STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
LILI
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Poza opieką Fundacji
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

30.12.2010

Lili trafiła do zaprzyjaźnionego domu tymczasowego razem z Dorcią.

Relacja z domu tymczasowego:

" Lili (ochrzczona przez moją Przyjaciółkę Lili Marlene :)) to jeszcze dziecko. W schronisku została oceniona na 2 lata, ale na moje oko nie ma więcej niż rok. Jest jak pluszowa zabawka, mięciutka w dotyku, skórę ma tak ze dwa numery za dużą. Do schroniska trafiła również z ulicy. Została adoptowana i następnego dnia zwrócona jak wybrakowany towar, gdyż wet stwierdził u niej problem z biodrami (prawdopodobnie dysplazja). Ocenił, że sunia musi być poddana operacji wszczepienia endoprotezy, której koszt wyniesie 6 tysięcy zł. Nowym opiekunom nie wystarczyło zapału, by skonsultować się z innym wetem czy ortopedą - odprowadzili Lili do schronu. Lili to prawdziwy wulkan energii, wyłącznie pozytywnej! Szaleje z moją jamnisią Kreską, na koty zupełnie nie zwraca uwagi. Pakuje się do łóżka i musi się układać tak, żeby jak największą powierzchnią ciałka przylegać do człowieka. Wydaje przy tym słodkie pomruki i słodziasto się przeciąga.
Stan zdrowia:
Po przyjeździe do mnie została odrobaczona (Aniprazol przez 3 dni - choć w schronisku była odrobaczana 5.12). Strupy na uszach są wynikiem silnego trzepania nimi o coś twardego, podgryzania przez innego psa albo  odmrożenia - same odpadną (oczywiście strupy, nie uszy :)). Ponieważ Lili miała katar i w nosie słychać furczenie, ale na szczęście w oskrzelach i płucach czyściutko – podajemy jej witaminę C przez tydzień. Zdaniem Doktora Lili nie ma więcej niż rok. Sutki są mikroskopijne - wygląda na to, że jest jeszcze przed pierwszą cieczką! Gdy otrzymamy zdjęcia RTG ze schroniska, będzie można w jeszcze większym przybliżeniu ocenić wiek Lilusi. Doktor poobserwował małą, powyciągał nóżki i powiedział, że jeszcze nic nie jest przesądzone w sprawie bioderek! Owszem, Lili siada tak czasami niezgrabnie (na boczku, a nie jak na prawdziwego boksia przystało, posągowo), ale w tym wieku ma jeszcze do tego pełne prawo! Niestety, kilka dni temu Lili zaczęła kuleć i wyraźnie oszczędzać lewą tylną łapkę. Po telefonicznej konsultacji z Doktorem, podajemy jej 1 tabletki Movalisu (w osłonie Ranigastu) dziennie. Poprawy niestety nie widać. Trudno jej ograniczyć ruch, bo to jest prawdziwie żywe srebro. Odnoszę wrażenie, że lewe biodro jest w zupełnie innym miejscu i pozycji niż prawe i już teraz sama nie wiem czy tak było od początku, czy po prostu od razu tego nie zauważyłam. Zdjęcia RTG jeszcze nie dotarły, ale jutro i tak będziemy w mieście, więc jeszcze raz weźmiemy małą do Doktora, niech się przyjrzy na spokojnie. Sądzę jednak, że bez konsultacji ortopedycznej się nie obejdzie :(.
Zamierzamy wysterylizować Lili zanim dostanie cieczki, ale nie mamy pewności czy zdążymy. Trzeba ją bowiem najpierw zdiagnozować ortopedycznie, a przede wszystkim podtuczyć i wzmocnić, by zabieg był w pełni bezpieczny. Liluch waży 16,45 kg."

16.04.2011

Dostaliśmy maila od Magdy, opiekunki Lili:

"15 marca Lili przeszła operację usunięcia główki kości udowej oraz zabieg sterylizacji. Ale wszystko poszło OK, co było widać na zdjęciu RTG wykonanym zaraz po zabiegu. Niestety, obraz drugiego biodra nie jest optymistyczny, ale na razie się tym nie martwimy i czekamy, aż to naprawione podejmie w pełni swoje funkcje. Rany po obu zabiegach się już zagoiły. Lilcia przez dłuższy czas oszczędzała łapkę i nosiła ją w górze, co niestety spowodowało przykurcze mięśni i ich zanik. Lekarz zalecił masaże oraz podawanie movalisu (w osłonie ranigastu) przez co najmniej tydzień. Zalecił też  podawanie Arthroflexu przez 28 dni w dawce leczniczej (5 ml) i potem w podtrzymującej (2,5 ml). Humor jej dopisuje, apetyt też, powrócily także zapędy niszczycielskie :) Pełen proces gojenia się kości powinien się zakończyć za jakieś 3 tygodnie i staw powinien podjąć normalną pracę. Mamy również nadzieję, że podejmie ją na tyle skutecznie, że nie będzie konieczna podobna interwencja w prawym biodrze... Na razie jeszcze Lili stawia stopę chorej łapy tak, jakby nosiła but na wysokim obcasie (na paluszkach). Doktor uspokaja, że jest to zupełnie normalne, bo staw zupełnie inaczej pracuje. Po jakimś czasie powinna zacząć chodzić całkiem normalnie.

Niestety, w ubiegłym tygodniu doszło do bójki podczas naszej nieobecności w domu. Lili pogryzła się z Franką (drugą tymczasowiczką) i niestety dość poważnie ucierpiała. Ma pogryzioną przednią łapkę, ucho, ma także liczne ślady zębów na tylnych łapkach. Konieczne było oczyszczenie ran i podjęcia antybiotykoterapii. Teraz przemywamy rany rivanolem, powoli zaczynają się zasklepiać. Suczyny muszą być izolowane na czas naszej nieobecności w domu. Gdy jesteśmy na miejscu, nie ma żadnych problemów, śpią razem, przytulają się, liżą po faflach i sprawdzają miski."

14.05.2011

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu tymczasowego Lili:

" Lili jest dwa miesiące po zabiegu usunięcia główki kości udowej. Rehabilitacja trwa, nadal się zdarza, że psina odczuwa ból i wtedy oszczędza łapkę. Za jakieś 4 miesiące będzie można powiedzieć, że staw podjął prawidłowo pracę. Otwarta pozostanie kwestia zabiegu w drugim stawie. Generalnie łapki lilciowe są bardzo delikatne i łatwo o uraz. Wystarczy, że się uderzy albo lekko skaleczy np. gałęzią i kulawizna gotowa :( Na szczęście, w większości wypadkow wystarczy okład z sody.
Lili jest wieeelkim przytulakiem i spokojnie mogłaby założyć "ministerstwo głupich póz podczas spania" :) Uwielbia ganiać za patykiem (którego potem nie chce oddać i to jest najlepsza zabawa). Jest wesoła, pięknie się bawi z jamniczką Kreską. Tego, co znajdzie się w misce nie je, ale pochłania i potem jeszcze długo szuka "drugiego dna" :) Robi przesłodkie, rozbrajające minki. Do tego jest najdłuższym i najwęższym bokseropodobnym stworem, jakiego w życiu widziałam :)"

13.07.2011

Magda, opiekunka z domu tymczasowego Lili podjęła decyzję, że boskerka u nich zostaje na stałe  :-)

" Dziś mija 7 miesięcy od mojej spontanicznej podróży do Częstochowy po Dorkę, z której to podróży wróciłam z nadbagażem w postaci Lili.
7 miesięcy codziennych głasków, buziaków, przytulaków, chwile grozy związane z diagnozą, operacją i rekonwalescencją, chwile grozy związane z powrotami do domu, niepewności co tym razem "poległo"... 7 długich miesięcy, podczas których domki znalazły Dorotka, Beksa, Frania i Kajka, a Liluch nie (co okazało się być od pewnego czasu celowo uknutym spiskiem)! Gliździoch, który nie ma sobie równych w palecie póz przyjmowanych podczas spania, w ładowaniu się pod kołdrę na wzór jamnika, w robieniu słodkich minek... Bokser z krzaków, który ma tylko dwa wymiary: długość jamnika i wysokość mniej więcej boksia. Szerokości brak!
Mija również 4 miesiąc od operacji, a Lili nadal zdarza się kuleć. W staw nadal można włożyć kciuk, co będzie z drugiem stawem nie wiadomo...
Po tym przydługim wstępie informuje zatem, że Lili Marlene od dziś nosi nazwisko Lipińska i jest PEŁNOPRAWNYM CZŁONKIEM NASZEJ RODZINY.
Sama zainteresowana dowiedziała się oficjalnie o naszej decyzji wczoraj, zaraz po tym jak posprzątałam podartą na strzępy i rozwleczoną po całym ogrodzie kolejną poduszkę... :)"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.