STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
TEKILA
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: (DT) Warszawa
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

24.02.2010
Tekila trafiła pod opiekę Fundacji 22.02.2010. Jest niezwykle urodziwą młodą bokserką ciężko doświadczoną poważnymi chorobami i związaną z nimi bezdomnością. Jej historia opisana jest poniżej.
Tekila ma padaczkę i owrzodzenie siatkówki. Czekają ją badania w celu ustawienia prawidłowego leczenia epilepsji i przygotowania do operacji oczu. Mimo ciężkich przeżyć bokserka jest serdeczna wobec ludzi i pokojowo nastawiona do innych zwierząt. Powinna jednak być psią jedynaczką, bo podczas ataków padaczki może być gryziona przez inne, wystraszone jej stanem psy.

Historia Tekili, opisana na portalach adopcyjnych:

Tekilka pojawiła się latem 2008 roku w pewnym gospodarstwie. Została zauważona gdy siedziała w kurniku, pośród kurcząt i kaczek.
Tekilka dziwnie się zachowywała, nie atakowała ptaków, była zaśliniona i taka jakby trochę nieprzytomna. Gospodarzy nie było w domu.
Osoba która ja zobaczyła zadzwoniła do nich z pytaniem co ma zrobić, a oni powiadomili najbliższego sąsiada i poprosili o pomoc.
Nie wiem, czy zdawali sobie sprawę, jak ta pomoc będzie wyglądać.
Wyglądała tak, jak to na wsi. Przyszedł pan z kołkiem i walnął Tekilkę, leżała nieprzytomna do czasu przyjazdu gospodarzy.
Ci wezwali weterynarza, bo obawiali się wścieklizny, czyli właściwie obawiali się o siebie. Weterynarz zabrał ją lecznicy i po przebadaniu stwierdził, że właściwie nic jej nie dolega, jest tylko wycieńczona i zapchlona.
Tekilka wróciła do gospodarstwa i została umieszczona w końskim boksie i poddana obserwacji. Po trzech tygodniach stwierdzono, że wyklucza się wściekliznę, więc Tekilka opuściła boks.
Była miła i przyjazna, więc gospodarze rozważali jej pozostawienie. Gdy opuściła boks i zaczęła więcej przebywać z ludźmi, zauważono u niej pierwszy atak. Znowu pojawił się lekarz i stwierdził padaczkę. Pobrano jej krew i wykluczono padaczkę na tle wątrobowym, zapisano Luminal.
I w tym momencie zaczęły się problemy, co zrobić z Tekilką. Gospodarzom nagle odechciało się Tekilki, wtedy sunia przyjechała do Poznania.
Pojechaliśmy z Tekliką do doktora w Poznaniu, ponieważ ataki, mimo przyjmowania Luminalu, się powtarzały. Lekarz stwierdził, że dawki Luminalu są za małe i stąd te ataki. Zwiększył dawki do 2 x100mg dziennie. I tak już od półtora roku, co dwa tygodnie musimy jechać do weterynarza po receptę i faszerujemy Luminalem Tekilkę.
Po tych tabletkach bardzo dużo śpi, budzi się tylko, żeby się załatwić i coś zjeść. Apetyt ma ogromny. Przez pół roku po zwiększeniu dawki ataki się nie pojawiały. Później jej choroba zaczęła przechodzić jakby dwie fazy: wyciszenia trwająca dwa tygodnie do miesiąca, a po niej faza pobudzenia, kiedy Tekilka jest bardzo ruchliwa i hałaśliwa. W tej fazie pojawiają się ataki.
Podczas ataków załatwia się pod siebie. Z trudem uczymy ją aby załatwiała się na dworze. Niestety załatwia się w domu, nawet gdy się w miarę dobrze czuje.
Może należałoby zmienić leczenie, np. włączyć drugi lek. Tak naprawdę pochodzenie choroby nie zostało ustalone. Badanie, które może wykluczyć np. nowotwór mózgu jest bardzo kosztowne i można je wykonać tylko w Warszawie. Tekilka ma także problem okulistyczny.
Weterynarz stwierdził u niej owrzodzenie siatkówki, co u tej rasy oprócz padaczki jest częstym schorzeniem. Konieczny jest zabieg. Teklika słabo widzi, potyka się o sprzęty, po dworze chodzi z nosem przy mojej nodze.
Nie jesteśmy w stanie jej cały czas izolować od pozostałych psów i gdy ma atak, a my tego nie widzimy, to inne psy ją gryzą. Jest bardzo biedna.
Ona powinna być jedynym psem swoich właścicieli, tyle w tej chwili wymaga troski.

