STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
MAKS
Wiek: 7-9
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Tęczowy Most

03.02.2011

Maks ma 9 lat, jest starszym Panem ...

Maks ma czas do 22 lutego, do tego czasu musi znaleźć dom tymczasowy lub stały, opiekun Maksa wyjeżdża i nie będzie mógł się nim dłużej opiekować.

Maks jest staruszkiem, a staruszków nikt nie chce ...

Staruszki częściej chorują ...staruszki szybko odchodzą - czy najłatwiej się tłumaczyć, że lepiej nie przywiązywać się do staruszka???

Czy Maks jest skazany na schronisko ze względu na swój wiek? Czy Maks umrze zapomniany, w zimnie, na betonie, wśród setek innych porzuconych psów? Czy ktoś otworzy swoje serce i zapewni bokserowi ciepły kąt i dużo miłości na stare lata? Czy ktoś będzie miał odwagę zaopiekować się Maksem mimo wieku?

Maks dogaduje się z innymi psami, jest przyjacielski w stosunku do ludzi, uwielbia wodę i nie boi się huku fajerwerków.

PROSIMY PAŃSTWA O CIEPŁY KĄT I DUŻO MIŁOŚCI DLA MAKSA, TYLKO TYLE STARUSZEK POTRZEBUJE, A ZAPEWNIAMY, ŻE ODWDZIĘCZY SIĘ Z CAŁEGO SERCA, OKAŻE SWOJĄ WDZIĘCZNOŚĆ SPOJRZENIEM I PSIĄ WIERNOŚĆIĄ.
NASZA FUNDACJA WESPRZE DOM, KTÓRY SIĘ ZDECYDUJE POMÓC MAKSOWI KARMĄ I OPIEKĄ WETERYNARYJNĄ.

06.02.2011

Po naszym apelu o szansę dla Maksa telefon milczał ....

I nagle stał się cud, zgłosił sie dom tymczasowy, który już raz otworzył swoje serce dla chorego staruszka .... dla Maćka.

Kasia, i jej siostra Agnieszka postanowiły pomóc Maksowi, mimo wielkiego bólu po stracie Maćka.

Maks przyjechał wczoraj do Warszawy z Małopolski, wyjechałyśmy z Kasia i Agnieszką do Janek, żeby go odebrać i przywieźć do domu.

Staruszek w samochodzie jechał spokojnie, całą droge całował Agnieszke,  z którą siedział na tylnim siedzeniu.

Podjechałyśmy pod dom i Kasia przyprowadziła boksera rezydenta Benka, żeby zapoznać psy podczas spaceru. Benek szalał z radości a Maks był oazą spokoju.

Relacja Kasi:

"Tak jak obiecałam, składam relację z pierwszych godzin pobytu Maksa w nowym domu.
Jak na razie z Maksem nie ma problemów. Od razu zaprzyjaźnił sie z Benkiem. Nie kłócą sie ani o miskę z wodą, ani o jedzenie, posłanie czy miejsce na łóżku pani.
Pierwsze co zrobił w nowym miejscu to zwiedził całe mieszkanie, obwąchał wszystko co się da.
Widać, że podróż kosztowała go dużo stresu, ale to twardziel. Pije jak smok. Na początku protestował i nie chcial jeść, ale po wieczornym spacerku skusil się na porcję namoczonej karmy. Oczywiście trzeba było go karmić z ręki.
Na pierwszy rzut oka wydaje się być zadbanym psem. Sierść ładna, boczki zaokrąglone. Skrupulatnie go obejrzałam ze wszystkich stron.
Najgorzej z jego prawym okiem. Jest czerwone, siąpi się z niego ropa. Widać, że go boli, bo cały czas je mruży. Miejmy nadzieję, że to tylko stan zapalny.
To bardzo sympatyczny, łagodny jak baranek piesek chociaż ma wygląd mordercy.
Na spacerze wszyscy sie przed nami chowają i uciekaja ze swoimi psimi pupilami do okolicznych bram i zaulków, bojąc się, że Maks ich zamorduje, a on nawet na nich nie zwaraca uwagi.
Potwornie chrapie. Jak zaczynają z Benkiem swój koncert- mamy niezłe stereo- zagłuszają nawet telewizor.
Wcale nie widać po nim jego wieku.
Pozdrawiamy."

