STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
DAGO
Wiek: 7-9
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Tęczowy Most

26.11.2010

Dago ma koło 7-8 lat, jest raczej z tych mniejszych rozmiarowo. Bokser jest przyjacielsko nastawiony do psów, kotów i dzieci - kocha wszystkich. Czasami ma kłopoty ze słuchem, na pewno powinien go obejrzeć lekarz weterynarii.

Opiekun Dago bardzo często wyjeżdża służbowo za granicę i wtedy pies zostaje sam i większość dnia spędza na dworze, śpi natomiast w pomieszczeniu zamkniętym na fotelu.

Pan Dago za kilka dni wyjeżdża, kończy mu się urlop i nie będzie mógł dłużej się bokserem opiekować.

Dago bardzo pilnie potrzebuje nowego domu!!!

28.11.2010

Dago w sobotę przeszedł pod opiekę Fundacji i zamieszkał w domu tymczasowym w Warszawie.

Opiekunka Dago pisze:

" Dago jest cudownym bokserem, bardzo pozytywnie nastawionym do każdego, uwielbia dzieci i rzeczywiście kocha wszystkich. W Dagusiu można sie zakochać od pierwszej chwili, wystarczy spojrzeć na tą cudną, usmiechniętą mordkę.

Daguś jest wulkanem pozytywnej energii, on merda ogonem, zwija się w precelki i cieszy cały czas."

16.12.2010

Dago ostatnio miał problemy z kaszlem, został zawieziony do lecznicy, wykonano rtg płuc, które wykazało silne zapalenie oskrzeli, bokser dostaje obecnie antybiotyki.

Daguś mieszka z rezydentem Bzikiem, na początku obawialiśmy się, że młodziutki Bzik zamęczy dużo starszego Dago. W rzeczywistości jest odwrotnie, to Dago zaczepia cały czas biednego Bzika i zachęca do zabawy, nie odstępuje Bziczka na krok, liże go cały czas po pysku.

04.01.2011

Dago, bokser który kocha wszystkich, a szczególnie swojego młodszego kolegę Bzika, którego najchętniej zalizałby na smierć, był ostatnio z wizytą kontrolną w lecznicy.

Daguś już nie kaszle, w lecznicy został osłuchany przez lekarza i jest dużo lepiej - antybiotyk ma jeszcze dostawać do czwartku.

18.01.2011

Cała prawda o Dagusiu, czyli relacja opiekunki, Pani Kasi :-)

" Dago  jest pieskiem w wieku  8 lat.
Ma swoje już lata, ale mimo starszego wieku jest bardzo radosny i wesoły.
Uwielbia wszystkich ludzi, ale to wszystkich i co najważniejsze, dogaduje się świetnie z innymi psami i suczkami, wiem to bardzo dobrze, bo od 6 tygodni mieszka pod jednym dachem z moim psem Bzikiem.Chętnie się bawi z każdym, często prowokuje Bziczka, żeby troszkę poszaleć sobie, oczywiście muszę kontrolować ich zabawę,są dwa powody: dziadek jest dużo starszy od mojego małolata i jest zbyt duża różnica w wadze. Jeśli Dago trafi do domu z innymi psami można być pewnym że pokocha swojego nowego czworonożnego przyjaciela i nowego właściciela, a zapomniałabym jeszcze napisać, że uwielbia małe dzieci. Osoby z mojego bloku są Dagusiem zachwyceni, uwielbiają go głaskać, a on sam zapomina o tym, że właśnie idzie na spacer, żeby załatwić swoje potrzeby, woli oddać się w czyjeś ręce, żeby go smerać po pleckach, żeberkach i uszkach. Bardzo uwielbia poddawać się masażowi całego ciałka, całe szczęście że Dago jest małych rozmiarów, bo godzinami by stał żeby go smerać.
A jest też świetnym czworonożnym tancerzem, podobno nie słyszy, ale jemu to nie przeszkadza - jak zobaczy że ktoś tańczy, to on też chętnie podbiega do tej osoby i wygina swoje drobne ciałko w każdą stronę, przy tym merda ogonkiem i kręci dupcią na wszystkie strony świata. Dużo można by było pisać o nim i wiecznie sobie przypominać co jeszcze można napisać.Właśnie teraz sobie przypomniałam, Dagulek świetnie chodzi na smyczy:  każdy by chciał takiego pieska, który nie ciągnie na smyczy. A jeśli chcę się z nim porozumieć to lekko pociągam za smycz, a on już patrzy się na mnie. Jest najmilszym i najweselszym starszym psim panem.
Pozdrawiamy wszystkich, a zwłaszcza ludzi pracujących w FUNDACJI SOS BOKSEROM, bo to właśnie dzięki nim wiele piesków żyje i ma nowe domki, bo ich poprzedni właściciele nie mieli serca, tylko ogromny głaz. Ci właśnie ludzie robią dla tych niechcianych stworzeń kawał dobrej roboty. Życzę wszystkim dużo siły,wytrwania i cierpliwości w tym co robicie dla boksiów."

