STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
LULA
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: DT Kędzierzyn Koźle
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

22.12.2010

Lula trafiła do schroniska kilka dni temu, ma koło 3-4 lat, jest bardzo zestresowana pobytem w schronisku.

Relacja wolontariusza :

" Bokserka nie radzi sobie w schroniskowej rzeczywistości, nie rozumie czemu tam trafiła. Bardzo potrzebny jest jej dom lub chociaż DT! W stosunku do ludzi jest bardzo łagodna, nie ma w niej cienia agresji. Bardzo tęskni za człowiekiem. Jest zaszczepiona p.wściekliźnie i odrobaczona.

Do zdjęcia nie chciała wyjść z boksu, pracownicy musieli wynieść ją na rękach. O dziwo jak mnie zobaczyła podbiegła do mnie, zaczęła się cieszyć, lizać po rękach, nie chciała później wrócić do boksu, a ja nie mogłam jej zabrać :( "

27.12.2010

23.12.2010 Lula przeszła pod opiekę Fundacji i zamieszkała w domu tymczasowym w Kędzierzynie Koźlu.

Relacja z domu tymczasowego:

" Sunia jest kochana..oczywiście:) Zaskarbiła już sobie miłość wszystkich przechodzących przez ten dom.W schronisku była w budynku,w miejscu wyizolowanym dla piesków chorych.Sąsiadujące psy szczekały,a ona wyszła z boksu bezgłośnie,na czworaka...taka bida.Stopniowo nabierała odwagi,zwłaszcza w kantorku u przemiłego Pana,który miał dyżur tego dnia.Głosu z siebie nie wydobyła do dzisiaj,ponieważ każda taka próba kończy się duszącym kaszlem...ale jest coraz lepiej:)
Kiedy mieliśmy opuścić schronisko,psina na siłę trzymała się kantorka,a zwłaszcza fotela:) Była przerażona wizją wyjścia na dwór,wykręciła się z obroży wróciła do pomieszczenia i zaklinowała pod biurkiem:) Pan przemiły psiarz:)...i oby więcej Takich ludzi w Takich miejscach....zaniósł sunię i wpakował nam do auta.Tam było już po strachu,wystarczyła kanapa,koc i ręka która głaszcze:) Pies pięknie podróżuje,bez paniki,stresu...do momentu kiedy trzeba opuścić samochód.Tu powtórka z rozrywki,czyli paniczny strach przed wyjściem na dwór...miękkie nogi,trzęsący się kuper,opór.Na rękach została wniesiona do domu.Tam szybko znalazła kanape:) ,potem zamieniła ją na łóżko..i tak do rana.Noc pierwsza była mało przespana,bo sunia dużo kaszlała i wpadała w bardzo szybki głośny oddech.Myślę że było to spowodowane zmianą miejsca,inną temperaturą otoczenia.Rano kupa,siusiu w domu...żeby nie daj Boże nie wychodzić na dwór:)
Jeżeli chodzi o jedzenie to pierwszego dnia w piątek sunia nie chciała nic jeść..ani gotowanego,ani suchego.Jedynie na pierniczki choinkowe miała ochotę.Następnego dnia skusiło ją żółtko z łyżką oliwy ..dodane do karmy. Dzisiaj je już bez problemu.
Ogólnie i w większym skrócie,bo trochę się rozpisałam ...to sunia jest piękna,kochana,bardzo ufna,oddana człowiekowi.Nie wykazuje cienia agresji w stosunku do nikogo,uwielbia wszystkich bez podziałów na przynależności i kolor skóry:) ,uwielbia dzieci.Można z nią robić wszystko,zaglądać wszędzie..do dzioba,do ucha..wszędzie:) Można jej grzebać w misce,zabierać zabawki-buta:)
Jest zrównoważona,spokojna,wpatrzona w człowieka.Reaguje bardzo na płacz małego dziecka- z odbiornika..jest zaniepokojona.
Jest chudziutka, żeberka, łopatki, kręgosłup...wszystko sterczy.Widać że nie biegała za dużo..bo sylwetka taka mało umięśniona,ale wszystko przed nią.Ogólnie piesek mocnego kośćca,i jak nabierze nieco więcej masy będzie śliczna.Ma malutkie przetarcia na łapach świadczące o leżeniu na twardym,ma trochę długiego dziwnego włosa..zwłaszcza na podbrzuszu i między opuszkami kłęby tęgiego włosa..niczym poduszka powietrzna:) Na spacerach zauważa takie miejsca typu altana,jakiś pustostan...ciągnie w tym kierunku. Uszy ładne czyste, zęby białe ale dosyć pościerane, oddech na medal :) ..i sutki takie trochę dziwne,każdy z innej parafii:) Myślę, że albo miała małe..ale bardziej jakieś ciąże urojone bo zagarnia sobie kapcia pod brzuch.
Pies zna wersalki,kanapy,fotele:) ale jako bokser mógł to wyssać z mlekiem matki:) natomiast nie był uczony niczego,żadnych komend,nie zna schodów, boi się odgłosu łapy na panelach:) ,nie wie co to smycz.Schodów boi się panicznie...nadal znosimy i wnosimy ją na rękach,na smyczy chodzi w każdym kierunku,ale nie ciągnie.Nie oznajmia chęci wyjścia za potrzebą,jest raczej zdziwiona że nie wolno siusiu w domu...natomiast kiedy z nią wychodzimy to ładnie załatwia swoje potrzeby.Stolec ok :)
Najbardziej przywiązana do kanapy,jeszcze bardziej do kanapy z człowiekiem i jego ręką:) Tak by mogła cały dzień.
Nadal leczona,antybiotyk-betamox w zastrzyku co drugi dzień..już mniej kaszle i odpluwa.
W tygodniu udamy się z nią na ogólny "przegląd" do lecznicy,ale póki co chcemy żeby wyszła z tego paskudnego kaszlu.
To chyba tyle na ten moment....wszyscy już w łóżkach,tylko ja tu zakwitam.Pies oczywiście wiadomo gdzie.....:)
Aha....przezwałam ją na Elzę jak Elza z afrykańskiego buszu :) a to za sprawa chudych łopatek które pracują jej podczas chodzenia...i wygląda jak lwica:) "