Na początku staraliśmy się odnaleźć jej właścicieli, ale to była z naszej strony naiwność. Później staraliśmy się znaleźć dla niej nowy lepszy dla niej dom.
Raz zgłosiły się osoby chętne, aby ją zaadoptować. Uprzedziliśmy ich o wszystkich problemach związanych z Tekilką. Koniecznie chcieli ja zabrać, ponieważ przypominała im bokserkę, którą stracili. Jednak po dwóch tygodniach okazało się, że nie dają sobie z nią rady.
Mieszkali na 4 piętrze a Tekilka załatwiała się tylko w ich mieszkaniu, np. zaraz po spacerze. Teklika wróciła więc do nas.




07.03.2010
Tekila odwiedziła lecznicę.
Lekarz prowadzący, dr Katarzyna Bednarowicz, w opisie badania napisała:
"Zapalenie spojówek, spojówki czerwone, rozpulchnione, obrzęk oczu, na powiece oka lewego gradówka? entropium w oku prawym? na razie trudno ocenić ze względu na silne zapalenie. Mleczny wypływ z pochwy".
Pobrana została krew. Wyniki morfologii i biochemii nie wyszły za dobre. Suczka ma bardzo silną anemię, co może wskazywać na krwawienie wewnętrzne (na najbliższy wtorek zostało umówione USG jamy brzusznej). Oznaczono też poziom Luminalu we krwi. Wyniki pokazały, że Tekila dostaje za mało leku, być może dlatego ataki padaczkowe się powtarzają.
W domu tymczasowym bokserka miała do tej pory jeden niewielki atak. Nawiązuje kontakt z Opiekunem i psami - rezydentami. Zaczyna interesować się otoczeniem.



28.03.2010
Tekila była na kontroli u lekarza weterynarii. Okazało się, że czeka ją operacja: w w lewym oku ma entropium i dodatkową rzęsę, prawe oko zostanie dokładnie zbadane i ewentualnie zoperowane podczas narkozy.

13.04.2010
Tekila niestety wciąż miewa ataki padaczki. Z tego powodu lekarz weterynarii nie zaleca przeprowadzenia operacji oka, bo suczki nie można znieczulić do zabiegu.

15.06.2010

Tekila otworzyła się na ludzi i otaczający ją świat. Okazuje się, że z niej niesamowity pieszczoch i radosny pies. Biega, skacze i zaczepia do zabawy. Swojego tymczasowego opiekuna, wracającego z pracy, obdarowuje ogromną radością i niespożytą energią. Jest pierwsza przy bramie – biegnie prędko, taranując wszystko, co napotka po drodze. Czasem jest to Albin, czasem Baton.

Na spacerze porusza się niczym czołg – żadna kałuża czy błoto jej nie straszne. Prowadzona na smyczy zachowuje się idealnie. Czasem mamy wrażenie, że trzymamy w ręku samą smycz J Tekila nie ciągnie, nie szarpie – drepce grzecznie. spuszczona ze smyczy pilnuje się.

Obecnie swoje potrzeby fizjologiczne załatwia jedynie na zewnątrz, sygnalizując te potrzeby szczekaniem. Nie załatwia się już w domu.

Oczy po operacji nie łzawią, a ataki, które czasem miewa, trwają kilka sekund.

