STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
VIKI
Wiek: 3-5
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

02.04.2011

Viki trafiła pod naszą opiekę w czwartek, została zabrana podczas interwencji z miejscowości pod Warszawą. Sunia została zawieziona prosto do lecznicy, pozostała w szpitalu do końca dnia, dostając kroplówki z powodu odwodnienia oraz antybiotyki.

Viki przyjechała do lecznicy z bardzo silną biegunką, mocno wychudzona, z zanikami mięśniowymi, lekarz widząc jej stan podejrzewał obecność chłoniaka lub nowotworu, następnego dnia pojechaliśmy więc na badanie usg jamy brzusznej, które wykazało bardzo silny stan zapalny jelit, prawdopodobnie na skutek złego odżywiania i braku leczenia. Po badaniu usg Viki dostała kroplówkę i pojechała do domu tymczasowego, zamieszkała u Kasi, która kolejny raz otworzyła swoje drzwi i serce dla podopiecznego naszej Fundacji.

Sunia obecnie dostaje leki doustnie w domu, pobrana w lecznicy krew została wysłana do laboratorium do Niemiec, za kilka dni dostaniemy wyniki. Viki przeszła na dietę jelitową niskotłuszczową i dostaje obecnie karmę weterynaryjną Royal Canin Intestinal Low Fat.

W domu tymczasowym dogadała sie z rezydentem Bziczkiem, czasami na niego warczy, kiedy on zaczepia ją do zabawy a ona jest zbyt słaba, żeby sie z nim bawić.

Mamy nadzieję, że podawane leki oraz karma wyregulują układ pokarmowy i Viki zacznie powoli przybierać na wadze.

Można wspomóc Fundację w leczeniu suni wpłacając darowizny na konto Fundacji z dopiskiem: " leczenie Viki"

05.04.2011

Otrzymaliśmy wynki krwi Viki z Niemiec, wykluczono niewydolność trzustki.W Sobotę stan Viki się poprawił, sunia nie miała już biegunki, bardzo chętnie jadła. Niestety w Niedzielę wróciliśmy do punktu wyjścia, bokserka mimo specjalistycznej karmy weterynaryjnej i leków miała znowu silne biegunki. Podczas kolejnej wizyty w lecznicy pobrano jej krew i zrobiono test na zapalenie trzustki. Wynik testu był negatywny, natomiast wyniki morfologii bardzo złe, sunia miała bardzo silną anemię.
Viki spędziła cały wczorajszy dzień w szpitalu, dziś pojechała tam ponownie, dostała kilka jednostek osocza z powodu bardzo niskich wyników białka i albumin we krwi. Następnie wykonano zabieg laparotomii diagnostycznej, czyli operację podczas której lekarz obejrzał całą jamę brzuszną w której był niestety płyn i pobrał wycinek jelita, który został wysłany do badania histopatologicznego do Niemiec.

Viki jest już po zabiegu, pojechała do domu tymczasowego, jutro czeka ją pobyt w lecznicy.
Sunia przez cały okres leczenia w szpitalu była smutna i osowiała, ożywiała się bardzo jedynie na widok Kasi, kiedy wracała do domu.

Wczorajszy pobyt Viki w szpitalu, leki, kroplówki oraz badania krwi kosztowały: 180 zł.
Dzisiejszy pobyt:
osocze 350 zł
badanie histopatologiczne 300 zł
zabieg laparotomii 700 zł

PROSIMY PAŃSTWA O POMOC DLA VIKI, KTÓRA W KOŃCU ZAZNAŁA MIŁOŚCI I POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA U KASI, PROSIMY O DAROWIZNY NA KONTO FUNDACJI Z DOPISKIEM: " LECZENIE VIKI"

06.04.2011

Viki pojechała dziś do lecznicy na wizytę pooperacyjną, pozostała w szpitalu kilka godzin, dostała kilka kroplówek, leki przeciwbólowe, osłonowe i antybiotyk.

" Najbardziej martwił nas fakt, że Viki od wczoraj nie siusiała, chociaż dostała bardzo dużo kroplówek, w szpitalu była kompletnie zrezygnowana, nie reagowała na otoczenie, dostała puszkę karmy weterynaryjnej, ale nawet na nią nie spojrzała, odwracała głowę i nie chciała nic zjeść.
Lekarz podejrzewał, że nerki przestały funkcjonować, podjęto więc decyzję, że sunia zostanie jutro cewnikowana. Jednak po powrocie do domu tymczasowego w Viki wstąpiło życie, sunia wysikała sie pod blokiem, a na widok Kasi biegła po schodach merdając ogonem, żeby szybciej się z nią przywitać. Poszliśmy razem do domu i Kasia spróbowała ją nakarmić - Viki rzuciła się na karmę z puszki, mało jej nie zjadła razem z palcami Kasi. Aż miło było patrzeć jak bardzo Viki pokochała Kasię, jak bardzo się cieszy, kiedy jej nowa Pani jest w pobliżu. Dla takich właśnie chwil warto robić wszystko, żeby ją ratować i widzieć radość w jej oczach i merdający ogonek."

