STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
ROXI
Wiek: 3-5
Miejsce pobytu: DT Łaziska Góne
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

28.12.2011

Roxi została znaleziona przed Świętami, trafiła do schroniska, gdzie czeka na dom.


Relacja wolontariusza:

"Ma niezwykle piękne ubarwienie, ruda pręguską z białą mordką. Urocza.
Jest niezwykle spragniona kontaktu z człowiekiem. Bardzo całuśna i energiczna. Jest bardzo wychudzona i posiada ślady po ranach na głowie, najprawdopodobniej była po niej bita. Na łapkach widoczne odleżyny, czyli pewno spędziła część życia na łańcuchu przy budzie.
Generalnie wygląda na zdrową, Sutki nie najmniejsze, ale też nie powyciągane.
Roksi jest drobną boksią.
Dom, tymczas, cokolwiek potrzebne na już, bo to cudo mrozów nie przetrzyma.
Na koniec wizyty złapała mnie za rękę łapkami i nie chciała puścić. "

29.12.2011

Roxi przeszła dzisiaj pod opiekę naszej Fundacji, zamieszkała w domu tymczasowym w miejscowości Łaziska Górne.

Bardzo dziękujemy Ani i Joli za pomoc w odebraniu bokserki ze schroniska i transport do domu tymczasowego oraz Ani za piękne zdjęcia.

Relacja Ani:

" Roxi jest piękna, cudowna, i to typowa kręcidupka. Jest bardzo żywiołowa, uwielbia się bawić, na widok człowieka jej dupsko wpada w trans kręcenia.
Do dzieci ok. W domu tymczasowym w momencie przywiezienia było 4-ro dzieci i boksia latała z zabawkami jak szalona.
Uwielbia się bawić i mimo wszystkich złych przeżyć, które zapewne doświadczyła w życiu zachowała mega pozytywne nastawienie do ludzi i całego otaczającego go świata. Z krótkiej obserwacji, do innych psów łagodna, przynajmniej tych mniejszych wzrostem. Do dużych nie wiem.
W aucie mega grzeczna, wskakuje od razu i się kładzie, nie wymiotowała.. Na smyczy trochę ciągnie, ale bez tragedii."

Relacja opikeunki z domu tymczasowego:

" Z Roxi jest wszystko ok, została wykąpana, jest grzeczna, i okazało się, że zna nawet kilka podstawowych komend typu siad, leżec, podaj łapę."

31.12.2011

Roxi zamieszkała w nowym domu w Jaworznie.

Relacja z nowego domu:

"Witam!
Bardzo dziękuje pani Kasi i jej całej rodzinie, zwłaszcza cudownym dzieciakom za opiekę nad Roxi. Od razu z DT pojechaliśmy do lecznicy: stan zapalny uszu, oczu i skóry, szczególnie uwidoczniony w miejscach pozbawionych pigmentu, powiększone węzły chłonne. Dlatego mimo, że została dwukrotnie wykąpana dalej nieprzyjemnie pachnie. Dostała zastrzyk, krople i tabletki, które mam podawać od niedzieli. Wizyta kontrolna po 7 dniach. Na razie nie została zaszczepiona ze względu na podany antybiotyk i ogólne wychudzenie. Będzie dobrze.
Pierwsze chwile w domu: Fiona, czyli moja zapasiona półcharcica przywitała ją wrogo, ale ma cieczkę, więc wizyta na podwórku i pierwsze podlizywanie sprawiło, że nie boję się o to czy Fiona zaakceptuję Roxi, tylko czy Roxi - Fionę, jest namolna. Chociaż pierwsze dwie godziny w nowym domu i już zaliczyła kanapę i fotel, żywiołowo reaguje na każdą nawet drobną sugestię jedzenia. Wieczorem mieliśmy gości, którym uwaliła się na kolanach."


07.02.2012
Dostaliśmy kolejną relację z nowego domu Roxi:
"Witam, ponownie!
A oto kolejna relacja z pobytu Roxi, obecnie Augusty, bo na takie imię reaguje.....  czasami, bardziej przypadł jej do gustu dźwięk otwieranej lodówki, ale jak to artykułować?! Na początek składam zażalenie: ten pies to bubel - nie chrapie!!!! Poprzednia bokserzyca furkotała jak snopowiązałka, a do tego parę razy wstawałam w nocy żeby sprawdzić, czy żyje.
W zeszłym tygodniu skończyła jej się cieczka, więc powoli zapoznawaliśmy ją z nazistą. Niestety nie wpuściła go do pokoju, na podwórku owszem nawet chwilę poganiają, ale w domu niech jej się sierp nie zagnieżdża! Stanowcza dziewucha. Z moją Fioną doszło do paru incydentów w efekcie, których do mojego pokoju Gustawa wchodzi tylko jak rozdaje im smakołyki. Fiona jest terytorialna i z większymi problemami psychicznymi, wielu rzeczy się boi i jest zazdrosna, głównie o mnie. O dziwo nie ma żadnych problemów przy jedzeniu, mimo że półcharcica jest na diecie i dostaje mniej i rzadziej. Na spacerach wielkie koleżanki, mają ubaw jak biegną koło siebie. Z tym, że Fionę zabieram później na dłuższy spacer, bo Augusta jeszcze choruję i nie chcę forsować jej łapy, a Fionę muszę odchudzić, no i jest zimno.
Dziś była kolejna wizyta w lecznicy i od dziś koniec z antybiotykami. UFF:
-uszy, już psie. Mam jeszcze smarować maścią i przemywać specjalnymi płynami 2x dziennie, ale są już różowe i grzyb wyraźnie ustąpił, jeszcze trochę brudzi wacik przy czyszczeniu i ma zgrubienia na końcach płatków, ale mniejsze i nie takie kamienie jak na początku,
-oczy już nie są opuchnięte, ale na lewym oku utrzymuje się zmętnienie. Od jutra mam podawać jej tabletki na poprawę wzroku. Z kroplami na razie przerwa.
- w kale nie ma żadnych pasożytów, przede wszystkim nie ma tasiemca, koło 15- tego mam ją jeszcze raz odrobaczyć,
- grzyb na ryjcoku i łapach powoli ustępuję. W zasadzie zaróżowienia powinny ustąpić jak jej nowa sierść odrośnie, bo między palcami jest dobrze, a fafle są już mięciutkie, z tym że blade. Od dziś tylko przemywanie 2 -3 razy dziennie i co dwa dni specjalne kąpiele. Nie kąpię jej całej tylko miejsca newralgiczne i oczywiście na noc po ostatnim wyjściu na podwórko.
- biodro: dalej chrupie i dalej nie można zastosować bardziej radykalnego leczenia, bo ostatecznie trzeba się rozprawić z grzybem, ale glukozamina robi swoje. Zdarza jej się kicać na trzech łapach, ale jest progres i nie wiem czy podnosi łapę bo ją boli, czy z przyzwyczajenia, jakby nie patrzeć mięśnie po jednej stronie ma mniejsze.
I jeszcze jedno: zabrałam ją dziś do pracy, żeby pokazać jaki za mnie "ludzki człowiek", całe 4 piętra przeleciała jak tancerka hula, trzepiąc tyłkiem jak marakasem, a jak tylko wpadła do lecznicy to się zsikała. I robi tak za każdym razem. Lekarki ją badają, a ona sika. Właścielka lata z mopem i przeprasza kogo się da i naprawdę nie widzę żeby się bała, taką sobie wybrała formę ekspresji. Dalej jest nie zaszczepiona i nie wiem kiedy będzie i jeszcze jej waga: 23,5; 22,8; 23,8 i obecnie 23,2. Nie wiem co się dzieję, zeżre mnie ten pies to pewne, a po niej niewiele widać. Boki już nie są takie zapadnięte, ale kręgosłup w całej okazałości i gnaty miednicy. Jest drobna (taki większy ratlerek) i panie doktor stwierdziły, że więcj jak 24-25 kg nie powinna ważyć, ale .....
Kolejny raz proszę o dłuższy termin na sterylizację. 20 luty jest nierealny i chyba marzec też odpada. Chciałabym żeby już rozstała się z lekami i przywitała z tłuszczykiem.
W załączniku kilka zdjęć. Niestety paparazzi zdjęli ją pod moją nieobecność i jest tylko kilka. Postaram się dosłać plenery.

PS.: Pani Germaine, nigdy nie nazwę jej Ślicznotką! Zobaczyć nad sobą w środku nocy biały pysk z czarnymi obwódkami wokół oczu - zawał murowany! I kończą mi się pantofle, a dać jej piszczącą zabawkę to jak kupić dziecku bębenek."

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.