STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
KINIO
Wiek: 7-9
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Tęczowy Most

12.04.2011

Kinio trafił do schroniska 31.03.2011, bokser był bardzo zrezygnowany i osowiały, po kilku dniach już nie wstawał, przestał chodzić.

O bokserze dowiedzieliśmy się kilka dni temu i postanowiliśmy mu natychmiast pomóc, sparaliżowany pies nie miałby żadnych szans w schronisku.
Kinio został zawieziony do lecznicy w Szczecinie, natomiast wczoraj pojechał do całodobowej kliniki w Bydgoszczy. Dziś wieczorem Ola zawiozła boksera do kliniki w Grudziądzu - tam zostaną jutro wykonane bardzo specjalistyczne badania, między innymi badanie kontrastowe oraz tomografia komputerowa.

Badania, które zostaną wykonane jutro w Grudziądzu będą kosztowały Fundację koło 1000 zł, musimy również opłacić pobyt Kinia w szpitalu oraz badania krwi i koszty leków.
Bokser walczy, próbuje wstać, cieszy się z obecnością człowieka, liże wszystkich po rękach.
KINIO NIE MIAŁBY ŻADNYCH SZANS NA PRZEŻYCIE BEZ NASZEJ POMOCY, A MY NIE JESTEŚMY W STANIE POMÓC BOKSEROWI BEZ PAŃSTWA !!! DLATEGO BARDZO PAŃSTWA PROSIMY NAWET O MINIMALNE WPŁATY, KAŻDA NAWET NAJMNIEJSZA KWOTA  SIĘ LICZY I POMOŻE NAM W POKRYCIU KOSZTÓW LECZENIA BOKSERA. PROSIMY BARDZO O WPŁATY NA KONTO FUNDACJI Z DOPISKIEM: " LECZENIE KINIA"

Fundacja SOS bokserom
ul. Mrówcza 77a , 04-857 Warszawa , nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000

Relacja Oli:

" Z Kingiem do Bydgoszczy dotarliśmy w nocy, dziś bokser został zawieziony do Grudziądza na badania, jutro o godzinie 10:00 będzie miał wykonany kontrast i tomografię, aby zdiagnozować, dlaczego nie chodzi. Dzisiejsze badania krwi wskazują bardzo wysoki poziom leukocytów. Lekarz na razie nie postawił żadnej diagnozy. Niestety jest podejrzenie, że ma uszkodzony rdzeń.

King jest wspaniałym bokserem, który chce żyć, który lgnie do człowieka, w którym nie ma cienia agresji.. Nawet przy badaniach sprawiających mu ból jest grzeczny jak anioł. W jego oczach jest chęć do życia.. Widać, że ma nadzieję, że jeszcze wstanie, że będzie biegał, jak inne psy. Teraz jest przerażony, próbuje wstawać, ale ciało mu na to nie pozwala.. Z cierpliwością znosi wszystkie zabiegi, które są przy nim wykonywane. On wie, że to dla niego.. Jeszcze walczy.. Błagam Was wszystkich, pomóżcie mu dalej normalnie funkcjonować, pozwólmy mu cieszyć się życiem, on na to zasługuje..
Badania są bardzo kosztowne, Kiniu nie poradzi sobie bez Waszej pomocy..
Błagam, pomóżcie..."

15.04.2011

13 kwietnia Kinio pojechał do Grudziądza na badania specjalistyczne:

-  badanie krwi z rozmazem, wyniki wykazują na bardzo duży stan zapalny
- tomografia komputerowa głowy wykluczyła nowotwór
- tomografia komputerowa kręgosłupa wykazała zawał rdzenia w odcinku Th3-L3
- mielografia, czyli kontrastowe badanie rtg wykazało brak zmian uciskowych na rdzeń kręgowy

Badania w Grudziądzu kosztowały: 909 zł, udało nam się zapłacić za fakturę w całości tylko dzięki Państwa darowiznom, za co BARDZO DZIĘKUJEMY!!! Musimy jeszcze opłacić leczenie Kinia w klinice w Bydgoszczy, które wyniesie około 700 zł.

Kinio mieszka obecnie w domu tymczasowym u Oli i Jacka, każdego dnia jest wożony do lecznicy w Bydgoszczy na kroplówki i kurację sterydami. W lecznicy Kiniem zajmuje się cały zespół lekarzy, bokser jest codziennie przez godzinę masowany.