16.02.2010

Dago odbył wczoraj długą podróż z Warszawy aż do Poznania i zamieszkał w nowym domu u Renaty i Janusza :-)

Dostaliśmy od nich relację i zdjęcia:

"Daguś przyjechał do nas w Walentynki i oczywiście nie mogło być inaczej, od razu podbił nasze serca. Dago jest uosobieniem psiego anioła, nieustannie się przytula, nadstawia kuferek do głaskania i bez przerwy rozdaje buziaczki. Bardzo potrzebuje bliskości człowieka, jest przeszczęśliwy kiedy w domu cała rodzina jest w komplecie, a on sam leży sobie na tapczanie pomiędzy swoją panią, a panem. Na spacerkach idealnie chodzi przy nodze na smyczy, po prostu ideał. Sądzimy jednak, że
potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby w pełni pokazać swoją radosną, boksiową naturę, kolejny raz zmienił otoczenie i czasami widać, że Daguś jest smutny, cichutko popiskuje. Wtedy od razu zachęcamy go do zabawy z piłeczką i po chwili nasza psinka szczerzy wszystkie ząbki w uśmiechu.
Największą radość wywołuje u niego miska pełna karmy, w kilka sekund znika całe jedzonko i Dago patrzy miłosiernie i prosi o jeszcze, straszny z niego żarłok, wydaje się, że cały dzień mógłby coś podjadać. Bardzo się cieszymy, że Dago jest z nami, zrobimy wszystko, aby czuł się przy nas szczęśliwy i już zawsze emanował radością jak na prawdziwego boksia przystało. Z całego serca dziękujemy wszystkim ludziom zaangażowanym w organizowanie transportu Dagusia z Warszawy do Poznania, dziękujemy panu z białego opla, który bezpiecznie dowiózł Dagusia do celu oraz dziękujemy przekochanej Oli z fundacji, za to, że zawsze ma czas nas wysłuchać, poradzić i pocieszyć. Pozdrawiamy serdecznie najwspanialszą fundację na świecie i obiecujemy niedługo kolejne wieści o naszym Dagusiu.
Renata i Janusz"

22.04.2011

Dostaliśmy maila z nowego domu Dagusia:

" Serdecznie witamy :)
Minęły 2 miesiące odkąd Daguś jest z nami. Rozwesela nas każdego dnia swoją wesołością i energią młodzieńczą :) Gdyby nie siwa mordka Dagusia można by pomyśleć, ze to młodzieniaszek, a nie dziadziuś :) Uwielbia podskakiwać i szczerzyć przy tym swoje krzywe ząbki w uśmiechu. Na spacerkach ze swoją panią wcale nie jest zainteresowany załatwianiem potrzeb fizjologicznych, tylko zaczepianiem pani i robieniem hopsasa :)  Pani jest od podskakiwania i lizania. Za to ze swoim ukochanym panem, którego
Daguś wybrał sobie od początku za swojego przywódcę stada na spacerkach jest spokojny i zrównoważony. Ulubione zajęcie naszego chłopaka to oczywiście jedzonko. Daguś tak szybko je karmę z miski, żeby tylko czasami nikt mu jej nie zabrał, krztusi się przy tym straszliwie, że w końcu panu żal się go zrobiło i jak tylko jest obecny w domu kiedy Daguś je, to karmi go z ręki, żeby się chłopak nie udusił :) Największą frajdę zrobiliśmy Dagusiowi kiedy wyszliśmy sobie z domu zostawiając go samego i
zostawiając jednocześnie niezabezpieczony worek z karmą; Jak wróciliśmy to zastaliśmy przewrócony worek z połową jego zawartości!!! A Daguś spał smacznie na tapczaniku i potem już cały dzień puszczał niemiłosiernie smrodliwe bąki. Miał chłopak ucztę życia :) Jako największą ciekawostkę można dodać, że Dago nadaje się na prawdziwego stróża-obrońcę domu, którego można wynieść śpiącego razem z posłaniem nie wybudzając go ze snu :) Jeszcze nie słyszeliśmy jak nasz Daguś szczeka, czasami
tylko słychać ciche pomrukiwania podczas gdy śpi i głośne chrapanie :)
Właśnie teraz kiedy piszemy ten tekst nasza psinka jest najedzona, przeszcześliwa i szaleje ze swoją piłeczką po pokoju.
Jeszcze raz dziękujemy fundacji za naszego Skarba i wszystkich miłośników boksiów mocniutko pozdrawiamy.
Renata i Janusz"

27.12.2011

Dostaliśmy nową relacje i zdjęcia z nowego domu Dago:

" Dago, a właściwie to BUBA, bo tak jest nazywany w domu od jakiegoś już czasu. Szczerze to dla Buby chyba nie ma to większego znaczenia, ponieważ nie słyszy. Bubuś (Dago) jest już z nami 10 miesięcy i od naszej ostatniej relacji bardzo dużo się zmieniło. Tak naprawdę to Bubuś przywiązał się i chyba na swój sposób zrozumiał, że jego tułaczka się zakończyła, że jest i pozostanie z nami do końca dopiero ok. 3 miesiące temu. Od tego czasu jego zachowanie w domu i na spacerze się zmieniło. On zaufał
nam, a my zaufaliśmy jemu na tyle, że zaczął spacerować bez smyczy. No tak, ale przecież Bubuś nie słyszy i dlatego było go trzeba nauczyć, aby to on pilnował nas, a nie my jego :) Śmiesznie to brzmi, ale tak właśnie jest, bo jak przywołać głuchego psiaka, który się oddala ? To Bubuś musiał się nauczyć, że jego obowiązkiem jest pilnować nas i że może oddalić się na tyle na ile pozwala mu określony ruch ręki. Jest niesamowicie mądrym psiakiem, bardzo szybko  nauczył się na co i kiedy może mieć
pozwolenie, a przy tym jest bardzo wdzięczny. To niesamowite, że taki staruszek, który miał przecież swoją przeszłość, o której my wiemy niewiele, miał swoje przyzwyczajenia, potrafił się przystosować do nowej sytuacji w jakiej się znalazł. Bubuś kocha wszystkich i nie wie co to agresja, nie potrafiłby się obronić, gdyby inny pies rzucił się na niego. Nigdy odkąd jest z nami nie dał nam do zrozumienia, że coś robimy wbrew jemu, wszystko znosi cierpliwie, potrafi się podporządkować. Może mu się
nie podobać wycieranie pyszczka, ale stoi i czeka, a zaraz po wytarciu rusza po swoją ukochaną piłeczkę, z którą czyni domowe rodeo. Bubuś został wykastrowany ze względu na zalecenie lekarza, który dostrzegł zmiany w okolicy moszny i od tego czasu stał się jeszcze bardziej całuśny i poddany.  Bubuś jest przecudownym staruszkiem, który mimo swego wieku i wcześniejszych przyzwyczajeń potrafił zaakceptować nas, dostosować się do nowej sytuacji, a przy tym oddać całe serce i całą miłość jaką mu
ofiarowaliśmy z nawiązką :)
A teraz coś dla tych, którzy mają wątpliwości czy zaadoptować starszego psa :) Jeśli dacie mu swoje serce i miłość , to psiak podwójnie to odwzajemni.
Większość szuka zdrowego, ładnego, młodego psiaka, aby po swojemu sobie go ułożyć i podporządkować, ale uwierzcie; tyle radości ile wniósł do naszego domku 10 letni staruszek nie sposób opisać :)  Nie bójcie się starszych psiaków!!! Dajcie im szanse, a one z całą pewnością się Wam odwdzięczą tak, jak nam odwdzięcza się każdego dnia JEDYNY, CAŁUŚNY I NIEPOWTARZALNY BUBUŚ :)
Pozdrawiamy, Renata i Janusz"

