STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
+48 608 270 633
adopcje@sosbokserom.pl
CHESTER
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Kraków
Umaszczenie: Żółte
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Pies
Status: Adoptowany

10.12.2011

Kilka dni temu otrzymaliśmy kilka alarmujących telefonów oraz dramatycznych maili na temat wychudzonego boksera przetrzymywanego w jednym z Bytomskich mieszkań.

Postanowiliśmy natychmiast pomóc boskerowi, który z relacji osób proszących o pomoc dla niego przekazały nam informacje, że bokser jest głodzony, nie dostaje jeśc ani pić, nie jest wypuszczany na dwór, całymi dniami siedzi w oknie i płacze, jest bity ponieważ załatwia swoje potrzeby w domu.

Z pomocą do boksia udała się Iza, która z asystą policji zabrała z meliny boksera.

Dziękujemy Izie za odwagę, determinację i pomoc w odebraniu Chestera oraz policji z Bytomia za szybką reakcję i wsparcie.

Chester przeszedł pod opiekę naszej Fundacji, zamieszkał w domu tymczasowym w Krakowie.

"Każdy z moich braci i sióstr znalazł dom, ja też. Od samego początku czułem się tam źle, ale myślałem, że to tęsknota za moimi rodzicami. Moja mama mnie przytulała, zawsze była blisko, ale kiedy ją opuściłem moje życie całkowicie się zmieniło. Zostałem sam, zupełnie sam.. Nikt do mnie nie mówił, nie dotykał, nie przytulał.. Mój brzuszek był pusty, kiedy prosiłem o jedzenie Pan mnie bił i kopał, bałem się go strasznie. Wody też nie dostawałem, zakradałem się wtedy do łazienki i piłem wodę z ubikacji, jak ktoś z domowników mnie zauważył to łapał mnie za kark i wyrzucał... Bardzo lubiłem patrzeć przez okno, widziałem wtedy moich kolegów i koleżanki, jak biegają po zielonej trawie i też był tam człowiek, ale jakiś inny niż ten, z którym ja mieszkałem. Ja wychodziłem na spacery bardzo rzadko, nikt nie miał czasu, żeby mnie wyprowadzać, wtedy musiałem załatwiać się w domu, bardzo tego nie lubiłem, bo wtedy Pan się strasznie denerwował i mocno bił... tak bardzo bolało... ale musiałem być silny, bo gdy zapłakałem Pan wpadał w szał... 
Aż pewnego dnia ktoś zadzwonił do drzwi.. drzwi się otworzyły i weszło kilka osób do mieszkania, bałem się...Ale wtedy podeszła do mnie Pani, która się uśmiechnęła, pogłaskała po główce i przytuliła.. Jakie to było wspaniałe uczucie... Z Panią była też Policja, było duże zamieszanie. Ale już się nie bałem, Pani Iza cały czas trzymała mnie w swoich ramionach, po raz pierwszy poczułem się bezpiecznie.. Położyłem główkę na jej ramieniu i w myślach dziękowałem za te odwiedziny. Ale to nie był koniec.. Pani zabrała mnie z domu na spacer, w końcu ja też mogłem poczuć trawę pod moimi opuszkami, Pani nie krzyczała, przytulała. Byłem wtedy bardzo słaby, bo przez ostatnie dni nic nie jadłem, ale to nie było wtedy ważne, byłem bardzo szczęśliwy.. Weszliśmy razem do samochodu i odjechaliśmy, leżałem na kolanach, czułem, że nikt mnie nie skrzywdzi, zasnąłem.. Obudziłem się w lepszym świecie, nie wierzyłem... Pomyślałem, że to znowu sen... ale to była rzeczywistość, dostałem wodę, jedzenie, nikt mnie nie bił, noc spędziłem na mięciutkim posłanku... Moje marzenia spełniły się... Jestem wdzięczny za uratowanie życia... "

23.12.2011

Chester zamieszkał kilka dni temu w nowym domu we Wrocławiu z boskerką rezydentką Rijanką oraz kotem Blackym.

Relacja z nowego domu:

"Początki historii Naszego Chesterka,
W drodze z Krakowa do domu (Wrocławia) Chesterek z Rijanką przespali wspólnie prawie całą podróż na tylnym siedzeniu. Od czasu do czasu kiedy się przebudził kładł mordkę na ramieniu Mariusza cichutko mrucząc. Po wejściu do domu doszło do pierwszego spotkania z naszą sędziwą kotką (Blacky), Chester najwyraźniej pierwszy raz w życiu zobaczył kota i był baaaardzo podekscytowany. Pierwszą noc spokojnie przespał w swoim spanku koło naszego łóżka. Jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ każdy dzień przybliża naszą gromadkę do siebie, aczkolwiek widzimy jak obserwuje bacznie każdy nasz gest i reakcję . Chesterek bardzo szybko się uczy, ładnie chodzi na smyczy, podaje łapki do wytarcia przed wejściem do domku. Niestety je jeszcze bardzo łapczywie dlatego namaczamy mu karmę (sensitivity control) i karmimy często w małych ilościach. W chwili obecnej karmimy jeszcze nasze psiaki osobno ponieważ dla Chesterka jedzenie jest priorytetem i nie chcemy niepotrzebnych sytuacji stresowych, których można uniknąć (walka o miskę). Kolejnym krokiem do przodu było (wczoraj) obszczekanie dzwoniącego domofonu :). Radosnym objawem jest pojawienie się chęci do zabawy, zwłaszcza po przyjściu z Rijanką ze spaceru, radośnie podskakuje, podgryza nas po rękach i przecudnie mruczy. Przy każdej możliwej okazji podpycha swoją słodką mordkę do głaskania i przytula się gdy tylko usiądziemy lub położymy się w łóżku. W dniu dzisiejszym wykonaliśmy badania krwi, które ku naszej radości są bardzo dobre i  jutro jedziemy na zabieg kastracji. Dziękujemy całej fundacji a zwłaszcza Oli za to że Chesterek jest z nami!!! POZDRAWIAMY"

 

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2017 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.