STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
ELENA
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: dom
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Właściciel
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

30.01.2009r. Elena zamieszkała w nowym domu :)

 

Elena prawie rok błąkała się po Wołominie (pod Warszawą). Często zaglądała do sklepu spożywczego, skakała na klamkę i otwierała drzwi żeby wejść i prosić o jedzenie. Miejscowy hycel w porozumieniu z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami i sprzedawczynią ze sklepu zabrał suczkę do przytuliska.

Od dziś, 05.01.2009r. Elena jest pod naszą opieką w klinice weterynaryjnej.
Wolontariuszka, która wiozła suczkę do kliniki mówi:
"W samochodzie jechała grzecznie, ale dawno nie widziałam tak bardzo smutnego i zrezygnowanego boksera."

Wstępne badania wykazały: bardzo duży guz (wielkości grapefruita) gruczołu mlekowego 4 pary po lewej stronie, mniejsze guzki w gruczołach 3 i 5 pary po stronie lewe, powiększony węzeł chłonny podkolanowy, zaostrzony szmer w górnych drogach oddechowych, wypływ z nosa, serce i płuca osłuchowo bez zmian.
Bokserka będzie miała wykonane badania krwi, zostanie odrobaczona, a we wtorek czeka ją konsultacja chirurgiczna.

Wiemy już, że suczka musi przejść kilka operacji usunięcia guzów gruczołów mlekowych. Leczenie będzie długie i kosztowne.




09.01.2009r.
Wczoraj Elena przeszła zabieg operacyjny, usunięto jej 3 pary sutków z guzami, w tym też ten największy, wielkości grapefruita. Była to ostania chwila, bo guz zaczynał już się rozpadać. Została także wysterylizowana.
Lekarze są bardzo zadowoleni, że suczka tak szybko doszła do siebie. Oczywiście dostaje srodki przeciwbólowe i osłonowo antybiotyk.

12.02.2009r.
Elena przeżywała przeprowadzkę do nowego domu – dopiero po dobie zaczęła szczekać.
Zamieszkała z bokserem Hipkiem, z którym od razu się zaprzyjaźniła.
Relacja z domu stałego:
"Elena uwielbia spać w łóżku, ma apetyt (który z powodów zdroworozsądkowych musimy hamować), doskonale dogaduje się z Hipkiem (doszło do jedynego konfliktu o zabawkę).
Spośród ok. 20 psich zabawek żadna nie wzbudza psiego zainteresowania, jeśli jednak któryś piesek się zainteresuje jakąkolwiek, natychmiast drugi chce ją mieć. Dlatego też zabawki zostały chwilowo schowane, a pieski muszą zadowolić się towarzystwem własnym i naszym.
Sunia reaguje na swoje imię, jest spokojna i urocza."

17.08.2009r.
Elena spędziła udane wakacje na działce. Z relacji właścicieli:
„Lenka czuje się wspaniale na świeżym powietrzu pilnując domu i wychodząc na spacer kiedy zechce.
Jest sumiennym stróżem i niezwykle grzecznym psem, łatwo się uczy nowych praktycznych sztuczek.
Zdrowotnie trzyma się nieźle i ma już idealną linię.”




