STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
GRUNIA
Wiek: 7-9
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Tęczowy Most

14.06.2011

Grunia trafiła do schroniska 3 tygodnie temu, niestety przez ten okres czasu właściciel sie po nią nie zgłosił, więc możemy podejrzewać, że stała się jedną z wielu ofiar wakacyjnych wyjazdów.

Bokserka przeszła kilka dni temu pod opiekę naszej Fundacji i zamieszkała w domu tymczasowym w Warszawie.

" Grunia jest przesympatyczną bokserką, w samochodzie jechała bardzo spokojnie, rozdawała całą drogę buziaki. Grunia jest bardzo spokojną suką, bez problemu dogaduje się z innymi psami, pięknie chodzi na smyczy, chciałaby się ciągle przytulać. Bokserka ma biegunkę po schroniskową, czeka ją wizyta w lecznicy."

28.06.2011

Dostaliśmy relację i zdjęcia z domu tymczasowego Gruni:

" Grunia jest bardzo towarzyska, grzeczna ale leniwa (niebardzo lubi wchodzić po schodach). Jest także spokojna, posłuszna, lubi się przytulać. Uwielbia gdy się ją glaszcze lub drapie. Nie lubi małych, szczekających psów. Jest trochę bojaźliwa i lubi chodzić na dlugie spacery."

20.11.2011

Dostaliśmy nową relację i zdjęcia z domu tymczasowego Gruni:

" Grunia jest przesympatyczną energiczną bokserzę seniorką. Jest bardzo grzeczna i  bez problemu dogaduje się z psami rezydentami, a nwet śpi z nimi na jednym łóżku. Pięknie chodzi na smyczy i chciałaby ciągle się przytulać.
Kiedy cieszy się na widok swojego tymczasowego opiekuna z radości kręci się i śpiewa, czasem niemalże jodłuje :)
Niestety Gruńka ma niezły apetyt, ale jest na diecie odchudzającej. "

29.11.2011

Po kilku miesiącach pobytu w domu tymczasowym, Grunia przestaje powoli być zaborcza. Wcześniej nie mogła znieść, gdy czułością i pieszczotami otaczany był inny członek psiej gromadki. Atakowała psy z zazdrości. Zabawkami również nie chciała się bawić.


Relacja wolontariusza:

" Dzisiaj dostałam zdecydowanie inną relację od opiekuna Gruni. Bokserka nauczyła się bawić, nie tylko sama, ale również z innymi psimi towarzyszami.
Grunia jest wesołą i pełną energii suczką. Jednocześnie jest stabilna emocjonalnie i z pewnością mogłaby spędzić resztę życia u boku starszych, spokojnych ludzi, jak i młodych, którzy potrafiliby zapewnić jej trochę ruchu.
Nie byłam pewna, ale patrząc na nią, odniosłam wrażenie, iż Grunia schudła. I miałam rację !!! Gruńka na diecie, zaczyna Panienka nabierać sylwetki.
Problemów wychowawczych, próch zaborczości, która prawie ustąpiła, nie zauważono.
Jedynym zachowaniem, jakie chcemy wyeliminować, jest strach przed rowerem. Atakuje nadjeżdżających rowerzystów.
Opiekun tymczasowy otrzymał wskazówki, jak można postępować, by wyeliminować ten strach.
Czekamy na efekty."

04.01.2012

Grunieczka w smutku wyczekuje swojego człowieka, tego na zawsze, tego od serca. ...
Może i do niej los się uśmiechnie.

"Ech ... te bielą opruszone fafelki ... patrzą na nie ludzie i mówią, żem stara :(
A ja tyle w sobie mam energii, tyle miłości do podarowania ..."

Grunieczka schudła i wygląda smuklej :)

 

13.03.2012
Grunia przeszła kilka dni temu zabieg sterylizacji, przy okazji usunięto jej guzek, któy został wysłany do badania histopatologicznego do Niemiec.
03.04.2012
Do Gruni uśmiechnęło się szczęście, staruszka zamieszkała w nowym domu pod Płońskiem, czekamy na relację i zdjęcia.
21.12.2012
Dostaliśmy relację i zdjęcia z nowego domu Gruni:
"Grunia jest z nami pół roku i ciężko nam sobie wyobrazić, że mogłoby jej nie być. Bo kto w weekendowy poranek budziłby całą rodzinę tańcem i śpiewem oznajmiając, że czas na spacer i śniadanie, albo witał każdego domownika wracającego do domu, z takim entuzjazmem, jakby go nie widział kilka lat? Staruszka zadomowiła się chyba już na dobre. Znalazła w domu kilka swoich ulubionych miejsc i okupuje je w zależności od pory dnia. Zawsze stara się nie zostawać sama i spać najbliżej nas. Ponadto, kiedy nie ma nikogo w domu, nasza psina w tajemnicy przed wszystkimi wyleguje się na kanapie. Poza tym jest w zasadzie bezproblemowa. Oczywiście pomijając fakt, że nadal ciężko jej się dogadać z naszymi kotami(ale to nie problem- koty chodzą po meblach, a pies po podłodze:)) Wczoraj byliśmy z Grunią u weterynarza. Trzeba było obciąć pazurki, zbadać się kontrolnie itd. Dziewczynka jest zdrowa, chociaż odrobinkę przytyła. Tak, nie da się ukryć, że łakomstwo Gruni, połączone z faktem, że ciężko jej czegokolwiek odmówić, niestety działa na niekorzyść. Jednak dla wyrównania bilansu staramy się zabierać Grunię na dłuższe spacery. Szczególnie upodobała sobie rodzinne wyjazdy na grzyby, a żeby ułatwić transport i zapewnić bezpieczeństwo, nasza panienka dostała piękne czerwone szelki( niestety jeszcze nie doceniła prezentu i obraża się zawsze, kiedy jest zmuszona je nosić).

Serdecznie pozdrawiamy wszystkich sympatyków naszego Grundziołka, a psica przesyła miliony oślinionych buziaków."
08.08.2013

Dostaliśmy smutną wiadomość od opiekunów Gruni:

"Mamy złe wieści. Grunia odeszła od nas nagle 2 sierpnia o godzinie 10.30 po bardzo krótkiej chorobie (ok. 10 godz.), wobec której my i weterynarz okazaliśmy się bezsilni. Został ogromny żal i pustka, ale też wspomnienia. Dobre wspomnienia o wspaniałej, cudownej suni. Była z nami 16 miesięcy. Nie wiem, co spotkało ją w życiu wcześniej, ale jestem pewna, że u nas była szczęśliwa. Dla mnie była Maluszkiem albo Dziewczynką, dla Marty Księżniczką, a dla Jarka Grubasem…

Ze mną chodziła do sklepu, jeździła do lasu i na działkę do znajomych. Marta kładła się niej na posłanie i przytulała, kiedy miała chandrę. Dla Jarka była za to nieocenionym i niezawodnym budzikiem oznajmiającym co rano, że już czas na spacer i jedzonko, a tym samym trzeba wstawać do pracy. Nikt nigdy jej nie skarcił. Jeżeli broiła, to z niewinną minką i iście książęcą gracją, więc jak się gniewać o brudną ścianę, przecież tak słodko wyglądała śpiąc przy niej z łapami w górze (poza tym sama ją czyściła z takim zaangażowaniem, że pozbyła się miejscami nie tylko farby, ale i tynku); albo o skradzionego serdelka z Marty kolacji czy kanapkę wyjętą Jarkowi z ręki kiedy się zagadał. A jak uroczo wyglądała po dobraniu się do świeżo usmażonych faworków. Udawała, że nie wie o co chodzi, tylko ten pychol cały zasypany cukrem pudrem… Gdy weszła Jarkowi na obolałą, siną, skręconą w kostce nogę, powiedział tylko „mogłabyś uważać grubasie, mnie to na prawdę boli”.

Podobnych historii mogłabym opisać wiele. Staraliśmy się i daliśmy Dziewczynce jak najlepsze warunki, dom, opiekę i bardzo dużo miłości, a ona odwdzięczała się całym ogromnym boksiowym serduszkiem. Zawsze czekała i witała nas w drzwiach tańcem, śpiewem i ogromnym całusem. Teraz zrobiło się pusto, cicho i smutno. Bez tuptania po podłodze, mokrych śladów i chrapania nie możemy znaleźć sobie miejsca. Pocieszamy się myślą, że nie cierpiała, odeszła spokojnie na swoim posłanku, w poczuciu miłości i bezpieczeństwa z głową na moich kolanach. Jarek znalazł jej piękne miejsce do „spania” na naszej działce w cieniu drzew, niedaleko rzeczki( uwielbiała wodę).

Chcemy podzielić się wspomnieniami o niej w formie zdjęć. Nie wiem ile i które zamieści Fundacja, bo uzbierało się tego trochę. Była przecież bardzo wdzięcznym obiektem do fotografowania. Brakuje nam jej. Szkoda, ze była z nami tak krótko, ale dobrze, że była. I za to że była bardzo serdecznie dziękuję wszystkim osobom, które umożliwiły nam zaopiekowanie się Grunią, Pani Joasiu, Panie Januszu- dziękuję!!!

Jola"

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.