15.04.2011

Dostaliśmy wyniki wycinka jelit z Niemiec, rozpoznanie histopatologiczne: limfocytarno-plazmocytarne i eozynofilowe zapalenie jelit z limfangiektazją, teraz możemy już odetchnąć z ulgą, że nie jest to nowotwór i rozpocząć leczenie.

Viki musi jeść specjalistyczną karmę weterynaryjną Intestinal Low Fat, dostaje antybiotyk oraz sterydy, bokserka nie ma już biegunek, a apetyt ma coraz większy.

Relacja Kasi:

" Równo dwa tygodnie temu przyjechała do nas Viki. Kiedy ją zobaczyłam, to się przeraziłam, bo nigdy nie widziałam na oczy tak przeraźliwie chudego psa-szkieletora. Pierwszy tydzień był ciężki dla mojego syna Patryka i psa Bzika, bo ja poświęcałam cały swój czas tylko Vikuni. Sunia była zrezygnowana i miała straszne biegunki. Jednak Pani z fundacji robiła wszystko,  żeby dowiedzieć się co jest z Viki, na co jest chora. Jednym słowem nie poddała się.Viki z dnia na dzień czuje się lepiej i co najważniejsze ma apetyt, no i oczywiście ustały biegunki.Vikusia z pyszczka wygląda jak mix boksera i cane corso,widać po jej pysiu że jest to śliczna sunia. Swoje potrzeby załatwia na spacerach.Choć na spacery muszę ją nieraz na siłę wyprowadzać z bloku, bo chce jak najszybciej wrócić do domu. Ale jak już wyjdziemy i się dziewczyna załatwi, to biegiem biegnie do domu. Jak już wrócimy do domu to ogonek jej mało nie odpadnie, tak się cieszy że jest już u siebie na posłaniu.Viki cieszy się też na widok wracającego syna ze szkoły, merdając ogonem. Każde moje wejście do kuchni dla Viki kojarzy się z jednym, z jedzeniem, stoi i ćlamka swoim pysiem.Viki by jadła i jadła, aż by pękła. Nawet zaczyna się upominać o jedzenie w środku nocy, stoi i szczeka.Vikunia,to słodka psia dziewczyna, uwielbia głaskanie, smeranie i drapanie po chudej dupci.Coraz częściej widzę w jej oczach radość, jej oczy nie są już takie smutne jak na początku.Viki też bardzo dużo śpi, ale kiedy nie śpi to jej ogonek chodzi i opiera się o nogi żeby ją pieścić.Widać po niej, że wróciła jej chęci na życie,w końcu jest leczona i normalnie żywiona.Jest mi bardzo przykro że ktoś Viki doprowadził do takiego stanu i wglądu. Kiedy jestem z sunią na spacerach ludzie się na nas patrzą i coś mówią. A jadące auta zwalniają na widok Viki.Strasznie głupio i źle się czuje w takich sytuacjach, bo Ci ludzie patrzący na Vikunie mnie obwiniają za jej wygląd.Wtedy mówię sobie pod nosem: trudno niech gadają ,a za jakiś czas Cię nie poznają.Viki kochana jesteś za to że dzielnie znosiłaś wizyty weterynaryjne i że się nie poddałaś.Cieszymy się z Patrykiem i Bzikiem że z Viki jest z dnia na dzień coraz lepiej.
Pozdrawiamy wszystkich:
Kaśka,Patryk,Viki i Bzik."

09.05.2011

Viki była kilka dni temu w lecznicy na wizycie kontrolnej, sunia ma niestety nadal nawracające biegunki, lekarz wdrożył nowe leki, które mamy nadzieję zatrzymają ostatecznie biegunki.
Bokserka staje się coraz bardziej ufna do ludzi, w domu tymczasowym jest wesoła, otwarta, merda cały czas ogonem, na spacerach próbuje polować na gołębie.

24.06.2011

Viki jest cały czas pod kontrolą lekarza weterynarii, dostaje regularnie leki, musi jeść tylko weterynaryjną karmę dla alergików. Jej stan się powoli poprawia, biegunki nie są tak częste, jak na początku.

