STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
CINCIA
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: dom
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Właściciel
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

26.02.2010r.
W połowie lutego dotarła do nas taka oto informacja o suczce w potrzebie:
"Bokserka co cieczkę rodziła szczeniaki, na które był duży zbyt w Niemczech. (…) Suka mieszkała wraz z samcem boksera w komórce na podwórzu. Z jakiegoś powodu przestała się szczenić (…) z komórki dostała eksmisję na podwórze.”
Ponieważ w nocy, temperatury na zewnątrz osiągały nawet -10 stopni, decyzja o jej zabraniu do hotelu została podjęta natychmiast.

19.02.2010
Suczka już bezpieczna w hoteliku. Relacja osoby odbierającej bokserkę od właściciela:
„Jest nieduża (zdecydowanie pod kolano), ma lekką siwiznę na mordce i jest tłuściutka. O parę kilo przydałoby się ją odchudzić.
Sutki ma wyraźnie wyciągnięte. Strasznie charczy i to bez przerwy, coś jej bulgocze w środku, rzęzi i chrapie. Cały zestaw odgłosów. Ja w pośpiechu zabezpieczałam siedzenie kocami, a właściciel założył boksi obrożę i na sznurku od snopowiązałki próbował ją wywlec z podwórka, ale zaparła się, nie chciała iść. Chwycił ją więc pod pachę i z impetem wrzucił do samochodu przez drzwi pasażera (zatrzymała się na kierownicy), po czym próbował zatrzasnąć drzwi, ale przytrzymałam je w ostatniej chwili, bo zmiażdżyłby jej tylną łapę.
Na pytanie o książeczkę odparł, że nie ma, a szczepiona była podobno w maju. Jak się nazywa? Hmm, dwa razy powtarzał, ale nie jestem pewna, czy to miała być Cyndzia, Kindzia, czy może Nindża... Jak się coś takiego wybełkocze, to suka reaguje.
Przez całą drogę była niezwykle spokojna, tylko charczała strasznie. Siedziała, wyglądała przez okno, potem położyła się. Kilka razy sprawdzała, czy aby nie uda mi się wejść na kolana, ale rozumie "nie wolno" oraz "siad" i "daj łapę". Flesz aparatu bardzo ją zaciekawił, a także pikanie komputera pokładowego. Lubi głaskanie, ożywia się, nadstawia łepek.
Z samochodu nie chciała wysiąść, nawet na smakołyk. Położyła się na siedzeniu, zaparła. Wyglądała na zestresowaną. Musiałam wziąć ją na ręce. Umie całkiem ładnie chodzić na smyczy, tylko czasem ciągnie. Była w pierwszej chwili oszołomiona, onieśmielona nowym miejscem. W samochodzie podobało jej się znacznie bardziej.
Na inne psy reaguje bez wylewności, ale spokojnie. Jeśli pies nie podchodzi, to ona też nie inicjuje kontaktu, ale podejrzewam, że jak poczuje się pewniej, to będzie szalała z psami.(…)
Cincia przywitała mnie radośnie, entuzjastycznie i wylewnie - jakbyśmy się rok nie widziały. Tak merdała kikutkiem, że aż przysiadała na ziemi. Wzięłam ją na smycz i przeszłyśmy się trochę. Dobrze reaguje na blokowanie i ściąganie flexi, jakby umiała na tym chodzić. Zawołana od razu zawracała, podbiegała i cieszyła się. Parę razy skoczyła na mnie. (…)Bardzo mocno charczy, momentami świszcze. Nie brzmi to dobrze...”

Cincia trafiła do weterynarza. Okazało się, że ma gorączkę 39,7 i prawdopodobnie problemy z krtanią. Dostała antybiotyki, po których już następnego dnia poczuła się znacznie lepiej, chociaż wciąż „pochrapywała”. Serce i płuca ma w porządku. Waży 20,7kg.