Maks został dziś zawieziony do lecznicy na badania kontrolne, zrobiono badanie krwi, morfologia wykazała, że staruszek prawdopodobnie jest mocno zarobaczony, lekarz zalecił badanie kału z 3 dni na obecność pasożytów.

Bokser ma zapalenie spojówek, dostał krople do oczu. Staruszek ma równiez bardzo duże problemy z oddychaniem z powodu wąskich skrzydełek nosowych, z tego powodu szybko się męczy.

Dzisiejsza relacja Kasi:

"Właśnie jesteśmy po kąpieli. Dziadek jest jak nowo narodzony. Szaleje po domu z piłeczką.
Okazało się że Maks  uwielbia wyglądać przez okno. Jest przy tym taki wytrwały. "

09.02.2011

Dostaliśmy wyniki kału Maksa - w kale znaleziono włosogłówkę, Maks musi dostać środki na odrobaczenie przez 3 dni.

Relacja Kasi:

"Dostałam Panacur 250 mg. Kuracja trwa 3 dni, a po niej zalecane jest kolejne badanie żeby wykluczyć włosogłówkę.
Maksiu powoli dochodzi do siebie. Pierwsze dni były dla niego ciężkie. Budził nas w nocy co chwilę jakby chcial się upewniać, że ktoś jest z nim w mieszkaniu. Chodził, kręcil sie, nie mógł znaleźć sobie miejsca. Widać, że bardzo tęskni za swoją Panią. Teraz jest z nim trochę lepiej, z jego okiem też. W dalszym ciągu trzeba go karmić z ręki. Nie wiem dlaczego, ale nie chce jeść z miski. Trzeba mieć przy tym dużo cierpliwości, bo on delektuje sie każdym kęsem jak jakiś arystokrata, a w koło siebie zostawia "balagan" jak jakaś świnka. Zresztą wydaje z siebie dzwięki podobne do świnki Piggy."

24.03.2011

Kilka dni temu Maks pojechał do lecznicy na badanie usg, które wykazało obecnośc guza w jądrze.

Bokser został dziś wykastrowany - kastracja z odjęciem moszny w celu usunięcia guza.
Przy okazji staruszkowi usunięto również guzek na brodzie.

09.05.2011

Maks pokochał i bardzo przywiązał się do swoich opiekunek, czyli Kasi i Agnieszki i do swojego przyjaciela Benka. Podjęliśmy współną decyzję, że staruszek pozostanie w domu tymczasowym przechodząc pod stałą opiekę Fundacji.

" Maksiu jest u nas dopiero trzy miesiące, ale mamy wrażenie jakby to były lata. Widać, że zadomowił się u nas całkowiecie. Już nie budzi nas w nocy, sprawdzając czy na pewno jesteśmy (jak było na początku po przyjeździe). Ma już swój ulubiony fotelik, na którym chrapie i chrumka jak stary dziadek. Bardzo zaprzyjaznił się z naszym Benkiem, są jak papużki nierozłączki. Razem wychodzą na długie spacerki w swoje ulubione trasy, razem jedzą, razem bawia się, rozdają sobie buziaki i naśladują od siebie wszystko co się da. "

04.05.2012

W lutym Maks przeszedł liczne badania, które wykazały obecność chłoniaka. Bokser dostaje regularnie chemię, musi mieć również za każdym razem sprawdzaną krew przed podaniem leków.

Opiekunka Maksa, Kasia zwalnia się z pracy i jeździ ze staruszkiem w każdą środę do lecznicy na kolejne badania i kroplówki z chemią.

Serdecznie dziękujemy Kasi za poświęcony Maksowi czas, opiekę i wielkie serce.