20.06.2011
Dostaliśmy kolejną relację z domu Eleny :-)
Elenka jest z nami już 2,5 roku. W ciągu tego czasu Sunia bardzo się zżyła z nami i z naszym staruszkiem – boksiem Hipkiem. Powoli nabierała zaufania także do spotykanych na ulicy ludzi i psów. Na początku, wydaje nam się, że szukała swoich dotychczasowych opiekunów; podchodziła do samochodów, stawała w bezruchu jak tylko widziała sylwetkę o pewnym kształcie i ogólnie – traktowała nasz dom raczej przejściowo. Mimo, że bardzo serdecznie się z nami witała, wychodziła i ogólnie dobrze nas traktowała, odnosiliśmy wrażenie, że szuka poprzednich właścicieli. Po ok. pół roku pobytu uznała, że to my jesteśmy jej właścicielami i jest z tego, jak sądzimy zadowolona J . Niesamowicie się cieszy jak wracamy do domu, mimo, że psiaki właściwie można powiedzieć nie zostają same, a jeśli, to nie częściej niż 2 razy w tygodniu na 3-4 godziny. Na każdym spacerze „zbiera stado” i nie ma mowy, żeby ktokolwiek mógł się oddalić chociaż na chwilę. Nie znaczy to, że zachowuje się jak, tzw. typowy bokser. Właśnie, zapomniałam dodać, że Elenka bokserem jest tylko z wyglądu!!! Jest absolutnie niezwykłą suczką i ma niesamowity charakter. Elena jest wyjątkowo mądra i do tego bardzo uczuciowa. Idealnie wyczuwa nastrój wokół siebie. Jest wyraźnie „psem jednego pana”, a raczej pani, do tego stopnia, że jeśli pani jest w domu, nie ma mowy o wyjściu na spacer z kimkolwiek z domowników (których zna równie długo i równie dobrze), jest bardzo powściągliwa w okazywaniu uczuć obcym, nawet z osobami przychodzącymi do domu się wita dosłownie, po czym ich ignoruje. Nie wiemy czy to kwestia wychowania w starym domu czy usposobienia, ale o czułym witaniu się ze znajomymi czy o poświęcaniu im uwagi nie ma mowy (no bo i po co J), po prostu usuwa się na bok, a znęcanie się nad gośćmi pozostawia Hipkowi, który już jest typowym bokserem (dobrze, ze nasi znajomi kochają psy!) Jest szalenie uparta i chodzi wyłącznie „własnymi ścieżkami”, jeśli właścicielom to nie odpowiada, to ich problem, muszą się dostosować J. Sama reguluje czas spaceru i miejsca, które chce odwiedzić, a o zmianie decyzji nie ma mowy. Nie lubi spać w łóżku (no i czy to na pewno jest bokser??? J), jest szalenie spokojna, ale do czasu: świetny z niej stróż i myśliwy (nic nie sprawia jej większej przyjemności od polowania na ptaki, ale to chyba pozostałości, gdy musiała wyżywić się sama, albo może takie hobby), do kotów miała przez pierwszy tydzień po adopcji stosunek obojętny, jednak Hipek nauczył ją, że kot to wróg no i w tej chwili koty na jej widok uciekają w popłochu. Często robi bardzo poważną minę i jest tak śmieszna w tej powadze, że można ją zjeść. W ogóle musimy się hamować, bo wciąż ją całujemy i ściskamy! Oczywiście to my ją całujemy, bo ona nie całuje w ogóle. Najchętniej spędza czas w kuchni (ale kiedy dzieje się tam coś ciekawegoJ, mięsnego), poza tym lubi wylegiwać się na sofach i latem koniecznie przy balkonie. Elenka doskonale dogaduje się z Hipkiem. To właściwie zupełne przeciwieństwa. Nikt w domu nie dominuje, przynajmniej tego nie widać.

W czasie pobytu u nas Elenka miała operację usunięcia nowotworu z łapy i profilaktycznie usunięte zostały jakieś zmiany (na szczęście łagodne) pod pachą. Miała ogromne rany i nigdy, ale to naprawdę nigdy nawet nie próbowała się lizać czy zdejmować szwów. Bardzo chętnie chodziła w szortach i koszulkach, nie sprawiała żadnego problemu. Mimo, że niezwykle boi się zabiegów medycznych nigdy nie ugryzła żadnego lekarza (cóż , ja uznaję, że kaganiec to zniewolenie, więc żaden z naszych psów nie miał nigdy zakładanego kagańca, ale nawet podanie Frontline wywoływało u niej, zwłaszcza na początku dziki strach). Jest wspaniałą Sunią, z którą się nie rozstajemy. O ile w mieszkaniu pozostaje sama bez żadnego problemu, o tyle na działce czuje się niepewnie i mimo, ze zna miejsce, nawet na minutę nie zostaje w domu bez nas. Nie chcąc jej stresować (dziewczyna lubi skakać przez okno L), nie opuszczamy bez bokserów działki. Delikatnie mówiąc areszt domowy, ale czego się nie robi dla psów…

