STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
ZULA
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Ruda Śląska
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

10.12.2010

Zula trafiła do schroniska dwa dni temu, została przyprowadzona przez właścicieli, którzy ją oddali, ponieważ bokserka nie słyszy.

Sunia wczoraj przeszła pod opiekę Fundacji, bokserka zamieszkała w domu tymczasowym w Rudzie Śląskiej.

Zula ma koło roku, jest wulkanem energii, jej właściciele nie zadbali o jej wychowanie, więc dom tymczasowy ma nie lada wyzwanie i dużo pracy, żeby wychować bokserkę.

18.12.2010

Młodziutka Zula jest kompletnie nie wychowaną bokserką, nie akcpetuje suczki rezydentki Saby, rzuca się na jedzenie, jest bardzo niespokojna i nadpobuldliwa. Pracę z nia dodatkowo utrudnia fakt, że Zulka nie slyszy. Aby pomóc Zuli, postanowiliśmy skierować do domu tymczasowego behawiorystę, który podpowie, jak z Bokserką pracować.

Relacja opiekunki z domu tymczasowego:

" Wczoraj  była u nas behawiorystka, która spędziła z Zulką i z nami ponad 3 godziny, czyli czas wykorzystany w 100%. Wizyta dała nam bardzo dużo, ale uświadomiła też, jak wiele jest do zrobienia. Pani Magda pokazała jak reagować na agresję czy zaczepki Zuli,  jak ją wyciszać, w jaki sposób oswajać z widokiem Saby zbliżającej się do miski chociażby z wodą, nie mówiąc już o wspólnym jedzeniu. Poważnym problemem są również spacery, bo Zula trudno oswaja się ze smyczą. Powolutku jesteśmy w stanie wszystko to zmienić, ale Zula potrzebuje profesjonalnego szkolenia.   Pani Magda dała nadzieję, że mała ma szansę na wyciszenie i uspokojenie. Zulka jest świetnym psiakiem, bardzo wesołym i kochającym człowieka, chętnym do nauki, ale niestety jej obsesją jest jedzenie. Jest karmiona kilka razy w ciągu dnia ale mniejszymi porcjami, a w międzyczasie dostaje przysmaki w formie nagrody, a mimo to widząc jedzenie potrafi rzucić się na każdego z nas. Zulka jest chudziuteńka, to może świadczyć o tym, że musiała walczyć o jedzenie. Chciałabym to pokazać, ale trudno jest zrobić jej zdjęcie, bo denerwuje ją światło w aparacie czy telefonie, rzuca się i skacze do aparatu. Nie udało się też jej zważyć podczas wizyty u weterynarza, bo nawet badanie odbywało się w- biegu-. Dla niej to był duży stres, dla nas i weterynarza też (ale wizytę mieliśmy gratis- to chyba urok Zuli).  Narazie nie może być mowy o pozostawieniu Zulki w domu samej bez opieki. Zastanawiamy się w jaki sposób to wszystko poukładać, w jaki sposób większość spraw, w tym obowiązki zawodowe, podporządkować Zuli. Mimo to chcemy spróbować, chociaż wątpliwości nie brakuje. Pani Magda zobowiązała się przekazać  swoje spostrzeżenia i wskazania do fundacji. A wskazanie jest takie,  że Zula potrzebuje  między innymi profesjonalnego szkolenia oraz obroży wibrującej ułatwiającej porozumiewanie się na odległość. "

Dziękujemy bardzo opiekunce z domu tymczasowego - Pani Ewie za to, że mimo trudności nie poddaje się i chce walczyć o to, żeby Zula nauczyła się normalnego funkcjonowania w domu.

Zulka zacznie niedługo chodzić na specjalne szkolenie, które mamy nadzieję, pomoże ją wyciszyć i ułożyć.

30.01.2011

Zula od jakiegoś czasu jest w trakcie szkolenia, dzięki szkoleniowcowi oraz opiekunce, Pani Ewie bokserka robi wielkie postępy.