16.01.20111

Dostaliśmy bardzo wzruszający list od opiekunki Luli, mamy nadzieję, że spełni się życzenie Pani Grażyny i Lula znajdzie najwspanialszy dom, który ją przyjmie i pokocha taką, jaka jest :-)

"Jestem winna relacji o psie,który nie szczeka,woli suchy chleb od gatunkowej karmy i warzonych rarytasów,śpi dłużej niż doba i boi się patyków..taka jest Elzapies - Petra na drugie, anioł pies bo pies to anioł...ale Elza jest wyjątkowa. Delikatna,wrażliwa,oddana,kochana,zaspana księżniczka. Już zapomniała, że boi się spacerków i dworu. Pięknie na smyczy,pięknie siusiu i kupka z efektownym zakopaniem,pięknie w podróży. 23 kg masy jeszcze do świetności za mało, ale miska od wersalki daleko i droga długa. Zauważyła piłeczkę ,sznurek poznała ,ale wszystko delikatnie i z rezerwą. Podniesionej ręki,gwałtownych ruchów ...boi się jeszcze. Przyzwyczajamy ,oswajamy,pokazujemy że pasek do spodni jest do spodni,że ręka i patyk nie bije. Kąpiel bez entuzjazmu ale i bez paniki i zęba. Ufa ...ufa i nie chcemy zburzyć jej zaufania i oddamy w dobre ręce TYLKO.. Domysłem i obserwacją zapisujemy jej historię...Może był kojec,hodowla może,może dzieci zbyt małe którym wszystko wolno ,bo dzieci to skarb a kiedy śpią to szczekać nie przystoi.Może do pilnowania i buda.Wszystko pasuje, ale pies nie powie...może i dobrze bo by nam ludziom, istotom nadrzędnym uszy zwiędły.
Bokser w całej odsłonie-chrapiący, pierdzący...przepraszam za słowo, trochę bydełko krowa ..bo przejdzie po człowieku a że nie jest motylem to tchu niekiedy braknie, trochę prosiak bo z fafli firanki niekiedy wiszą i jak powiesi to to na naszych spodniach to im uroku nie doda a jak zje to z fafli gubi i po salonach rozsiewa.Taki jest bokser w całej swej urodzie...i trzeba to polubić w zestawie z psem-takie wash and go..Kuleje troszkę, oszczędza tylną prawą,odwodzi przy siadzie. Kuleje kiedywstanie, potem rozrusza i jest ok, ale będziemy to prześwietlać.

