STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
BODZIO
Wiek: powyżej 9
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Tęczowy Most

26.11.2010

Bodzio został zauważony przez Lucynę i Jarka, którzy jechali pod Częstochowę po niewidomego Tofika.

Bodzio leżal przy drodze w trawie i wyglądał jak chodzący szkielet na którym można sie uczyć anatomii.

Chociaż pies jest mixem boksera, nie mogliśmy przejść obok sprawy obojętnie i pozwolić, żeby staruszek umarł z głodu przy drodze. Dzięki zaangazowaniu Lucyny i Jarka, pani Kamili z hotelu pod Częstochową, która po Bodzia pojechała pies jest już bezpieczny pod naszą opieką.
Bodzio chyba nie miał najlepszych doświadczeń z ludźmi - początkowo był bardzo nieufny. Nie dał się złapać Lucynie i Jarkowi, pomimo prób przekupywania kiełbasą.
Dopiero zawiadomionej przez Fundację właścicielce hotelu, do którego miał pojechać w Częstochowie, udało sie zwabić go do samochodu, do którego zresztą wskoczył ochoczo.
W hotelu zresztą staruszek zachowywał się nienagannie, dał się poznać jako pies bardzo zrównoważony, przyjazny z ludźmi i pozbawiony agresji wobec innych zwierząt.
Bodzio mieszka obecnie w domu tymczasowym w Krakowie.

Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w ratowanie Bodzia, dzięki którym mogliśmy opłacić jego pobyt w hotelu.

Prosimy Państwa o pomoc w utrzymaniu kolejnego staruszka!!!

07.02.2011

Bodzio przeprowadził się do nowego domu tymczasowego i zamieszkał z 11 psami i kotem.
Zaaklimatyzował się bardzo szybko i świetnie dogadał się z pozostałymi mieszkańcami.
Jest wyjątkowo grzecznym i pokojowo nastawionym psem. Pomimo wieku lubi biegać i bawić się, kocha spać na fotelu i uwielbia bliskość człowieka.
Ładnie chodzi na smyczy, bez kłopotów zostaje w domu, rozumie co to znaczy na miejsce, pięknie siada. Po prostu psi ideał. ;)

29.05.2012

Bodzio już od dłuższego czasu ma kłopoty z chodzeniem.
Lekarze, po zrobieniu kompletu badań stwierdzili wirusowe zapalenie móżdżku.

Relacja Joanny:

"Dwumiesięczne leczenie nie przyniosło poprawy, staruszek chodzi coraz gorzej.
A teraz jeszcze przyplątało się kolejne choróbsko.
Kilka dni temu u nasady szyi wymacałam u Bodzia guz wielkości piłki tenisowej. Po dwóch dniach był już wielkości pięści. Na szczęście okazało się, że to nie nowotwór, ale wielki ropień, który cały czas rośnie.
Bodzio dostał maść do smarowania, antybiotyk i leki przeciwzapalne.
Na razie ropnia nie można przeciąć, trzeba poczekać aż dojrzeje.
Staruszek jest słaby, schudł, przez kilka dni miał około 40 stopni gorączki."

Bardzo prosimy Państwa o pomoc. Do tej pory leczenie Bodzia przez dwa miesiące wyniosło około 1000zł, a to jeszcze nie koniec. Teraz podstawową sprawą jest wyleczenie ropnia, ale potem trzeba będzie zająć się przyczyną niesprawnego poruszania.

05.06.2012

Bodzio czuje się lepiej, chociaż bardzo schudł i postarzał się.
Lekarz uznał, że ropień można już przeciąć, więc staruszkowi trochę ulżyło. Ale to nie koniec kłopotów.
Okazało się, że obok rośnie drugi ropień, na szczęście nie tak duży jak ten przecięty.
W dodatku dookoła przecięcia zrobiła się martwica i trzeba było usunąć duży kawałek skóry, więc rana jest bardzo duża i szeroka.
Bodzio cały czas dostaje antybiotyk, a rana jest płukana kilka razy dziennie.
Mamy nadzieję, że leczenie się powiedzie i będzie można na spokojnie zająć się diagnozowaniem problemów z chodzeniem.

Bardzo prosimy o pomoc finansową na leczenie staruszka. Bez Państwa wsparcia nie damy rady, a koszty cały czas rosną.

21.07.2012

Opiekunka Bodzia, Joanna zauważyła, że Bodzio czuje się gorzej. Nie chciał jeść, był osowiały, zaczął wymiotować.

Pies przyjechał do lecznicy, morfologia krwi wykazała bardzo dużą anemię. Została zamówiona krew, żeby ratować życie Bodzia. Kolejne badania:

- usg jamy brzuszne wykazało obecność guzów w jamie brzusznej na śledzionie oraz wątrobie

- RTG płuc wykazało liczne nowotworowe ogniska przerzutowe o średnicy 3 cm w tylnych polach płuc.

Relacja Joanny:

"Bodzio odszedł...
Przegrał walkę z nowotworem, który zaatakował błyskawicznie, ale pewnie tak było lepiej, bez cierpienia.

Myślę, że Bodzio był szczęśliwy tutaj, kochał mnie i pokazywał to, starał się kłaść blisko, jak tylko mógł i chodził za mną po ogrodzie.
Pilnował też całego terenu, ujadając wzdłuż siatki. Widać było, że sprawia mu to frajdę, takie bieganie i szczekanie.
Nigdy nie było w nim nawet cienia agresji do ludzi, a psy porządkował według własnego klucza, ale też bezkrwawo.
Był dobrym, mądrym pieskiem, który na końcu drogi jeszcze raz znalazł i pokochał człowieka, który też go kochał."


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.