13.08.2010
Dostaliśmy list od opiekunki Tekili:
"Dzisiejszy spacer miał być taki sam, jak zawsze... Pora dnia ta sama, jak codzień, trasa niezmieniona, a jednak...
Tekila odkryła nieprzetarty szlak. Po paru minutach spokojnego dreptania wyrwała kłusem przed siebie.Obserwowaliśmy ją z zainteresowaniem, ciekawi co było obiektem zainteresowania Tekilki.Wzdłuż ogrodzenia rosły ogromne krzaki. Tekilka wbiegła w nie pełna radości i nagle niczego nieświadoma znalazła się pomiędzy ogrodzeniem a plątaniną roślin. Chwilę później nie mogła znaleźć wyjścia - krzaki okazały się być gigantycznymi pokrzywami splątanymi powojnikiem. Ściana zieleni była tak zwarta, że przejścia nie było. Tekila wielokrotnie usiłowała przedrzeć się przez gąszcz, jednak bezskutecznie, trzeba było więc jej pomóc. Udeptaliśmy ścieżkę, jednak okazało się, że Tekila obawia się pokrzyw.
Ostatecznie panienka została przeniesiona, nad pokrzywami, na rękach mojego Taty. Wszyscy cali i zdrowi ;-) "

09.05.2011

Dostaliśmy kolejną relację i zdjęcia od opiekunki z domu tymczasowego Tekili:
"Mijają dni, mijają miesiące ... Już rok minął, a Tekila wciąż czeka. Oczy i serce szeroko otwiera,by ktoś ją pokochał, tak szczerze. Na zawsze. I tylko Ją. Ona, w dowód wdzięczności, zaufanie i miłość okaże. Styranego, po pracy, człowieka ciepło przywita. Więc czemu nikt jej nie kocha?! Stoickim spokojem zachwyca. Jej sierść jest miękka, jak u szczeniaka. Tekila nie szczeka, nie robi hałasu. Siusiu i kuuuupkę w wyznaczonej "toalecie" zostawia. A raz na 1,5 miesiąca "dreszcz" ją ogarnia. (Ludzie nazywają to atakiem. Atak - to tak strasznie brzmi). Panienka Tekilka otwiera się na świat, na ludzi, na "swojego" człowieka, z każdym dniem bardziej. A czemu Ludzie nie otwierają się na nią ?! Tak pięknie reaguje na swoje imię i smutny wzrok podnosi, by spojrzeć mi prosto w oczy, jakby chciała spytać - Pokochasz mnie ?"

 

18.09.2011

Tekila zamieszkała w nowym domu w Warszawie, jej nowi Państwo adoptowali ją mimo jej choroby :-)

Relacja z nowego domu:

" Witam serdecznie,

Trochę informacji o Tekili:

Początki były trudne, ponieważ Tekila była bardzo zestresowana. Pierwszego wieczora miała atak padaczki. Od tego momentu już było coraz lepiej. Od ataku pierwszego dnia  nie zarejestrowaliśmy już żadnego następnego. Miejsce do spania wybrała sobie oczywiście jak na boksera przystało, nie swoje posłanie, a nasze łóżko w sypialni. Pierwsze dni była bardzo nieufna i ciężko było nawet ją pogłaskać. Dziś po dwóch tygodniach pobytu, sama zaczepia nas do zabawy. Na dworze podskakuje, do tego warczy i poszczekuje. Całość wygląda niesamowicie. Jest ogromnym łakomczuchem i jak tylko słyszy naczynia, to chodzi po mieszkaniu za mną krok w krok, żeby coś dostać. Czasem budzi mnie o pierwszej w nocy, że koniecznie chce iść na dwór, no ale cóż, lepiej jak budzi niż rano niespodziankę miałabym znaleźć. Ja widzę z dnia na dzień kolejne małe kroczki do tego, by machała swym pięknym ogonem jak na psa przystało. Serdecznie pozdrawiamy i trzymajciu kciuki za Tekilę.

Pozdrawiam,

Żaneta"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.