STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
FRANIA
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: DT Warszawa
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

05.03.2011

Historia Frani jest bardzo smutna. Boksia  błąkała się  podczas dużych mrozów, przyszła do wiejskiej gospody, gdzie ukryła się w stodole.  Była przerażona, bardzo wyziębiona i przeraźliwie głodna. Właściciele gospody znaleźli ją tam i zadzwonili do pobliskiego schroniska z prośbą o pomoc dla trzęsącej się z zimna Frani. Nie mogli jej zatrzymać ze względu na to iż była to bokserka, a bardzo się boją tej rasy. Natychmiast pojechano po nią we wskazane miejsce, została przebadana przez lekarza weterynarii  i i umieszczona w pobliskim  schronisku. 
Frania czeka w schronisku na dobrych ludzi, którzy okażą bokserce serce, otworzą przed nią drzwi swojego domu i  nie będą się jej bali, aby już nigdy nie musiała zaznać tułaczki i zimna.

Frania mieszka w boksie z innymi psami, z którymi się bez problemu dogaduje.

16.03.2011

W piątek Frania przeszła pod opiekę naszej Fundacji i zamieszkała w domu tymczasowym w Warszawie - bokserka przyjechała do nas w bardzo złym stanie, skrajnie wychudzona.

Relacja Magdy, opiekunki z domu tymczasowego:

" Od wczoraj gościmy u siebie Franciszkę. Jak mawia młodzież – MASAKRA!!!!! Jeśli pies ma na wierzchu kość grzebieniową na łebku oznacza, że jest skrajnie, niemal agonalnie wychudzony. I jest to właśnie przypadek Franusi. Wszystkie kosteczki na wierzchu, rozdęte żebra, cała w strupach, oczy przekrwione jak u wilkołaka z najbardziej przerażającego horroru, ociekające ropą (od wczoraj zakrapiamy decortineff i już widać poprawę), widoczne przełysienia, blizny... A do tego śmierdząca tak, że jechaliśmy całą drogę z uchylonym oknem w aucie. Francesca boi się wszystkiego – ulicy, samochodów, wsiadania do samochodu, wysiadania z samochodu, a najbardziej panicznie boi się... wychodzenia z domu. Gdy drzwi są otwarte na oścież, wychodzi na ganek, ale tak, by zdążyła wrócić, gdyby mi przyszło do głowy drzwi zamknąć. Do ogrodu muszę ją wyprowadzać na smyczy, bo inaczej natychmiast robi w tył zwrot, otwiera drzwi z klamki i ucieka na kanapę. Wczoraj musieliśmy jej zafundować dodatkowy stres w postaci kąpieli, bo nie dało się wytrzymać. Bardzo się bała, szczególnie prysznica, ale nie przyszło jej do głowy, żeby się np. bronić używając zębów. Nie zachowuje czystości w domu – siusia gdzie popadnie, jak tylko się zachce. Kupy obrzydliwe i przeraźliwie śmierdzące. Za jedzenie oddałaby życie. Je łapczywie i wszędzie szuka jedzenia. Wspina się na blaty, na stół.... Z moim stadkiem się zgadza, choć jeszcze nie ma ochoty na zabawę. Koty olewa koncertowo i mam nadzieję, że tak zostanie.
Frania jest śliczniutka i filigranowa - jak porcelanowa figurka...Jest kochaniutka, zawsze mi towarzyszy i gdy jestem zajęta układa się tak, żeby mnie widzieć."

10.04.2011

Dostaliśmy kolejną relację od Magdy, opiekunki Franki:

" 17 marca Franusia była na wizycie wstępnej u weta. Stwierdzono silne wychudzenie (17 kg!). Została odrobaczona. Odrobaczenie mamy powtórzyć 31 marca, gdyż w stolcu stwierdziliśmy całe mnóstwo martwych członów tasiemca. Lekarz pobrał zeskrobinę z miejsc, gdzie Frania miała zatrzęsienie małych strupków. Niestety, okazało się, że sunia ma nużycę :( Choroba nie jest mocno zaawansowana - na szczęście! Psina dostała zastrzyk z biomectinu - druga dawka zostanie podana 31 marca. Dwa razy w tygodniu spryskujemy ją roztworem taktiku. Sunia dostała też zastrzyk na zatrzymanie rui, która właśnie się zaczynała. Zabieg sterylizacji został zaplanowany na 7 kwietnia.
Franciszka coraz bardziej się otwiera - nie jest już małym kłębuszkiem nerwów. Coraz odważniej wychodzi na zewnątrz, przychodzi się przytulać i podstawia do głaskania. Domaga się również przykrywania jaj kołderką :) Ma wilczy apetyt i nadal przeszukuje blaty i szafki w poszukiwaniu czegokolwiek do jedzenia. Czuje się już pełnoprawnym członkiem domowego stada - solidarnie biegnie do bramy "bronić domu". Niestety nadal jest problem z zachowaniem czystości w domu. Nie sygnalizuje potrzeby wyjścia. Nie kojarzy też, że spacer czy wypuszczenie do ogrodu oznacza załatwienie potrzeb. Potrafi wrócić ze spacerku i dosłownie po kilku minutach nasiusiać na podłogę...  Ale poza tym to bardzo kochana i miła sunieczka :)"

16.04.2011

Dostaliśmy nową relację z domu tymczasowego Franki:

" 14 kwietnia Frania przeszła zabieg sterylizacji. Zniosła go nadzwyczaj dobrze. Lekarz twierdzi, że wielokrotnie rodziła. Miała też niepokojące zmiany na jajniku - z tego względu dobrze, że zabieg miał miejsce tak szybko. Została również pobrana zeskrobina ze skóry. Wygląda na to, że nużeniec został pokonany, ale profilaktycznie Franusia dostanie jeszcze jedną dawkę biomectinu za 10 dni, gdyż zabieg w narkozie osłabia organizm i chcemy mieć pewność, że pasożyt nie zaatakuje znowu.
Frania jest z nami od miesiąca. Powoli następują w niej zmiany na lepsze, choć jeszcze nie w pełni odpowiada charakterologicznie typowi swej rasy :) Jest z pewnością bardziej otwarta, potrafi się już zywiołowo cieszyć z obecności czlowieka. Walczy o pierwszeństwo w przytulankach, bezpardonowo odpychając lub miażdżąc konkurencję. Nie uchyla się przed dotykiem człowieka. Do obcych podchodzi nadal z rezerwą, ale bez paniki. Pozwala na wszelkie zabiegi lecznicze i pielęgnacyjne. Frania właściwie nie niszczy, gdy zostaje sama w domu. Natomiast nadal wszędzie poszukuje jedzenia. Trzeba więc uprzątać wszystko z blatów i dokładnie zamykać szafki, w których może być coś do jedzenia. Franusia niestety nie potrafi się bawić. Czasami ma takie "przebyłyski", zaczepi lub da się sprowokować do zabawy, ale po chwili rezygnuje, jakby się wstydziła... Z zachowaniem czystości w domu bywa różnie. Przypilnowana, załatwia się na dworze. Jednak nie potrafi sygnalizować potrzeby wyjścia. Nie lubi być na dworze sama, ale na widok smyczy i przy zakładaniu obroży bardzo się cieszy, że będzie spacer. Samochodem podrożuje idealnie - jakby nie bylo psa! Wsiada natychmiast, natomiasty przy wysiadaniu ma opory. Ale gdy się ją wysadzi, nie panikuje i grzecznie podąża za człowiekiem. W naszym domu czuje się już pewnie i próbowała nawet wprowadzić swoje rządy, co zaowocowało dość poważną bójką z drugą boksią tymczasowiczką. W stosunku do mniejszych od siebie psów i suczek zachowuje się łagodnie, koty toleruje, prawie nie zwracając na nie uwagi. Jednak zdecydowanie ważniejsze jest dla niej towarzystwo człowieka niż drugiego zwierzęcia."

09.05.2011

Franka powoli się zmienia, zmienia się na lepsze dzięki miłości i opiece Magdy ...

" Franka coraz bardziej się otwiera, kilka dni temu zaczęła się naprawdę bawić. Do tej pory czasami jakby miała ochotę, ale zaraz rezygnowała. A od kilku dni bawi się z Kreską na całego! I są to zabawy zarówno "stacjonarne", jak i mega gonitwy! :) Z Lili też się bawi, ale są to raczej zabawy siłowe :) Do ludzi jest coraz śmielsza, choć więcej niż jeden obcy człowiek powoduje niepokój i potrzeba jej dłuższej chwili, by dała się pogłaskać - każdemu po kolei. Stała się też prawdziwym stróżem! Szczeka na każdy "obcy" odgłos i odważnie pędzi do bramy odstraszać intruzów :) Z czystością w domu niemal idealnie - swoje potrzeby załatwia na zewnątrz. Frania to 100% boksia. "

18.05.2011

Frania zamieszkała wczoraj w nowym domu pod Warszawą.

Relacja Magdy, opiekunki z domu tymczasowego:

" Frania wczoraj wpadła w lekką panikę. Nie chciała wysiąść z samochodu i potem, gdy szłyśmy do domu przez wieeeeeelki ogród, rozglądała się nerwowo na boki, zatrzymywała, chciała wracać do samochodu. Już w domu, stąpała niepewnie, trzymała się blisko mnie i nie dała się głaskać. Ale po kilku chwilach trochę się uspokoiła, dostała "łapówkę" i zaczęła podchodzić do domowników. Szczególnie interesowała ją mała Martynka, która jadła kanapkę :) Martynka to cudne, delikatne i grzeczne dziecko. Bardzo ostrożna i uważna w stosunku do Frani. W pewnym momencie wyszłyśmy z Panią Jolą na taras, ale Frania się bała i została w salonie. Po powrocie zastałyśmy taką oto scenę - Frania leży na kanapie, a obok siedzi Martynka, głaszcze ją delikatnie i... śpiewa jej kołysankę "luli luli". W takich okolicznościach, przy takiej życzliwości wszystkich Pań, już po godzince Franka pozwalała się głaskać, a córki Pani Joli - Ewelina i Martynka siedziały na podłodze i przytulały Franciszka ile wlezie. Nawet się załapały na nieśmiałe buziaki! "

Relacja Pani Eweliny, nowej opiekunki Franki:

" Witam! Pierwsza noc spokojnie minęła, spała ze mną na górze, chodzi zwiedza już każdy kąt, na taras wychodzi dwoma łapkami chociaż na chwilę i dalej wyszła, wysikała się na dworze i poprawiła w domu. Z rana witała się ze wszystkimi po kolei, także wszystko dobrze jest."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.