Relacja Oli:

" Kinio został odebrany z Grudziądza z całym kompletem badań i przyjechał do Bydgoszczy, gdzie postanowiono rozpocząć kurację sterydami. Wczoraj byliśmy na pierwszej kroplówce, w lecznicy spędziliśmy około 4 godzin i wróciliśmy do domu. Dzisiaj z samego rana zacewnikowałam Kinia i spuściłam mocz. Jacek wziął dzień urlopu, żeby King nie został sam, od samego rana rozpoczął masaże tylnych łapek oraz podjął próbę chodzenia. Pod brzuszek Kinia podłożył ręcznik, niestety Kinio nie używał tylnych łapek, ale przednie ma bardzo silne i skierował spacer w stronę łóżka :) Także skończyło się na małym odpoczynku właśnie na tapczanie.. Około godziny 13:00 otrzymałam telefon, że King znudził się leżeniem w jednym miejscu i zaczął się czołgać po całym pokoju!!!! No i Jacka stwierdzenie:" Ola, on chce żyć, jest silny, walczy, nie poddaje się, próbuje wstać, pomóżmy mu" Po południu pojechaliśmy na kolejną kroplówkę i zastrzyki, kuracja sterydami została przedłużona. Rokowania jak na razie są ostrożne, dopiero w niedzielę weterynarz będzie mógł powiedzieć, jaki będzie dalszy plan postępowania. Na razie mogę powiedzieć jedno: Kingowi bardzo zależy na życiu, stara się ze wszystkich sił! W jego wielkich oczyskach jest nadzieja, on wierzy, że wstanie! I na pewno się nie podda!! "

17.04.2011

Dziś Kinio dostał ostatnią dawkę sterydów, niestety kuracja nie przyniosła oczekiwanych efektów, mięśnie Kinia już prawie całkowicie zanikły. Kinio dzielnie walczył, ale niestety przegrał tę walkę, nie będzie już w stanie chodzić samodzielnie.
Wczoraj miał wykonane badanie moczu- wyniki w normie, dziś została pobrana krew.
Kinio ma bardzo silne przednie łapki, dlatego najważniejsze jest teraz zakupienie dla niego wózka, aby mógł jak najszybciej wrócić do normalnego funkcjonowania. Za kilka dni dowiemy się jak szybko można taki wózek wykonać i ile będzie kosztował. Bokser niestety cały czas musi być cewnikowany, co na dłuższy okres czasu jest procesem inwazyjnym, gdyż może pojawić się zapalenie cewki moczowej oraz podrażnienie przewodu moczowego. Rozwiązaniem jest wszycie cewnika na stałe, który co jakiś czas trzeba będzie wymieniać na nowy.

W imieniu całej Fundacji chcielibyśmy złożyć podziękowania dla Kliniki Centrum w Bydgoszczy za serce włożone w ratowanie Kinia, opiekę nad nim oraz za smycze, obroże, karmę i inne dary. Szczególne podziękowania dla wet. Sebastiana Słodkiego, Patrycji, Ewy oraz P.Karoliny. Dziękujemy Wam!!

Relacja Oli:
"Dziś pojechaliśmy z Kiniem na działkę, dopiero wtedy pokazał nam, co to znaczy cieszyć się życiem. Boksio położony na trawie, na swoim materacyku, momentalnie zszedł z niego i zaczął czołgać się i zwiedzać teren. Robił to z bardzo wielką radością, ale dopiero wtedy, gdy podłożyliśmy mu kocyk pod brzuszek, a on stanął na przednie łapki, wstąpił w niego demon szybkości. King używając tylko przednich łapek pokonywał dystanse dookoła domu. Był przy tym przeszczęśliwy. Gdy Kinio dostanie wózek, to będzie dla niego kolejna szansa na normalne życie. "

18.04.2011

Kinio ma wiele motywacji do chodzenia, niestety bez wózka jest to całkowicie niemożliwe. Staruszek powinien jak najszybciej otrzymać wózek, aby mięśnie przednich łapek nie zaczęły zanikać, aby jego stan psychiczny nie pogorszył się, aby mógł znowu cieszyć się życiem..
Wózek dostosowany do wagi i postury Kinia to koszt około 650 zł. Firma, która będzie wykonywać wózek dla boksera została polecona przez Klinikę Weterynaryjną. Pies może swobodnie załatwiać swoje potrzeby na wózku. Posiada unikatowy, opracowany system łatwego wkładania psa, co jest ważne, gdyż Kiniu waży około 30 kg. Kolejny raz prosimy Państwa o pomoc, każdy dzień jest bardzo cenny w obecnej sytuacji Kinia.
King zaakceptował swoje kalectwo bardzo szybko, a my mamy szansę przywrócić mu mobilność i radość.