Relacja Pani Ewy:

"Witam,
Po długiej przerwie w pisaniu postaram się opisać co nowego u Zuli. Zgodnie z ustaleniami jesteśmy w trakcie szkolenia. Pani Magda (szkoleniowiec wyznaczony przez pana Marka Fryca) przyjeżdża do nas trzy razy w tygodniu i przez 2-3 godziny uczy Zulę ( a właściwie bardziej nas) zachowania. Praca jest ciężka, ale powoli widać efekty. Nauczyliśmy się wspólnej zabawy, co wbrew pozorom nie jest sprawą prostą. Do tej pory zabawa wyglądała tak.. że zaczynało się zabawką, a kończyło na podartych rękawach albo jeszcze gorzej. Zula nie potrafiła przestać i stawała się agresywna. Teraz potrafimy się świetnie bawić i gryzione są najczęściej zabawki, a tylko przez nieuwagę ręka albo inna część ciała . Zula to wulkan energii i zabawa musi trwać odpowiednio długo, ale o dziwo potrafi się zmęczyć , położyć i spokojne leżeć. Widoczna też jest poprawa podczas jedzenia, Zula i Saba są karmione równocześnie z ręki, miski na razie poszły w odstawkę. Obie dziewczyny  leżą albo siedzą  obok siebie i sprawdzają  co chwila czy  dostają to samo, ale nie ma awantur. Również  noce są już spokojne , bo Zula w nocy śpi dobrze. Niestety nie zawsze jest tak spokojnie i kolorowo. Zula nadal ma wybuchy agresji i próbuje rzucić się, żeby ugryźć. Zdarza się to na szczęście coraz rzadziej. A wracając do tematu szkolenia to mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Zula ma zaległości w każdej dziedzinie, ale zaczyna mieć boksiowe zachowania, polubiła głaszczącą rękę, wchodzenie na kolana, żeby się przytulić i jest na etapie rozdawania buziaków przy każdej nadarzającej się okazji. Uczy się spokojnego chodzenia na smyczy,  oswoiła się już z przejeżdżającymi samochodami, przechodzącymi ludźmi i widokiem innych psów. Coraz częściej sprawdza czy na drugim końcu smyczy jest człowiek i cudownie cieszy się, kiedy okazuje się, że jest. Musimy nauczyć ją biegania na długiej lince i reagowania na sygnał z obroży, ale na to potrzeba czasu, bo nadal niestety jest problem z zachowaniem w domu.  Zula skacze na wszystkie meble, szafki kuchenne, drzwi wejściowe. Rzuca się do okien i na ściany. Bardzo trudno jest ją oduczyć tych zachowań. Nadal jest problem z zostawaniem w domu, ponieważ Zula chciałaby zawsze nas widzieć i przebywać w naszym towarzystwie..
Cała moja rodzina bardzo polubiła Zulę i jesteśmy pełni nadziei, że wszystkie agresywne i złe zachowania oraz wspomnienia, które wywołują u niej lęk i strach przed człowiekiem, szybko pójdą w niepamięć, a Zula będzie "normalnym", spokojnym i radosnym psem.
Przesyłam tylko jedno zdjęcie, ponieważ w dalszym ciągu światełko w aparacie jest denerwujące i zdjęcia trzeba robić z zaskoczenia."

24.02.2011

Dostaliśmy kolejnego maila od Pani Ewy z opisem postępów Zuli:

"Witam serdecznie, dziękuję za informację na temat przeszłości Zuli. Domyślałam się, że jej życie nie było ani łatwe ani kolorowe. Moim zdaniem  poprzedni właściciele powinni dostać  dożywotni zakaz posiadania zwierząt  Po  zachowaniu Zuli  można się domyślać  tego  przez co przeszła i tego, że musiała walczyć o wszystko, ale o tym już pisałam kilkakrotnie.  Dziwi mnie, że poprzedni właściciele oddając 1,5 roczną bokserkę stwierdzili,że przeszkadzała im jej głuchota, której nie byli pewni,  a nie brak wychowania, którego są sprawcami.  Zula  jest  bardzo trudnym psem ze względu na swoją przeszłość a dodatkowym utrudnieniem jest  głuchota. Nie da się opowiedzieć słowami tego co przeżyliśmy  przyjmując Zulę do domu, bo jakimi słowami opisać strach przed zwierzęciem, które rzuca się z dzikim spojrzeniem na każdego kto zrobi coś co je przestraszy albo zdenerwuje. Do chwili spotkania pana Marka i pani Magdy, nie wiedziałam, że zachowanie Zuli to nieustanna walka o przetrwanie.. Jestem wdzięczna Fundacji, że daje Zuli szansę nauczenia się normalnego funkcjonowania, daje szansę nauczenia tego co zostało zaniedbane przez poprzednich właścicieli. Są postępy, ale zmiana nawyków u dorosłego psa nie jest sprawą prostą. Zula jest już nieco spokojniejsza, potrafi zostać sama w domu około 3-4 godzin. Zostaje w klatce, bo mogłaby zrobić sobie albo Sabie  krzywdę, ale to już jest duży postęp. Poprawiły się też stosunki między Zulą i Sabą - Zula nie pilnuje już miski z wodą, a widok pijącej Saby nie wywołuje u niej agresywnego zachowania. Są też udane próby zaznajamiania Zuli z innymi psami, a także wspólnej zabawy. Nadal niestety zdarzają się próby pogryzienia - szczególnie często doświadcza tego  młodsza córka. Nadal zdarzają się też  rzucania  na ściany czy meble, ale intensywnie nad tym pracujemy wspólnie z panią Magdą.    Dotarła wreszcie zastępcza obroża wibrująca i będziemy mogli kontynuować ćwiczenia na przywoływanie,  na razie tylko w domu, bo są to trudne ćwiczenia, ale z czasem może uda się nauczyć przywoływać Zulę na podwórku.. Dzisiaj byliśmy z Zulą na kolejnej wizycie u weterynarza i podobnie jak tydzień temu Zula była bardzo grzeczna. Dostała  zastrzyk , który przyjęła  bardzo spokojnie i usiadła w kąciku czekając na wyjście. Nawet weterynarz był pozytywnie zaskoczony zmianą w jej  zachowaniu . Zula dostała też antybiotyk na kolejne 2 tygodnie.   Niestety walka z nużeńcem wymaga czasu, ale skóra wygląda już ładnie, zaczerwienień jest mniej, a sierść staje się bardziej gęsta i lśniąca.  Przesyłam kilka zdjęć, które udało się zrobić - na jednym widać jak Zula ucina sobie poobiednią drzemkę z naszą wnuczką, jest też zdjęcie z zajęć na torze przeszkód - ulubione zajęcia Zuli i mojej starszej córki również. Na trzecim zdjęciu Zula na "swojej "kanapie. Pozdrawiam Ewa i Piotr "

26.05.2011

Dostaliśmy nowe zdjęcia Zuli od Pani Ewy, opiekunki z domu tymczasowego.  Bokserka zrobiła duże postępy od czasu, kiedy pierwszy raz trafiła do domu tymczasowego, jednak opiekunowie nadal muszą z nią intensywnie pracować.

17.12.2011

Dosaliśmy nową relację i zdjęcia z domu tymczasowego Zuli:

"Witam.
Zgodnie z obietnicą przesyłam kilka zdjęć Zuli. Na ostatnim zdjęciu widać jaka jest skoczna.
Zula powoli staje się spokojniejsza, bardzo duża w tym zasługa pani Magdy Kasperek i pana Marka Fryca. Nauczyli nas jak ćwiczyć z Zulą i jak reagować na jej napady agresji. Niestety dla odmiany ujawniły się problemy zdrowotne. Sunia ma  problem z trzymaniem moczu, Na szczęście dostała PROPALIN i jest lepiej. Lek musi jednak dostawać do końca życia. Okazało się też, że ma uczulenie na pokarm, które powoduje zaczerwienienie skóry.'

01.05.2012

Dostaliśmy kolejną relację i zdjęcia od Pani Ewy, opiekunki Zuli:

"Witam,
Po dosyć długiej przerwie przesyłam informacje na temat Zuli i jej zachowania.
Zula bardzo powoli zmienia się w coraz grzeczniejszego psa domowego. Praca nad jej zachowaniem wymaga od nas poświęcenia ogromu czasu i uwagi nie tylko w domu, ale także na spacerach.
Pies jest wulkanem niespożytej energii, co często wykorzystujemy do pracy z nią i uczenia jej nowych komend i zachowań. Staramy się, w miarę możliwości, dosyć często zabierać Zulę w miejsca gdzie może spożytkować nagromadzoną energię. Najczęściej chodzimy na łąkę, aby mogła pobiegać za piłką i poćwiczyć przychodzenie na sygnał wibracyjny z obroży, czasami córki zabierają ją na rowery bądź rolki, jak również na wieczorne bieganie z nimi.
Zula bardzo lubi jeździć samochodem, szczególnie z moją starszą córką, która kiedy tylko może zabiera ją ze sobą na przejażdżki i stara się nauczyć odpowiedniego zachowania w samochodzie. Niestety jeszcze nie wszystkie złe zachowania udało nam się wyeliminować. Zdarzają się jeszcze sytuacje, że Zuli nie podoba się nasze zachowanie, np.: nie pozwalamy jej na podejście do obcego człowieka bądź psa i wtedy rzuca się na nas, ale jej ataki nie są już tak agresywne, najczęściej w czasie szarży "orientuje się", że nie wolno atakować, uspokaja się i odpuszcza.
Ze względu na swoją dolegliwość nietrzymania moczu Zula dwa razy dziennie musi dostawać syrop, do którego już się przyzwyczaiła i jak tylko widzi wyjmowaną butelkę i strzykawkę, sama biegnie na miejsce, aby zaczekać na podanie leku.
Po otrzymanej z Fundacji karmie problemy skórne Zuli widocznie się zmniejszyły, jej sierść stała się bardziej błyszcząca.
Załączam kilka zdjęć z ogródka w czasie zabawy oraz wylegiwanie się przed kominkiem - Zula jest okropnym zmarzluchem i w chłodne dni uwielbia się wygrzewać:)
Pozdrawiamy Ewa i Piotr"

