy na horyzoncie pojawi się pies, Maciek od razu głośno i dobitnie “wypowiada” swojego niezadowolenie, zapominając przy tym o swoim stanie.
W domu traktowany jest jak mały książę. Z szaf powyciągałyśmy wszystkie możliwe kołdry, koce, poduchy i wymościłyśmy mu z nich mięciutkie posłanko (z obawy, żeby przez długie leżenie nie wyhodował sobie odleżyn).
Przez cały czas trzeba na niego zwracać uwagę, gdyż od niedawna próbuje przyjmować najróżniejsze dziwne pozy. Przyglądając mu się mamy wrażenie jakby starał się zrobić stanie na głowie, albo próbował ćwiczyć jogę. Wszystko, aby tylko pozbyć się usztywniającego gorsetu.
Znowu ma wilczy apetyt.
Widać, że nie cierpi tak jak w pierwszych dniach.
Miejmy nadzieję, iż po “odstawieniu” leków przeciwbólowych i zdjęciu usztywniającego gorsetu nie będzie go bolało i Maciek wróci do pełnej sprawności."

18.10.2010
Maciek czuje się coraz lepiej, dostaliśmy kolejny list z relacją od jego opiekunki:
"Witaj.
Dzisiaj Maciek zachowywał sie jak na jakiś dopalaczach. Jak tylko wyszedł na dwór to tak zaczął latać, że ledwo za nim nadążałam.
Już sam podnosi sie z posłania. Potrafi wygramolić się z niego i przyjść do kuchni czy przedpokoju.
Pozdrawiamy. "

31.10.2010
Maciek z dnia na dzień czuje sie coraz lepiej, relacja opiekunki:
" Maciek od soboty ma mieć odstawione leki przecwbólowe.
Mam nadzieję, że nie będzie płakał.
Z dnia na dzień jest z coraz nim lepiej.
Maciek już swobodnie porusza się po mieszkaniu, nie licząc oczywiście tych momentów w których "odbija się" od mebli i ścian.
W dalszym ciągu trzeba mieć go na oku i znosić na rękach ze schodów (profilaktycznie).
Od kilku dni, wieczorami chodzimy wspólnie z Maćkiem i Benkiem na krótkie spacery. Przy Benku Maciek dostaje takiego przyspieszenia, że go nie poznajemy.
Całą drogę trupta szybciutko koło kolegi, nie dając mu się wyprzedzić.
Mały powrócił juz do swoich nawyków. Jak zbliza się czas mojego powrotu z pracy do domu, sam wstaje z posłania i wędruje do przedpokoju, oczekując w nim do chwili mojego przybycia. Często bywa, że siedzi tam nawet dwie godziny. Na nic zdają się wtedy nawoływania mojej "sister" i próby przekupstwa ciasteczkami. Nie rusza się i już.

Miejmy nadzieję, że po zdjęciu pancerza będzie wszystko w porządku."

09.11.2010
Maciek w Poniedziałek odwiedził lecznicę, lekarz zdjął mu kołnierz w premedykacji. Na razie staruszek bez kołnierza czuje sie dobrze, chodzi samodzielnie i nie odczuwa bólu.
Dziękujemy bardzo wszystkim darczyńcom, którzy wspomogli leczenie Maćka.


27.12.201027

21.12.2010 Maciek trafił do lecznicy, miał problemy z oddychaniem, dyszał.
Badanie krwi wykazało leukocytozę i niedokrwistość. Wykonano RTG klatki piersiowej w dwóch projekcjach oraz jamy brzusznej w projekcji bocznej. W obrazie RTG klatki piersiowej brak było zmian ogniskowych, natomiast RTG jamy brzusznej uwidoczniło zmianę guzowatą zlokalizowaną w przodobrzuszu i rozciagajacą się do śródbrzusza.
Maciek został skierowany na usg jamy brzusznej, które wykazało guza wielkości 10 cm.

23.12.2010 Maciek miał konsultację kardiologiczna, następnie został poddany operacji usunięcia śledziony wraz z przyległym guzem. Po przecięciu otrzewnej uwidocznił się guz znacznej wielkości, przekraczający wymiar w usg, guz był wielkości 25 cm x 30 cm i ważył koło 3 kg, był kilkakrotnie większy niż wycięta razem z nim śledziona.
Obecnie Maciek jeździ na wizyty pooperacyjne, dostaje kroplówki, ma równieź robioną morfologię krwi podczas każdej wizyty.
Maciek powoli dochodzi do siebie, walczy o życie, walczy o to, żeby jak najdłużej cieszyć sie miłością swoich opiekunek.

Operacja Maćka wraz z wizytami pooperacyjnymi kosztowała: 990,35 zł.
Maciek musi obecnie jeśĆ puszki RoyaL Canin Intestinal, koszt jednej puszki : 12 zł
BARDZO PROSIMY O WSPARCIE DLA MAĆKA, KTÓRY JUŻ TYLE PRZESZEDŁ !!!


04.01.2011

Maciek był wczoraj w lecznicy, miał zdjęte szwy, zrobiono również badanie krwi. Wyniki morfologii ucieszyły wszystkich w lecznicy, hematokryt już wraca do normy, Maciuś już nie jest taki blady i czuje się coraz lepiej.
Maciek ma to wielkie szczęście, że trafił na opiekunki, które go bardzo kochają i poświęcają każdą wolną chwilę, żeby nad nim czuwać. Maciuś odpłaca im się bezgraniczną miłością, nie zauważa nikogo poza swoimi opiekunkami, staruszek żyje dzięki nim i dla nich.


28.01.2011

Maciek ostatnio źle się poczuł, był słaby, osowiały, nie miał apetytu, sapał, łatwo się męczył. Opiekunki staruszka poszły z nim od razu na badanie usg jamy brzusznej, które niestety wykazało obecność kolejnego guza, tym razem na wątrobie.
Maciek wczoraj przyjechał do lecznicy na badanie krwi, morfologia wykazała, że bokser ma niedokrwistość niedobarwliwą, limfopenię - we krwi jest za mało czerwonych krwinek, stąd osłabienie i apatia. Maćkowi podano natychmiast krew.

Maciek walczy, wlaczy o każdą chwilę życia, chce żyć dla swoich opiekunek, nie poddaje się, a my walczymy razem z Maćkiem i dla Maćka!!

Dostaliśmy wiadomość od Kasi, opiekunki Maciusia:
" Mam dobrą wiadomość: ten mały terminator znów powrócił do świata żywych. Rano było niewesoło i miałam doła. Teraz ożywił się, lata mu dupka na wszystkie strony, gada po swojemu. Właśnie nosi w gębie swoją podusię słonika. Walczy."


31.01.2011

Maciek w Niedzielę poczuł się bardzo źle, był bardzo słaby, słaniał sie i przewracał, nie chciał jeść, dyszał.
Dziś staruszek został zawieziony do lecznicy, miał wzdęty brzuch, był bardzo blady. Lekarz nakłuł brzuch i okazało się, że w jamie brzusznej zbiera się krew - Maciek gasł....
Byliśmy przy Maćku do końca, opiekunki cały czas go przytulały kiedy odchodził...
Maciek był pod naszą opieką niecały rok, kochał swoje opiekunki całym sercem, przeszedł kilka operacji i walczył do końca - niestety przegrał walkę z nowotworem.


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.