25.02.2010
Krótki opis charakteru Cinci:
„Boksia jest bardzo kontaktowa, ufna i szybko - w zasadzie błyskawicznie - adaptuje się do nowej sytuacji i warunków. Otwarta w stosunku do ludzi, nie przejawia cienia agresji, dopomina się pieszczot, wchodzi na kolana, daje całuski. Ma napady aktywności, które potem odsypia. Na spacerze prowadzi, ale gdy poczuje się niepewnie (np. ujada na nią zza płotu duży pies), szuka wsparcia u człowieka. Bardzo ładnie reaguje na przywoływanie.
Bardzo się cieszy z okazywanej uwagi. Zna podstawowe komendy. Świetnie jeździ samochodem, zarówno z przodu, jak i z tyłu, tylko nie lubi z niego wysiadać. Delikatna w obejściu, ale jak się rozbawi, to może iść taranem (dorosłemu nic nie zrobi, ale dziecko mogłaby przewrócić, szczególnie że z radości skacze na człowieka), albo szarpnąć na smyczy.
Do psa ok, do suk nie sprawdzałam. Kota widziała i zignorowała, ale mógł to być wynik stresu (dziwne zapachy i pełno obcych, ujadających psów).”





13.03.2010
Cincia nie mieszka już sama. Towarzystwa dotrzymuje jej bokser Faflun. Pięknie się dogadują, są wręcz nierozłączni.

Niestety stan zdrowia suczki uległ pogorszeniu. Wróciło napadowe "chrumkanie". Miała robione zdjęcia RTG, które pokazały powiększone serce i zatoki oraz rosnący guz na listwie mlecznej. We krwi bardzo wysoki poziom leukocytów. Wykonano USG, ale nie ujawniło ono innych problemów. Cincia dostaje antybiotyk oraz leki na serce.




09.05.2010
Od niedawna Cincia mieszka w nowym domu. Pierwszym, co otrzymała suczka w swoim nowym życiu, było nowe imię - Bercia:

"Ponieważ nasza poprzednia bokserka miała na imię Berta, a nowa lokatorka jest od niej o 1/3 mniejsza, zostało postanowione że będzie się nazywała Bercia. Zaaklimatyzowała się błyskawicznie, tylko pierwszego dnia była mocno zestresowana, ale wziąłem specjalnie urlop na kilka dni i byłem razem z nią w domu. Bercia nie miała najmniejszych problemów z utrzymanie czystości co, nie ukrywam, bardzo mile nas zaskoczyło.
W domu bardzo spokojna, w zasadzie głównie śpi, od czasu do czasu podejdzie domagając się pieszczot, po czym wraca na posłanie lub kładzie się w pobliżu domowników i... śpi. Uczyliśmy ją od początku zostawania w domu. Od 8 - 14.30, aż córka wróci ze szkoły, jest sama i na pamiątkę z tych lekcji została nam podrapana ściana przy drzwiach :-). W każdym razie zostaje już sama, nie szczeka, nie wyje, nic nie niszczy. Jest bardzo pojętna i naprawdę szybko się uczy, wystarczy jej kilka lekcji nagrodzonych smakołykiem i "łapie", o co chodzi.
Na spacerach drobnym problemem jest to, że ciągnie na smyczy, ale już nad tym pracujemy, bardzo lubi aportować, jest pozytywnie nastawiona do innych psów, tylko nie lubi szczeniaków. Jak tylko do niej podchodzi szczeniak, Bercia się jeży i zaczyna warczeć. To chyba trauma z poprzedniego domu gdzie prawdopodobnie była wykorzystywana jako reproduktor?

Teraz trochę o zdrowiu, chrumkanie już zostało zwalczone (3 tyg. dostawała antybiotyk), ma już chipa i szczepienie przeciw wściekliźnie, za 2 tyg. dostanie pozostałe szczepionki. Martwi nas teraz troszkę ten guz na listwie mlecznej, ale to będzie temat do rozmów z weterynarzem na najbliższych wizytach."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.