13.04.2013

Zula wbiegła kilka dni temu pod nadjeżdżającą ciężarówkę, cudem przeżyła, niestety trzeba było amputować kończynę.
Bokserka przeszła pod stałą opiekę Fundacji, zostanie na stałe w swoim obecnym domu.

Relacja opiekunów:

"W czwartek około 10 rano Zula zerwała się na spacerze ze smyczy i wbiegła pod nadjeżdżającą ciężarówkę. Kierowca nie zdążył wyhamować i chyba cudem Zulka uszła z życiem, niestety doznała bardzo poważnego uszkodzenia tylnej, prawej łapki. O własnych siłach dobiegła do domu. Nie pozwalała nikomu do siebie się zbliżyć, gryzła bez opamiętania. Jedyną możliwością zabrania jej do lekarza było pozwolenie jej samej pójść do samochodu. Nie pamiętam jak udało nam się dojechać do lecznicy. Na miejscu została uśpiona i dopiero wtedy można było sprawdzić jak poważne są obrażenia. Noga była w strasznym stanie, decyzja - trzeba amputować, ale musiał to potwierdzić chirurg. Zula została podłączona do kroplówek, noga zabezpieczona i przewieźliśmy uśpioną do specjalistycznej lecznicy gdzie już na nas czekano. Tam usłyszeliśmy potwierdzenie strasznej diagnozy - trzeba amputować........ Zdecydowaliśmy, wspólnie z lekarzem, żeby amputować nogę do kolana. Z czasem może się okazać, że trzeba amputować wyżej, ale jest duża szansa, że nie. Ciężko opisać co wtedy czuliśmy. Pytania : jak ona sobie poradzi po amputacji? jak my sobie poradzimy? ale lekarz spokojnie wyjaśnił, że Zula bardzo szybko odnajdzie się w nowej sytuacji... my też musimy. Żadnego rozczulania się, użalania, bo to jej nie pomoże.
I miał rację, Zula radzi sobie świetnie. My uczymy się od niej. Chodzimy na spacery, gdzie Zulka bez problemu załatwia swoje potrzeby. Jeszcze nie biegamy, ale na to też przyjdzie czas. I na zabawę i bieganie za piłką.
Dzisiaj podczas wizyty lekarz stwierdził, że rana wygląda tak dobrze, że ściągamy opatrunek, przeraziliśmy się, ale (odpukać w niemalowane) jest w miarę spokojnie. Czuwamy przy niej cały czas, żeby nie zrobiła sobie krzywdy. Na szczęście nie bardzo interesuje się nogą.
Mam nadzieję, że z czasem nie ujawnią się inne urazy, że nie będzie konieczności powtarzania operacji............."

Zula musi na stałe dostawać lek Propalin, ponieważ popuszcza mocz. Można pomóc bokserce kupując jej co miesiąc Propalin.

 

 

30.12.2015

Dostalismy relację i zdjęcia z domu Zuli:

"Zgodnie z obietnicą przesyłam zdjęcia Zuli :)

Witam Pani Germaine,

Przepraszam że nie piszę, ale czasu ciągle za mało. Z Zulą wszystko w porządku :) mordka trochę posiwiała bo lata mijają, ale na szczęście zdrowie jej dopisuje, nadal jest radosnym i ciekawym świata stworzeniem. Mimo trzech łapek, biega, bez problemu chodzi po schodach, lubi zabawę i spacery. Trochę nerwowych zachowań zostało, ale chyba taka już jej "uroda". Jest członkiem naszej rodziny:) daje nam ogromną radość, ale też wiele nas nauczyła.

Pozdrawiam serdecznie Ewa:


 

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.