Wzięcie Eleny było fenomenalną decyzją, a najlepsze w psach adoptowanych jest to, że są one jedną wielką niespodzianką. Każdego dnia odkrywa się u takiego psa coś nowego, jakieś wskazówki do dalszego postępowania, poznaje się psa, który jest indywidualnością, który zaskakuje i jest niepowtarzalny.

Bardzo dziękujemy za wspaniałą Elenę – super Sunię."

15.08.2012

Dostaliśmy nową relację o Elence od Pani Beaty:

"Witamy Serdecznie i przesyłamy 2 zdjęcia z wakacji. Niestety zrobione są telefonem, ponieważ aparat został w domu :( .
Z następnego wyjazdu będzie więcej i od razu wyślemy.
Jeśli chodzi o Elenę, to jest z nami już 3,5 roku !!!
Przez ten czas bardzo się z nami zżyła, niewiele zmieniła się od poprzedniej korespondencji: nadal jest psem jednego pana (a raczej pani), jest bardzo, ale to bardzo spokojna i jednocześnie czujna. Nigdy nie szczeka bez powodu, do obcych ma duuuuży dystans, o jakiejkolwiek czułości nie ma mowy, o spoufalaniu sie też, chociaż nielicznym daje się pogłaskać. Do domowników - super pies, ale nie jest tzw. typowym przedstawicielem rasy. Jest niesamowicie uparta, wierna, wpatrzona w panią, obronna, jednym słowem pies do zadań specjalnych, a przy tym bardzo, ale to bardzo mądra. Do zabawy się nie przekonała, ma czasami takie zrywy: podbiega, niby chce się pobawić, ale natychmiast ją to nudzi. Za to największą atrakcją jest obszczekiwanie ludzi wzdłuż ogrodzenia (na wakacjach) i z balkonu (w domu), pilnowanie czegokolwiek no i oczywiście polowanie na ptaki (to dawne hobby).
Elenka bardzo przywiązała sie do Hipka, oczywiście z wzajemnością. Chociaz wygląda to tak jakby ona bardziej była przywiązana do Hipa niż Hip do niej. Dla Hipa ważne są zabawki, wariactwa, jest rozrywkowy i przesadnie towarzyski. Po Elenie widać przywiązanie w inny sposób, ona niby śpi, niby z daleka od ludzi, bo często lubi leżeć sama w pokoju ale wystarczy, że dotknę kluczy czy jakiegoś ubrania, wezmę do ręki but czy torbę, wyskakuje jak strzała i staje przy mnie. Nie ma mowy, żeby została nawet na działce 5 minut sama. Pani musi być zawsze i wszędzie.
Ale obszczekiwanie to rzeczywiście największa frajda. Śmieszna jest jak obszczekuje, bo od razu odwraca się sprawdzać czy my widzimy, że ona pilnuje i ma taką radochę jak usłyszy "dobry pies" (nawiasem mówiąc ja uwielbiam ją wkręcać w stylu: Lena idź zobacz kto tam jest... ). cieszy się tak z pochwał, że zaczyna ujadać jeszcze głośniej i aż podskakuje jak szczeka!!! Hipek (13,5 roku) próbuje jej dorównać, ale nie bardzo mu się chce szczekać na balkonie i wydaje z siebie jakieś dźwięki bardziej przypominające nawoływanie łosi niż szczekanie psa.
Wracając do Eleny: lubi wygodę (poduszki pod głową obowiązkowe), woda w misce musi być zawsze superświeża, ma swoje trasy i nie ma mowy o jakimkolwiek podporządkowywaniu się na spacerze. No i ma sylwetkę psa bojowo nastawionego do świata. Okolica się jej boi, a ja muszę wszystkich z daleka przekonywać, że Elena nic nie zrobi. Śmiesznie to wygląda, bo ludzie na jej widok (a jest bardzo potężna, właśnie nie otyła,a "napakowana") zabierają dzieci, małe psy biorą na ręce i przechodzą na przeciwległy chodnik, a Elena dumnie kroczy i pewnie się zastanawia o co tym ludziom chodzi.
Tak na marginesie: musiała mieć jakieś przeżycia związane z małymi dziećmi: kiedy tylko słyszy płacz dziecka zrywa się na równe łapy, nasłuchuje, nie wie co się dzieje, zamiera. Być może była w domu z małym dzieckiem, nie mam pojęcia, a może stała się kolejną ofiarą tzw. dziecięcej alergii albo obaw rozhisteryzowanych matek o to, że zje niemowlę? Coś było w każdym razie i  to mocno zapadło Elence w pamięć.
Do naszych gości jest miła, poprawna, ale bez euforii. Da się dla świętego spokoju pogłaskać, ale tylko przez moment, a później wchodzi pod stół i jej nie ma. Co Hip robi z gośćmi nie będę pisać, bo każdy właściciel tzw. typowego boksera na pewno wie :) .
Ogólnie - gdybym miała Elenę scharakteryzować to pasowałyby takie określenia jak: upór, mądrość, spokój, odwaga, troskliwość, "ślepe" przywiązanie. Hipek to: wariactwo, przywiązanie, rozrywkowość, bezproblemowość, przesadna towarzyskość :). Te Psy to negatyw i pozytyw: uzupełniaja się i o to chodzi!
Dziękujemy z całego serca za Elenę i serdecznie pozdrawiamy! Mamy nadzieję, że Ona z nas jest też zadowolona! "