Prosimy o darowizny na konto Fundacji z dopiskiem " wózek dla Kinia", każda nawet najmniejsza kwota się liczy !!!

23.04.2011

Kilka dni temu dostaliśmy zamówiony i wyczekiwany wózek dla Kinia, niestety okazał się za mały i nie do końca spełniał naszych oczekiwań.

Udało nam się znaleźć inny, sprowadzony z Francji, z atestem i licznymi udogodnieniami w cenie 1050 zł. Wózek dotarł wczoraj i zmienił życie Kinia.
Nie byłoby to możliwe bez Państwa pomocy, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni!!!

" Kinio był w Klinice, miał wszywany cewnik. Teraz, gdy chce się wysiusiać to odkręcamy koreczek i podkładamy miseczkę, nie trzeba kilka razy dziennie wkładać mu cewnika do przewodu moczowego.
Wczoraj Kinio dostał prezent w postaci wózka. Od razu pojechaliśmy na działkę, żeby wypróbować nowy pojazd. I tak jak się spodziewałam, był przeszczęśliwy. Pierwsza lekcja trwała zaledwie 5 minut, bo King szybko się zmęczył, ale po 30 minutowym odpoczynku znowu zrobił sobie spacerek, ale tym razem dłuższy. Był bardzo przejęty tym, że chodzi, w jego oczach pojawiła się ogromna radość. Próbował nadążyć za Luną i Wigorem, niestety moje boksie uciekały mu, ale wierzę, że im więcej będziemy ćwiczyć na wózeczku, tym szybciej Kiniu opanuje chodzenie do perfekcji. Podchodził do każdego krzaka na działce, wąchał wszystkie kąty i zakamarki. Według mnie dostał kolejną szansę na życie, normalne życie..."

01.05.2011

Kinio przez ostatnie kilka dni nabrał wprawy w jeździe na wózeczku, wychodzi na spacerki kilka razy dziennie. Nabrał masy mięśniowej w przednich łapkach i przytył już 2 kg, ma niesamowity apetyt. Dwa dni temu wyszliśmy na spacer, tak jak zwykle, ale ta wycieczka okazała się inna niż te wcześniejsze. Ku naszemu zdziwieniu King podczas jazdy na wózku zaczął przebierać tylnymi łapkami, robił kroki w powietrzu :) Nie wierzyłam w to, co widziałam. Byłam w szoku! Od razu zadzwoniłam do weterynarza, który kazał przyjeżdżać z Kiniem do Kliniki. Pojechaliśmy i co się okazało? Organizm Kinga wytwarza tzw. unerwienie oboczne.
Dr powiedział, że jest szansa, że King będzie jeszcze chodził :)!!!!!!!!!!!!!!!!
Bardzo ważna jest tu psychika psa i tu ona zaważyła. Potrzebna jest rehabilitacja, dokładnie galwanizacja oraz elektrostymulacja mięśniowa. Jeszcze raz w imieniu Kinia błagam Państwa o pomoc, 10 zabiegów, które weterynarz zalecił dla boksera to koszt około 700-800zł. King robi ogromne postępy, nie poddaje się. To dzięki Wam żyje i dalej walczy, dzięki Wam może powrócić do normalnego funkcjonowania. Nawet najmniejsze wpłaty rzędu kilku złotych są dla niego szansą na nowe życie."

PROSIMY PAŃSTWA O WPŁATY DLA KINIA  NA KONTO FUNDACJI Z DOPISKIEM: " Rehabilitacja Kinia".

15.05.2011

Kinio musiał przejśc w piatek zabieg kastracji po tym, jak jego opiekunka zauważyła stan zapalny jąder. W związku z zabiegiem niestety rehabilitacja Kinia została przesunięta w czasie do momentu zdjęcia szwów po kastracji.