Relacja Kasi z domu tymczasowego:

" Witam serdecznie!!!!!

Vikunia jest już u mnie 10 tygodni i cały czas jest różnie ze zdrowiem u suni, ma powracające biegunki. Raz jest lepiej, a za chwilę Viki ma te paskudne biegunki. Staram się za bardzo nie cieszyć z tego, że jest lepiej, bo kiedy moja radość jest zbyt wielka to i biegunki powracają, ale wiadomo że każda poprawa cieszy i nas bardziej mobilizuje do dalszej walki o Vikunię. Jak tu nie dać jej szansy na normalne i godne psie życie, skoro sunia cały czas się nie poddaje i chce z tymi problemami zdrowotnymi walczyć. Kiedy suńka jedzie do lekarz weterynarii na kontrolę z Paniami z fundacji, a później wraca do mnie to od razu okazuje swoją radość, a potem pędzi jak torpeda do domu, gdzie czuje się bezpieczna i ma święty spokój, bo nikt jej nie przeszkadza wylegiwać się na jej posłanku.

Vikuni życie nie było kiedyś usłane płatkami róż, była w schronisku, a później trafiła do osoby, która się źle nią opiekowała. Kiedy przyjechała do mnie bała się pod niesionej ręki (mrużyła oczy i się kuliła), myjącego mopa, przed którym uciekała. Do obcych ludzi bała się podejść, a teraz jak ktoś ją zawoła to chętnie podchodzi, żeby ją głaskać i przy tym merda ogonkiem.
Vikunia świetnie chodzi na smyczy, przy lewej nodze, na luźnej smyczy, rozumie kiedy się do niej mówi stój, miejsce i fe. Do innych psów jest obojętna, chyba że jakiś jej pies okazuje agresję to i ona potrafi warczeć, ale takie sytuacje zdarzyły mi się może 3 razy.
Zwracam się z ogromną prośbą do wszystkich miłośników zwierząt, o wspieranie i trzymanie kciuków za Vikunię. Przez te tygodnie kiedy jest ze mną, widzę jaki ma wspaniały charakter, jaka jest mądra i posłuszna. Co też jest bardzo miłe, że osoby z osiedla polubiły Viki, za jej cudowny i wspaniały charakter, często się mnie pytają jak się sunia czuje czy jest lepiej z jej zdrowiem. Tak jak ja wierzą w to, że Viki będzie się miewać dobrze i jeszcze cieszyć normalnym życiem."

06.08.2011

Viki zamieszkała tymczasowo w siedzibie Fundacji, bez problemu dogadała się z pozostałymi bokserami: Dropsem, Boleczkiem, Hugim i Levim.

" Ulubionym zajęciem Viki stała się obserwacja kotów dokarmianych pod bramą. Viki zastyga wtedy w bezruchu i traci słuch, można ją wołać bez końca. najbardziej pocieszający jest fakt, że sunia nie ma już biegunek i .... Viki była w czwartek ważona w lecznicy, przytyła aż 5 kg !!"

03.10.2011

Viki pięknie przytyła, wygląda coraz lepiej i już nie przypomina szkieleta, jakim była jeszcze kilka miesięcy temu.

Jest coraz weselsza, ufna w stosunku do ludzi, chce się przytulać i być głaskana.

28.09.2012

Viki przeszła pod naszą opiekę w kwietniu 2011, jej stan był ciężki, nie wiedzieliśmy czy przeżyje. Liczne badania, operacja, leki, specjalistycza karma, walka o jej życie i zdrowie...i sukces, Viki wracała powoli do zdrowia, przytyła, zapomniała o swoim poprzednim życiu, o strachu, głodzie, biciu, samotności.
Zaczęła ufać ludziom, z dnia na dzień stawała się coraz weselsza.
Kilka tygodni temu zamieszkała u pana Janusza w Sulejówku, zaprzyjaźniła się z Rene, Pusią i Kilerem.
I kiedy w końcu slońce dla niej zaświeciło, miała pełna miskę, bezpieczeństwo, ciepło i miłość Viki znowu zachorowała.
W środę sunia trafiła do lecznicy, była smutna i osowiała, wykonano badanie krwi i zdjęcie RTG, które wykazało kulisty twór w jamie brzusznej.
W czwartek wykonano badanie usg jamy brzusznej, które potwierdziło obecność guza, podczas operacji okazało się, że guz jest nieoperacjny, o średnicy 10 cm, przerośnięty do dwunastnicy i jelita. W jamie brzusznej było bardzo dużo krwi.
Viki przeszła za Tęczowy Most, tak krótko cieszyła się nowym życiem ....


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.