Relacja Kasi:

"Niestety los przestał być przychylny dla Maksa. Pod koniec lutego przypadkowo w gabinecie weterynaryjnym w trakcie szczepienia przeciwko wściekliźnie wyczułam u niego powiększone węzły chłonne podżuchwowe. Lekarz stwierdził, że może to być wynik jakiejś infekcji, ale lepiej to sprawdzić.
W ciągu dwóch dni Maks miał już wykonaną morfologię, biochemię,usg i biopsję cienkoigłową węzłów chłonnych podżuchwowych i podkolanowych.
Biopsja wykazała niestety chłoniaka z komórek jasnych, który został potwierdzony kolejną biopsją wykonaną już przez onkologa w klinice na ul. Białobrzeskiej.
W trakcie konsultacji onkologicznej, lekarz stwierdzil, że Maks ma duże szanse na remisję nowotworu, bo jest on wykryty we wczesnym stadium, a pies jest w bardzo dobrej formie. 
Przed pierwszą chemią trzeba go było kompleksowo przebadać i stwierdzić, że się do niej kwalifikuje. Najważniejszy był stan serca. Echo wykazało, że ma serce jak dzwon i lekarz zakwalifikował go do leczenia.
Pierwszą dawkę zniósł bardzo dobrze. Nie było żadnych efektów ubocznych (oprócz tego, że bardzo dużo pił i siusiał).
Oczywicie przez kilka dni był osowiały.
Przed każdą chemią pobierana jest mu krew i sprawdzane jest, czy przypadkiem nie pogorszyła mu się znacząco morfologia i czy można dalej "działać".
Obsługa w klinice jest kompleksowa. Po każdej chemi od razu pies jest nawadniany i podawane są podskórnie leki osłonowe na wątrobę, żołądek, nerki i przeciw wymiotne. Dodatkowo w domu muszę mu podawać przepisane przez lekarza leki wspomagajace leczenie tzn. leki osłonowe na wątrobe, żołądek i suplementy poprawiające jego odporność. Już do końca swojego życia będzie musiał przyjmować te leki.
Na początku przez okres ok. 7 tygodni miał dodatkowo podawany też steryd wspomagający chemioterapię.

Teraz jesteśmy już po siedmiu chemiach (na ktore jeździliśmy co tydzień). Maks nie poddaje się i walczy dalej. Patrząc na niego z boku nikt by nie powiedział , że to pies chory na raka.
Oczywiście ma i gorsze chwile, ale na psa w jego wieku radzi sobie doskonale.
Niestety chemia oslabiła bardzo jego uklad odpornościowy (tak dzieje się zawsze) i odnowił się u niego gronkowiec zlocisty, z którym walczyliśmy w zeszłym roku przez ponad trzy miesiące.
Przed nami jeszcze 11 chemii w tej serii.

Wedlug lekarza prawdopodobieństwo remisji wynosi 90-95% i trwa ono do ok.11 miesiecy. Bez chemioterapii średnia długość życia u psa wynosi 6-8 tygodni."

26.06.2012

Problemy ze zdrowiem Maksa niestety się nie skończyły, pojawił się kolejny: u staruszka od kwietnia jest problem z rozrostem na żuchwie. Maks poza stałymi środowymi wizytami w lecznicy, podczas których otrzymuje co tydzień chemię, przyjechał dodatkowo w niedzielę na rtg zuchwy oraz biopsję, czekamy na wyniki histopatologii.

Bokser niestety nie bardzo chce jeść, pojawiły się również wymioty. Obecnie czekamy na wyniki histopatologii.

Relacja Germaine:

"Maks znosi te wszystkie problemy z anielską cierpliwościa, jest bardzo grzeczny podczas wszelkich zabiegów. Mamy nadzieję, że problem z żuchwą to stan zapalny a nie nowotwór. Jest oczywiście wpatrzony w swoją opiekunkę Kasię, która robi wszystko, żeby bokser czuł się lepiej i poświęca mu cały swój czas."

07.08.2012

Wyniki biopsji guza na żuchwie niestety nie dały Maksowi żadnych szans na dalszą walkę: pobrane komórki okazały się złośliwym nowotworem kości.

Maks  przeszedł za Tęczowy Most, walczył dzielnie do końca mimo bólu, cierpienia, walczył i żył tylko dla Kasi, którą tak bardzo pokochał.....

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.