Elzapies zostaje pięknie w domu...sama w domu jak Kevin;) Nie czyta książek, nie przymierza butów i rękawiczek, nie sprawdza czy kanapa nadaje się do zjedzenia. Robi to co lubi najbardziej-śpi....a jak wracamy cieszy się -wyginam ciało śmiało. Nie oddam gdzie dzieci zbyt małe którym wolno wszystko, dla których pies agresywnym się objawi bo swoją niesforną, wcale nie małą łapą przetrąci...w zaproszeniu do zabawy. Nie oddam tam, gdzie jak z nieba alergia się pojawi.Wcześniej sprawdzić można czy uczuleniem ktoś reaguje...a nie potem psa na wieczną tułaczkę skazywać.Nie Elze..nie pozwolę. Najlepiej blisko ...gdyby ktoś mial dać serce psu, blisko żebym odwieżć mogła, odwiedzić czy krzywda się nie dzieje. Najlepiej znawcom rasy, z rozumnymi już dziećmi..żeby uchem psim nie mialy przyzwolenia się bawić..bo ucho widać po przejściach wrażliwe. Pies przyjaciel pieszczocha poducha ...nie stróż pilnowacz. Pies dla przyjemności posiadania psa,czucia zapachu jak najlepszych perfumów...nie do przedpokoju na miejsce waruj...Takiemu nie oddam, żeby traktował 'jak psa" Tylko blisko ..opolskie , śląskie, żebym patrzenie miała i rozprawić się mogła i od razu mówie że strach się bać:) kiedy krzywdzonego psa widzę.To tyle na ten moment.....i jeszcze fotki śpiącej lady :)

10.03.2011

Opiekunka z domu tymczasowego Luli -  Pani Grażyna, podjęła deczyję, że Lula zostaje u nich na stałe :-)

Relacja z domu:

" Elza musi zostać...Po tej ostatniej wizycie w psiej leczalni tym bardziej. Z kolanem nie za pięknie,bo zwyrodnienia zaległe ,rozległe i postępujące ...niestety .Oczy ze zmianami na obu rogówkach też nieodwracalne i postępujące, ale tu jest procent szansy że proces ten może się zatrzymać, spowolnić..i suni nie zdąży dokuczyć szczególnie, w sensie zaburzenia widoczności. Możemy zbadać cholesterol i trójglicerydy i tym samym być o mały kroczek bliżej określenia przyczyny, ale nawet ćwierć kroczku w kierunku możliwości leczenia.Trochę bezzasadne,więc damy psu spokój. Na razie piękne oczy i wzrok uroczy :)
Kolano dostaje:) karmę z glukozaminą i czeka na Aptoflex, który zamówiłam przez allegro. Preparat z dużą dawką glukozaminy i kwasu hialuronowego zalecony po wizycie. Ma to trochę osłonić i zregenerować ten staw kolanowy, a innym też nie zaszkodzi.Po trzech miesiącach zalecona kontrola, ale i tak prędzej czy póżniej bez zabiegu się nie obejdzie:( czego trochę się boję. To co trzeba zrobić zwłaszcza, to usunięcie "myszy stawowej" ...małego odłamka ze stawu który po prostu sie obłupał,gdzieś lużno sobie siedzi i dokucza.Idealnie widoczne na zdjęciu...zresztą po tym jak wytłumaczono mi istotę tego problemu mogę już sama prawie diagnozować takie przypadki,ze wskazaniem na prawie:) Druga rzecz to stabilizacja "tańczącej" rzepki.
26 kg średnio ruchliwej masy i trzymanie figurki :) z uwagi na nogę...żeby jej zbytnio nie dokładać. No i tak....boję się tylko momentu że przyjdzie mi kiedyś na bank napaść, a w całym swoim nieposkładaniu obrabuje swój :) a wtedy jeszcze większa klapa...:)
Nie byłam nastawiona na psa na stałe, nie teraz ...ale pies przyszedl. Teraz kiedy wiadomo, że nie okaz zdrowia i pierwszej młodości ..nie mniej niż 5, to jeszcze większy żal i niewiadoma jak to u kogoś dalej będzie. Ten domek który "zbadałam" bardzo fajny z podejściem i wiedzą...ale miało być blisko a jest daleko. Do Krakowa mi nie po drodze kompletnie....i nie ma co przedłużać..Co psu powiem? że fajnie było i minęło ale idziesz dalej i nie wiem jak będzie? Nie w tym przypadku...
i mam psa...."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.