18.06.2013

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia od Pani Beaty, opiekunki Elenki:

"Elenka jest z nami już prawie 4,5 roku. Bardzo się z nami zżyła, choć momentami wydaje mi się, że nadal pamięta dawnych właścicieli, szczególnie reaguje na płacz dziecka. Przez cały czas jej największym przyjacielem i bardzo ważną dla niej postacią był Hipek. Niestety odszedł od nas 17 maja. Miał skończone 14 lat i wiele dawniejszych problemów zdrowotnych (w tym skręt żołądka z pęknięciem śledziony w wieku 10 lat). Ostatnio świetnie wyglądał, przytył 4 kg (bo był bardzo chudy), doskonale chodził po schodach (zawsze będę uważała, że to zasługa oleju lnianego, który równo rok przyjmował, a nie sprowadzanych ze świata leków, które poza tym, że szkodziły na żołądek, pomagały jedynie doraźnie). Szczęśliwy wychodził na spacer, bawił się, a Elenka niesamowicie cieszyła się na jego widok.
Niestety nadszedł moment, w którym niedrożność przewodu pokarmowego spowodowana najprawdopodobniej ogromnym (7x10 cm) nieoperowalnym już łagodnym guzem, pokonała Hipka. Jedyny plus, że krótko cierpiał.
Elenka przeżyła śmierć Przyjaciela. Zawsze stonowana i spokojna, stała się zagubiona i niespokojna. W tej chwili wykazuje jeszcze większe przywiązanie do nas, a szczególnie do syna, który był "prawowitym" panem Hipka.
Mamy nadzieję, że śmierć Kolegi nie odbije się na niej jeszcze bardziej dotkliwie.
Pozdrawiamy i przesyłamy kilka fotek Elenki i Hipka (razem i osobno)."

 

 

02.05.2015

Dostaliśmy wieści z domu Elenki :)

Poczytajcie:

"Z życia Elenki….