15.02.2013

Dostaliśmy bardzo smutną wiadomość od opiekunów Dagusia:

"Bubuś - nasz jedyny i niepowtarzalny odszedł od nas 12 lutego po długiej i ciężkiej chorobie. Od października 2012 roku Bubuś coraz częściej miewał problemy zdrowotne. Zaczęło się od nerek, wysokiego poziomu białka i mocznika, coraz częściej zaczęła się pojawiać krew w moczu. Systematyczne wizyty u pana doktora, zastrzyki, leki i akupunktura, uśpiły rozwój choroby prawie do połowy stycznia bieżącego roku. W styczniu zaczęła się pojawiać ponownie krew w moczu, a potem pewnego poranka, po porannym spacerku Bubuś stracił władzę w nogach i upadł przed swoim ulubionym fotelikiem. Ciężko sapał i serduszko mu potwornie szybko stukało. Wizyta u Pana doktora dała odpowiedź - udar niedokrwienny, znacznie podwyższony poziom białka w moczu i posypana wątroba. Minęło kilka dni, Bubuś stracił apetyt i jedzonko na widok którego dostawał ślinotoku nie wywoływało u niego żadnych emocji, apetyt znikł. Było widać jak cierpi, jak patrzy na nas swoim smutnym i coraz bardziej oddalającym się spojrzeniem. Bał się, chyba do końca nie wiedząc czego. Nawet na minutkę nie można było go zostawić samego, jego smutne oczy zaraz błądziły i robił się niespokojny, trząsł się....

Minęło zaledwie naście godzin jak Bubusia nie ma już wśród nas, wspomnienia z naszych wnętrz nigdy nie znikną, jego radość, jego krzywe ząbki pokazywane w uśmiechu. Od pierwszego dnia kiedy się u nas pojawił starliśmy się mu zapewnić jak najlepsze warunki i opiekę, a on nam się odwdzięczał na swój jedyny i niepowtarzalny sposób. Myślę, że ci którzy już stracili swoje ukochane zwierzę, kochali je szczerze, to wiedzą o czym piszę teraz. Każde zwierzę jest dla swojego właściciela, który o nie dba i je kocha, tym jedynym i niepowtarzalnym...
Nigdy nie usłyszeliśmy od Bubusia czy my jako jego rodzina spełniliśmy jego oczekiwania, chociaż bardzo staraliśmy się uczynić, aby jego Bubusiowy świat był piękny i radosny w każdej chwili.
Nasze wnętrza wypełnia nieopisany smutek i ból, tak do końca nie dotarło do nas, że go już nie ma, jeszcze ciągle słyszymy odgłos jego pazurków po kafelkach i wydaje nam się, że patrzy na nas swoimi pełnymi miłości i oddania ślepkami.
Bubuś dziękujemy za to, że byłeś z nami, jeśli w jakimś momencie nie mogliśmy sprawić aby dać Ci więcej.. przepraszamy...
Renata i Janusz"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.