" Kilka dni temu zauważyłam, że jądra Kinia są większe, a worek mosznowy zaczerwieniony, pojechałam od razu do lecznicy. Lekarz kazał umawiać się na zabieg kastracji, było podejrzenie guza jądra. Dziś o 18:00 King miał przeprowadzony zabieg, okazało się, że cały worek mosznowy wypełniony był ropą, dochodziło do martwicy komórek. Sam weterynarz był zdziwiony, że jądra powiększyły się tak bardzo w trakcie dwóch dni.  Niestety przez ten zabieg rehabilitacja musiała zostać odłożona w czasie, za 10 dni zostaną ściągnięte szwy i wtedy zaczniemy rehabilitować Kiniusia. King codziennie wychodzi na spacerki na swoim wózeczku, z dnia na dzień coraz szybciej na nim biega, aportuje. Nawet nierówny teren nie stanowi dla niego problemu.
Niestety samodzielne oddawanie moczu nie powróciło, ale nadal jest nadzieja, gdyż Kinio ma coraz silniejsze ruchy kopulacyjne, odpowiedzialne za siusianie. No i stał się typowym psem mobilnym, nie usiedzi w jednym miejscu, czołga się po całym mieszkaniu, a jak ma ochotę pospać to przyczołga się pod tapczan i czeka aż zostanie wniesiony na pielesze :)"

20.05.2011

Kinio rozpoczął wyczekiwaną rehabilitację. Rana po kastracji ładnie się goi, więc nie było potrzeby dalej odkładać zabiegów. Wczoraj została wykonana elektrostymulacja mięśniowa w celu wygenerowania i odbudowy zanikających mięśni uda i podudzia porażonych wiotko. Elektrostymulację poprzedzono elektrodiagnostyką, dodatkowo wykonano galwanizację rdzenia kręgowego. Rehabilitacja została uzupełniona ćwiczeniami czynnymi i biernymi (pobudzanie prostowników i zginaczy, masowanie mięśni oraz ćwiczenia z piłką)
"Kinio był bardzo grzeczny i cierpliwy podczas wykonywanych zabiegów, miałam wrażenie, że wiedział, że to dla jego dobra. Wyniki badań dobrze rokują. Jestem pełna nadziei, że będzie chodził. Przed nami jeszcze 10 dni intensywnych ćwiczeń i zabiegów. "

01.06.2011

Kinio regularnie chodzi na rehabilitację i robi z dnia na dzień coraz większe postępy:

" Dziś Kinio miał już szósty zabieg. Postępy, jakie zrobił są po prostu niesamowite. Już czwarta wizyta pozwoliła naszej Mordce stanąć na wszystkich łapach. Nie mogliśmy  uwierzyć w to, co widzimy, ale jednak to fakt. Mięśnie łap są coraz mocniejsze, utrzymują całe ciało w pozycji stojącej, radzą sobie nawet z naciskiem rąk rehabilitantki. Wprowadziliśmy również ćwiczenie, które ma mu przypomnieć technikę chodzenia, Kinio wędruje przednimi łapkami do przodu, a Gosia wykonuje kroki jego tylnymi nóżkami przestawiając jedną po drugiej. Przed nami jeszcze kilka zabiegów. Z dnia na dzień są ogromne postępy. Po raz kolejny doświadczamy, co to znaczy chęć życia i King jest tego najlepszym przykładem. Myślę, że to nie wszystko, co chce nam pokazać i że jeszcze na wiele go stać. OBY TAK DALEJ!!!
W mieszkaniu Kiniu nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, nawet w samochodzie podziwia widoki na siedząco, bo w końcu ile można tak leżeć.. Apetyt nadal wilczy, co nas bardzo cieszy, humorek świetny, chęć do walki ogromna."

23.06.2011

Kinia czeka kolejna seria rehabilitacji, bokser poczynił ogromne postępy od czasu, kiedy został zabrany ze schroniska:

" Kochani,
Od ostatniej naszej relacji wiele się zmieniło, Kinio poczynił kolosalne postępy. Któregoś słonecznego dnia siedziałam na tarasie, kiedy przed bramą przechodziła grupka osób, King wstał na cztery łapki, zrobił kilka kroków w ich stronę i upadł. Zdarzyło mu się to po raz pierwszy! Znowu poczułam ogrom nadziei, że w końcu wyzdrowieje, że będzie chodził, jak inne psy. I tak minęło kilka dni, próbował wstawać, nauczył się raczkować jak małe dziecko, zaczął odpychać się tylnymi łapkami podczas czołgania. Kiedy tak na niego patrzyłam, widziałam coraz większą chęć do walki o normalność. Przedwczoraj poszliśmy na spacer taki, jak zwykle, ale okazał się inny.... Kinio został włożony na wózek, nie przyczepiałam mu dolnych części łap do opasek, nóżki wisiały bezwładnie, ale tylko przez chwilkę. Kiedy King poczłapał przednimi łapkami do przodu, tylne szły w rytm za przednimi. King samodzielnie zaczął przebierać tylnymi łapkami!!!! Samodzielnie stawia kroki!!!! Na tę chwilę prawą łapką odpycha się normalnie, lewa potrzebuje jeszcze czasu. Ale to nie koniec niespodzianek :) Chłopak zaczął sam siusiać!! Jak prawdziwy samiec podjeżdża pod krzaczka i go obsikuje!!

Ja dalej wierzę, że będzie chodził, on też ma nadzieję. Tak bardzo się stara... Po raz kolejny zwracam się do Państwa z prośbą o wsparcie finansowe. Kinio ma przed sobą drugi cykl 10 zabiegów rehabilitacyjnych, jest to koszt około 800-1000zł.  To dzięki Wam walczy, dzięki Wam nie poddaje się, gdyby nie Wy, Kinio nadal leżałby całkowicie bezwładny na materacu... Proszę Was w imieniu Kinia, pomóżcie... On jest już tak blisko spełnienia swojego największego marzenia... "

11.08.2011

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia od Oli, opiekunki Kinia:

" Już 5 miesięcy Kinio jest z nami, przez ten czas wiele się zmieniało, początki były ciężkie, nerwowe wyczekiwania na diagnozy, codzienne wyjazdy do Kliniki, wielkie trudności i w końcu małe radości, żeby nie zapeszać.. Z tygodnia na tydzień King robił postępy, najpierw ruszył jedną nóżką, później druga zaczęła być mobilna i to był znak, że wszystko zmierza ku dobremu. Miałam nadzieję...ale byłam ostrożna, bo nie chciałam się zawieść. King jest po drugim cyklu rehabilitacji u dr Słodkiego, otrzymuje tabletki HMB dla psów mających problemy z poruszaniem się.. No tak, tych problemów jest coraz mniej :) Przełom nastąpił kilka dni temu, kiedy King przeszedł całą długość pokoju. Nie wierzyłam, ale to była prawda. Teraz już mnie to nie dziwi, bo Kinio bez problemu pokonuje krótkie długości sam (do 5-6m). Niestety ma jeszcze problemy z utrzymanie równowagi, zadek kiwa się z lewej na prawą. Mam nadzieję, że czas działa na jego korzyść i zacznie w końcu normalnie poruszać się. Powiem tak: Przypadek Kinia jest potwierdzeniem, że należy walczyć do końca o życie psa...."

30.10.2011

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia od Oli, opiekunki Kinia:

" Jutro minie równe 7 miesięcy, od kiedy King jest u mnie. Przyjęcie go było jedną z najbardziej trafionych decyzji w moim życiu. Jest wspaniałym psem, przyjacielem, dobrą duszyczką, która wniosła wiele radości do mojego domu. To tak, jakbym przygarnęła szczeniaka, uczyliśmy się siebie i nadal to robimy, zadziwiały i nadal zadziwia mnie każdy jego postęp. Jest psem niesamowicie uśmiechniętym, pełnym energii i optymizmu. Kinio każdy spacer traktuje jak nagrodę, jest wdzięczny za każde słowo, każdego buziaka, czy przytulańca. Z tygodnia na tydzień jest coraz bardziej mobilny, na trawie potrafi samodzielnie przejść około 10 metrów, w domu wszystkie posiłki zjada na stojąco. Ma swoją ulubioną piłkę piszczałkę, którą potrafi mielić w mordce przez kilka godzin, po czym zasypia z nią trzymając ją nadal w buźce. Regularnie chodzimy do dr Słodkiego na profilaktyczne badania, raz na miesiąc King ma 5 zabiegów rehabilitacyjnych. Przesyłamy kilka fotek i filmiki (filmy są z lipca). Pozdrawiamy wszystkich :)


http://www.youtube.com/watch?v=kx9JVE3G_mk

http://www.youtube.com/watch?v=DE5bt3tF10o

http://www.youtube.com/watch?v=PU4tFFGUG1U

http://www.youtube.com/watch?v=aH8KuBmIscg

 

27.12.2011

Przed świętami zauważyliśmy, że na pośladkach Kinga wyrosły dwa ogromne guzy. Pojechaliśmy do Kliniki, okazało się, że są to odleżyny ( modzele). Kinio zaczął chodzić, ale niekiedy jeszcze traci równowagę, przewraca się i uderza pośladkami o podłogę. Zrobił się silny stan zapalny, weterynarz zrobił nacięcie, aby płyn miał ujście, z rany sączą się ogromne ilości ropy. King nie może przyjmować sterydów, gdyż jego nerki są zagrożone niewydolnością, Kinio do dnia dzisiejszego nie oddaje samodzielnie moczu, jest wyciskany.
Aktualnie dostaje antybiotyki, tygodniowy koszt leczenia to 120zł, dodatkowo musi mieć wykonywane usg nerek i badania krwi, aby kontrolować stan nerek, które na chwilę obecną mają już zmienioną strukturę na obrazie usg (tygodniowy koszt leczenia to około 200zł). Modzele powinny być usunięte chirurgicznie, ale weterynarz obawia się, że przy niepełnosprawności boksera jest to niemożliwe - Kiniuś nadal będzie przewracał się i drażnił ranę). Humor Kinia jest nadal niezmienny,bokser jest pełen chęci do życia, radosny i bardzo wdzięczny. Jeszcze raz prosimy Państwa o pomoc, dzięki Wam Kinio żyje, zaczął normalnie funkcjonować i cieszyć się życiem, to Wy 10 miesięcy temu daliście mu szansę.. po raz kolejny prosimy o pomoc dla Kinia.

21.02.2012

Dostaliśmy nową relacje od Oli, opiekunki Kinia:

"Jak to w życiu bywa, raz pod górkę, a raz z górki. Tak też właśnie jest u Kinia. Kilka tygodni temu w moczu Kinia pojawiła się krew, bardzo baliśmy się, że może to być niewydolność nerek, ale okazało się, że krwotok został spowodowany urazem mechanicznym. Nadal toczymy walkę z modzelami, raz na dwa tygodnie King musi dostać steryd bezpośrednio w modzel, wczoraj Kinio przeszedł zabieg oczyszczania modzela, zmiana była już wielkości piłki tenisowej.
Od czasu, gdy zagościł u nas szczeniak Karmelek (był tylko jedną dobę), postępy Kinia są piorunujące.. Kinio uciekając przed małym sam (bez żadnej pomocy!!!!!!!) wskoczył na tapczan, od tego czasu Kinio również zaczął pięknie chodzić, nawet po śliskich kafelkach i panelach w pokoju (jeszcze niekiedy traci równowagę). Jak tak dalej będzie to mam nadzieję, że w wakacje już będzie biegał!! Kiniuś zachowuje się  jak szczeniak, jego zegar biologiczny tyka w odwrotną stronę, z dnia na dzień mam wrażenie, że jest młodszy. King jest zakochany w rezydentce  Lunie, razem się bawią, śpią na jednym posłanku, przytulają się, taka bokserkowa prawdziwa miłość. Przesyłam kilka fotek mojego stada."

08.03.2012

Kinio musiał przejść kolejny zabieg w klinice.

Relacja Oli:

"Przegrywamy walkę z modzelem... King pokonał już tyle przeszkód przez te ostatnie 11 miesięcy... więc dlaczego spadają na niego co chwilę nowe cierpienia?? Modzel wymaga interwencji weterynaryjnej co 5-6 dni, nie może dostawać tak często sterydu, aby nie uszkodzić nerek. Wczoraj Kiniu przeszedł zabieg wszywania drenu na stałe, aby z rany mógł uchodzić płyn.
King nadal jest wesołym boksiem, wdzięcznym, o oczach przepełnionych miłością. On tak bardzo się stara o normalne życie, tak bardzo walczy, jest taki wytrwały, więc dlaczego los jest dla niego tak okrutny... ???
Po raz kolejny błagam Państwa o pomoc dla niego, dzięki Waszej pomocy żyje i nadal chce żyć... Jest moim najwspanialszym przyjacielem, przyjacielem, który cierpliwie mnie wysłucha, przyjacielem, którego wzrok koi smutek, przyjacielem, bez którego nie wyobrażam sobie życia..."

Zapraszamy do licytacji portretu Kinia, dochód zostanie przekazany na jego leczenie:

http://allegro.pl/show_item.php?item=2192540243

24.05.2012

Pamiętacie boksera, który nie potrafił ruszyć nogą?? który leżał, jak kłoda?? Dzisiejsza relacja będzie krótka, u Kinga coraz lepiej, wygrał w walkę z modzelami, a wojnę ze swoją niepełnosprawnością, sami zobaczcie:


http://youtu.be/fvHTBBRUbh0

08.10.2012

Kochani, kilka słów o Kiniu :)
King miewa się świetnie, mam wrażenie, że z dnia na dzień staje się coraz młodszy. Apetyt mu tak dopisuje, że czyści miski Luny i Wigora. Gdy jest przyłapany na gorącym uczynku gapi się w sufit, jakby chciał powiedzieć: "ej, ale mnie tu nie ma, to nie ja wyżarłem z tych misek." Zdrówko? Rewelacja! Odwiedzamy raz w miesiącu doktora Sebastiana i badamy Kinia, diagnoza ciągle ta sama- zdrowy jak ryba!! Wkupił się w łaski rezydentów, także mam trio na pokładzie :)
A i jeszcze jedna sytuacja z wakacji: Podczas urlopu na działce podchodzi do mnie sąsiad i mówi, że bardzo mu przykro z powodu tego chorego boksera, nie wiedziałam o co mu chodzi, więc pytam: Dlaczego przykro, co się stało? No że już go nie ma.. Jak to nie ma? Panie, przecież ten bokser, którego Pan głaszcze to King!!! A sąsiad mówi do mnie, że ten jest bardziej siwy niż Kinio i chodzi, a tamten tylko leżał. Więc ładnie wytłumaczyłam Panu, że Kinio to Kinio, że fafelki może bardziej siwe, ale przecież minął rok czasu, więc miały prawo się wybielić :) I tak Kiniutek zrobił Panu psikusa ;)
Przesyłam Wam filmik, ten żółty boksio to Kinio, piszę na wszelki wypadek, jakby ktoś miał przed oczami sparaliżowanego boksera, bo Kinia do paralityka już nie można porównać :)
A teraz zapraszamy na seans:
http://www.youtube.com/watch?v=yvLbAILFoyg&feature=youtu.be

28.04.2013

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia od Oli, opiekunki Kinia:

"Postanowiliśmy dać o sobie znać, bo kilka dni temu obchodziliśmy drugą rocznicę przybycia Kinga do naszego domu. Wiele przez ten okres się wydarzyło i niekiedy trudno nam uwierzyć, że te wszystkie przeciwności dotyczyły naszego Niutka. Ale teraz jest zupełnie inaczej, Kinio czuje się wyśmienicie, humor jak zwykle ma szczenięcy, apetyt to temat niezgłębiony do końca, bo Kinio to studnia bez dna, non stop jest głodny, ostatnio gustuje jabłkach i bananach, sucha karma znika w mgnieniu oka- jeśli producent karmy chciałby ustalić dzienną porcję spożycia karmy na przykładzie Kinia to zdecydowanie nie byłoby to miarodajne :) Pierś z kurczaka z ryżem i marchewką wywołuje u Kinga bliżej nie zidentyfikowane zachowania ;) Powoli zapominamy, że kiedyś miał tak ogromne problemy z chodzeniem, dziś poruszanie nie sprawia mu większego kłopotu. King już nie tylko chodzi, ale i biega. Wózeczek jest używany sporadycznie, kiedy wychodzimy na długi spacer do lasu. Wiadomo, że jego chodzenie nie jest jednostajne, od czasu do czasu straci równowagę, zachwieje się, niekiedy przewróci, ale jest dzielny. Kto poznał Kinia dwa lata temu i widzi go teraz to ciężko mu uwierzyć, że to ten sam bokser. Niutkowi nawet nie sprawia już problemu wskakiwanie na kanapy, robi to jak zawodowy akrobata :)
Zdrówko mu dopisuje, szczerze mówiąc jest najzdrowszy z całego mojego stada, nadal musi być wyciskany 3 razy dziennie, ale to weszło już w nasz codzienny, domowy rytuał. Tylko po siwiźnie na mordeczce widać, że czas biegnie do przodu. Kinio ostatnio został zaszczepiony i odrobaczony, przed nami obcięcie pazurków i to jedyne zabiegi, których na chwilę obecną wymaga :)
Tak więc Kinio zwany ostatnio Niutonem przesyła wszystkim swoim fanom gorące pozdrowienia i dziękuje bardzo tym, którzy regularnie dopytują o niego.

Pozdrawiamy,
Ola i Jacek"

 

05.12.2013

Dostaliśmy smutną relację z domku Kinia:

"Stało się to, czego najbardziej się obawialiśmy... Kinio przestał chodzić.

Los po raz kolejny doświadcza Kinga. Jeszcze niedawno biegał, nie miał żadnych trudności w poruszaniu się, jego historia zatoczyła koło, wróciliśmy do punktu wyjścia. 
Kilka dni temu zauważyliśmy, że coraz mniej chodzi na czterech łapkach, poruszał się na przednich, a nóżki ciągnął za sobą. Od wczoraj leży jak kłoda, przednie łapy też odmówiły posłuszeństwa. Kinio już nie opuszcza legowiska. Karmę i wodę musimy mu przynosić, sam nie jest wstanie dotrzeć do kuchni, żeby zjeść. Apetyt mu nadal dopisuje, ale widać smutek w jego oczach. Gdy Luna i Wigor szaleją z zabawkami, Kinio próbuje wstać, chce bawić się z towarzystwem, ale nie potrafi, jest więźniem swojego ciała.
Jedyne co może mu pomóc to rehabilitacja, dokładnie elektrostymulacja, którą musimy rozpocząć jak najszybciej, zanim straci masę mięśniową. Już zapomniałam, jak to było, kiedy przyjechał do nas sparaliżowany prawie 3 lata temu, kiedy nie dawano mu szans na przeżycie, a tym bardziej na chodzenie. Ale King pokazał co to znaczy siła walki, chęć do życia i determinacja. Wierzę, że tym razem też mu się uda. "
Prosimy Państwa o pomoc i wpłaty na rehabilitację Kinia!!!

22.12.2013
Wierzyliśmy, że i tym razem się uda, tyle razy Kinio walczył i walkę wygrywał. Rehabilitacja jednak tym razem nie przyniosła oczekiwanych efektów, stan Kinia się pogarszał ....
Relacja Oli:
"W ostatnich dniach stan Kinia bardzo pogorszył się. Rehabilitacja już nie przynosiła rezultatów. U Kinia pojawiły się zmiany neurologiczne. Dziś w nocy strasznie dyszał, przez ostatnie dni cały się trząsł, żuchwa drżała, już wcale się nie ruszał... nie chciał jeść, nie chciał pić, pomalutku odchodził...

Dlaczego nas zostawiłeś? Dlaczego Cię tu nie ma? Jest tak pusto... smutno... tak źle.. Byłeś z nami niecałe trzy lata, tak szybko nas opuściłeś.. Kiniu dlaczego??!! Byłeś członkiem rodziny, najwspanialszym Przyjacielem, wojownikiem, byłeś naszym Królem... To Ty nauczyłeś nas wytrwałości, walki o lepsze jutro, to Ty z determinacją omijałeś wszystkie przeciwności losu, nigdy nie poddałeś się, nigdy nie traciłeś nadziei, bo wiedziałeś, że warto żyć i walczyć. Tak bardzo kochałeś życie. Dziękujemy Tobie za te chwile, za czas, który nam dałeś, dziękujemy...
Przyjechałeś do nas na chwilę, na czas rehabilitacji i zostałeś, bardzo się cieszymy, że to akurat my mogliśmy stać się Twoją Rodziną.
Wigor i Luna szukają Ciebie, leżą na Twoim legowisku, na które ich nie wpuszczałeś,  tęsknią za Tobą... Kinio, błagam, wróć do nas..
Chciałabym podziękować z całego serca Sebastianowi Słodkiemu, który jako jedyny z lekarzy podjął walkę o życie Kinia, dzięki któremu Kinio przez ten czas był zdrowy i czuł się dobrze, Gosi, która zawsze widziała nadzieję i rehabilitowała Kinia. Dziękuję również dziewczynom z Dogomanii, bez nich nie poradziłabym sobie, Adzie, dzięki której Kinio trafił do nas oraz Fundacji za wsparcie. 
Kiniusiu, tak bardzo Cię kochamy, tak bardzo tęsknimy, uważaj TAM na siebie, nasz Skarbie..."
Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.