STRONA GŁÓWNA
ZWIERZĘTA
W DOMU
POD STAŁĄ OPIEKĄ
TĘCZOWY MOST
TELEFONY ALARMOWE
+48 798 180 888
adopcje@sosbokserom.pl
SWETWANA
Wiek: 1-2
Miejsce pobytu: DT Rzeszów
Umaszczenie: Pręgowane
Stosunek do dzieci: Przyjazny
Pod opieką: Fundacja
Płeć: Suka
Status: Adoptowany

17.02.2012

Swetwana trafiła do schroniska wczoraj, po 2 tygodniowej kwarantannie będzie gotowa do adopcji. Bokserka jest bardzo ufna i przyjacielska.

05.03.2012

Swetwana przeszła pod opiekę naszej Fundacji, zamieszkała w domu tymczasowym w Rzeszowie. Dziękujemy Sylwi i jej rodzinie za zaopiekowanie się bokserką w Łodzi przed wyjazdem do domu tymczasowego.

Relacja:

"Swetka to młoda (myślę, że ma nie więcej niż 1,5 roku), bardzo energiczna, chętna do zabawy sunia.
Wysterylizowana, zaszczepiona, zachipowana i odrobaczona. Waży niespełna 18kg. Jest raczej małą bokserką.
Jest niczym plastelina..... do ulepienia i ukształtowania prawie od podstaw.  Jednak to bardzo pojętna "dziewczynka" - w dwa dni nauczyła się sygnalizować potrzebę wyjścia na dwór.
Wie już, że mydła z łazienki się nie kradnie, a po stole się nie chodzi (co na początku nie było dla niej takie oczywiste;-)
Bardzo łaknie kontaktu z człowiekiem, zwija się w precelki i do każdej, nawet nowo poznanej osoby potrafi się "przykleić".
Z psami bywa różnie.... z moją Lolą nadal się docierają, dziewczyna zachęca do zabawy... jednak nie każdy pies warczenie i szczek, mimo delikatnego kręcenia kuperkiem odbiera pozytywnie. Swetki trzeba się po prostu nauczyć, by do niej dotrzeć trzeba ją zrozumieć, konsekwentnie od niej wymagać i egzekwować polecenia.
Bywa zazdrosna, z chęcią dominacji - zapewne w obawie przed utratą domu i kochającego człowieka.... potrzebuje czasu, wyciszenia, stłumienia emocji, które wręcz buzują w jej małym ciałku. Zdarza jej się zatracić w zabawie..... więc póki co ignorujemy zaczepki i uczymy się panowania nad emocjami.
To kochany, oddany psiak... i te jej oczyska, które mówią.... pomóż mi poznać świat, naucz mnie życia, pokochaj, a ja już na zawszę będę Ci oddana, wierna i posłuszna :-)
Przy odrobinie cierpliwości i konsekwencji opiekunów włożonej w jej wychowanie będzie wspaniałym i oddanym rodzinie domownikiem."

11.03.2012

Swetwana zamieszkała w nowym domu w Warszawie.

Relacja z nowego domu:

"Pani Olu,
Shady, a właściwie już nasza kochana Róża jest z nami już drugi dzień (postanowiliśmy tak właśnie jej dać na imię bo jest tak piękna, śliczna i olśniewająca jak czerwona róża, którą dostałam na dzień kobiet,a sunia właśnie w tych dniach do nas przecież trafiła). Wiemy o niej niewiele, poza tym, że w lutym ktoś przywiązał ją do płotu schroniska, do którego niestety potem trafiła. Następnie odwiedziła dwa domy tymczasowe i ze względu na konflikt z suczką Pani Eli (którą serdecznie pozdrawiamy) trafiła do nas, do domu z tradycyjnymi boksiowymi tradycjami:) Róża jest kochanym, pięknym psiakiem, jeszcze trochę niepewnym i ciągle zagubionym. Nie da się jej nie pokochać, nie da się przejść obok niej obojętnie bo wpatrzona w człowieka tymi swoimi orzechowymi oczkami kradnie serce każdego! Wprowadziła do naszego domu tyle ciepła i radości, że słowami nie da się tego opisać. Najlepiej to zaobserwować jak któryś z domowników wraca do domu to zaczyna się rytuał tańców, rozdawania buziaków, kręcenia kuperkiem, fruwają z radości wszystkie zabawki, piłeczki, poduszki, są skoki to na kanapę to jeszcze raz dla pewności każdy z domowników otrzymuje po kilka buziaków (w razie, gdyby poprzednia porcja okazała się za mała) i tak przez ok pół godziny. Ale rytuał radości trwa jeszcze przez kolejną godzinę, kiedy Różyczka szaleje ze swoimi nowymi zabawkami, które dosłownie fruwają po całym mieszkaniu. Sunia jest ciekawa dosłownie wszystkiego. Wczoraj pękaliśmy ze śmiechu, kiedy sunia odkryła pralkę. Przez ok 3 min stała nieruchoma (co przy tak żywym psie wydawało się dla nas niemożliwe) i kręciła główką zgodnie, z kierunkiem obracania się prania :D Widok przekomiczny! Gdy widzi, że któryś z domowników kładzie się spać natychmiast zaczyna podgryzać mu kapcie, skacze, zaczepia, całuje, tańczy oj czego ona nie wyprawia:))) Trochę jesteśmy również zaskoczeni tym, że spokojnie przesypia noc, oczywiście w łóżku obok człowieka (temat ten nie podlega dyskusji), niemniej jednak zwija się w kuleczkę i jest praktycznie nie do wyczucia. Mając przez 13 lat poprzedniego boksera przywykliśmy jednak do tego, że to my zwijamy się w kuleczki, żeby przypadkiem pieska nie zgnieść, żeby nie było mu zimno lub żeby się wyspał wygodnie bo życie boksiowe to nie lada wyzwanie:). Myślę jednak, że to kwestia czasu i gdy Róża poczuje się u nas naprawdę bezpiecznie to pokaże na co ją stać :) Je bardzo ładnie, ma apetyt. Oczywiście ulubionym jej miejscem (poza łóżkiem) jest kuchnia. Uczestniczy oczywiście w każdej czynności w niej wykonywanej tj. np. wczoraj rozmrażała pierogi, wyrzucała skórki cebulki do kosza, kroiła warzywka,pomagała w zmywaniu, rozpakowywaniu zakupów i przygotowywaniu kanapek do pracy. Za tak dzielną pracę otrzymała w nagrodę kawałek melona. Nad spacerami musimy jeszcze popracować. Róża pod wpływem emocji i zapewne stresu związanego z częstą zmianą miejsc jest jeszcze bardzo roztargniona, niepewna i ciekawa każdego drzewa, kamienia, samochodu, dźwięku. W związku z tym szarpie i zaczepia każdego człowieka, psa a zwłaszcza dzieci. Na widok tych ostatnich cieszy się ogromnie lecz jeszcze nie umie ładnie się z nimi przywitać bo zaczyna się ten sam rytuał, który opisywałam wyżej. Jak przystało na prawdziwą różę, sunia zdążyła już skraść serce niejednego sąsiada lub psa. Upodobała sobie 14 letniego staruszka Ludwika, który ma do niej ogromną cierpliwość tj. pozwala żeby Róża prowokowała go do zabawy, ganiała w koło, zaczepiała i szarpała. W zamian za to Róża przez chwile daje sobie polizać farfocle :) Niepokoi nas również kaszelek, który przywiozła ze schroniska. Wprawdzie dostaje codziennie antybiotyk, ale nie widzimy poprawy. Chrycha też, kiedy bardzo się z czegoś cieszy - być może to z emocji - ale dla pewności wybierzemy się w przyszłym tygodniu do naszego weterynarza, żeby profilaktycznie ją jeszcze przebadał i założył kartę nowego pacjenta. Przez najbliższe dwa tygodnie sunia nie będzie zostawała sama w domu, chcemy dać jej trochę czasu żeby poczuła się bezpiecznie, że to już jest JEJ dom, a my już nigdy nikomu nigdzie jej nie oddamy i że już nigdy podróż samochodem nie będzie oznaczała kolejnej zmiany miejsca, osoby do której już się przywiązała i stresu z tym związanego. Bardzo, ale to bardzo ją pokochaliśmy, wywróciła nasze życie do góry nogami i liczymy, że ona za jakiś czas chociaż w minimalnym stopniu pokocha nas tak jak my ją.
Chciałam jeszcze raz bardzo podziękować wszystkim ludziom, którzy pracują i wspierają tą Fundacje. Wasza praca ma znaczenie i ma sens.
Pozdrawiam, Marta"

Fundacja "SOS Bokserom", ul. Mrówcza 77a, 04-857 Warszawa
nr konta: 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
NIP: 952-206-26-60

Copyright © 2019 sosbokserom.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie umieszczone na stronie teksty, zdjęcia, oraz grafiki podlegają prawu autorskiemu i nie wolno kopiować ich w celu wykorzystania komercyjnego lub przekazania osobom trzecim ani też ich zmieniać i wykorzystywać w innych serwisach internetowych.
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP.