STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
GAJA
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Bydgoszcz
Umaszczenie: Białe
Stosunek do dzieci: Nie sprawdzony
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

15.01.2012

Gaja i jej dwumięsieczne szczenię Karmelek zostały odebrane właścicielowi podczas interwencji Pogotowia dla Zwierząt. Wychudzona i zagłodzona Gaja mieszkała w zimnej i brudnej szopie, była maszynką do rodzenia szczeniąt.

Gaja i Karmelek przeszły wczoraj pod opiekę naszej Fundacji.

Relacja Oli:

"Wczoraj późnym wieczorem, Gaja i jej synek Karmel przyjechali do Bydgoszczy, bardzo dziękujemy Marcie i jej mamie za pomoc w transporcie bokserów do Kliniki. Gaja została zbadana jako pierwsza, jest bardzo wychudzona i wyeksploatowana przez ciąże, ma wyłysienia na pośladkach, została pobrana jej krew, czekamy na wyniki badań, sutki są powyciągane i jeszcze pełne mleka, bokserka otrzymuje leki na zasuszenie oraz antybiotyki. Skóra bokserki na listwie mlecznej jest odparzona, czerwona. Szczeniak Karmelek jest mocno wychudzony, wyeksploatowana Gaja nie była w stanie go dobrze wykarmić."

Gaja znalazła schronienie w domu Pani Uli Marszalec, której chcielibyśmy bardzo podziękować za okazane serce, ciepły kąt i opiekę. Bokserka zamieszkała z sunią rezydentką, z którą dogadała się bez żadnych problemów. Jest bardzo przyjaźnie nastawiona do ludzi i zwierząt, garnie się do człowieka, cieszy się z każdego słowa i gestu skierowanego w jej stronę. Gajusia jest bardzo młodziutka, ma niecałe 2 latka, jej opuszki są jeszcze różowe, a ząbki bielusieńkie. Zdecydowanie można powiedzieć, że to boksia ideał.

Można wspomóc leczenie Gai i Kamelka wpłacając darowiznę na konto Fundacji z dopiskiem: "Gaja i Karmelek".

17.01.2012

Gaja zamieszkała w domu tymczasowym u Joanny, która w sierpniu 2010 roku adoptowała od nas Brutusa/Precla.

Relacja Joanny z pierwszego dnia pobytu:

" Witam, efekt jedniodniowej obserwacji- sunia nie do końca wie co to jest człowiek, kojarzy jej się z biciem i strachem jedynie. Nie umie się przytulać, nie jest zainteresowana pieszczotami, po przeszłych przejściach skupiona jest jedynie nad JEDZENIEM i SPANIEM. Nikt jej niczego nie pokazał i wszystkiemu się dziwi- od schodów, po ulicę, rozkład pomieszczeń w domu. Jest potwornie chuda :(, ale nadrobimy.. Trzeba chować jedzenie, bo w desperacji potrafi wspinać się na półki. Szalenie łagodna i posłuszna, bardzo szybko łapie komendy- idź na miejsce - nauczyła się dziś :). Wydaje się , że bardzo łatwo będzie można jej wielu rzeczy nauczyć, jest bardzo chętna do współpracy. Jak zakończy bycie kościoptrupem (można się na niej anatomii uczyć...), stanie się z niej potężny pies- jest jak na sunię bardzo duża, bardzo proporcjonalnie zbudowana, ma piękny, rasowo wyglądający łeb, potężna łapy i uda, które proszą o dobudowanie pięknych mięśni :). No i te łatki rozczulające. Zdjęcia wkrótce, bo nie chcę malutkiej męczyć, niech sobie pośpi spokojnie :)"

Kolejna relacja Joanny:

" Witam, po dzisiejszym dniu już wiemy na pewno- Sunia nie miała dotąd kontaktu z cywilizacją, załatwiała się tam, gdzie mieszkała, to jest do nadrobienia :). Nadal dosłownie wszystko ją dziwi i zaskakuje, tak jakby dziecko z dżungli wrzucić w samo centrum dużego miasta...Taka biała, czysta karteczka do zapisania, tabula rasa. Pewnie jedyne, co znała do tej pory to zimna szopa... Na szczęście nasz Precel, również niegdyś fundacyjny jest ładnie ułożony, więc uczy się Fela (jak ją nazywamy) od najlepszych ;). Nadal nie wykazuje kompletnie żadnej agresji, pomału zaczyna ogonek chodzić na widok człowieka, ale emocji uczy się, jak już wspomniałam od nas i od Precla. Po wczorajszej wizycie u weterynarza ( na jednym ze zdjęć widać, jak zaadoptowała legowisko dla yorka ;), ma zakrapiane oczka (zapalenie spojówek ), gruczoły mleczne się ładnie suszą, odparzenia też znikają. Bardzo dziękujemy Doktorowi Marczakowi z Przychodni Alik w Bydgoszczy oraz jego współpracownikowi za wielkie serce, a pracownikom ZOO Marketu w Bydgoszczy oraz Darii za udzieloną pomoc żywieniową dla naszego głodomora.
Przesyłam kilka zdjęć oraz link do filmiku- spaceru po lesie. Pozdrawiamy wszystkich mocno :)

http://www.youtube.com/watch?v=bmWdNYBe5hE&feature=youtu.be "

18.01.2012

Dostaliśmy wyniki badań Gai, są bardzo złe, wykazały niewydolność nerek.

Relacja Joanny, opiekunki z domu tymczasowego:

" Witam, w związku z tym, iż zauważyliśmy, że sunia pije bardzo dużo (nawet do 6 misek wody dziennie), Doktor Marczak zlecił badanie moczu. Wyniki są bardzo złe i wskazują na poważną niewydolność nerek. W moczu znajdują się kryształy szczawianu amonowego, struwity, szczawiany wapnia, tyrozyna i dodatkowo złuszczone nabłonki tkanki miedniczek nerkowych. Krew również przekracza normy : WBC ma wynik 22.600, a powinno być 15.000 , PLT ma wynik 34, a powinno być 110 ( potężne przekroczenie normy ), AsPAT ma 50, powinno być 37, mocznik ma 47,1, a powinno być 17 (!!!). Od jutra Fela jest na niskobiałkowej diecie Hills K/D, która będzie trwała około roku, w zależności od dalszych wyników krwi i moczu (koszt opakowania 12 kilogramowego to około 200 zł ). Ogólny stan wycieńczenia psychicznego i fizycznego Feli nie pozwala na codzienną, miesięczną kurację zastrzykową, więc Doktor Marczak zasugerował przyjmowanie antybiotyku Kefavet przez okres miesiąca oraz tabletek UrinoVet przez taki sam okres czasu. Do tego bardzo rygorystyczne stosowanie diety, gdyż nadmierna ilość białka zabija psiaka. Raz dziennie będzie piła szklankę wywaru ze skrzypu polnego wraz z dwoma łyżeczkami soku z czarnego bzu :). Po miesiącu badania powtórzymy.
Dlatego wraz z lekarzem postanowiliśmy, że dla dobra Feli, zostaje u nas do końca kuracji antybiotykowej - przy  jej stanie psychicznym i ogólnym wycieńczeniu byłaby niewskazana kolejna zmiana środowiska.
Pozdrawiamy serdecznie i prosimy o trzymanie kciuków."

31.01.2012

Gaja została na stałe w domu tymczasowym :-)

Relacja Joanny, opiekunki:

" Witamy, cóż może być piękniejszego w domu od boksera? Dwa boksery !
Nawet jeśli jeden z nich jest chory, przerażony otaczającym światem, a z kontaktów z człowiekiem ma tylko złe wspomnienia. Fela ukradła nasze uczucia. Tylko tyle? Aż tyle. Ta wycofana totalnie dziewczynka po piekielnych przejściach obdarzyła nas zaufaniem, zaczęła traktować, jak rodzinę. Tylko przy nas się nie boi, pomału oswaja się z ludźmi (nadal w pierwszym kontakcie z tzw. nowymi się kuli), pomagamy jej uwierzyć, że nie trzeba się panicznie motać na smyczy, gdy po raz tysiączny w ciągu krótkiego czasu usłyszy nowy dźwięk. Tak, z całą pewnością Felka była trzymana w zamknięciu, świata nie zna zupełnie. Najlepiej czuje się w domu z nami oraz w lesie, pod warunkiem, że nie ma ludzi ;). Jest z nami dwa tygodnie, a jeszcze się do końca nie wyprostowała- cały czas chodzi lekko skulona, tak, by szybciej np. przypaść do ziemi w razie czego. Ona ma 3-5 lat i tyle czasu spędziła w szopie - początkowy roczek spowodowany widokiem białych poduszek był błędny-  miała białe opuszki, bo nie wychodziła na spacery, była bita i to często...... Na szczęście tego- W RAZIE CZEGO - już nie będzie- podjęliśmy z Michałem, synem Filipem i Preclem decyzję- Fela zostaje z nami. Tak ją pokochaliśmy, że nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy ją narazić na kolejny stres wynikający ze zmiany miejsca i rodziny zamieszkania. Stres straszliwy, bo wszystko, co nowe jest dla Feli straszne... Będziemy leczyć chore nerki, oswajać świat, ganiać po lesie i się przytulać. Poza tym... jakby psia karma czuwała, niesamowita historia- nasz Precel należy do agresywnych psów- też po ciężkich przejściach z ludźmi, miał do tej pory jeden cel- wykańczać czworonożną konkurencję. Fela jest jedynym zwierzęciem ( oprócz Miszki- suni mojej mamy, do której go z miesiąc przyzwyczajaliśmy, jak ją wzięła ze schroniska ), które Precel od razu zaakceptował bez żadnych problemów. Więc, skoro Precel chce mieć koleżankę, a my naszą malutką dziewczynkę ( oj kawał baby z niej będzie jak się odkarmi i umięśni, już jest wyższa od niemałego zresztą Precla ), nie ma wyjścia- jeden fotel z pokoju wylądował na balkonie, żeby na stałe zrobić miejsce Feli. Zdajemy sobie sprawę, że Fela już do końca życia będzie miała problemy z nerkami i będzie wymagała częstej hospitalizacji, ale... to nie problem kochać fajnego, zdrowego, przyjacielskiego psa, prawda? Takiego każdy pokocha. Ale miłość to miłość. Takiej Wam wszystkim życzymy :)

PS. W załączeniu filmiki ze spacerów

http://www.youtube.com/watch?v=xfH-FxzzH2Y
http://www.youtube.com/watch?v=p9U2IwECmK8
http://www.youtube.com/watch?v=gBPCGqZzdUI
http://www.youtube.com/watch?v=f-HSYUuHgmA "

 


Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.