 

Dzień dobry Droga Fundacjo,

tu Elenka :)

Nie odzywałam się bardzo długo…ale, dużo w moim życiu się działo! Pod koniec stycznia minęło już 6 lat,  jak jestem w nowym domu. Ale jaki on nowy, to już mój „nowy-stary dom”.

Może chociaż w skrócie napiszę co działo się w ostatnich latach.

Dużym przeżyciem była dla mnie śmierć mojego kumpla Hipka. Byłam bardzo do niego przywiązana. Teraz jestem w domu jedynym psem, nie narzekam, nawet powiem, że odpowiada mi ta sytuacja, bo nie jestem zbyt zadowolona jak jakikolwiek „czworonożny” przekracza progi naszego mieszkania. W ogóle nie przepadam za gośćmi, a jeśli już przychodzą, to witam się z nimi sporadycznie, bywa, że nawet nie wstaję ze swojego posłanka. Wszyscy się dziwią, że bokser się nie wita, ale jaki ze mnie bokser??? Chyba tylko z wyglądu, bo na pewno nie z charakteru. Słyszę, jak Pani czasami mówi, że jestem psem terytorialnym, nieufnym do obcych, bardzo zdystansowanym i pilnie obserwującym. Nawet słyszałam, że niektórzy goście się mnie boją, choć zupełnie nie wiem dlaczego. Jestem baaaardzo łagodna i mądra!!! Problem gości z resztą rozwiązał się sam: ożywiam się przy stole i wtedy tak daję czadu, że nikt nie może niczego zjeść: szczekam non-stop, denerwuje się, chcę dostać jedzenie ze stołu, a niestety z powodów zdrowotnych jestem na diecie. Pani przestała zapraszać gości, bo nie chce mi robić przykrości, a wypraszać z pokoju też mnie nie chce. Byłoby mi bardzo smutno.

Najchętniej pilnuję mieszkania, z którego gdybym mogła, w ogóle bym nie wychodziła. Niestety cztery razy dziennie słyszę „Lenka chodź na spacer”. Nie lubię tego bardzo, moja Pani wie o tym i żeby mnie zachęcić zawsze zabiera smakołyki. W ten sposób wychodzę z mieszkania, schodzę po schodach, wychodzę z klatki schodowej. No cóż, na spacerze już jakoś idzie, ale myślę tylko o tym, żeby jak najszybciej wrócić do domu. Inne psy mnie nie interesują, owszem, przywitam się, ale beż zbytnich czułości, o zabawie już nie wspominając. Bo bawić się nie lubię. Pomimo zachęcania, kupowania zabawek – zabawa jest nie dla mnie.

Nawet z Hipkiem się nie bawiłam, chociaż od niego nauczyłam się, że kot to wróg.

Może troszkę o moim zdrowiu. Jestem bardzo chorowita. Państwo mówią, że to wynik tułaczki, która mnie spotkała. Mówią też, że łatwiej powiedzieć, co mi nie dolega, niż na co jestem chora. Od czasu adopcji miałam 5 operacji, a jedną jeszcze przed adopcją, kiedy byłam psem fundacyjnym. Na szczęście mój Pan Doktor Drachal – chirurg oczywiście panuje nad stanem mojego zdrówka. Prócz doktora Drachala są również inne „ciocie” i „wujkowie” i na nich też zawsze mogę liczyć. Mam chore nerki, trzustkę, serce, problemy neurologiczne związane z niedotlenieniem mózgu. Układ kostny też w złej formie i, co najgorsze – problemy nowotworowe. Z powodu ogromnej ilości operacji i niezbyt dobrej formy, a i wieku, każdorazowa decyzja o kolejnej operacji spędza sen z powiek Państwu.

Mam nadzieję, że będę jeszcze długo żyła, dając wiele radości wszystkim „dwunożnym”, którzy są dookoła mnie.

Pozdrawiam Fundację i wszystkich miłośników Bokserów i Niebokserów."

 

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.